26 maja 2023

Po urodzeniu dziecka: szybki powrót matki do pracy czy długie macierzyństwo? Co lepsze dla niej, dzieci i rodziny? Stereotypy kontra badania naukowe

Po urodzeniu dziecka: szybki powrót matki do pracy czy długie macierzyństwo? Co lepsze dla niej, dzieci i rodziny? Stereotypy kontra badania naukowe

Blisko połowa ankietowanych Polaków uważa, że małe dzieci cierpią, gdy ich mamy pracują. Szybki powrót matki do pracy – zamiast długiego macierzyństwa – oceniany jest wręcz jako porzucenie dziecka. Ale czy ma to potwierdzenie w rzeczywistości?

W Dniu Matki do naszych mam popłyną rzeki podziękowań za trud wychowawczy. Piękny gest, ale czy jako społeczeństwo możemy stworzyć lepsze warunki do tego, by Polki mogły spełniać się jako matki, a jednocześnie realizować karierę zawodową? Co lepsze dla dobrostanu matki, dzieci i całej rodziny: długie macierzyństwo czy szybki powrót matki do pracy po urodzeniu dziecka? Co na ten temat mówią stereotypy, a co wynika z badań naukowych?

Zobacz również:

O tych problemach rozmawiałem z dr Magdaleną Smyk-Szymańską – ekonomistką z ośrodka badawczego GRAPE i Szkoły Głównej Handlowej – w 158. odcinku podcastu „Finansowe Sensacje Tygodnia”. Poniżej tekstowy zapis tej rozmowy.

Maciej Bednarek: Gorący temat: 500+, a za chwilę już może 800+. Początkowo celem programu było zwiększenie dzietności. Okazało się, że program nie działa i dziś stał się po prostu świadczeniem społecznym wypłacanym wszystkim rodzinom posiadającym niepełnoletnie dzieci. Jesteś jego zwolenniczką?

dr Magdalena Smyk-Szymańska
dr Magdalena Smyk-Szymańska

Dr Magdalena Smyk-Szymańska, ośrodek badawczy GRAPE: 500+ zmieniło sytuację finansową wielu rodzin. I to jest na duży plus. Pytanie, czy można było te pieniądze wydać lepiej, a ten cel osiągnąć, idąc inną drogą. Ale to już temat na zupełnie inną rozmowę.

Jeszcze przed wprowadzeniem 500+ pojawiły się obawy, jak wpłynie on na aktywność kobiet na rynku pracy. W GRAPE skupiliśmy się właśnie na tym. Badanie Filipa Premika pokazało, że faktycznie program 500+ spowodował niższą aktywność zawodową kobiet. Nie chodzi jednak o to, że kobiety zaczęły rezygnować z pracy, bo dostały to świadczenie. Te 500 zł, a nawet 1000 zł to za mało, żeby rzucać wszystko i zostać z dzieckiem w domu. Natomiast wyszło nam z badań, że matki, które poszukiwały pracy, w chwili wprowadzenia programu zrezygnowały z tego wysiłku albo szukały pracy mniej intensywnie.

Na czym polega ta mniejsza skłonność do poszukiwania pracy?

Samo poszukiwanie pracy jest w Polsce dużym wysiłkiem. Podobnie jak zapewnienie dziecku opieki, kiedy oboje rodzice pracują. Żłobków mamy wciąż za mało, a koszt opieki jest dość wysoki w stosunku do zarobków. Jeśli mama ma wrócić do pracy, musi najpierw podjąć wysiłek znalezienia pracy i odpowiedniej opieki dla dziecka. Zaczyna liczyć. Po powrocie na rynek pracy może liczyć na pensję w jakiejś wysokości. Do tego musi doliczyć koszty dojazdów oraz opieki nad dzieckiem. Jeśli wychodzi, że te wydatki pochłoną znaczną część wynagrodzenia, a swojego dziecka nie będzie widziała przez 9, czasami 10 godzin, bo przecież do pracy też trzeba dojechać, to już na samym początku może dać sobie spokój. Szczególnie gdy otrzymuje dodatkowe świadczenia społeczne, np. właśnie 500+.

Przeczytaj też: Własna firma: blaski i cienie. Jak to zrobić, żeby osiągnąć sukces? One już to wiedzą. Co było najtrudniejsze, a co dało największą satysfakcję?

Macierzyństwo czy praca? Co lepsze dla dzieci?

Przeciwnicy 500+ podkreślają, że te pieniądze powinno się albo przekierować do rodzin faktycznie potrzebujących, albo przekazać na inny cel: np. budowę żłobków, aby matki mogły wrócić do pracy.

Matki, a tak naprawdę rodzice, bo to oni wspólnie podejmują decyzję, powinni mieć wolność wyboru. Dziś jest ona mocno ograniczona przez brak miejsc opieki nad dziećmi oraz wysoki koszt tej opieki. Na to nakładają się normy społeczne, czyli to wszystko, czego jako społeczeństwo oczekujemy od matek. Szybki powrót kobiety do pracy oceniany jest jako porzucenie dziecka. W badaniu World Value Survey na pytanie, czy małe dziecko cierpi, gdy jego mama pracuje, blisko 50% ankietowanych Polaków odpowiada, że tak. Tymczasem badania naukowe pokazują coś zupełnie innego.

Na przykład?

Badanie przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych wykazało, że matki, które wracają do pracy, wcale niekoniecznie mniej zajmują się dziećmi. Okazuje się, że czas spędzony z dzieckiem zależy nie od aktywności zawodowej kobiet, ale od wykształcenia. Mamy z wyższym wykształceniem, które częściej pracują zawodowo, spędzają z dziećmi średnio 4,5 godziny tygodniowo więcej. Czyli praca nie odbija się na dzieciach. Kobiety rezygnują raczej z czasu dla siebie albo z obowiązków domowych.

To kto przejmuje te obowiązki?

Badania pokazują, że są one albo równiej dzielone między matkę a ojca, albo są kupowane na rynku. Z kolei badacze z Australii obalili inny mit, że matki pracujące nie mają czasu zadbać np. o dietę dzieci. Okazuje się, że problem otyłości dzieci tak samo często występuje wśród dzieci, których matki zajmują się domem, jak i tych, które pracują na pełen etat. Co więcej, najlepiej, najzdrowiej wypadły dzieci, których mamy pracowały na część etatu.

Aktywność zawodowa matek przekłada się na wzorce dla dzieci?

To dla mnie chyba jeden z najciekawszych kierunków badań nad rodzicielstwem. Są dwa duże i bardzo ciekawe badania – pierwsze ze Stanów Zjednoczonych, drugie rozszerzone na 24 państwa – z których wynika, że pracujące mamy wychowują pracujące córki, pracujące więcej i zarabiające lepiej, zajmujące częściej wyższe stanowiska. Absolutnie fascynujące jest też to, że pracujące mamy wychowują synów, którzy wybierają aktywne zawodowo żony i więcej czasu poświęcają na obowiązki domowe.

Sama poświęciłam swój doktorat temu, jak wzorce przekazywane przez rodziców przekładają się na decyzje dzieci w ich dorosłym życiu. Okazało się, że nie tylko to, że mama pracuje, przekłada się na decyzje potomstwa, ale także to, co mama sądzi na temat roli kobiet i mężczyzn, przekłada się na decyzje córek i synów. Na przykład, jeśli mama uważa, że dziewczynki i chłopcy są tak samo dobrzy z matematyki, z przedmiotów ścisłych, to jej córka ma istotnie większe szanse na karierę w dziedzinach STEM – naukowych, technologicznych, inżynieryjnych i matematycznych.

Jak zmienia się rola kobiety, matki aktywnej zawodowo?

Niemieckie badania pokazują, że wśród matek najwyższą satysfakcję z życia mają te pracujące na pełen etat. Co jest zaskakującym efektem, bo z jeden strony mają bardzo dużo pracy zawodowej, ale wcale nie mniej tej domowej. A mimo to są szczęśliwsze od tych pracujących na część etatu lub pracujących w domu. Bo pamiętajmy, że zajmowanie się domem to też praca. Niemieccy badacze stwierdzili, że mniejsza satysfakcja z życia bierze się z tego, że te kobiety chciałyby wrócić do pracy, ale utrudniają im to bariery instytucjonalne – dostępność oraz jakość żłobków czy przedszkoli – oraz normy społeczne i nierówny podział obowiązków domowych między nie a partnera.

Jest też cały szereg badań pokazujących, że rodziny, w których matka jest aktywna zawodowo, przeznaczają więcej z budżetu domowego na potrzeby dzieci w kluczowych dziedzinach jak edukacja czy zdrowie, ale też na rozrywkę czy zabawki. Dla mnie kluczowe jest też podkreślenie, że pracujące mamy nie rezygnują z opieki nad dziećmi, opiekują się nimi tak samo intensywnie. Natomiast rośnie udział ojców w opiece nad dzieckiem. I to ma wielkie znaczenie. Badania pokazują, że te dzieci, w których wychowanie byli bardziej zaangażowani ojcowie, mają lepsze umiejętności poznawcze, lepiej sobie radzą z regulacją emocjonalną. Z kolei ojcowie, którzy w pierwszym etapie życia dziecka spędzali z nim sam na sam więcej czasu, w kolejnych latach też bardziej angażują się w jego wychowanie.

Przeczytaj też: Czy waloryzacja 500+ to dobry pomysł czy głupota? „To napompuje inflację” kontra „Trzeba chronić ludzi przed inflacją”. Oto trzy kwestie, które rozstrzygają ten dylemat

Ojcowie zaangażowani w wychowanie? Same plusy

Większe zaangażowanie ojców ma znaczenie? W krajach skandynawskich to już norma, ale i w Polsce zaczyna to się zmieniać. Co pokazują badania?

Zacznijmy od naszego podwórka. Fundacja Share The Care opublikowała raport o zaangażowaniu ojców w opiekę nad dziećmi, ale i w obowiązki domowe. Jeszcze na poziomie deklaracji wygląda to nieźle. Prawie 80% ankietowanych deklaruje, że dzielą się równo obowiązkami związanymi z dziećmi. Chociaż, gdy zajrzeć tam głębiej, to okazuje się, że tata jest raczej od zabawy i zajęć sportowych, a mama raczej od przygotowywanie posiłków i spraw higieniczno-opiekuńczych.

Natomiast jeśli spojrzymy na obowiązki domowe, to tam dominująca jest rola kobiet – 65% kobiet gotuje, 5% mężczyzn; 61% kobiet sprząta, tylko 4% mężczyzn; 82% pierze, 2% mężczyzn. Ta dysproporcja jest gigantyczna. Tylko śmieci częściej mężczyźni wyrzucają. W sumie nie ma się co dziwić, bo kobietom po ugotowaniu, posprzątaniu i wypraniu brakuje już czasu na wyniesienie śmieci.

Tymczasem badania pokazują, że równiejszy podział obowiązków – i tych domowych, i tych związanych z opieką nad dziećmi – przekłada się na wyższą satysfakcję par z życia. Nie można też pominąć tego, że większe zaangażowanie ojców zmniejsza różnice w płacach między kobietami a mężczyznami. W parach, w małżeństwach, w których obowiązki są równiej dzielone, kobiety zarabiają lepiej.

Z czego to wynika?

Mamy szybciej wracają do pracy, bo mogą polegać na partnerze, który jest też zaangażowany w wychowanie dzieci. Mają krótsze przerwy w karierze zawodowej, nie omijają ich awanse, dzięki czemu szybciej rosną ich pensje. Doświadczają też w pracy niższej tzw. kary za przerwę na opiekę nad dziećmi. Jednocześnie nie odbija się to na wynagrodzeniu ojców. Zyskuje za to wspólny budżet domowy.

Wszystkie te badania, o których wspomniałam, choć przeprowadzone w różnych krajach i ich wyników nie można przekładać 1:1 na sytuację w innych państwach, mają wspólny mianownik: pracująca mama to nie jest krzywda dla dziecka. Po pierwsze, jej zaangażowanie jest tak samo duże, a po drugie, ma większą satysfakcję z życia. Wreszcie po trzecie, bardziej angażują się ojcowie i też są dzięki temu szczęśliwsi.

Czego w takim razie brakuje systemowo, żeby ta zmiana się dokonała?

Kluczowe są dwie sprawy: dostępność do opieki nad dziećmi oraz zmiana myślenia o tradycyjnych rolach matek i ojców.

Czyli zmiana mentalności. To się nie dzieje z dnia na dzień. Są na ten temat jakieś badania?

Jest badanie niemieckie przeprowadzone po tym, gdy 17 lat temu wprowadzono w Niemczech nieprzenoszalny urlop rodzicielski dla jednego z rodziców. Przy czym umówmy się, że chodziło głównie o to, żeby ze swojej części skorzystali ojcowie. Zaskakującym efektem tej reformy była zmiana podejścia dziadków do partnerstwa w związku. Okazało się, że rodzice ojców, którzy zdecydowali się wziąć urlop ojcowski, zmienili swoje oceny pracujących matek. Znacząco wzrosła akceptacja dziadków dla powrotu młodych matek do pracy zawodowej.

Czyli da się?

Na pewno trzeba próbować.

Źródło zdjęcia: Pixabay 

Subscribe
Powiadom o
52 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
callipso
10 miesięcy temu

Temat bardzo fajny ale mówiąc szczerze to po łepkach i nic z niego nie wynika. Skakanie po badaniach o których nic nie wiadaomo. Ani kiedy były robione ani jaka próba i jakie założenia. Jaka była teza, co tak naprawdę udowodniono lub nie. W artykule skaczecie po różnych systemach (USA, Niemcy, Australia) gdzie są tak ogromne różnice w zakresie warunków pracy, urlopów, standardowego czasu rozumianego jako etat czy socjalu, że tu nie ma wspólnego mianownika. Poza tym jesteśmy w Polsce i w zasadzie powinniśmy przywoływać tylko polskie badania albo powiedzieć jasno, że takich nie ma albo mają 30 lat i to… Czytaj więcej »

Ola
10 miesięcy temu
Reply to  callipso

Dziecko do podstawówki idzie jak ma 7 lat. 7 lat z ok 40 lat pracy to bardzo dużo. I dla dziecka też to nie kilka pierwszych lat, do osiągnięcia 18rż to prawie 40% tego czasu. Najlepiej, żeby nikt tak nie decydował ani za kobiety ani za rodziny, tylko cokolwiek samemu się zdecyduje wedle potrzeb czy charakteru, było możliwe do realizacji.

callipso
10 miesięcy temu
Reply to  Ola

Pytanie co jest ważniejsze dla danej osoby – kariera zawodowa ( celuje w zarząd firmy) czy rodzina i kontakt z dziećmi. Zazwyczaj kończy się albo albo. Z całym szacunkiem ale podskoczenie o dwa stanowiska przez 40 lat to nie kariera. Także w tym zakresie jeśli możliwości zawodowe i finansowe pozwalają to bym się nie cisnął o „stracone” lata zawodowe.

Natomiast obiema rękami podpisuję się pod ostatnim zdaniem.

Ppp
10 miesięcy temu
Reply to  callipso

Popieram. Chciałem napisać, że kluczowy jest WYBÓR, ale przy czytaniu cały czas czas chodziła mi po głowie praca matki na pół etatu.
Pozdrawiam.

Editor
10 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Tak, pół etatu to nie jest złe rozwiązanie na początek.

Mike
10 miesięcy temu
Reply to  callipso

Po lepkach to mało powiedziane: „matki, które wracają do pracy, wcale niekoniecznie mniej zajmują się dziećmi. Okazuje się, że czas spędzony z dzieckiem zależy nie od aktywności zawodowej kobiet, ale od wykształcenia.” Niech autor wyjaśni w jaki to cudowny sposób wyksztalcona kobieta pracująca po 8h dziennie ma możliwość zajmowania się w sumie o 4,5h tygodniowo wiecej dzieckiem niż niepracująca kobieta bez wykształcenia która siedzi z dzieckiem codziennie o te 8h dłużej. Czy wykształceni maja możliwość rozciągnięcia czasu w weekendy tak aby nie tylko nadrobic stracone 40h ale jeszcze dodać do tego kolejne 4,5h? A moze niewyksztalceni przestaja sie zajmowac swoimi… Czytaj więcej »

Editor
10 miesięcy temu
Reply to  Mike

No, tak to wynika z szerszych badań. Jednostkowe przypadki mogą się różnić. Z doświadczenia wiem, że matki, które nie pracują, niekoniecznie cały czas musza poświęcać dzieciom, więc to nie jest takie oczywiste.

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  Mike

Wg. mnie sporo wyjaśnbia fakt, że wykształcone kobiety często i gęsto wiążą się z wykształconymi mężczyznami. A w tym cenzusie są popularne tzw. idee postępowe, w tym partnerstwo płci.

Przemek Zawadzki
10 miesięcy temu
Reply to  Mike

„Badanie przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych wykazało, że matki, które wracają do pracy, wcale niekoniecznie mniej zajmują się dziećmi. Okazuje się, że czas spędzony z dzieckiem zależy nie od aktywności zawodowej kobiet, ale od wykształcenia. Mamy z wyższym wykształceniem, które częściej pracują zawodowo, spędzają z dziećmi średnio 4,5 godziny tygodniowo więcej. Czyli praca nie odbija się na dzieciach. Kobiety rezygnują raczej z czasu dla siebie albo z obowiązków domowych.” – No to ja odpowiem. Pewnie chodzi o to, że mając wyższe wykształcenie pracująca matka w USA ma wyższe dochody, wraca szybko do pracy i może sobie wraz z partnerem pozwolić na… Czytaj więcej »

jsc
10 miesięcy temu

(…) a tymczasem ja wrócę do szkoły/na studia, zdobędę wykształcenie, poczuję się lepiej, znajdę lepszą pracę(…)
Powyżej pewnego wieku to już nie zadziała…

Stef
10 miesięcy temu
Reply to  callipso

Doszedł też element układanki w postaci prscy zdalnej. Co innego wrócić do pracy w biurze a co innego do zdalnej.

