15 maja 2019

Policzyli z jakimi pieniędzmi, zgromadzonymi w banku, wchodzi Polak w wiek emerytalny. PPK, czyli akcja „schowaj Polakowi portfel”

Przeciętny klient banku ING w momencie przejścia na emeryturę ma 13.000 zł na koncie i lokatach. Biorąc pod uwagę, że to bank ludzi ponadprzeciętnie oszczędnych, te liczby wyglądają dość przerażająco, nawet jeśli założymy, że część z nas ma jeszcze własne, nie obciążone hipoteką mieszkanie i parę groszy w OFE. Czy powstanie Pracowniczych Planów Kapitałowych to przełomowy moment w historii walki o wyższe emerytury Polaków czy też wydarzenie bez większego znaczenia dla przyszłości naszych przyszłych świadczeń?

Na EKG temat PPK wylewał się wielu sal konferencyjnych, a główny promotor pracowniczych programów – Polski Fudusz Rozwoju – był jednym z głównych partnerów całej konferencji. Nic dziwnego, że akcja promocyjna ma aż tak duży wymiar: kontrowersyjny sposób załatwienia „problemu OFE” oraz przerzucenie kluczowej części kosztów PPK na pracodawców to okoliczności, które wcale nie gwarantują, że Polacy masowo będą chcieli w PPK uczestniczyć (a pracownicy dużych firm decyzję będa podejmowali już latem).

W panelu, który miałem przyjemność poprowadzić, wzięli udział głównie zwolennicy lub życzliwi obserwaotorzy boju o PPK – Bartosz Marczuk (wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju), Stanisław Kluza (były szef Komisji Nadzoru Finansowego i były Minister Finansów, obecnie SGH), Małgorzata Rusewicz, (szefowa stowarzyszenia funduszy emerytalnych), Paweł Jaroszek z zarządu ZUS oraz Rafał Benecki, główny analityk ING i Grzegorz Chłopek z Nationale Nederlanden. A ja zajmowałem się głównie rzucaniem granatów.

Czytaj też: W oszczędzaniu tańczyć z państwem czy pomimo państwa? Dylemat milionów Polaków

Polak przed emeryturą: ma złe przeczucia i 13.000 zł na koncie

Z prezentacji przygotowanej przez Rafała Beneckiego z ING wynikało, że Polacy z jednej strony niemal najbardziej ze wszystkich Europejczyków martwią się o swoje emerytury, a z drugiej strony spodziewają się, że w tym czasie nastąpi obniżenie standardu ich życia oraz że będą musieli na emeryturce dorabiać, żeby przeżyć.

Co ciekawe, przeciętny Polak jest gotów pracować ponad dwa lata dłużej, niż by musiał zgodnie z prawem, by „dopracować” sobie trochę więcej pieniędzy. A może nie tyle jest gotów, co po prostu domyśla się, że nie będzie miał innego wyjścia?

A jakie jest rozwiązanie? Według przeciętnego Polaka on sam jest głównie od martwienia się, a rozwiązanie ograniczające jego dolegliwości mają znaleźć inni. W największej części państwo, w dość sporej – pracodawcy.

Smutna rzeczywistość jest taka, że choć 39% Polaków twierdzi, że ma zachomikowany jakiś majątek pod kątem emerytury, ale często jest to nieruchomość, w której mieszkają i której nie chcieliby się pozbywać. Miło.

Bank ING zerknął do swoich systemów informatycznych i wyjął z nich dane o pieniadzach zgromadzonych u osób w wieku przedemerytalnym lub emerytalnym. Wyszło, że przeciętny klient przechodzący na emeryturę ma… 13.000 zł oszczędności (mediana). Średnia wynosi 51.000 zł, zaś 90% klientów ma mniej, niż 100.000 zł. Jeśli doliczymy do tego statystyczne 10.000 zł na OFE (mają zostać „sprywatyzowane”) wychodzi, że mamy na emeryturę przeciętnie ok. 23.000 zł ponad to, co wypłaci nam ZUS.

Czytaj więcej: PPK to magiczny sposób na niemiecką emeryturkę czy tylko na skromny dodatek do tej minimalnej, prosto z ZUS-u?

Właściwie na „rynku” naszych emerytur liczy się tylko ZUS, bo chociaż mamy przeróżne mechanizmy dobrowolnego oszczędzania z ulgami podatkowymi – IKE, IKZE, PPE – to przez kilkanaście lat zgromadziły one tylko 2% naszego kapitału emerytalnego. Na dziś smutna prawda jest taka, że „wisimy” tylko na ZUS-ie. No i może trochę na tych prywatnych oszczędnościach, które nie są klasyfikowane jako emerytalne, ale ludzie wydają je na emeryturze. Ale to przeciętnie tylko 13.000 zł. Pewnie nie więcej, niż kilka procent potrzebnego kapitału.

Warto pamiętać, że mówimy o danych dotyczących klientów banku, który ma na sztandarach oszczędzanie i którego statystyczny klient jest przeciętnie zamożniejszy, niż Polak-szarak. To oznacza, że prawdopodobnie dane dla całej populacji Polaków byłyby gorsze.
ING zbadał też zmiany oszczędności posiadanych przez swoich klientów. Wynika z nich, że do 40-45 lat dość szybko zwiększają oni oszczędności, potem też je gromadzą, ale znacznie wolniej, a po 75-tym roku życia zaczynają konsumować (wtedy ich wydatki stają się wyższe od dochodów).

Po tej 75-tce mamy przed sobą jeszcze 10 lat życia, więc – Paweł Jaroszek z ZUS prosił, żeby każdy z Was zrobił sobie taki rachunek – na ten czas trzeba mieć kilkaset tysięcy złotych (120 miesięcy życia z miesięczną konsumpcją na poziomie po 3.500 zł daje jakieś 400.000 zł potrzebnego kapitału), z czego tylko niewielką część zapewni ZUS.

Czy Polak będzie chciał oszczędzać, czy trzeba mu „schować portfel”?

Krótko pisząc – przespaliśmy ostatnie 20-25 lat jeśli chodzi o budowanie prywatnych emerytur. W OFE – po wszystkich przygodach – mamy po 10.000 zł na głowę. W „nieznaczonych” oszczędnościach bankowych – w momencie przechodzenia na emeryturę raptem po kilkanaście tysięcy złotych. W IKE i IKZE oszczędza aktywnie tylko 2-3% Polaków, więc nie ma o czym mówić. Słusznie robi Polak, że sie martwi.

Co trzeba zrobić? Zdaniem uczestników dyskusji na EKG nie ma się co pieścić, tylko trzeba dokręcić śrubę. Skoro dobrowolne sposoby oszczędzania nie działają (nawet ulgi podatkowe nie kuszą Polaków do gromadzenia kasy na dodatkową emeryturę!), to – według Grzegorza Chłopka z Nationale Nederlanden i Rafała Beneckiego z ING – trzeba myśleć o stopniowym zwiększaniu obowiązkowej składki na prywatne programy emerytalne typu PPK z jednoczesnym obniżaniem podatków idących na bieżące potrzeby państwa.

Z opinii dyskutantów – pokrywającej się zresztą z moimi prywatnymi obliczeniami – dopiero przeznaczanie na dodatkową emeryturę 6-8% dochodów może zbudować prawdziwą drugą nogę emerytalną. A stosunkowo mało Polaków da się na to namówić bez zastosowania quasiobowiązkowego mechanizmu takiego, jaki jest zaszyty w PPK.

Z niego większym optymizmem podszedł do sprawy Bartosz Marczuk z PFR, który uważa, że do tej pory po prostu zaspokajaliśmy nasze podstawowe potrzeby i stąd wynikała niska skłonność do oszczędzania. I że w ostatnich dwóch-trzech latach widać jej wzrost wynikający z coraz wyższych dochodów Polaków. A to daje szansę, że poza PPK „ruszą” też pozostałe preferencyjne mechanizmy oszczędzania na emeryturę. Tylko czy my jeszcze mamy czas, żeby czekać na uruchomienie tych „silników”?

Czytaj też: Co jeśli nie PPK? Twój fundusz spełniania marzeń powinien stać na czterech nogach

Czytaj teżCzy ten „interes życia” w ogóle się opłaci? Na oficjalnej stronie PPK możesz już policzyć wysokość ekstra-emerytury. Przetestowałem go pod kątem szachrajstw. Co znalazłem?

Czy pracodawcy pomogą nam w emeryturach?

Stanisław Kluza najchętniej zaorałby obecny system i zrobił od początku nowy, dużo prostszy. Powołał się na przykład Holandii, w której każdy rezydent dostaje prawo do 2% podstawowej, państwowej eemrytury za każdy rok mieszkania w tym kraju i płacenia tam podatków (niezależnie od tego ile zarabia). A nadwyżkę zapewnia sobie we własnym zakresie. A Polacy żyją w przekonaniu, że problem załatwi za nich państwo, choć jest oczywiste, że to już niemożliwe.

A Małgorzata Rusewicz z IGTE wzbudziła nadzieję na to, że wszystko da się połączyć jeśli pracodawcy dostrzegą w PPK sposób na zwiększenie lojalności i uspokojenie niepewności swoich pracowników, zaś firmy dostarczające PPK będą budowały wokół tego mechanizmu modę na oszczędzanie także przy użyciu innych instrumentów. A więc: pracownicy będą odkładali pieniądze w PPK, ale na tym nie poprzestaną.

Czytaj też: PPK, czyli ból głowy pracodawcy. Czy nowy pomysł na oszczędzanie może mieć dobre strony dla tych, którzy nas zatrudniają?

Czytaj więcej: Dylemat pracodawcy, czyli jak wybrać dla swoich pracowników przyzwoite PPK?

Na dziś większość pracodawców uważa PPK za przykry obowiązek i dodatkowy koszt i to może być największy problem, bo to oni mają największy wpływ na pracowników i ich decyzje. Rozsądne podejście do PPK przez pracowników może „spłynąć” na pracowników. Ale to będzie możliwe jeśli pracodawcy zobaczą, że lojalność pracowników rzeczywiście rośnie oraz jeśli państwo przestanie traktować przedsiębiorców jak dojne krowy, zwiększając wciąż obciążenia. Wyższe składki na PPK? W porządku, ale w zamian niech będą niższe podatki. Inaczej nawet najdroższa rządowa kampania promocyjna PPK nie będzie skuteczna.


Na EKG w Katowicach miałem również przyjemność spotkać się z czytelnikami i pracownikami banku ING w jego strefie #influ. Odwiedziło ją kilku moich kolegów po piórze, m.in. Artur Kurasiński i Jacek Uryniuk. Na zdjęciu rozmowa o oszczędzaniu z Danielem Szewieczkiem z ING. Dla mnie było to bardzo ciekawe doświadczenie! Wkrótce relacja wideo z tego wydarzenia 😉

 

32
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
23 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
kasandraJan KPiotrekMarcinMaria Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Robert
Gość
Robert

Chyba jest tu jedno błedne założenie, ze cała zgormadzona „kasa” klientów ING to lokaty w tym banku. Jeżeli pójdziemy tropem Pana Redaktora i założymy, klienci ING to bardziej zamożna cześć społeczeństwa to postawię tezę, że też bardziej zaradna i raczej nie trzyma kasy akurat w tym banku gdzie na kapitale się traci. Raczej jest to kasa potrzebna na szybkie, niespodziewane wydatki, a ta na dłużej pracuje gdzie indziej.

Mateusz
Gość
Mateusz

Zgadzam się, sam jak przejdę na emeryturę to co najmniej 80% „kasy” będę miał w domu maklerskim, nie w banku. Ci, co wynajmują nieruchomości też nie zostali tu wliczeni, a dochód z tych nieruchomości może im dać konkretny, comiesięczny zastrzyk finansowy. W skrócie, wg mnie, to głównie biedniejsi Polacy trzymają większość swoich aktywów na kontach w bankach / lokatach.

Kamil
Gość
Kamil

Troszkę jednostronny ten panel, jak sam Pan przyznał.
I po raz kolejny wyszedł na jaw syndrom mentalności przedszkolaka — zmusić, bo sam sobie przedszkolak nie poradzi (pięknie wyrażony przez panów Chłopka i Beneckiego, chociaż w ich przypadku myślę, że może chodzić o cynizm ludzi, którzy bezpośrednio na takim obowiązkowym oskładkowaniu by zarabiali).

Jan K
Gość
Jan K

Zgadzam się ze to przykre, ale niesyt chyba taki mamy klimat. Ludzie jakoś nie garna się do oszczędzania, a za kryzys emerytalny zapłacimy wszyscy, a raczej nie wszyscy tylko ci co będą mieli jakieś „pieniążki” jak kryzys przyjdzie 😉

Bogdan
Gość
Bogdan

Jak beda nizsze podatki w zamian za ppk to sie obawiam ze znowu sie moze okazac ze oszczedzalismy nie swoje ale nalezne panstwu składki i któryś z przyszłych rządów znów będzie próbował coś wykroić.
A może jak obniżać podatki (składki na zus) to kosztem cięcia emerytur z zusu – dążeniem ku równej i niskiej emeryturze obywatelskiej? Aktualnie i tak nikt rozsądny na emeryturę z ZUS a nie liczy, a ci którzy na nią liczą robią to na swoją zgubę…

Don Q.
Gość
Don Q.

