SKOK zapomniał wykreślić wpis w BIK-u. Miał pecha, bo trafił na „złego glinę”. Bolało

Jeśli znienacka spadł na Ciebie problem w postaci niskiego ratingu w Biurze Informacji Kredytowej, to przeważnie musisz się liczyć z kilkuletnim postem kredytowym. Bo banki podchodzą do zawartości bazy BIK niezwykle nabożnie. Znam nawet przypadki, w których wpis negatywnego przebiegu spłaty kredytu do BIK był przez pewien bank wykorzystywany jako element szantażu wobec klienta. Ale jeśli wpis, który jest przyczyną Twoich problemów, wynikał z fałszywych przesłanek, masz prawo do zadośćuczynienia za straty moralne. W Polsce są już wyroki sądów, które przychylają się do takich roszczeń! Dziś opiszę przypadek pana Dariusza, którego historię kredytową spaprał SKOK Stefczyka, czyli największa z kas oszczędnościowych, działających na polskim rynku. A ponieważ konsekwencje tego spaprania mój czytelnik odczuwał (przynajmniej formalnie ;-)) przez długie lata, zażądał wymiernego zadośćuczynienia. Prawda jest taka, że tych dolegliwości za dużo nie było, bo pan Dariusz dowiedział się o dziwnym wpisie w lipcu 2012 r., gdy starał się o kredyt bankowy. A sam wpis był efektem nieuwzględnienia przez SKOK wyroku sądu pochodzącego jeszcze z 2003 r., na podstawie którego pan Dariusz został uwolniony od jakichś-tam długów (będących skutkiem poręczenia).

Wielki Brat zarabia: zapłać stówę, a dowiesz się co banki o tobie wiedzą

Powód przez okres kilku lat całkowicie bezpodstawnie figurował jako nierzetelny dłużnik w rejestrze BIK, co stanowi naruszenie dóbr osobistych powoda jakich jak jego dobre imię i cześć” – napisał w pozwie przeciwko SKOK-owi prawnik reprezentujący pana Dariusza. A ponieważ mój czytelnik jest wysokim funkcjonariuszem policji kryminalnej, a to funkcja publiczna, szybko okazało się, że SKOK wyjątkowo źle trafił. Bo przecież „umieszczenie powoda w rejestrze nierzetelnych dłużników spowodowało stygmatyzację go jako człowieka niesolidnego, któremu nie warto zaufać, a nawet jako oszusta„. Prawnicy SKOK-u zauważyli, że to nie przelewki, bo już w odpowiedzi na pozew przyznali, że wpis do BIK był omyłkowy . I przypomnieli, że już w pięć dni po uzyskaniu informacji od pana Dariusza i żądania usunięcia „lewego” wpisu, podjęli odpowiednie działania. A BIK po kolejnych dziewięciu dniach wszystko odkręcił. W sumie więc od momentu, gdy SKOK dowiedział się, że dał ciała, do momentu wyprostowania historii kredytowej pana Dariusza upłynęły raptem dwa tygodnie. Z tego powodu SKOK poprosił o odrzucenie roszczeń finansowych pana Dariusza, które były niemałe, bo opiewały na 5000 zł.

Sąd był jednak surowy, gdyż uznał, że gdy pan Dariusz zgłosił się do pośrednika finansowego po kredyt i został przez niego zesłany na drzewo, to „powyższe wzbudziło u niego przykre odczucia związane z faktem nieuzasadnionego przypisania mu cech niesolidnego podmiotu obrotu cywilnoprawnego„. Poza tym sąd zauważył, że niemożność uzyskania kredytu „zburzyła jego plany życiowe, skutkując koniecznością zmiany plan finansowego zakupu domu„. Pan Dariusz musiał wyprowadzić się z dotychczasowego mieszkania, a ponieważ nie kupił domu, musiał przenieść się z rodziną do małego mieszkanka, co – jak stwierdził sąd – „odczuwał jako znaczący spadek komfortu życiowego„. Sąd uwzględnił też inną niemiłą okoliczność: że „do powoda dochodziły pogłoski od podwładnych, którzy twierdzili, że posiadają wiedzę o jego niewypłacalności, co powód odczuł jako przykrość wynikającą z wpisu do BIK„. Sąd uznał też, że „liczy się tu obiektywnie rozległa skala czasowa trwania naruszenia dóbr osobistych, a nie sam fakt, że powód uzyskał wiedzę o tym dopiero w lipcu 2012 r. Gdyby powód przez ponad osiem lat usiłował bezskutecznie uzyskać wykreślenie tego wpisu i przez cały ten czas miał świadomość naruszenia jego dóbr osobistych, skala należnego zadośćuczynienia z pewnością byłaby sumą o rząd większą od żądanej w pozwie„.

Czytaj też: Obiecują, że za cztery stówy wyczyszczą ci historię w BIK. Kłamią?

Pan Dariusz wygrał sprawę w cuglach, a sąd powołał się na art. 23, 24, 448, 455 oraz 481 Kodeksu cywilnego, zasądzając 5000 zł zadośćuczynienia plus 867 zł kosztów procesu. Adwokat Lech Kaniszewski, który reprezentował pana Dariusza przed sądem, uważa, że zadośćuczynienie jest jeszcze zbyt niskie, biorąc pod uwagę zachowanie pracowników SKOK-u. Bo SKOK zareagował dopiero na ostateczne pismo, a wcześniej udawał, że sprawy nie ma: „W trakcie wielu wizyt w siedzibie SKOK pan Dariusz był zbywany i nikt nie potrafił mu udzielić żadnej odpowiedzi z jakiej przyczyny widnieje przez tak znaczny okres w rejestrze. Dopiero na pismo wystosowane ode mnie z kancelarii SKOK wskazał, iż podejmuje czynności celem weryfikacji powyższych okoliczności i poinformuje o ich dalszym toku. SKOK finalnie dokonał wykreślenia, jednakże nie uznał za stosowne poinformować tym mojego klienta. Zrobił to dopiero po ponownym wezwaniu z mojej kancelarii w lutym 2013 r. (a więc sześć miesięcy później)„. A więc SKOK, dopóki sprawy nie wzięli w swoje ręce prawnicy, miał klienta w głębokim poważaniu. Niech ta sprawa będzie przestrogą dla wszystkich finansistów – błędy we wpisach w BIK się zdarzają, ale im szybciej je naprawicie, tym mniej będzie Was to kosztowało. Dla chętnych jeszcze sygnatura akt Sąd Rejonowy w Gdyni, I C 850/13. Tak na marginesie: zastanawiam się czy znalazłby się paragraf na… sprawdzanie nadmiarowe? 😉

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss