SK Bank, największy bank spółdzielczy w Polsce, jest bankrutem! Będą wielkie straty

SK Bank, największy bank spółdzielczy w Polsce, jest bankrutem! Będą wielkie straty

skbank_logoSKOK-i mają problemy? A co powiecie na bankructwo największego banku spółdzielczego w Polsce? W nocy z piątku na sobotę Komisja Nadzoru Finansowego ogłosiła, że SK Bank z Wołomina zawiesza działalność, a w poniedziałek w sądzie znajdzie się wniosek o jego upadłość. Wszystkie placówki są od soboty zamknięte na cztery spusty. A kto ma w SK Banku depozyt, musi czekać na informacje z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, żeby dowiedzieć się kiedy i w jaki sposób je odzyska. Byłym zarządem banku zajmuje się prokurator (KNF złożyła doniesienia dotyczące ciężkich nadużyć). To była do niedawna nie tylko jedna z najbardziej znanych marek spółdzielczych w Polsce, ale i naprawdę „duży miś”: Mniej więcej 40 placówek na Mazowszu i na Śląsku, kilkadziesiąt tysięcy klientów, którzy powierzyli mu 3,3 mld zł, aktywa sięgające na koniec zeszłego roku 3,8 mld zł. To wartości porównywalne z jedną trzecią całego, pogrążonego w kryzysie, systemu SKOK, odchudzonego już o dwie zbankrutowane kasy (Wołomin i Wspólnota).

Czytając nocny komunikat KNF można dojść do wniosku, że w SK Banku w Wołominie miał miejsce podobnie gruby przekręt, jak u lokalnego konkurenta, czyli w SKOK-u Wołomin. Nota bene obie organizacje miały podobne gabaryty, bo SKOK Wołomin miał 3,2 mld zł aktywów i 2,7 mld zł depozytów, czyli był tylko ciut mniejszy od SK Banku. Z tego co pisze KNF wynika, że zarząd banku najpierw dopuścił do udzielania bardzo dużych i źle zabezpieczonych kredytów, a potem ukrył przez nadzorem prawdziwą sytuację finansową kierowanej przez siebie instytucji. Kłamał nie tylko na poziomie informacji przekazywanych inspektorom, także oficjalna sprawozdawczość banku była :podkolorowana”, a przyklepywali ją bez zastrzeżeń biegli rewidenci, badający raporty finansowe SK Banku. Nadzór najpierw odrzucił proponowany plan naprawczy, a potem wprowadził do SK Banku zarząd komisaryczny, który miał sprawdzić co jest grane.

Zobacz również:

KNF_komunikat

No i sprawdził. Poprzedni zarząd zeznawał, że bank miał współczynnik kapitałowy (czyli własny kapitał w relacji do skali prowadzonej działalności) na poziomie 12,4%, ponad 400 mln zł własnego kapitału oraz zysk za pierwsze półrocze 2014 r. ponad 9 mln zł.(w całym roku bank pokazał 7,7 mln zł zysku). Czyli nieźle. Po gruntownym przetrzepaniu papierów i utworzeniu rezerw na nie trafione kredyty okazało się, że z portfela pożyczek 2,8 mld zł na straty trzeba spisać połowę (1,44 mld zł), zabezpieczenia części kredytów są nędzne, zarząd zgadzał się na dużo większą koncentrację kredytów, niż powinien i udzielał ich m.in. powiązanej ze sobą grupie firm deweloperskich oraz krewnym i znajomym królika (nie wiemy tylko kim jest królik). W efekcie bank ma ujemne fundusze własne, czyli jest bankrutem. KNF podjął jeszcze bohaterską próbę oddania restrukturyzacji banku któremuś z dużych banków (na tej samej zasadzie, na której banki przejęły kilka SKOK-ów), ale – jak można się spodziewać – tak dużego zgniłego jaja nikt nie chciał przyjąć na swe łono (choć podobno SK Bankowi wstępnie przyglądały się dwa banki, KNF nie podaje nazw tych nieszczęśników).

Pierwsze bankomaty biometryczne: postawili je… spółdzielcy

Co dalej? Bank oczywiście już nie otworzy swych oddziałów. Straty będą duże i dość spektakularne. Nie ma szans, by swoje wkłady członkowskie odzyskali jego współwłaściciele. Nie wiem ilu ich jest, pewnie kilka, może kilkanaście tysięcy. W bankach spółdzielczych, inaczej, niż w SKOK-ach, nie było ofert pozwalających mieć lepsze warunki kredytów i depozytów dzięki wykupieniu dodatkowych udziałów członkowskich (prawo regulujące ich działalność tego zabrania). Poniżej trochę danych o tym ilu w bankach spółdzielczych jest dużych udziałowców, a ilu z nich to – tak jak często w SKOK-ach – zwykli ciułacze:

spdzielcze_udziaowcy

Kto ma w banku depozyt mniejszy, niż równowartość 100.000 euro (jakieś 420.000 zł po przeliczeniu na „nasze”) odzyska go w całości, razem z odsetkami, w ciągu 20 dni roboczych. Szczegóły poda Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Kto ulokował w banku więcej pieniędzy, prawdopodobnie ich nie odzyska (SK Bank oferował bardzo dobrze oprocentowane depozyty). Swoich pieniędzy w całości nie odzyskają też obligatariusze SK Banku. Jako największy bank spółdzielczy nie miał problemu z pozyskaniem chętnych, którzy pożyczyli mu pieniądze. Mało kto się spodziewał, że tak duża instytucja bankowa może zbankrutować. Dziś na giełdzie obligacji Catalyst są notowane trzy serie papierów wyemitowanych przez bank z terminami wykupu między 2019 a 2014 r.., oprocentowaniem WIBOR plus 3,2% o łącznej wartości 75 mln zł. Sądząc po notowaniach (66-90% wartości nominalnej) inwestorzy już wiedzą, że szanse na odzyskanie pieniędzy są niewielkie.

Czytaj też: Depozyt w PKO BP bezpieczniejszy, niż w małym banku? Tak uważamy

Dość mocno przerąbane ma Bankowy Fundusz Gwarancyjny, który pokrywa straty deponentów w przypadku bankructwa jakiegoś banku lub SKOK-u. O ile w latach 1995-2014 w sumie wypłacił z tego tytułu 814 mln zł (jeśli nawet jakieś banki upadały, to były to maleństwa), o tyle tylko w tym roku na zwrot pieniędzy klientom SKOK Wspólnota wydał prawie miliard, a dla deponentów SKOK-u Wołomin – ponad 2 mld zł. Teraz zanosi się na kolejną, być może największą w historii wypłatę z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, zahaczającą nawet o 3 mld zł. Banki dopiero co zapłaciły podwyższoną składkę na BFG (jego wartość to chyba ok. 17 mld zł), więc pieniędzy nie zabraknie, ale sytuacja, w której w jednym roku z funduszu wypływa 6 mld zł jest aferą bez precedensu. O ile kłopot SKOK-ów wynikał z faktu, że instytucje te pozostawały poza nadzorem państwa (były nadzorowane „po koleżeńsku” przez Kasę Krajową), o tyle banki spółdzielcze były pod kuratelą KNF. Komisja w swoim komunikacie informuje, że bank zrzeszający SK Bank (czyli Bank Polskiej Spółdzielczości) ani nie wnioskował do KNF o żadne działania nadzorcze, ani nie kwestionował sprawozdań finansowych SK Banku, ani nie udzielił mu wsparcia kiedy KNF zabrał się do prześwietlania sytuacji. Wychodzi na to, że nikt nic nie widział i nikt nic nie słyszał dopóki w KNF nie zorientowano się, że coś tu śmierdzi. Inna sprawa, że tu sytuacja jest nieco inna, niż w relacjach SKOK-ów z Krajową SKOK, bo  banki zrzeszające nie prowadzą funkcji kontrolnej nad bankami spółdzielczymi.

Bank spółdzielczy szokuje: Będzie działał jak McDrive, przy stacji benzynowej

Gdyby okazało się, że banki spółdzielcze są w podobnie trudnej sytuacji, jak SKOK-i, to byłoby bardzo źle. SKOK-i, choć jest ich dużo (ok. 50 spółdzielni) w sumie stanowią góra 2% sektora bankowego, zaś banki spółdzielcze – w liczbie ok. 500 – to jakieś 9-10% wartości aktywów i depozytów banków (zatrudniają też co piątego pracownika całej branży bankowej). Członkami banków spółdzielczych jest ponad milion Polaków, którzy wnieśli do nich swoje udziały. Na szczęście wydaje się, że afera w SK Banku jest raczej patologią, nie normalnością w bankach spółdzielczych. SK Bank, w odróżnieniu od innych dużych banków spółdzielczych – np. Podkarpackiego Banku Spółdzielczego (2,7 mld zł aktywów), Krakowskiego Banku Spółdzielczego (2,5 mld zł aktywów, 2,1 mld zł depozytów), czy owianego również złą sławą neoBanku (to tam grasowali słynni „czyściciele kamienic”) – wyglądał od dłuższego czasu, jak gdyby „jechał” na dopingu. Jego aktywa rosły bardzo szybko, a wyróżniał się głównie wysokim oprocentowaniem depozytów i tym, że wszędzie go było pełno (sponsorował, reklamował się, wydawał furmanki pieniędzy na autopromocję). Można było podejrzewać, że tu chodzi o „przepompowanie” jak największej kasy z lokat w kredyty w możliwie krótkim czasie. Normalne banki spółdzielcze tak nie działają. Zresztą komentarz Łukasza Dajnowicza z KNF, który dostałem już po publikacji tekstu, mówi mniej więcej to samo:

„Przykład banku w Wołominie nie jest reprezentatywny dla sektora banków spółdzielczych. Strategia realizowana przez poprzednie władze banku i nieprawidłowości, których się one dopuściły, nie wpisywały się w standardy obowiązujące w bankowości spółdzielczej”

Według KNF z 500 banków spółdzielczych ok. 30 prowadzi postępowania naprawcze, ale przeważnie są to małe banki. Wśród dużych banków spółdzielczych KNF zażądał realizacji programu naprawczego jeszcze tylko od PBS Ciechanów (bank mający ok. 1,4 mld zł aktywów, pierwsza piątka na rynku). W sumie jednak – jak mówi poniższy wykres – trudno przypuszczać, by cały system banków spółdzielczych (podobnie jak to ma miejsce w SKOK-ach) stał na krawędzi wypłacalności.

KNF_programy_napracze_spdzielcy

Chociaż trzeba zauważyć, że w swoim komunikacie KNF pisze, że „czynnikiem wspierającym w najbliższej przyszłości bezpieczeństwo i stabilność banków spółdzielczych jest powstanie przy zrzeszeniach systemów ochrony instytucjonalnej (IPS), co pozwoli na zwiększenie efektywności wewnątrzzrzeszeniowych systemów kontroli wewnętrznej oraz systemów jednolitego zarządzania ryzykiem kredytowym przez wszystkich członków zrzeszenia„. To oznacza, że KNF ma wątpliwości czy na poziomie banków zrzeszających banki spółdzielcze działa odpowiednio restrykcyjna polityka kontroli ryzyka. Ciarki chodzą po plecach na samą myśl, że mogłaby nie działać.

OBEJRZYJ CYKL WIDEOPORADNIKÓW O OSZCZĘDZANIU. Jak z małych pieniędzy zbudować swój finansowy spadochron? Jak lokować pieniądze w erze niskich stóp procentowych? Jak uszyć pierwszy plan systematycznego oszczędzania i nie dać nabić się w butelkę przez pośredników? Osiem pomysłów dla twojego portfela podanych w lekkostrawnej formule. Poniżej wybrane odcinki cyklu, ale oczywiście polecam wszystkie!

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!