Editor
10 miesięcy temu
Reply to  Stef

Zdalna praca akurat jest super pomysłem, przynajmniej nie traci się czasu na dojazdy.

callipso
10 miesięcy temu
Reply to  Stef

Łezka w oku się kręci. Spróbuj pracować zdalnie z dzieckiem do 7 lat. Takie dzieci potrzebują uwagi i zabawy. To, że jesteś w domu i pracujesz zdalnie a dzieciak siedzi parę godzin ciurkiem w telefonie, tablecie, TV czy kompie nie znaczy, że ty się nim zajmujesz. Owszem praca zdalna ułatwia ale nie da się pracować zdalnie i opiekować dzieckiem w tym samym czasie. Nie ma co się oszukiwać.

Grzegorz
10 miesięcy temu
Reply to  callipso

Siebie nie, ale pracodawców i owszem. Stąd zapewne zaganianie pracowników do biur, co się dziwnie koreluje ze spadkiem remontów w mieszkaniach czy przyrostem trawy na trawnikach 🙂

Editor
10 miesięcy temu
Reply to  Grzegorz

Ach, te korelacje. Przynajmniej skorzystają centra miast, w ostatnim czasie nieco opuszczone i zaniedbane, przynajmniej w Warszawie 🙂

jsc
10 miesięcy temu

Ehh… centrum Warszawy to w ogóle potrzebuje nowej wizji. Na początek trzeba pozbyć się tego rozcięcia ulicami zapchanymi samochodami. Na prawdę niszczą one integralność tego terenu!!!

Editor
10 miesięcy temu
Reply to  jsc

Tak, to miejsce trudne do życia i pracy, dziwne, poddane dyktatowi samochodów. Mam nadzieję, że to się będzie zmieniać, wtedy i ludzie chętniej bedą przyjeżdżać do pracy do centrum, oczywiście – niekoniecznie własnymi samochodami, tylko komunikacją miejską, która akurat jest rozwinięta i sprawnie dowozi do centrum z wielu stron miasta.

jsc
10 miesięcy temu

To raczej samo, na drodze odkrycia uroków zbiorkomu, nie przejdzie… ergo zwolennicy uporządkowania centrum muszą szykować się na wojnę.

Editor
10 miesięcy temu
Reply to  jsc

Może nie tyle na wojnę, ile na ciągłą i stanowczą presję?

Jacuś
10 miesięcy temu

To jest tak wielowektorowy temat, że rozważania powinny mieć z kilkaset stron. Tak ekonomicznie – długa nieobecność matek to uszczuplanie PKB. Z drugiej strony rodzą dzieci, co jest niezwykle istotne. Wspomaganie socjalami daje bezpieczeństwo, ale powoduje negatywne skutki ekonomiczne. 500+ to duże obciążenie dla budżetu, ale cześć z tego do niego wraca (jeśli wydajemy w Polsce). Co jeśli się okazuje że te środki są z kredytu? Co kogo interesuje że kobieta nie pracuje jeśli mąż zarabia na cała rodzinę. A może właśnie interesuje bo pobiera dodatki socjalne oraz emeryturę. a może problem jest szerszy: Żeby następowała zastępowalnośc polkoleń współczynnik dzietności… Czytaj więcej »

Editor
10 miesięcy temu
Reply to  Jacuś

niestety, trendy demograficzne są bezwzględne. Obecnie nie da rady zwiększyć dzietności żadnymi sposobami, chyba że powrócą Polki i Polacy z zagranicy, z Wielkiej Brytanii, Irlandii czy Niemiec, bo tam wyjechali kilkanaście lat temu młodzi ludzie i rodzą się polskie dzieci, a nie w Polsce. Druga możliwość to imigranci, np. z Europy Wschodniej lub z dalszych części świata, co nie zawsze jest społecznie bezawaryjne. Ale, bez dużej imigracji, mieszkańców w Polsce będzie ubywać i żadne programy socjalne, a nawet żłobki co 100 m w każdym miejscu, tego nie zmienią. A na rynku pracy, z braku pracowników, kobiety będą coraz cenniejszym nabytkiem,… Czytaj więcej »

jsc
10 miesięcy temu

(…)A na rynku pracy, z braku pracowników, kobiety będą coraz cenniejszym nabytkiem, więc będą powszechnie podejmowały pracę, co pewnie jeszcze bardziej osłabi chęć posiadania dużej rodziny.(…)
Za I WŚ były jeszcze cenniejszej, a i tak rewolucja zatrzymała się w pół kroku… nawet w takich krajach jak Polska, które tworzyły swoje ustroje od zera.

Stef
10 miesięcy temu

Najprościej powiedzieć nie da się zamiast kopiować rozwiązania z Czech w których się dało.

Jacus
10 miesięcy temu
Reply to  Stef

Ci Czesi to mit. 1,7, a potrzeba 2,1. Wymierają trochę wolniej od nas.swoją droga zobacz jak tam u nich z mniejszościami, szczególnie wielodzietnym Romami.

Jacek
10 miesięcy temu
Reply to  Jacuś

Winne są przede wszystkim państwowe emerytury – po co użerać się z jakąś upierdliwą dzieciarnią, kiedy można korzystać z życia, bo utrzymanie na starość zapewni ZUS i politycy, którzy w osobach po okresie aktywności zawodowej widzą coraz bardziej rosnący liczebnie elektorat?

Jacus
10 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Acha czyli nie masz rodziny bo, dostaniesz kiedyś 1500zl i czternastkę 1000 brutto?

Jacek
10 miesięcy temu
Reply to  Jacus

Wielu ludzi podchodzi do odległych perspektyw z przeświadczeniem, że jakoś to będzie i nie są w żaden sposób zabezpieczeni na starość.
Ja się spodziewam, że ZUS będzie wypłacać jałmużnę w perspektywie kilkunastu lat.

Editor
10 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Sporo zależy do rozwoju naszej gospodarki i od poziomu zatrudnienia. Im więcej pracowników, tym większe składki i – również – poziom świadczeń emerytalnych.

Małgorzata
10 miesięcy temu

Może mama jednego dziecka jest szczęśliwsza gdy wróci do pracy. Ja mam trójkę, lubię swoją pracę, ale po powrocie z macierzyńskiego wcale nie jestem szczęśliwsza. Jestem po prostu mega zmęczona.Nie mam czasu na nic, nawet na to żeby się po ludzku wyspać. Zakupy, ogarnianie domu, spraw urzędowych, pomoc w nauce, zajęcia dodatkowe, wywiadówki, ortodonta, dentysta, ortopeda itp. itd. i tak w kółko. Mąż mi pomaga, ale pracuje na zmiany więc nie zawsze ma możliwość żeby mnie zastąpić. Wiecie co jest moim marzeniem?! Praca na pół etatu!!! I to moim zdaniem jest klucz do całej sprawy. Prawo powinno gwarantować matce kilkorga… Czytaj więcej »

Editor
10 miesięcy temu
Reply to  Małgorzata

To prawda, przy trójce dzieci z czasem nie jest łatwo. Pół etatu to rzeczywiście dobre rozwiązanie – kobieta nie wypada z rytmu pracy (chociaż pewnie częściowo jednak – z rytmu podwyżek i awansów w firmie już tak) i może jednocześnie mieć czas dla domu. Elastyczność pracy chyba jest w tym pierwszym okresie, kiedy dzieci są małe, najważniejsza. Pozdrawiamy i życzymy wszystkiego dobrego!

jsc
10 miesięcy temu

(…)Pół etatu to rzeczywiście dobre rozwiązanie(…)
Właśnie, że nie… niech tatowie też się poczują do odpowiedzialności za potomków.

Jacek
10 miesięcy temu
Reply to  jsc

Kiedyś ojciec pracujący jako zwykły robotnik ze swej pensji był w stanie utrzymać żonę i kilkoro dzieci. I wtedy była zastępowalność pokoleń.

Editor
10 miesięcy temu
Reply to  Jacek

No tak, ale nie ma powrotu do tych czasów, kobiety w świecie zachodnim chcą pracować i mają do tego prawo. Trzeba im tylko stworzyć lepsze warunki i zapewnić opiekę nad dziećmi.

Piotr
10 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Tylko, że teraz ludzie chcą czegoś więcej niż pralka frania w M2 z wielkiej płyty z przydziału zakładowego. Ludzie chcą wakacji, samochodów, mieszkań i smartfonów oraz mnóstwa innych rzeczy których kiedyś nie znano. Na to wszystko trzeba zarobić i rzadko kiedy udaje się to jednej osobie. Warto wziąć pod uwagę, że sporo osób chce się rozwijać, czyli apetyt rośnie w miarę jedzenia: skoro zarabiamy na podstawowe potrzeby i przyjemności, coś zostaje jako oszczędności, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby poprawić swoją sytuację: lepsze wakacje, nowsze auto, większe mieszkanie lub dom itp.

Ula
10 miesięcy temu
Reply to  Małgorzata

Praca zawodowa 8 godzin ,plus kolejny „etat” przy wychowaniu dzieci jest fizycznie i psychicznie bardzo obciążającym zadaniem i faktycznie pracą na dwa etaty dla rodzica samotnie wychowującego dziecko/ dzieci, lub pracą na 2 razy 1,5 etatu dla pary wspólnie wychowującej dziecko ,/dzieci. W związku z tym skoro sprawowanie opieki nad dzieckiem , troska i starania na jego rzecz , pochłaniają czas i są doceniane jako dodatkowa praca, to niechby były też wycenione w pieniądzu. Przecież wszelkiego rodzaju placówki opieki nad dziećmi w postaci przedszkoli czy żłobków, jeśli są dostępne , opłacane są z budżetu państwa , czyli z naszych wspólnych… Czytaj więcej »

Editor
10 miesięcy temu
Reply to  Ula

Niestety, trendy demograficzne wskazują, że będzie as coraz mniej, i to w milionach mniej za 2-3 dekady.

Ula
10 miesięcy temu

Jest to jedynie konsekwencja braku inwestycji we własne „zasoby” i zajęcie się „importem ” podatników, konsumentów . Owszem , jako środek doraźny jest to pewne rozwiązanie, (pewnie tańsze), ale patrząc w dekadach, to wszystkie kraje, które tak postępują, skazują się na oddanie „pola walki bez walki”, licząc na „symbiotyczne ” współistnienie . Dopóki istnieje przewaga, to ma sens, przy równowadze już może być „ciekawie”, a potem zmieni się „układ”. W każdym razie istnieją zasoby biednych ludzi na świecie, którzy chętnie poprawią swój los , życiem i pracą w bogatszych krajach .

Editor
10 miesięcy temu
Reply to  Ula

To nie było nieuchronne w przypadku Polski. Jednak trzeba pamiętać, że z Polski w ostatnich 30-40 latach wyjechało na stałe kilka milionów ludzi, a wyjeżdżali głównie ludzie młodzi. No i Polacy „poprawili swój los, życiem i pracą w bogatszych krajach”. A ich bidniejszy kraj się wyludnia, po prostu. Na razie tego tak bardzo nie widać, ale coraz mniejsza liczba dzieci spowoduje, że za 20-30 lat Polaków będzie naprawdę mniej.

Ula
10 miesięcy temu

Czyli tak na prawdę ,to ludzie , w tym Polacy , rozproszyli się po różnych terytoriach i pewnie wielu z nich chciałoby zakładać rodziny lub już je założyło tam, gdzie ich przyszłość , ale i teraźniejszość temu sprzyja . By takie fakty miały miejsce w naszym kraju, muszą zaistnieć ku temu odpowiednie warunki, w tym pewne zachęty ujęte w wymiarze finansowym. Jak widać, same fakty to jedno, ale by przejść do działania i zmienić owe fakty, potrzebne są „inwestycje”. Odwoływanie się do statystyk pokazuje obraz taki, że jaki „koń jest” każdy widzi. Odwoływanie się do uczuć patriotycznych, jakoś przestało działać… Czytaj więcej »

Editor
10 miesięcy temu
Reply to  Ula

Jeśli nasz kraj stanie się sporo bogatszy, wynagrodzenia w krótkim czasie wzrosną średnio dwu- albo nawet trzykrotnie, a ceny pozostaną na relatywnie niższym niż w krajach zachodnich poziomie, jeśli firmy będą oferować ciekawą i rozwijającą pracę, przybędzie mieszkań i domów itp, itd – to może niektórzy Polacy wrócą do Polski z zagranicy. Tylko zachęta musiałaby być spora. Na razie słyszę, że czasem wracają, ale… na emeryturę. Też też dobrze, bo przynajmniej wydają tu pieniądze z emerytur z innych krajów, ale – nie budują już aktywnie gospodarki.

Ula
10 miesięcy temu

W takim razie dążymy do budowania silnej gospodarki korzystając w dużej mierze z obcego kapitału , przyciągamy tanią siłę roboczą w postaci między innymi obcokrajowców z krajów biedniejszych i jeśli osiągniemy cel i oczekiwaną siłę gospodarczą , to być może rodziny zaczną częściej myśleć o potomstwie. Wszystko jest kwestią czasu, bo jeśli ten dobrobyt osiągniemy za kilka dekad, to częściowo nasz narodowy potencjał ludzki zacznie się ponownie starzeć i niestety kurczyć. Być może kiedyś się odrodzi. Zobaczymy. Kwestia priorytetów. Dobrze byłoby dla Polaków, żeby tak jak potrafią negocjować warunki pracy i płacy , tak samo negocjowali warunki dla wychowywania potomstwa… Czytaj więcej »

Editor
10 miesięcy temu
Reply to  Ula

Tak, to powinien być nasz wspólny cel. Z jednej strony niektóre dane pokazują, że im społeczeństwo bogatsze, tym mniej ma dzieci, a społeczeństwa biedne dzieci mają sporo. Ale nasz problem jest taki, że jesteśmy chyba pośrodku drogi, nie jesteśmy już biedni, stajemy się coraz bogatsi, aspirujemy do najbogatszych, dzieci mamy coraz mniej, a wciąż wyjeżdżamy z kraju w poszukiwaniu jeszcze lepszych warunków.

Ula
10 miesięcy temu

Z reguły , przyszli rodzice nie oglądają się na dane, na trendy i tendencje innych, za to przyglądają się własnej sytuacji i miejscu w jakim się znajdują. Nie są też chyba zainteresowani wpisaniem się w ewentualny wyż demograficzny. Zakładam , że rodzice ustalają jakie mają możliwości by podjąć się zadania wychowania potomstwa . Czasem jest to silne pragnienie by stanowić rodzinę a nie parę do końca życia. Czasem dopiero po urodzeniu tylko jednego dziecka widzą piętrzące się trudności . Czasem jest to odkładanie decyzji na kiedyś tam….bo kariera, bo choroba, bo brak mieszkania, i jakoś tak zejdzie itd. Jedni ulegają… Czytaj więcej »

Marta
10 miesięcy temu

Temat bardzo ważny, ale chciałabym również zwrócić uwagę na temat mocno przemilczany w przestrzeni publicznej, czyli „urlop” macierzyński przedsiębiorcy. Jak wiadomo, dla kobiety ktora prowadzi swoja firmę nie ma taryfy ulgowej, tym bardziej urlopu macierzyńskiego. Zazwyczaj pracujemy całą ciążę i bardzo szybko wracamy do pracy – często po miesiącu od urodzenia dziecka. W tym czasie oczywiście musimy pokrywać bieżące koszty, w tym wynagrodzenia pracownikow. Dodam, że nie zawsze w firmie jest osoba, która może nas zastąpić. Zastanawiałam się czy państwo mogłoby wprowadzić jakieś instrumenty pomocowe dla kobiet i pomyślałam o nieoprocentowanych pożyczkach dla kobiet w ciąży, które pokryłyby koszty prowadzenia… Czytaj więcej »

Editor
10 miesięcy temu
Reply to  Marta

Pozdrawiamy również. O, to pewnie byłby dobry pomysł, ale to już by było kolejne spore świadczenie finansowane przez państwo. Czy my wszyscy byśmy poradzili sobie z naszym budżetem państwa?

Jacek
10 miesięcy temu

A gdyby po prostu odroczyć tę płatność? Jestem przeciwny dawaniu, bo to oznacza, że komuś trzeba odebrać, a z powodu udziału w tej redystrybucji jakiegoś aparatu urzędniczego, traci się jeszcze pieniądze na pokrycie kosztów jego działania.

Editor
10 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Są oczywiście sposoby, żeby to nie było obciążeniem dla społeczeństwa i budżetu państwa.

Radek
10 miesięcy temu

Temat bardzo ciekawy. Szkoda tylko, że o dobrostanie dziecka i relacji dziecka z matką mówi ekonomistka a nie psycholog. Coś tam przeczytała o Skandynawii, coś tam zasłyszała o Australii ale w co to nam mówi o dziecku i i tym co zyskuje/traci?

Editor
10 miesięcy temu
Reply to  Radek

Rozmowa jest o ekonomicznych aspektach bycia matką, więc ekonomistka jest dobrym wyborem. Być matką, a jednocześnie zarabiać i pracować, to jest temat. Nie zajmujemy się psychologią. Pozdrowienia.

Paulina
4 miesięcy temu

Jasne, że można wszystkie rolę godzić pytanie jakim kosztem. Tutaj jest wpisane inne obowiązki domowe czy czas wolny matek…w moim otoczeniujedtcduzonrodzicow, którzy są po prostu bardzo zmęczeni, dochodzi jeszcze presjązwiazana z tymi wszystkimi rzeczami, które „musisz” robić żeby dziecko miało zapewniona przyszłość: zajęcia dodatkowe, rehabilitacja, wyjazdy etc dlatego coraz trudniej zdecydować się na drugie dziecko… A obserwacja zmęczonych rodziców innych zniechęca żeby w ogóle się decydować na pierwsze Mało się o tym piszę ale w takich miastach jak Warszawa więcej dzieci rodzi się w dzielnicach źle skomunikowanych i z potwornie długimi dojazdami. To oznacza że kiedy idziemy do pracy nie… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Paulina

Dzięki za ciekawą opinię! Od stycznia ma być 1500 zł miesięcznie dla „babciowego” na opiekę nad dzieckiem dla mamy jeśli wróci do pracy

jsc
4 miesięcy temu
Reply to  Paulina

Pytanie kogo bardziej męczy te zapewnianie przyszłości: Rodzica czy dziecko?

Dosyć często to jest tak, że dziecko spełnia jakieś niespełnione marzenia rodzica.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu