Sensacyjna oferta RWE: przez trzy miesiące prąd gratis! Okazja, czy… pętla na szyję?

Sensacyjna oferta RWE: przez trzy miesiące prąd gratis! Okazja, czy… pętla na szyję?

Obserwując od wielu miesięcy agresywną politykę podbierania klientów konkurencyjnym firmom energetycznym, którą stosuje gdański Duon, zastanawiałem się: kiedy komuś naprawdę dużemu zacznie ona wreszcie przeszkadzać. Najpierw Duon zaczął sprzedawać tańszy, niż u rywali prąd w… kioskach z gazetami. Ostatnio pisałem z kolei o jego akcji, w ramach której klienci mogą przez pół roku płacić za prąd tylko… pół ceny, a potem – aż do 2016 r. nie więcej, niż płaciliby u dotychczasowego dostawcy. Żeby było śmieszniej, Duon wystawił tę swoją ofertę na… Grouponie, jakby to była wycieczka do Maroka. Owszem, prześwietlając tę ofertę znalazłem pewne mankamenty (przede wszystkim ten, że o połowę tańszy prąd nie oznacza wcale o połowę tańszych rachunków). Ale mimo wszystko promocja, w ramach której można przez pół roku płacić za prąd po kilkadziesiąt lub (przy wyższym zużyciu) 100-150 zł miesięcznie mniej, niż do tej pory, musiała zainteresować klientów. Wiadomo, że Duon nie odpuści i będzie kąsał dalej, bo jego celem jest odbicie konkurentom kilkuset tysięcy klientów.

Duon energia za półdarmo

Zobacz również:

I chyba wreszcie doczekał się reakcji. W piątek klienci energetycznej firmy RWE, obsługującej prawie całą Warszawę i okolice, znaleźli w skrzynkach pocztowych list, z którego wynika, że RWE obniża wszystkim ceny prądu o 4%. To oznacza, że każdy kWh tanieje z 0,3540 zł do 0,3397 zł, czyli o niecałe 1,5 gr. Przy średnim zużyciu 200-300 kWh miesięcznie można osiągnąć oszczędność rzędu 3-5 zł, zaś w skali roku –  35-60 zł. Ale to nie wszystko. Firma jednocześnie zaproponowała promocję, w ramach której klienci mogą obniżyć ceny o… kolejne 4%. A więc w sumie obniżyć swoje rachunki za prąd o 8%. Do tego dorzuca jeszcze gratisowe 150 kWh prądu do wykorzystania do końca tego roku. Brzmi sensacyjnie. Zwłaszcza, że przekaz marketingowy jest wyjątkowo krzykliwy. Oferta nazywa się „Tańsze gniazdko”, a w liście przewodnim RWE nęci sloganem „Nawet 800 kWh energii gratis!”. Biorąc pod uwagę, że przeciętne gospodarstwo domowe zużywa nie więcej, niż 200 kWh prądu miesięcznie (ja – zużywając naprawdę dużo prądu – spożywam jakieś 300 kWh), mówimy o darmoszce w skali, której po dużym graczu nikt by się nie spodziewał. Trzy-cztery miesiące żarówek, kuchenek, lodówek, pralek i telewizorów „tankowanych” gratis.

Tańszy prąd RWE

Jak oni wyliczyli te 800 kWh energii gratis? No, trzeba przyznać, że paru gości musiało ostro popracować w Excelu, żeby wyszło aż tak fajnie ;-). Otóż wzięli gospodarstwo domowe zużywające rocznie 2300 kWh prądu (czyli niecałe 200 kWh miesięcznie) i zaczęli sumować: 4% rabatu podstawowego to 90 kWh energii rocznie gratis (nota bene: podobno tyle zużywa przez rok telewizor LED w klasie energetycznej A+), 4% rabatu dodatkowego rocznie, czyli kolejne 90 kWh za darmoszkę oraz 150 kWh w prezencie do końca 2013 r. Klient, który będzie z RWE do końca 2016 r. (dlaczego akurat do 2016 r. – o tym za chwilę) dostanie w obniżkach i rabatach 180 kWh darmowej energii rocznie, czyli w całym okresie jakieś 650 kWh, a doliczając do tego jeszcze te 150 kWh w prezencie z puli w 2013 r. – wychodzi 800 kWh. Od siebie dodam, że przez te trzy i pół roku nasze przykładowe gospodarstwo domowe zużyje jakieś  8000 kWh energii, co oznacza, że – nie licząc opłat dystrybucyjnych, które stanowią 30-40% naszych rachunków za prąd (a te opłaty nie podlegają żadnym promocjom) RWE udzieli w ramach pakietu „Tańsze gniazdko 800” rabatu rzędu 10% na sprzedawaną nam energię. Zamiast 2720 zł zapłacimy do końca 2016 r. jakieś 2450 zł. Oszczędność wyniesie 270 zł.

W przesyłkach od RWE jego klienci w Warszawie dostali od razu dwa egzemplarze aneksów do umów, które wystarczy podpisać, by już od 7 lipca cieszyć się tanim prądem. Aby skorzystać z gwarantowanej obniżki o 4% nie trzeba nic podpisywać, aneks dotyczy drugiej części rabatu – tych kolejnych 4% oraz dodatkowych kilowatów gratis. Pytanie tylko czy warto cokolwiek podpisywać. Po przeczytaniu warunków i regulaminu promocji mam bardzo poważne co do tego wątpliwości. Skąd się one biorą? Przede wszystkim z tego, że RWE w zamian za tańszy prąd żąda umowy na bardzo długi czas. Aby zasłużyć na 4% dodatkowego rabatu i 150 kWh energii gratis trzeba przedłużyć umowę z RWE aż do końca 2016 r., czyli na trzy i pół roku. Są dwa mniej dolegliwe warianty. Ten z przedłużeniem do końca 2015 r. (a więc o dwa i pół roku), ale wówczas rabat topnieje do 3%, zaś pula darmowych kilowatów – do 100 kWh. I ten z przedłużeniem tylko do końca 2014 r. (czyli o półtora roku), z korzyściami mocno okrojonymi – obniżka tylko o 2% i zero dodatkowych kilowatów za darmo. Trzymając się przykładu naszej rodziny zużywającej 2300 kWh energii rocznie mamy oszczędność rzędu 90 kWh darmowego prądu z podstawowej obniżki o 4%, jeszcze 45 kWh z dodatkowego rabatu o 2%, co w ciągu półtora roku obowiązywania umowy oznacza jakieś 200 kWh energii za free przy zużyciu 3500 kWh. Rabat jakieś 6%.

Ale nie to jest główną przyczyną mojej zgryzoty. Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda. Czy oszczędzimy 10%, czy tylko 6% – zawsze to parę złotych w portfelu. Gorzej, że RWE przygotowała kajdany. Kto podpisze umowę, a potem będzie chciał się przed terminem wypisać z interesu, zapłaci potężną karę – aż 25 zł za każdy miesiąc. Niestety, kara jest zupełnie niezależna od ewentualnych podwyżek cen energii. A więc można sobie wyobrazić, że ceny energii oferowanej przez RWE rosną pod niebiosa, a klient… i tak nie może uciec, bo zapłaciłby kilkaset złotych odstępnego. Dla naszej przykładowej rodziny łączna oszczędność energii w najbardziej wypasionej opcji wynosi 800 kWh w ciągu trzech i pół roku. Załóżmy jednak, że po dwóch latach RWE drastycznie podnosi ceny prądu. Klient zyskał do tej pory 500 kWh energii gratis (i zaoszczędził jakieś 170 zł). A teraz ma wybór: albo płacić za energię z RWE znacznie więcej, albo zapłacić 450 zł kary umownej (25 zł za każdy z 18 pozostałych miesięcy) za ucieczkę do konkurencji. Moim zdaniem te kajdany są zdecydowanie zbyt ciężkie, by można było uznać ofertę za sensację sezonu.

Duon też denerwował mnie w swoich ofertach promocyjnych karami umownymi, ale oni przynajmniej gwarantują, że ich energia nie będzie nigdy droższa od tej, którą miałbym u dotychczasowego odbiorcy. A więc to, co zarabiam w pierwszych miesiącach umowy (energia tańsza o połowę) nie dość, że jest większą okazją, niż to, co oferuje RWE (maksymalnie 150 kWh gratis plus 8% zniżki), to jeszcze mniej ryzykowną (bo dodatkowo obowiązuje gwarancja najniższej ceny do 2016 r.). Promocja RWE byłaby dla mnie hitem cenowym – zwłaszcza, że przygotował ją nie byle kto, tylko wielki gracz – ale bezwarunkowa kara umowna w wysokości 25 zł miesięcznie przy umowie na trzy i pół roku i przy braku gwarancji atrakcyjnej ceny prądu to dość krępująca pętla, którą klient zakłada sobie na szyję. Pytanie tylko czy ktoś w RWE za rok, czy np. za trzy lata nie zechce kopnąć w stołek ;-). Mam nadzieję, że RWE poprawi swoją ofertę sam, albo… że zmuszą ją do tego konkurenci. Bo słyszałem, że rząd zamierza wymóc na sprzedawcach energii obniżkę o 10%. Wychodzi na to, że RWE wykonał ruch wyprzedzający, licząc że klienci się nabiorą i nie będzie już trzeba licytować odważniej ;-). Najważniejsze jest to, że w cenach energii na dobre zaczyna iść ku taniości! 

„SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” NA FACEBOOKU I TWITTERZE. Teksty, które czytacie w blogu to tylko część spostrzeżeń o finansach osobistych, które każdego dnia powstają pod marką „Subiektywnie o finansach”. Na stronie blogu w Facebooku codziennie znajdziecie liczne ciekawostki i zapiski na marginesie blogonotek. Od niedawna blog ma także swoją stronę na Twitterze. Jeśli chcecie ze mną podyskutować, pokłócić się, bądź tylko delikatnie się nie zgodzić, to za pomocą Facebooka i Twittera będzie to zdecydowanie najłatwiejsze. Tych, którzy wolą kłócić się przez tradycyjny e-mail zapraszam na maciej.samcik (at) gazeta.pl

 Subiektywnie Facebook

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu