28 marca 2022

„Omyłkowo przelałem sporą kwotę na konto firmy-widmo” – pisze czytelnik. Podpowiadam ostatni sposób, by spróbować odzyskać pieniądze

„Omyłkowo przelałem sporą kwotę na konto firmy-widmo” – pisze czytelnik. Podpowiadam ostatni sposób, by spróbować odzyskać pieniądze

Wypadki chodzą po ludziach. Finansowe też. Przelew na niewłaściwie konto nie zdarza się zbyt często, ale jak już do takiego wydarzenia dojdzie, to może nas to zaboleć. Tak jak naszego czytelnika, który pokaźną zapłatę za fakturę wysłał na niewłaściwy rachunek bankowy. Co gorsza, okazało się, że konto należy do firmy-widmo. Co w takiej sytuacji robić? Oto ostatnia deska ratunku.

Przelew na niewłaściwe konto nie jest łatwo sprokurować. Numery rachunków mają bowiem „zaszyty” specjalny algorytm, który uniemożliwia popełnienie drobnego błędu (to algorytm Luhna). Ale zawsze może się zdarzyć, że wybierzemy spośród zaufanych odbiorców nie tego, którego powinniśmy albo w jakiś inny sposób zatwierdzimy przelew na istniejący rachunek, ale taki, którego nie chcieliśmy zasilać.

Zobacz również:

Co w takiej sytuacji robić? Po pierwsze, należy jak najszybciej zgłosić tę pomyłkę naszemu bankowi. Ten informuje właściciela konta, że powinien oddać pieniądze, bo dostał omyłkowy przelew. Bank nie może zmusić odbiorcy pieniędzy do zwrotu ani np. zablokować mu konta. Może tylko poinformować o roszczeniu. Jeśli minie miesiąc, a środków na naszym koncie nadal nie ma, nasz bank może nam przekazać informację o tym, do kogo należy rachunek, na który trafiły środki.

I dokładnie tak postąpił nasz czytelnik, któremu przydarzyła się przykrość w postaci przelania pieniędzy na błędny rachunek. Bank wysłał do posiadacza rachunku, na który została zaksięgowana wpłata, prośbę o „odbicie” przelewu. Nie dostał odpowiedzi, więc przekazał naszemu czytelnikowi dane właściciela rachunku. Okazało się, że „obdarowanym” jest spółka z o.o.

„Według moich ustaleń adresem rejestrowym spółki jest tzw. wirtualne biuro. List polecony, który wysłałem na adres spółki z żądaniem zwrotu nienależnie wpłaconej kwoty, również pozostał bez odpowiedzi”

– opisywał swoje perypetie nasz czytelnik. A więc pat. Pieniądze leżą na niewłaściwym koncie, ale jego właściciel jest nieuchwytny. Czy da się coś więcej zrobić, by odzyskać pieniądze? Bank swoje postępowanie zakończył i nie da się od niego więcej wymagać. Wynajęcie prywatnego detektywa może kosztować więcej, niż wynosi wartość przelewu i nie daje żadnej gwarancji sukcesu. Na tym etapie pozostaje… droga sądowa. Ale może ona nie być tak wyboista, jak się może wydawać.

Pozwać za przelew na niewłaściwe konto? Ale kogo? I o co?

Zacznijmy od tego, czy osoba lub podmiot, który dostanie przelew, o który nie prosił, ma jakieś obowiązki wobec nas. Zdecydowanie tak. W prawie cywilnym nazywa się to „bezpodstawne wzbogacenie”. Przepisy mówią jasno – jeśli otrzymamy korzyść bez podstawy prawnej, to musimy ją zwrócić.

Otrzymanie pieniędzy od osoby, z którą nie prowadzimy żadnych interesów, z pewnością podstawy prawnej nie ma. Nawet darowizna jest – w rozumieniu prawa – umową, a więc wymaga zgody obu stron PRZED jej dokonaniem. A zatem nasz czytelnik ma w tej sytuacji roszczenie wobec spółki, na której konto przelał pieniądze. Co może z tym roszeniem zrobić? Zapytałem prawnika.

„W sytuacji, gdy spółka jako podmiot, który nienależnie uzyskał środki, nie wyrazi zgody na ich zwrot na drodze polubownej, prawdopodobnie najefektywniejszym rozwiązaniem prawnym będzie wystąpienie o wydanie przez sąd nakazu zapłaty. Należy pamiętać jednak, że klient powinien skierować pozew nie przeciwko swojemu bankowi lub bankowi odbiorcy, lecz przeciwko spółce, która otrzymała nienależne jej środki”

– wyjaśnił adwokat Mateusz Radomyski z Kancelarii Prawnej Capital Legal.

Ile to może potrwać? I jakie są szanse na wygraną?

Jak uzyskać nakaz zapłaty? Nie trzeba się szykować na wieloletnią batalię sądową. Do takich – oczywistych – spraw służy postępowanie upominawcze. Dobry poradnik, krok po kroku, można znaleźć na rządowych stronach przeznaczonych dla biznesu.

W dużym skrócie, jeśli roszczenie nie budzi wątpliwości i jest dobrze udokumentowane, można relatywnie szybko – i bez konieczności stawiania się na rozprawach – uzyskać korzystny dla nas wyrok. Trzeba zebrać dokumenty potwierdzające roszczenie, wypełnić pozew (którego wzór można pobrać) i złożyć w odpowiednim sądzie.

Jeśli spółką, do której trafił przelew, rzeczywiście nikt się nie zajmuje na bieżąco, to jest duża szansa, że wszelkie procedury przebiegną bez sprzeciwów z jej strony. Poza tym, w takiej sytuacji nie za bardzo jest co oprotestowywać.

Przeczytaj też: Przelew BLIK na telefon: numer się zgadza, ale konto należy do… kogoś innego. Jak to możliwe? I jak to odkręcić?

Co jednak naszemu czytelnikowi po wyroku? On potrzebuje swoich pieniędzy. Na szczęście postępowanie upominawcze skutkuje wydaniem nakazu zapłaty. Wystarczy dopełnić formalności polegającej na nadaniu mu klauzuli wykonalności i można iść z papierem do komornika. I jeżeli rzeczywiście brak odpowiedzi ze strony spółki wynikał z tego, że nie prowadzi ona bieżącej działalności, pieniądze powinny spokojnie czekać na koncie.

Ta cała procedura może wydawać się długa, ale niestety lepszego sposoby na wydobycie naszych pieniędzy chyba nie ma. Przy czym, na każdym etapie spółka będzie informowana – o pozwie, o nakazie zapłaty – więc ma szansę na skrócenie całej procedury, zwyczajnie zwracając pieniądze. A z każdą kolejną czynnością procesową koszty dla niej rosną. Przegrana sprawa będzie skutkowała koniecznością zwrotu kosztów sądowych, a o kosztach komorniczych aż strach wspominać. A co jeśli na koncie komornik nie znajdzie pieniędzy? Podpowiada mecenas Radomyski:

„Spółka, na której rachunek zostały przelane środki, może odpowiadać także na gruncie prawa karnego. Zgodnie z art. 284 § 1 Kodeksu Karnego, kto przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą lub prawo majątkowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”

– ostrzega. I wyjaśnia różnicę między kradzieżą a przywłaszczeniem. W tym drugim przypadku nie trzeba aktywnie zabrać komuś pieniędzy (czy rzeczy), ale wystarczy, będąc w ich posiadaniu, bezprawnie nimi rozporządzić.

Przeczytaj też: PayPal czasem gubi pieniądze naszych czytelników. A my czasem mu pomagamy. Dlaczego przelewy co i rusz giną? I jak skutecznie zgłosić reklamację?

Rachu-ciachu i w kilka(naście) miesięcy można odzyskać pieniądze. Długo? Alternatywą jest proces według normalnej procedury, który może trwać latami. Najłatwiej jest załatwiać takie sprawy polubownie – i pewnie w zdecydowanej większości przypadków przelew na niewłaściwe konto szybko wraca do nadawcy.

Co jeśli nieszczęśliwe zbiegi okoliczności się skumulują? No cóż, zostaje żmudna droga prawna. Ius civile vigilantibus scriptum est (Prawo cywilne tworzone jest dla osób starannych) – głosi jedna z paremii na kolumnach polskiego budynku Sądu Najwyższego.

Zdjęcie tytułowe: Daniel_Nebreda/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
9 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
~marcin
6 miesięcy temu

Dobrze napisany artykuł. Rzeczowy, praktyczny i czytelny.

Praktyk
6 miesięcy temu
Reply to  ~marcin

Niestety, nie wygląda to tak różowo. Jeżeli pozwana spółka złoży sprzeciw od nakazu zapłaty (wystarczy dosłownie jedno zdanie „zaskarżam nakaz w całości”, bez jakiegokolwiek uzasadnienia czy powołania dowodów, itp.) to nakaz zapłaty z mocy prawa traci moc i sprawa toczy się dalej tak, jakby nakaz nigdy nie został wydany (rozprawy, świadkowie, biegli, itp.). I mamy wieloletni proces. Obecnie sądy są tak obłożone sprawami, że zdarza się, że na wyznaczenie terminu rozprawy czeka się ponad rok.

~marcin
6 miesięcy temu
Reply to  Praktyk

Tak, jest o tym wspomniane, choć nie padł konkretny termin: „Co jeśli nieszczęśliwe zbiegi okoliczności się skumulują? No cóż, zostaje żmudna droga prawna.” W ogóle to na sporą część problemów opisanych w SoF zadziałałoby jedno i to samo rozwiązanie: sprawne sądy. Co do tego artykułu to chodziło mi m.in. o to, że nie ma przydługiego wstępu, tylko od razu przechodzimy do konkretów. Nie trzeba scrollować do trzeciego akapitu. To miła odmiana w dzisiejszym świecie. A jak chodzi o ergonomię czytania, to mam jedną uwagę techniczną co do SoF. Nagminnie, jak tylko zaczynam czytać jakiś artykuł, atakuje mnie banner „Zapisz się… Czytaj więcej »

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  ~marcin

Tak, sprawne sądy rozwiązałyby większość problemów czytelników – a nawet i problemów kraju.
Cieszę się, że artykuł nie jest przegadany, nowy autor, nowa krew, podwyższamy standardy 😉
Jeśli chodzi o ergonomię, to dziękuję za uwagę, poprawimy ekspozycję tego baneru. Chociaż on się powinien wyświetlać dopiero po 30 sekundach czytania. Jeśli jest inaczej, to nie działa właściwie.

~marcin
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Banner zapewne się wyświetla po 30 sekundach – tylko ja mam taki brzydki zwyczaj, że wchodzę na SoF, patrzę co nowego i otwieram nowe artykuły w kolejnych kartach przeglądarki. I chyba pierwszy banner widzę po tych 30 sekundach, ale każdy nowy artykuł zaczynam już od bannera – bo 30 sekund minęło podczas czytania pierwszego artykułu.

Zaprogramowałbym dwa warunki: wyświetlamy banner, jeśli minęło 30 sekund ORAZ artykuł został przewinięty do połowy długości.

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  ~marcin

Jasne, przekazałem taką prośbę informatykowi

Aer
6 miesięcy temu

artykuł może rzeczowy, ale w polskich warunkach zwłaszcza ten ostatni, karny przepis, jest martwy. Wiem to, bo próbowałem tej drogi z trzema dłużnikami-oszustami. Proszę wiec nie robić nikomu złudnej nadziei, prawda jest okrutna – polskie prawo niespecjalnie działa. Podobnie nakaz – puste konto spółki powoduje, ze mamy papier niewiele więcej wart niż atrament użyty do jego wydrukowania. Także większość tych prawd to tylko smutna teoria.

Hieronim
6 miesięcy temu

Panie Redaktorze, najbardziej pechowa sytuacja, gdy na rachunku nadawcy jest nałożona blokada komornicza i środki natychmiast są przekazywane do organu egzekucyjnego, wtedy odzyskanie czegokolwiek można rozpatrywać w kategorii cudu…

Admin
6 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

To prawda, wtedy już pozamiatane

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!