19 kwietnia 2017

Ten przelew kosztował mojego czytelnika 40.000 zł. Bank go nie ostrzegł. Czy mógł i powinien?

Ten przelew kosztował mojego czytelnika 40.000 zł. Bank go nie ostrzegł. Czy mógł i powinien?

Próbuję załatwiać dla Was w bankach różne sprawy, ale czasem zdarzają mi się przypadki beznadziejne, choć bardzo kosztowne. Ostatnio jeden z moich czytelników poprosił mnie o pomoc w „odkręceniu” pewnego omyłkowego przelewu, na którym stracił… 40.000 zł. Tak, to nie jest błąd, ani nie namnożyły mi się zera w kwocie. Wysłany przez pomyłkę przelew kosztował mojego czytelnika czterdzieści tysięcy złotych. Jak to możliwe?

Co prawda banki w ogóle nie sprawdzają czy podawane przez nas w formatkach przelewów nazwiska i adresy adresatów się zgadzają, ale system numeracji rachunków bankowych oparty jest na algorytmie kontrolującym czy nie rąbnęliśmy się gdzieś jeśli chodzi o numer rachunku (na początku każdego numeru konta są dwie cyfry kontrolne, za pomocą których bank sprawdza czy pozostałe cyfry są prawidłowe).

Zobacz również:

Nie można więc wysłać przelewu do kogoś innego poprzez pomylenie numeru rachunku. Mój czytelnik też nie stracił pieniędzy w ten sposób. Numer rachunku wpisał prawidłowo, ale.. spośród kilku rachunków swojego kontrahenta wybrał nie ten, który powinien. I we wszystko wdały się koszty przewalutowania. Przelew na astronomiczną kwotę 236.000 euro, skierowany na konto prowadzone w złotych, zamiast w euro musiał skończyć się źle.

Na prowizjach za przewalutowanie transakcji i spreadach walutowych banki zarabiają krocie i wie o tym każdy, kto próbował płacić złotową kartą za granicą. Tym razem bank miał prawdziwe eldorado, bo po dorzuceniu kosztów przewalutowania (nie wiem czy były to opłaty za przewalutowanie czy spread walutowy – to w sumie nieistotne) okazało się, że zaksięgowano kwotę złotową w przeliczeniu o 10.000 euro mniejszą (dokładnie 991.000 zł), niż wynikałoby to z kursu średniego NBP.

Czytaj też: AirBnB naciąga klientów? W trakcie rezerwacji ceny szaleją

Zobacz koniecznie: Cztery najgorsze prowizje bankowe

Kontrahent oczywiście się nie poczuwa do winy, bo to nie jego problem, że mój czytelnik wysłał mu kasę nie na ten rachunek, na który powinien był to zrobić. Bank również nie widzi potrzeby, ani możliwości anulowania przelewu. Banki w ogóle nie lubią anulować dyspozycji klientów, a zwłaszcza tych, które już zostały zrealizowane. No, chyba, że same zawaliły sprawę: wtedy są w stanie nawet przejąć pieniądze wysyłane przez kogoś do klienta i „poprawić” parametry przelewu (ot, taki czeski film w niemieckim kinie).

Sprawa jest o tyle kontrowersyjna, że bank (w tym przypadku mówimy o banku ING, który ma jeden z najnowocześniejszych systemów bankowości elektronicznej), przyjmując dyspozycję przez internet, nie ostrzegł klienta o tym, iż przelew wychodzi na konto w innej walucie. Niby nie musiał, ale byłoby miło. Pytanie czy mógł to zrobić w świetle prawa bankowego i przepisów o tajemnicy bankowej (sprawdzam to z prawnikami ogarniającymi świat finansów). Pikanterii dodaje fakt, że to był tak naprawdę przelew w ramach jednego banku – z konta w ING na inne konto w… ING. Niewykluczone więc, że te pieniądze w ogóle nie przechodziły przez międzybankowe systemy rozliczeniowe, a tym bardziej przez zagranicznych pośredników. Teoretycznie więc bank mógłby rzecz odkręcić. Niestety, tak całkiem nie chciał. Ale po dłuższych przepychankach dał się namówić na pokrycie 20.000 zł, czyli połowy strat klienta. Klient walczy jednak o pełną pulę. Twierdzi, że bank powinien go „ukarać” za błąd mniej surowo, niż kwotą 20.000 zł, bo to jest „żerowanie na ludzkich błędach”.

Czytaj: Wielka polityka i gra w zielone. Jak żyć, gdy bank nie chce wykonać przelewu, bo… właściciel mu zabrania?

Mnie też zdarzyło się przez pomyłkę zlecić przelew na konto walutowe zamiast złotowe, lecz przed zatwierdzeniem dyspozycji bank zapytał czy zdaję sobie sprawę, że zlecam przelew, którego skutkiem będzie przewalutowanie. Uważam, że we wszystkich bankach to powinien być standard. Tak samo jak banki powinny uprzedzać klientów ile będzie kosztował i kiedy dotrze na miejsce przelew danej kategorii (większość banków już to robi) oraz informować, że przedłużają depozyt odnawialny na takich a takich warunkach (do tego niestety jeszcze nie udało mi się bankowców przekonać, wolą żerować na naszym gapiostwie).

Przypadek, który dziś opisuję, jest w równym stopniu przykładem niestaranności klienta (wysyłając gdzieś 236.000 euro pięć razy sprawdziłbym czy wysyłam w dobre miejsce), co obojętności banku, który powinien starać się pomóc klientowi, by ten nie popełniał błędów i podejmował właściwe, efektywne decyzje.  Bardzo proszę wszystkie banki, które jeszcze nie wdrożyły systemu ostrzegania klientów o potencjalnych dodatkowych kosztach ich transakcji (np. wynikających z przewalutowania, ale i z innych okoliczności), żeby to niezwłocznie uczyniły. Bank ING proszę, by jeszcze raz życzliwie spojrzał na sprawę mojego klienta (służę szczegółami i dokumentacją przelewu). A Was proszę żebyście informowali mnie o przypadkach, gdy bank zachowuje się jakby mu nie zależało na tym, byście podejmowali możliwie jak najlepsze decyzje.

Subscribe
Powiadom o
54 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
pam
9 lat temu

(1) Mam w mBanku karty rozliczane w złotych i w euro. Pewnego razu omyłkowo zapłaciłem niecałe 400 euro kartą złotówkową. Po otrzymaniu wyciągu stwierdziłem, że chwila nieuwagi w klikaniu kosztowała mnie 110 złotych. Nie bardzo miałem co i jak odkręcać. (2) PayPal gra coraz bardziej perfidnie. Karta w euro z mBanku, płatność w euro, a przed zatwierdzeniem płatności pojawia się kwota w złotych, bo karta jest polska. Trzeba kliknąć w link na drobnym tekście, potem odszukać właściwą opcję i ją zaznaczyć, by nie dać się naciąć. (3) Amazon proponuje własne, dość podłe, przeliczniki (4) Tanie linie lotnicze specjalizują się w… Czytaj więcej »

Rysiek
9 lat temu
Reply to  pam

Dosłownie przedwczoraj miałem podwójne przewalutowanie w PayPal. Z EUR na złotówki i potem obciążenie karty debetowej do konta w EUR w mBank. W marcu miałem pierwszy raz taka sytuację i faktycznie była to moja nieuwaga. Postanowiłem poszukać co można z tym zrobić, tak by nie ponosić dodatkowych niemałych kosztów przy takiej transakcji. Dotarłem do opcji w PayPal umożliwiających tą zmianę, jak się później okazało tylko pozornie :-). W przekonaniu, że opcja działa było prawidłowe rozliczenie kilku transakcji w GBP – bezpośrednio w walucie i bez podwójnego przewalutowania. Przedwczoraj zrealizowałem transakcję w EUR i ku mojemu zdziwieniu transakcja na 400 EUR… Czytaj więcej »

Paweł
9 lat temu
Reply to  pam

To samo jest w Polsce jak się używa zagranicznych kart. Bankomaty starają się okradać klientów na bardzo niekorzystnych kursach i są na tyle perfidne, że przy wyborze rozliczenia po kursie nieznanym zadają drugi raz pytanie czy nie wolimy „pewnego”kursu przewalutowania sugerując, że korzystniejsza opcja jest ryzykowna. Sklepy i kelnerzy też często nie dają wyboru odpowiedniej waluty.

klientka mbank
9 lat temu

W mBanku to samo. Mam konto zlotowkowe i walutowe i kiedy wysyłam przelewy walutowe muszę pamiętać by w ustawieniach zmienić numer rachunku na walutowy, w przeciwnym razie pobierze w złotówkach i naliczy słona prowizję bez ostrzeżenia, już tak miałam i tez nie pomogli

robert
9 lat temu
Reply to  klientka mbank

Ja miałem taką sytuację właśnie w mbanku, i po wizycie w fizycznym oddziale mbank zwrócili na konto złotówkowe całość kwoty dodatkowo pobranej , było tego 95 zl , a zwrócili 100

9 lat temu

Ja miałem konto w Wells Fargo w USA. Pobrali mi opłatę za debet na koncie. Poprosiłem o jej anulowanie, bo nie zdążyłem dosłać pieniędzy i zgodzili się w ramach dobrych relacji z bankiem.

test
9 lat temu

[OT] usunąłem pedalskie różowe tło 🙂
Firefox -> Opcje -> Treść -> Kolory -> zaznacz Zawsze nadpisuj kolory

Pyjter
9 lat temu
Reply to  test

Dzieki 😉

pajacyk_123
9 lat temu

Bank powinien, państwo powinno tylko, klient/obywatel nie powinien, bo jest głupi. Panie Macieju, nie wiem czy słusznie Pan używa nazwy banku i obiciąża go częścią odpowiedzialności. W przypadku, gdyby bank, pomimo że nie musi, poszedł na rękę klientowi po to, żeby mieć z tego tytułu pozytywną reklamę – OK. Ale pan z nazwy wymienia bank, stawia go jako tego złego choć przecież nikt nie zmuszał klienta, żeby nie patrzył co robi. Jeśli już ING jest wymienione z nazwy, to bardzo proszę o listę banków ktore również nie traktują swoich klientów jak idiotów i nie ostrzegają przed wysłanie przelewu. Podejrzewam, że… Czytaj więcej »

9 lat temu
Reply to  pajacyk_123

Na miejscu jest podanie nazwy banku i faktów. Bank nie ostrzegł, choć mógł, w ramach Dobrych Praktyk Bankowych. Otrzymaliśmy sygnał: ten bank nie klienta dobro ma na pierwszym miejscu. Warto wiedzieć o innych bankach na które też warto uważać szczególniej przy przelewach.

sienkol007
9 lat temu

Panie pajacyk_123: Ja natomiast uważam ,że wymienienie z nazwy banku jest tu jak najbardziej uzasadniona, powinno to być przestrogą przed tego typu polityką banku, zwłaszcza że jak Bank ING twierdzi zgodnie z ich spotem reklamowym ” ING BANK LICZĄ SIĘ LUDZIE” podkreśla fakt ,że tak na prawdę „LICZĄ SIĘ PIENIĄDZE” i takie też powinno być ich hasło przewodnie, ponadto są najnowocześniejszym bankiem jak twierdzą, pytanie w tym momencie brzmi, skorą są najnowocześniejszym bankiem to dlaczego banki mniej „nowoczesne” posiadają system ostrzegania przed tego typu transakcjami? kolejna sprawa ,że w opisanym przypadku Bank nie zachował się jak partner wobec firmy ,która… Czytaj więcej »

bjpl
9 lat temu
Reply to  sienkol007

@sienkol007
Mam przeczucie graniczące z pewnością, że to Pan jest bohaterem tego wpisu a wtedy punkt widzenia sprawy zależy od punktu siedzenia i nie jest obiektywny.
Ja z pewnością przy przelewie na taką kwotę kilkukrotnie sprawdziłbym czy posyłam na właściwe konto. No chyba, że przelewy na kwoty ok. 1 mln. zł. to Pana codzienność to rozumiem omsknięcie 🙂

pm
9 lat temu

Jak wysyłamy w ramach banku, to rzeczywiście powinno być ostrzeżenie o przewalutowaniu, ale obecnie banki, choćby chciały nie mogą chyba informować o przewalutowaniu przelewów między bankami, bo nie wiedzą jaka jest waluta rachunku docelowego. Może gdyby stworzyli wspólną bazę, ale po co, jak można zarabiać na przewalutowaniach?