Rejestr klauzul zakazanych nie działa. A gdyby ktoś czytał umowy wprowadzane na rynek?

Jak chronić klientów banków, firm ubezpieczeniowych i pośredników finansowych przed umowami, w których roi się od niedozwolonych zapisów? Finansiści podsuwają nam pod nos coraz bardziej skomplikowane dokumenty, pisane często trudnym, prawniczym językiem, a my nie mamy żadnych narzędzi, które pozwoliłyby ocenić czy dana umowa lub regulamin nie zawierają żadnych niezgodnych z prawem „wrzutek”. No, chyba że będziemy wszędzie chodzić z prawnikiem pod pachą.Nie polecam za to lektury listy klauzul niedozwolonych (abuzywnych), wiszącej w stronie internetowej Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Szukając w niej zapisów podobnych do tych, które mamy w umowie, możemy doczekać się siwizny na skroni ;-). A finansiści nie uczą się na swoich błędach. Miałem ostatnio okazję poczytać kilka regulaminów polis inwestycyjnych, wprowadzanych ostatnio do sprzedaży. W większości z nich zauważyłem zapisy podobne do tych, które zostały już w przeszłości zakwestionowane przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (np. dotyczące opłat likwidacyjnych).

Błąd? Niedopatrzenie? Celowa krecia robota, żeby klient nie miał zbyt lekko? Trudno wyczuć. Cóż, procedura wyrzucania z umów zapisów łamiących prawa konsumenta jest tak nieskuteczna, że ryzyko dla firmy jest niewielkie. Teoretycznie system usuwania z umów „lewych” zapisów mamy i on działa. Jeśli ktoś zauważy w umowie coś, co może łamać prawa konsumenta, składa pozew do Sądu Ochrony Konkurencji, a ten – jeśli rzeczywiście jest coś na rzeczy – uznaje, że klauzula nie wiąże klienta. Sama umowa jest nadal ważna, a tylko niezgodny z prawem zapis powinien zostać „wygumkowany”.Co więcej, zapis trafia do wspomnianego wyżej rejestru klauzul abuzywnych a to oznacza, że nie może być stosowany przez żadną inną firmę. Tyle teorii. A praktyka? Prawnicy firm finansowych argumentują, że wyniki tzw. kontroli abstrakcyjnej (dotyczącej wzorca umowy, a nie konkretnej umowy) nie niosą żadnych skutków dla klientów (a więc nie można na ich podstawie żądać odszkodowań). A więc pokazują nam środkowy palec. 

Co prawda rząd pracuje nad ustawą, która ma wyposażyć UOKiK w nowe uprawnienia i odebrać tę wymówkę finansistom, ale to pomysł na przyszłość. A co można zrobić już dziś? Może nie byłoby źle, gdyby Komisja Nadzoru Finansowego, kontrolująca wszystkie banki i firmy ubezpieczeniowe, sama albo we współpracy z UOKiK-iem wzięła się za analizowanie (lub nawet zatwierdzanie!) wzorców umów, które finansiści nam podsuwają do podpisu. Już sama świadomość, że urzędnik nadzoru przeczyta umowę działałby na konstruktorów nowych ofert mobilizująco. KNF wzorców od dawna nie analizuje, podobno dlatego, że dyrektywa unijna tego nie przewiduje. Ale przewiduje np. ustawa o działalności ubezpieczeniowej, która mówi, że

„organ nadzoru może żądać od zakładu ubezpieczeń przedstawienia wzorów umów ubezpieczenia, informacji o poszczególnych produktach oferowanych na podstawie indywidualnych negocjacji z ubezpieczającymi, wniosków o zawarcie ubezpieczenia, taryf składek ubezpieczeniowych i innych formularzy lub innych drukowanych dokumentów stosowanych przez zakład ubezpieczeń przy zawieraniu umów”.

Zawsze byłem – i nadal jestem – przeciwnikiem wkładania nadzorowi finansowemu nadmiaru obowiązków „prokonsumenckich”. Głównym zadaniem KNF jest zapewnianie prawidłowości i stabilności działania rynku, zaś ochrona konsumentów to raczej rola UOKiK-u. Sęk w tym, że UOKiK sobie nie radzi: – w pewnej mierze ze względu na ułomnie działające ustawy. Dopóki nie mamy skutecznie działającego prawa i procedur, broniących klientów przed wrzucaniem do umów niezgodnych z prawem zapisów, trzeba wykorzystać każdą furtkę, by klienci mogli czuć się bezpieczniej. A tak się składa, że ta furtka – możliwość analizowania i ewentualnie zatwierdzania wzorców umów (choćby tylko ubezpieczeniowych, ale być może do analizy produktów bankowych też dałoby się znaleźć jakieś prawe uzasadnienie?) – jest już uchylona, wystarczy przez nią przejść. Uważam, że warto.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss