17 maja 2021

Rząd chce ułatwić młodym ludziom dostęp do kredytów hipotecznych. Komu pomoże, a komu zaszkodzi gwarancja kredytowa z programu „Polski Ład”?

Rząd chce ułatwić młodym ludziom dostęp do kredytów hipotecznych. Komu pomoże, a komu zaszkodzi gwarancja kredytowa z programu „Polski Ład”?

Rząd chce ułatwić młodym ludziom dostęp do kredytów hipotecznych. Komu pomoże, a komu zaszkodzi gwarancja kredytowa, o której premier pisze w programie „Polski Ład”? I co oznacza nowy rządowy program dla młodych ludzi, których nie stać na mieszkanie? Będzie im łatwiej, czy raczej pod górkę w drodze do własnego „M”?

Trudność z uzyskaniem przez młodych ludzi dachu nad głową była troską wielu ekip rządowych. Poprzednie rządy – przed „erą PiS” – próbowały głównie ułatwiać dostęp do kredytów, oferując dopłaty do oprocentowania (program „Rodzina na Swoim”) albo do wkładu własnego („Mieszkanie dla Młodych”). Po dojściu do władzy przez PiS miało być inaczej. Ta partia postawiła na budowę mieszkań na wynajem z opcją dojścia do własności.

Zobacz również:

Ale to już chyba przeszłość. Czyżby – ogłaszając „Polski Ład” – rząd PiS przyznał, że nie potrafi budować tanich mieszkań czynszowych i wrócił do pomysłów poprzedników? Wszystko na to wskazuje, bowiem jednym z filarów „Polskiego Ładu”, ogłoszonego przez liderów Zjednoczonej Prawicy, są pomysły na rozwój mieszkalnictwa. Rząd chce pomóc tym, którzy nie mają oszczędności na wymagany przez banki (i nadzorującą banki Komisję Nadzoru Finansowego) wkład własny.

Gwarancja kredytowa i umorzenie części kredytu po urodzeniu dzieci

Rządowy program mówi o możliwości otrzymania gwarancji kredytowej, opiewającej na wartość do 100.000 zł (maksymalnie do 40% wartości kupowanego mieszkania). Gwarancja nie byłaby gotówkowym „prezentem”, jednak dzięki niej przy zakupie mieszkania na kredyt nie byłby już potrzebny wkład własny (zamiast niej kredytobiorca przynosiłby właśnie tę gwarancję).

Jeśli – z pomocą gwarancji lub bez niej – rodzina kupująca mieszkanie na kredyt powiększyłaby się o dzieci, mogłaby wystąpić do państwa o częściową pomoc w spłacie tego kredytu. Po urodzeniu drugiego dziecka w rodzinie państwo spłaciłoby za kredytobiorcę do 20.000 zł, przy trzecim dziecku dotacja wzrosłaby do 60.000 zł, a jeśli na świat przyjdzie więcej dzieci, to państwo weźmie na siebie spłatę nawet 150.000 zł. To po prostu takie „nieruchomościowe 500 plus”, tyle że zaszyte w częściowej spłacie kredytu hipotecznego.

W „Polskim Ładzie” jest jeszcze jeden element „nieruchomościowy”. Dom o powierzchni do 70 m kw. będzie można wybudować bez zezwolenia, czyli Polacy zaoszczędzą nieco czasu na załatwianiu urzędowych formalności. Więcej na temat mieszkaniowych  i innych pomysłów zawartych w „Polskim Ładzie” przeczytacie w analizach Maćka Samcika:

W sprawie mieszkań PiS robi „w tył zwrot”

„Polski Ład” to na razie zbiór ogólnych haseł i pomysłów, które trudno ocenić, bo za mało o nich wiemy (a projektów ustaw, ani tabelek z wyliczeniami rząd nie pokazuje). Ale nie potrzeba znać szczegółów, żeby stwierdzić, iż rząd przyznał się właśnie do fiaska programu „Mieszkanie plus”. Powiedział to zresztą wprost premier Mateusz Morawiecki podczas ogłaszania „Polskiego Ładu”:

„Program „Mieszkanie plus” nie wyszedł tak, jakbyśmy chcieli. Dlatego teraz zmieniamy założenia”

Obejmując władzę, PiS zmienił sposób wspierania mieszkalnictwa. Za czasów jego poprzedników mieliśmy dwa główne programy. Pierwszy to „Rodzina na Swoim”, w ramach którego można było liczyć na dopłaty do oprocentowania przez 8 lat, dzięki czemu kredytobiorcy płacili niższe raty kredytowe. Później pojawił się program „Mieszkanie dla Młodych”. Tu rząd dopłacał do wkładu własnego, który w pewnym momencie zaczął być wymagany przez banki (w przeszłości banki udzielały kredytów nawet na 130% wartości nieruchomości).

Cechą wspólną tych programów było to, że pomagały polskim rodzinom „odnaleźć się” na rynku komercyjnym, na którym zasady dyktują banki i deweloperzy. PiS postawił na inną filozofię. Zamiast pomagać w spłacie kredytu komercyjnego, zapowiedział budowę setek tysięcy mieszkań na wynajem. Plan z grubsza był taki, że rząd na preferencyjnych warunkach przekazuje deweloperom grunty z zasobów m.in. PKP czy Poczty Polskiej. Następnie część tych mieszkań deweloper sprzedaje na zasadach komercyjnych, a część przekazuje pod wynajem z opcją dojścia do własności.

Jak w praktyce wyszła realizacja programu „Mieszkanie Plus”? Wiosną 2018 r. premier Mateusz Morawiecki zapewniał, że w 2019 r. w ramach programu w budowie będzie co najmniej 100.000 mieszkań. Tymczasem na koniec 2020 r. wybudowanych oraz w budowie było w sumie nieco ponad 26.000 mieszkań.

Przeczytaj też: Czy to już boom kredytowy? Liczba wniosków kredytowych i kwoty, jakie chcemy pożyczyć od banków, biją rekordy. Na jakie ryzyka narażeni są chętni na kredyt?

Gwarancja kredytowa zamiast taniego najmu. Czego jeszcze nie wiemy?

Dla młodych ludzi (do 40 lat, bo to do nich skierowany jest program gwarancji kredytowych), którzy chcą opuścić rodzinne gniazdo i się ustatkować, nowy pomysł Zjednoczonej Prawicy zastąpienia tanich mieszkań na wynajem (z odgórnie regulowanym czynszem) gwarancjami zastępującymi wkład własny może okazać się pułapką. I to z kilku powodów.

Jak taka gwarancja kredytowa może działać? Wyobraźmy sobie mieszkanie warte 500.000 zł, na które w warunkach komercyjnych kupujący musi wyłożyć z własnej kieszeni np. 100.000 zł tytułem wkładu własnego. Zamiast tego będzie mógł poprosić o gwarancję i przedstawić ją w banku. Nie wiemy jeszcze, komu taka gwarancja i na jakich zasadach zostanie przyznana.

Jakie warunki trzeba będzie spełnić, żeby otrzymać gwarancję? Zapewne – jak przy poprzednich programach – może obowiązywać limit powierzchni nieruchomości czy limit ceny metra kwadratowego mieszkania, na którego zakup ma posłużyć gwarancja. Oprócz tego będzie obowiązywał limit wiekowy dla osoby, która wystąpi o gwarancję. Niewykluczone, że będzie też trzeba wykazać się dochodami albo spełnić inne warunki natury finansowej.

Jak banki traktować będą klientów bez wkładu własnego, ale z rządową gwarancją? To przecież banki dyktują cenę kredytu, a więc proponują marżę. Ta z kolei kalkulowana jest na podstawie ryzyka. Taniej może uzyskać kredyt ktoś, kto ma stabilne i na określonym poziomie źródło dochodów, odpowiednio długi staż pracy oraz dużą część inwestycji finansuje z własnych oszczędności. Dla banku taki klient jest bardziej wiarygodny, bo udowodnił, że już coś w życiu osiągnął, zbudował poduszkę finansową. Czy klient bez grosza przy duszy, ale z rządową gwarancją, nie będzie mimo wszystko odsyłany przez bankowców z kwitkiem albo zniechęcany kiepskimi warunkami kredytu (wysoką marżą)?

Czy dochody młodych klientów wystarczą do uzyskania zdolności kredytowej? Młodzi kredytobiorcy dopiero wchodzą na rynek pracy, dopiero zdobywają doświadczenie, które z czasem może stać się trampoliną do stabilnego zatrudnienia i zarobków, pozwalających bez strachu „wejść” w kilkudziesięcioletni kredyt hipoteczny. Ale jeśli do banku przyjdzie klient, który chce kupić mieszkanie i ma rządową gwarancję, ale jego dochody nie są wystarczająco wysokie, to prawdopodobnie i tak zostanie odprawiony z kwitkiem.

Kiedy gwarancja będzie mogła być „pociągnięta” i co to oznacza dla klienta? W sytuacji, kiedy kredytobiorca przestanie spłacać kredyt, bo np. straci pracę, „wkraczać” będzie  gwarancja, a więc bank będzie miał pewność, że odzyska choćby część pożyczonych pieniędzy. Ale w jakiej konkretnej sytuacji uruchomiona zostanie gwarancja? Szczegółów jeszcze nie znamy. Nie ma też pewności, że w takiej sytuacji bank-gwarant nie będzie miał roszczeń o zwrot wypłaconej gwarancji do klienta, który stał się przyczyną tego zamieszania.

Przeczytaj też: Ceny mieszkań rosną, marzenie o własnym kącie się oddala. Rząd: a może gwarancje kredytowe dla młodych? Oto przegląd pomysłów na pomoc ludziom bez mieszkania

Przeczytaj też: Ile można wytargować kupując mieszkanie? Czy nieruchomości bronią przed inflacją? Czy wynajem opłaci się dziś bardziej, niż kupno obligacji?

Młodzi już na starcie z droższym kredytem na droższe mieszkanie?

Istnieje niebezpieczeństwo, że banki do kredytobiorców posiadających gwarancję rządową podchodzić będą z większym dystansem, niż do „zwykłych” klientów posiadających gotówkowy wkład własny. A wyższe ryzyko wpiszą sobie po prostu w wyższą marżę. I tu pojawia się kolejna pułapka. Mamy dziś rekordowo niskie stopy procentowe, a więc kredyty są względnie tanie. Ale taka sytuacja nie potrwa wiecznie.

Rząd nie ukrywa też, że poprzez zmiany podatkowe chce, by najbiedniejszym Polakom zostało w portfelach więcej pieniędzy. A to oznacza większą konsumpcję, której efektem będzie wysoka inflacja. W pewnym momencie Rada Polityki Pieniężnej będzie musiała na to zareagować podwyższając stopy procentowe. Młodzi ludzie z rządowymi gwarancjami wkładu własnego na starcie dostaną kredyty z wyższym oprocentowaniem, a gdy stopy procentowe pójdą do góry, wzrost rat kredytowych odczują w większym stopniu niż kredytobiorcy bez żadnych przywilejów.

Gwarancja kredytowa to dla młodych kredytobiorców znacznie skromniejsze wsparcie, niż we wcześniejszych programach („Mieszkanie dla Młodych”, „Rodzina na Swoim”). Tutaj nikt do niczego nie dopłaca, kredytobiorca będzie musiał spłacić kredyt w całości z własnej kieszeni. Tyle, że nie będzie musiał mieć od razu gotówki na wkład własny, spłaci go de facto w ratach kredytowych.

Tyle, że kredyt może być drogi, zaś raty wysokie z powodu wzrostu cen mieszkań. Bo ten rządowy program nie dotyka w ogóle istoty problemu małej dostępności mieszkań – czyli niewystarczającej podaży, która powoduje stały wzrost cen na rynku nieruchomości. Gwarancja kredytowa może być instrumentem, który dodatkowo podwyższy popyt na mieszkania, czyli ceny mogą pójść jeszcze bardziej w górę.

Nakłanianie młodych ludzi do tego, żeby zaciągali kredyty i kupowali mieszkania na własność, to ryzykowna polityka, bo może prowadzić do błędnych decyzji życiowych (chyba, że będzie podobny program wspierania najmu).

Gwarancja kredytowa, połączona z kuszeniem komercyjnym kredytem nie jest – pisząc delikatnie – najlepszym rozwiązaniem. I źle się dzieje, że rząd PiS odpuszcza sobie (a wiele na to wskazuje) program budowy tanich mieszkań na wynajem. A tylko taki model daje młodym realną szansę na usamodzielnienie się i czas na osiągnięcie finansowej stabilizacji bez zakładania sobie finansowej pętli na szyję w postaci drogiego – jak wiele na to wskazuje – kredytu hipotecznego.

—————————

„LIBEK” W ŚWIECIE NOWEJ EKONOMII, CZYLI JANUSZ LEWANDOWSKI O ZADŁUŻENIU ŚWIATA I FUNDUSZU ODBUDOWY

Dziś w „Finansowych sensacjach tygodnia” specjalny gość – Janusz Lewandowski, były komisarz unijny ds. budżetu (czyli w Komisji Europejskiej odpowiednik ministra finansów), obecnie europoseł, wcześniej minister w dwóch rządach Rzeczpospolitej. No i liberał, bo współzakładał Kongres Liberalno-Demokratyczny. Zapytaliśmy Janusza Lewandowskiego oczywiście o europejski plan odbudowy i o to, czy awantura o jego zawartość na obecnym etapie ma sens, a także o to, ile realnie pieniędzy może do nas przypłynąć. No i nie odmówilibyśmy sobie pytania o to, czy nasz rozmówca już spalił książki o liberalnej ekonomii i przyzwyczaił się do tej nowej, w której można się zadłużać ile wlezie. Zapraszamy do posłuchania TUTAJ!

—————————

Subscribe
Powiadom o
28 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Stef
1 miesiąc temu

Przykład kredyt z 20% wkładem własnym Marża =2.10%, z 10% wkładem Marża =3, 5%. To bez wk) adu będzie 4,9%. Licząc mieszkanie za 500 000 zł to także o 100000 większy kredyt a wię kolejne 400-500 zł mc raty.

Stef
1 miesiąc temu

Jeszcze jedno. Teoretycznie ta gwarancja nic rząd nie kosztuje. Jeśli splacam kredyt oczywiście, a kred. hipo są najlepiej spłacanymi.

Radek
1 miesiąc temu

Rząd w ten sposób będzie chciał zapełnić lukę po odpływie inwestorów po podwyżce stóp procentowych. Tak samo jak RNS ma to być amortyzator przy przebijaniu balona. Szkoda, że w drogi kredyt ubierze masę młodych ludzi i zapewni naturalne wyjście z inwestycji tym co tego balona napompowali. Co do podaży to ona jest bardzo duża, tylko rząd poprzez ujemne stopy procentowe powoduje nienaturalny napływ kapitału na ten rynek. Aktualnie 60% to popyt inwestycyjny. W Polsce brakuje jeszcze około 600 tys. mieszkań. To jakieś 2,5 roku w tym tempie. Rozdmuchanie popytu i ubranie młodych ludzi na samym szczycie cen w drogie nieruchomości… Czytaj więcej »

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Radek

Istnieje taki scenariusz, niestety

bingo
1 miesiąc temu
Reply to  Radek

1. nie jestem przekonany czy że jesteśmy na samym szczycie bańki. Podejrzewam ze politycy już zadbają aby ceny rosły jeszcze bardzo dugo. Bo im się opłaca i politycznie i osobiście. Erdogan tez rozkręcał gospodarkę budowlanką 2. 600tys mieszkań? przy tym drukowaniu pieniądza i ucieczce od gotówki mieszkań stale będzie za mało bo sa zbyt łatwą i zbyt dochodową lokatą kapitału. 3. Stopy? Dajcie spokój? naprawde komuś zaszkodzi stopa 0.8 co wydaje mi się na dzis max do czego Glapa jest skłonny podnieść ? A przy tym 5% inflacja? tak się skończy wiec pieniadz dalej się bedzie lał na rynek. Jak… Czytaj więcej »

Majewski
1 miesiąc temu
Reply to  bingo

Jeżeli chodzi o stopy procentowe to naprawdę myślicie, że Wam, ciułaczom lokatowym coś to pomoże? Musiałyby stopy wzrosnąć do poziomu 2,5% i odczekać na takim poziomie około 6-12 miesięcy, żeby banki zmieniły swoją ofertę. Warto wam topić miliony zakredytowanych przez parę setek rocznie? 🙂

Andrzej
1 miesiąc temu
Reply to  bingo

No nie do końca, nie da się w nieskończoność oszukiwać rynku. Już sami inwestorzy zaczynają zauważać że podaż zaczyna przewyższać popyt na rynku wynajmu, a ceny rosną. Obecna sytuacja to tzw. FOMO coś co zwyczajowo nazywane jest owczym pędem. Proszę rzucić sobie okiem na najnowszy sezon Wyzwanie nowe mieszkanie. Jest to jeden wielki folder reklamowy, gdzie super inwestorami są aktorzy reklamowi. Z drugiej strony tego rozgrzanego do czerwoności rynku jest ubogie starzejące się społeczeństwo. Plus kraje bogatej uni z mega pocovidowym kapitałem które będą znacznie ciekawszą alternatywą dla emigracji zarobkowej. Być może do tego dojdzie kolejny problem że Polska w… Czytaj więcej »

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  bingo

imigranci to już coraz śmielej jadą do sąsiedniego kołchozu omijając nas z daleka https://innpoland.pl/168315,co-z-praca-sezonowa-za-granica-ukraincy-wyparli-w-tym-roku-polakow

Cerw
1 miesiąc temu
Reply to  Radek

Nie znam tak optymistycznych danych że tylko 600 tys. brakuje. Raczej 2-3 mln

Radek
30 dni temu
Reply to  Cerw

Może dlatego, że czytasz tylko Bartosza Turka i jego sponsorowane artykuły. W Polsce na koniec 2020 została przebita granica 15 mln mieszkań. Według oficjalnych danych mamy 38mln obywateli. To daje nam 394 mieszkania na 1000. Średnio 2.54 osoby. Jest tu 2 problemy. W Polsce nie mieszka 38 mln Polaków (zakładam, że coś koło 36mln). Mieszka jednak około 2 mln imigrantów, ale zajmowane zasoby przez nich są dużo mniejsze. W budowie mamy rozgrzewane około 800 tys. mieszkań, które pewnie zostaną ukończone w ciągu 3 lat.wyglada na to, że za 3 lata przekroczymy 15.7 mln mieszkań. Co da nam współczynnik. 413/100 a… Czytaj więcej »

Krzysztof M.
30 dni temu
Reply to  Radek

Wystarczy jechać i patrzeć. Co 10ty dom napis sprzedam, szpalty gazet pełne wynajmę/ sprzedam, deweloperzy od kilku lat sprzedają ostatnie, promocyjne mieszkania w okolicy, wieczorem w oknach ciemno czyli kupione bez wynajmu na lokowanie gotówki. W moim małym mieście powiatowym 50% mieszkań w rynku stoi puste. Cena odstrasza nabywców lub trzymane jako lokata kapitału.

Zigi
30 dni temu
Reply to  Cerw

@Cerw Niczego nie brakuje. Jakby był jakikolwiek brak to nie byłoby mieszkań do kupienia bo te całe mityczne 2 – 3 miliony „gospodarstw domowych” rzuciłyby się na obecnie dostępne mieszkania i by je wykupiły. A tymczasem idąc spacerem przez Trójmiasto widzę setki (jeśli nie tysiące) mieszkań albo do kupna od ręki albo gotowe za 6 – 12 m-cy. Tyle co obecnie się buduje w 3mieście to jeszcze na oczy nigdy nie widziałem. Za każdym zakrętem budowa. Skoro ja mogę kupić dziś 10 mieszkań gdybym chciał to inni nie mogą ? Też mogą tyle tylko że ich nie stać ! Problemem… Czytaj więcej »

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Radek

Podaż to może jeszcze uda im się podtrzymać przez kilka lat potem demografia zrobi swoje tutaj jest wywiad z prof Iglicką-Okólską na ten temat https://www.youtube.com/watch?v=haw3bFedVnw i drugi z dr Rafałem Wójcikowskim https://www.youtube.com/watch?v=ebETaIBzetk

Krzysztof A.
1 miesiąc temu

WIBORowicze, w dwuszeregu zbiórka. Państwo samo tworzy grupę, która za kilka(naście) lat będzie krzyczeć o jego wsparcie po nieuniknionej zapaści waluty i związanych z nią podwyżkach stóp procentowych. Narrację oczywiście skieruje się w kierunku złych banków, które nie uświadomiły dostatecznie o ryzyku wzrostu stóp procentowych. Wdzięczny będzie elektorat, który w kolejnym cyklu koniunkturalnym zapomni kto mu dowalił 🙂

bartoszo
30 dni temu
Reply to  Krzysztof A.

i tak wiborowicze nie będą tak cierpieć jak frankowicze. wzrost stóp procentowych nie spowoduje przekroczenia zadłużenia ponad wartość nieruchomości. Wzrost stóp procentowych to także wzrost cen nieruchomości. Więc złotówkowicz zawsze będzie mógł sprzedać mieszkanie i przerzucić się na wynajem (aha – tylko że ceny wynajmu też pójdą w górę). Weźmy taką sytuacje. Dziisj ktoś bierze kredyt na 30 lat 300tys PLN i płaci ratę 1300 zł za mieszkanie warte 350tys przy zarobkach 5000 zł. Za 10 lat wibor może będzie 24% – zadluzenie będzie 200 tys, czyli rata będzie 4500 zł. Ale wartość nieruchomości będzie wtedy 1 mln zł, a… Czytaj więcej »

Krzysztof A.
30 dni temu
Reply to  bartoszo

„Wzrost stóp procentowych to także wzrost cen nieruchomości.” Z tym bym debatował – w sytuacji kiedy kogoś przestaje być stać na spłatę kredytu nie może ta osoba czekać ze sprzedażą na optymalną cenę, więc musi ją obniżyć. Dodatkowo, powstaje konkurencja pomiędzy sprzedającymi (zakładając niewypłacalność dużej części społeczeństwa), mniej jest kupujących (nie chcą brać drogiego kredytu w niepewnej sytuacji) i występuje przewaga podaży nad popytem. Tym niemniej ryzyko na pewno jest mniejsze niż z frankami – bez dwóch zdań. Ogólnie natomiast myśl którą miałem w głowie znacznie lepiej ujął poniżej fajny 😉 „Najpierw państwo wprowadza wymóg min. 20% wkładu własnego, żeby… Czytaj więcej »

bartosz
30 dni temu
Reply to  Krzysztof A.

„ w sytuacji kiedy kogoś przestaje być stać na spłatę kredytu nie może ta osoba czekać ze sprzedażą na optymalną cenę, więc musi ją obniżyć” .. Zgodnie z ustawą o kredycie hipotecznym klient ma obecnie pół roku na sprzedaż mieszkania zanim zostanie przejęte przez komornika (jak mi się wydaje). Pytanie czy to dużo czasu – zalezy pewnie od mieszkania. Zresztą jak chce się pozbyć kredytu to sprzeda nawet za połowę ceny to będzie i tak do przodu w scenariuszu podanym w moim komentarzu. Z tym wkładem własnym to też roźnie bywa – czy wkład własny gwarantuje że kredyt będzie rzetelnie spłacany?… Czytaj więcej »

fajny
1 miesiąc temu

Pomysł z gwarancjami jest wyjątkowo, przepraszam, kretyński. Najpierw państwo wprowadza wymóg min. 20% wkładu własnego, żeby banki nie mogły rozdawać kredytów tym, których na nie nie stać. A potem właśnie nim daje gwarancje, czyli wprowadza rozwiązania służące do omijania własnych, wcześniejszych regulacji. WTF? To tak, jakby zakazać przechodzenia na czerwonym świetle, ale przy każdym sygnalizatorze ustawić skrzynkę z „Przepustkami na przechodzenie na czerwonym” do pobrania. Po kiego takie cyrki?
A na naszym rynku nieruchomości, z cenami sięgającymi absurdalnych poziomów, to taki miły kroczek w stronę czegoś w rodzaju kryzysu subprime.

Pan Krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  fajny

Nie pozwolą biedniejszym kupić taniej.

bartosz
30 dni temu
Reply to  fajny

We wkładzie własnym chodzi o współczynnik LTV , aby bank miał odpowiedni poziom zabezpieczenia wierzytelności w razie wtopy. wg mnie nie ma to nic wspólnego ze faktyczną zdolnością kredytową klienta. Lepszym parametrem jest LTI raczej, choc to tez moze sie zmienic

Last edited 30 dni temu by bartosz
bingo
1 miesiąc temu

Podaż jest jaka jest. Obajtki, Morawieckie, kropiwnickie, Hofmany kupuja nieruchomości hurtowo i tu jest problem. Mieszkań stale będzie za mało jeśli beda one obiektem spekulacji i puszczenia tego rynku na żywioł. To jest skandal aby na rynku mieszkaniowym dopuszczać do wolnej amerykanki i artykuł pierwszej potrzeby traktować jak akcje na giełdzie. No, ale politycy sami załadowali się w nieruchy wiec krzywdy sobie nie zrobią. Podatki podniesć – proszę bardzo, ale nie sobie. Obajtek dalej zarabia na wynajmie płaca grosze podatku. Do tego ma wzrost wartości nieruchomości – nieopodatkwoany. na koniec jak zechce skonsumowac ten wzrost to też podatku nie zapłaci.… Czytaj więcej »

bartosz
1 miesiąc temu

Jeśli – z pomocą gwarancji lub bez niej – rodzina kupująca mieszkanie na kredyt powiększyłaby się o dzieci, mogłaby wystąpić do państwa o częściową pomoc w spłacie tego kredytu” . O ileż to fajniej wygląda niż scenariusz którego doświadczyłem ja – były frankowicz. Wziąłem kredyt w CHF z żona jako para bezdzietna. Po czym gdy zorientowałem się że wzięcie tego kredytu bo pułapka i chciałem przewalutować na PLN bez żadnych roszczeń po kursie bieżącym to co się okazało? Że nie stać mnie bo .. mam dzieci .

Majewski
1 miesiąc temu
Reply to  bartosz

I ostatecznie dostałeś darmowy kredyt, więc ciesz się =)

Majewski
1 miesiąc temu

Komu pomoże gwarancja kredytowa z programu „Polski Ład”?
– Deweloperom.

Ziombojmadafaka
30 dni temu

Jak zwykle rozwiazywanie problemow od d… strony. Jedyna nadzieja, ze skonczy sie tak jak wszystkie projekty rzadowe – czyli w ogole sie nie zacznie. Wysokie ceny nieruchow sa pochodna niskich (nienaturalnych, zmanipulowanych) stop %. Ci ktorzy normalnie trzymali sobie kaske w banku na 5% w normalnych czasach, teraz laduja kase w nieruchomosci – niech nawet stoja sobie puste. Nieruchomosci nie zamieniaja sie w konfetti z dnia na dzien. Mamy w polsce spora grupe boomersow, ludzi w wieku przedemerytalnym ktorzy tworzyli i rozwijali biznesy od lat 90 i im teraz rocznie wpada luzna banka czy dwie z ktora nie maja co… Czytaj więcej »

Radek
30 dni temu

„Nakłanianie młodych ludzi do tego, żeby zaciągali kredyty i kupowali mieszkania na własność, to ryzykowna polityka, bo może prowadzić do błędnych decyzji życiowych”

A to właśnie robi każdy deweloper 🙂

Admin
30 dni temu
Reply to  Radek

Deweloper nie daje gwarancji kredytowych określonym grupom klientów, tylko oferuje swój produkt w cenie rynkowej, to drobna różnica. Gdyby dawali 20% rabatu każdej 20-latce oraz jej mężowi (nie chłopakowi), którzy przyniosą pozytywny test ciążowy – to może bym się z tym zgodził 😉

Radek
30 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

E tam, Obajtek i Adamowicz to jakie rabaty dostali? Na moje oko większe niż te dofinansowania 😉

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!