„Jak beda nizsze podatki w zamian za ppk” — nie, składki na PPK są przecież ze środków już wcześniej opodatkowanych PIT (zarówno pracodawcy, jak i pracownika), tylko że część pracodawcy jest nieozusowana. Czy coś pomyliłem? Więc jeśli coś będą próbowali „wykroić” to najpierw tę część dopłacaną z budżetu oraz tę korzyść polegającą na braku ozusowania — dokładnie tak, jak to wygląda w przypadku zwrotu. A jak chodzi o dążenie do równej i niskiej emerytury minimalnej… Pewnie wszystko do tego dąży, co nie zmienia faktu, że składek zmniejszać nie można, bo przecież i tak ciągle ich brakuje na bieżące wypłacanie emerytur… Czytaj więcej »

Grim Reaper
Gość
Grim Reaper

Polecam przeczytać jak wyglada w szczegółach system emerytalny w Szwecji w porównaniu z naszym: https://rf.gov.pl/ru/wp-content/uploads/2016/11/RU21-7.pdf Co mnie zaciekawiło w tekście: Stopa zastąpienia w Szwecji z pierwszego filaru emerytalnego wynosi mniej niż z ZUS! 34% A obejmuje składkę 18,5% z wynagrodzenia w tym 2,5% jest też pomnażania w ramach tego filaru na rynku kapitałowym z niskimi kosztami zarządzania o bez prowizji! Za to w drugim filarze -odpowiednik PPK I PPR (obowiązkowym) uczestniczy większość narodu. Kwota zastąpienia z tej części systemu to 22%. W sumie z pierwszym filarem daje to 52%. Mają nawet państwowy fundusz kapitałowy w drugim filarze z super niskimi… Czytaj więcej »

Jan K
Gość
Jan K

Wygląda na to ze najlepsza inwestycja emerytalna to bilet na StenaLine 😉

w jedna stronę

Anna
Gość
Anna

W tych rozważaniach „za i kontra PPK” niepokoi mnie najbardziej „zatroskane” stwierdzenie,że być może dzięki programowi zwiększy się lojalność pracowników.Rozumiem bowiem,że chodzi o „przywiązanie” na dłużej pracownika do zakładu pracy/pracodawcy. Niestety,jak bumerang wrócił do mnie niedawny artykuł w związku z raportem na temat wysokości zarobków w Polsce na tle Europy i nie tylko (jeśli się nie mylę),gdzie za podstawową przyczynę zbyt niskich płac ( w stosunku do wrostu wydajności w kraju,jak i w porównaniu do tempa jej wzrostu w innych krajach) wskazano właśnie B R A K M O B I L N O Ś CI pracowników w Polsce. Czyli… Czytaj więcej »

Maria
Gość
Maria

Jako reprezentantka opisywanej grupy, zostało mi 8 lat do emerytury, bardzo dziwię się tak skromnym zasobom naszej grupy. Wiek 50plus to piękny wiek kiedy dzieci już są odchowane, czas na podróże, odpoczynek, własne hobby. Wśród moich znajomych nie ma osób, które żyłyby od pensji do pensji. To okres kiedy mam nadwyżki finansowe, a nie zarabiam ponad średnią krajową. Fakt mam też dodatkowy dochód – mieszkanie pod wynajem (odziedziczone), ale ta średnia oszczędności13000 PLN- wydaję się jakaś mocno zaniżona. Chyba potrzeba jakiś rzetelniejszych badań.

Piotrek
Gość
Piotrek

„jakichś”

Marcin
Gość
Marcin

Znajomy opowiadał ostatnio, że w tym roku nie mają corocznych podwyżek, bo – i tutaj cytat – dostaną pieniądze na PPK.

Grim Reaper
Gość
Grim Reaper

Polecam debatę szefa PFR z Piotrem Kuczyńskim o ZUS vs IKE. Czy zostać w IKE czy przejść do ZUS.

https://businessinsider.com.pl/twoje-pieniadze/emerytury/reforma-ofe-debata-pawel-borys-kontra-piotr-kuczynski/pn4krhp

Jan K
Gość
Jan K

Przekonuje mnie argument, że automatyczne przeniesienie do IKE może skłonić ludzi do zainteresowania się czym jest IKE i być punktem startowym do dalszych oszczędności w tym systemie.

Z drugiej strony ja wybiorę chyba przejście do ZUS bo dzięki temu kupuje kolejne zobowiązania od Państwa ze się mną zajmą na stare lata.

Z trzeciej strony, może się okażą ze za 30 lat z ZUS wszyscy i tak dostaną tak sama emeryturę 1500 PLN niezależnie od tego ile kto wpłacił 🙂

Don Q.
Gość
Don Q.

Osobiście obstawiam, że pisząc o tej „trzeciej stronie” trafnie przewidujesz przyszłość.

Pożyjemy, zobaczymy… 😉

kasandra
Gość
kasandra

Aby Polak miał wie ej na emeryturze to już od dawna wiadomo ze musi oszczędzać. Teraz dobrym rozwiązaniem może być PPK. Każdy bez względu na wysokość zarobku będzie mógł odkładać dodatkowe pieniądze na emeryturę i to jest bardzo dobry pomysł. Moze to nie będą ogromne kokosy ale zawsze będzie więcej niż tylko z ZUS.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin