19 sierpnia 2020

Chcieli dobrze, a wyszło jak zwykle? „Płacę telefonem, a terminal w sklepie żąda ode mnie… włożenia karty i podania PIN!”. Czy ten absurd „uziemi” płacenie mobilne?

Chcieli dobrze, a wyszło jak zwykle? „Płacę telefonem, a terminal w sklepie żąda ode mnie… włożenia karty i podania PIN!”. Czy ten absurd „uziemi” płacenie mobilne?

W czasie pandemii banki, organizacje płatnicze oraz operatorzy terminali postanowili ułatwić nam życie i podwyższyli limit płatności „bezdotykowych”. Kiedy w sklepie płacimy kartą zbliżeniową rachunek nie przekraczający kwoty 100 zł, nie musimy podawać kodu PIN do karty. Jednak – ze względów bezpieczeństwa – przy piątej takiej transakcji terminal jednak zażąda wpisania PIN-u. A czasem… nawet fizycznego umieszczenia karty w terminalu. I tu pojawia się problem: co robić, jeśli płacimy telefonem? Przecież nie umieścimy smartfona w terminalu. Właśnie taka sytuacja przydarzyła się panu Łukaszowi. Pech? Błędna informacja o karcie przekazana przez bank operatorowi terminali? A może gruby błąd systemu płatniczego?

W ubiegłym roku weszła w życie unijna dyrektywa dotycząca systemu płatniczego – PSD2. Jej celem było zwiększenie bezpieczeństwa korzystania z bankowości internetowej i mobilnej, ale też płatności kartami w tradycyjnych sklepach. Aby wejść do banku przez internet też czasem trzeba się nieźle spocić – nie wystarczy login i hasło. System powinien zażądać dodatkowej metody autoryzacji, np. specjalnego kodu przesłanego SMS-em (przynajmniej wtedy, gdy logujemy się pierwszy raz z nowego urządzenia). Więcej o zmianach związanych z dyrektywą PSD2 przeczytacie w tym artykule.

Zobacz również:

Jeśli chodzi o płatności w sklepach, dyrektywa zobowiązała dostawców infrastruktury płatniczej, a więc banki, organizacje płatnicze i agentów rozliczeniowych, do zwiększenia bezpieczeństwa transakcji zbliżeniowych. Zgodnie z dyrektywą PSD2, przy piątej z rzędu transakcji zbliżeniowej (a większość takich transakcji jest nie tylko bezdotykowa, ale i bez kodu PIN – limit wartości transakcji bez-PIN-owych wynosił do niedawna 50 zł) system powinien wymusić podanie przez klienta PIN-u do karty, niezależnie od wartości transakcji.

To dodatkowa niedogodność dla tych, którzy często robią małe zakupy i płacą za nie kartą zbliżeniowo (raz na jakiś czas jednak trzeba podać PIN), ale dzięki temu jest też bezpieczniej – utrata karty płatniczej nie powinna skutkować większymi stratami, bo złodziej lub nieuczciwy znalazca dość szybko będzie poproszony o PIN do przejętej karty. Jest też limit wartości transakcji – 150 euro – kiedy system też powinien wymusić podanie PIN-u, ale w Polsce przy obecnym kursie euro aktywny jest obecnie limit liczby transakcji.

Na tę nowość została niedawno „nałożona” druga innowacja. W czasie pandemii banki i organizacje płatnicze podwyższyły limit płatności zbliżeniowej, która nie wymaga podania kodu PIN, z 50 zł do 100 zł. W niektórych terminalach sklepowych może obowiązywać jeszcze stary limit, a więc 50 zł, ale większość terminali jest już przystosowana do nowych warunków.

Jak to powinno wyglądać w praktyce? Idę na długie zakupy z kartą zbliżeniową w portfelu. W jednym sklepie wydaję 30 zł, w drugim 80 zł, w trzecim 5 zł, a w czwartym 100 zł. Żadna z transakcji nie przekraczała wartości 100 zł, a więc nigdzie nie musiałem podawać kodu PIN. Idę do piątego sklepu, gdzie rachunek wynosi 50 zł. Choć to kwota poniżej bez-PIN-owego limitu, to w tym momencie będę musiał podać PIN.

Przeczytaj też: Z wakacji kredytowych prosto na kredytową kwarantannę? Dlaczego banki nie chcą pożyczać pieniędzy klientom, którzy skorzystali z odroczenia rat?

Przeczytaj też: W gabinetach prezesów banków trwają narady o tym, jak nam dokręcić śrubę. Jakie nowe opłaty nam grożą? Oto lista

Piąta transakcja zresetuje licznik i od tej pory znowu będę mógł zapłacić cztery razy z rzędu bez PIN-u, jeśli oczywiście kwota pojedynczej transakcji nie przekroczy 100 zł. Ale załóżmy, że w trzecim sklepie zapłaciłem nie 5 zł, a 120 zł. Wtedy system wymusi podanie kodu PIN, bo płaciłem powyżej 100 zł, i już przy tej transakcji licznik się zresetuje.

Przyznam, że odkąd weszły w życie nowe przepisy, nie spotkałem się jeszcze z taką sytuacją. Choć płacę wyłącznie zbliżeniowo, to widocznie któraś z czterech następujących po sobie transakcji zawsze przekraczała w moim przypadku 100 zł, a więc musiałem podać PIN i mój licznik wcześniej się zerował.

Znany dziennikarz, karta w smartfonie i problem

Do tej pory nie docierały do ekipy „Subiektywnie o finansach” żadne sygnały, które świadczyłyby o tym, że z opisanym powyżej schematem coś jest nie tak. Dlatego zaintrygował nas felieton znanego dziennikarza Łukasza Warzechy o jego perypetiach z płatnościami zbliżeniowymi, a konkretnie z płatnościami mobilnymi.

Dziś to coraz popularniejsza forma płatności. Tradycyjną plastikową kartę możemy dodać do aplikacji płatniczej, np. Apple Pay czy Google Pay. A dodaje się ją poprzez wpisanie danych karty w aplikacji. Karta tradycyjna oraz ta sama podpięta do aplikacji mobilnej (stokenizowana) przypisane są do tego samego rachunku bankowego, czyli mają to samo źródło pieniądza, ale mają inne numery. System powinien więc rozpoznać, czy płacę kartą fizyczna, czy tą umieszczoną w telefonie czy zegarku.

Tyle teoria, bo Łukasz Warzecha spotkał się z absurdalną sytuacją (cały wpis znajdziecie w tym miejscu). Napisał, że w sytuacji, kiedy system wymusza na płacącym podanie PIN-u…

„większość terminali w Polsce – poza tymi najnowszego typu – w takiej sytuacji wymaga włożenia karty do czytnika. Nie można jej nawet przyłożyć – również wówczas transakcja zostaje odrzucona. To zaś z kolei oznacza, że została nam odebrana wygodna możliwość pozostawienia portfela z kartami w domu i płacenia wyłącznie aplikacją w telefonie. Chyba że ktoś skrupulatnie odnotowuje wydatki i wie, kiedy nagle system zażąda od niego wsunięcia realnej karty do terminala”

I dalej:

„Wygląda to tak idiotycznie i absurdalnie, że trudno w to uwierzyć. A jednak – zbieg dwóch „ulepszeń”, czyli ulepszenia naszego bezpieczeństwa transakcyjnego i ulepszenia naszej wygody transakcyjnej sprawiły, że nie tylko jest niewygodnie, ale że wskutek tych bankowych innowacji możemy się ostać jak ten idiota z telefonem w ręku przy kasie, nie mając jak zapłacić za zakupy”

Pisząc w skrócie: człowiek płaci telefonem, przy piątej transakcji system nie tylko prosi o podanie kodu PIN, ale również o fizyczne umieszczenie karty w terminalu. Całe to gadanie o wygodzie płatności mobilnych można więc wrzucić do kosza. No bo przecież po to namawiani jesteśmy do płacenia telefonem czy zegarkiem, żeby nie musieć nosić przy sobie portfela wypchanego kartami i gotówką.

Czy to jakiś poważny, systemowy błąd? A może tylko przypadek, który spotkał akurat Łukasza Warzechę? Więcej światła na tę sprawę rzucają wyjaśnienia banku, który wydał kartę.

„Dzwoniłem tam dwukrotnie, żeby dokładnie zrozumieć, o co chodzi i żeby oni zrozumieli, co się stało. Było dwoje różnych konsultantów. Za pierwszym razem bardzo długo czekałem, trwało jakieś sprawdzanie, po czym usłyszałem właśnie to, co napisałem. Ale nie byłem pewien, czy jednak nie zrozumiałem źle, bo tak mnie to zdziwiło, więc zadzwoniłem drugi raz i już bez sprawdzania, a wyłącznie na podstawie opisu sytuacji inny konsultant powiedział to samo, dodając, że jedynie niektóre terminale są w stanie w takiej sytuacji zażądać PIN. Większość zażąda włożenia fizycznej karty”

– opisuje publicysta. Bankowy konsultant przyznał, że konieczność fizycznego umieszczenia karty w terminalu jest niewygodne, ale „tak to działa”.

Przeczytaj też: Dzięki tej aplikacji mają zniknąć korki na autostradach. Już cztery banki „włożyły” Autopay do swoich aplikacji mobilnych! Jak ją aktywować? I czy warto?

Przeczytaj też: Bank nie chce obniżyć oprocentowania kredytu, mimo że WIBOR spadł? UOKiK: to naruszenie dobrych obyczajów. Bank podobno szuka rozwiązania

Awaria terminala, czy grubszy błąd?

Jeśli „tak to działa”, to mamy do czynienia z ogromną dziurą w systemie płatności zbliżeniowych. Ale problem może być „lokalny”, a więc leżeć po stronie banku klienta. Winny może też być terminal płatniczy, ale Łukasz Warzecha podkreśla, że ten problem nie wystąpił tylko w jednym urządzeniu:

„Za pierwszym razem, zanim wyszukałem swoją kartę w portfelu, swoją zapłaciła moja żona (inny bank, inna karta). Za drugim razem, kilkadziesiąt minut później, byłem sam zupełnie gdzie indziej i problem się powtórzył. I tam już musiałem sięgnąć po kartę do portfela, a ta, nie zadziałała zbliżeniowo”

Co tu się dzieje? Opowiedziałem tę historię specjalistom od płatności. Ich zdaniem, faktycznie wygląda to dość dziwnie. Podrzucili mi jednak pewne tropy. Każda karta ma zaszyty w sobie parametr mówiący o tym, czy jest kartą fizyczną czy mobilną. Kiedy płacimy kartą poniżej limitu 100 zł, terminal płatniczy przesyła do banku informację o karcie i kwocie transakcji.

Następnie bank wysyła informację zwrotną: albo daje zielone światło do przeprocesowania transakcji bez PIN albo prosi o wykonanie dodatkowych czynności. Komunikaty zwrotne będą się różnić w zależności od tego, kartą z jakim logo płacimy – Mastercard czy Visa.

Przeczytaj też: Pierwsze banki już namawiają klientów: „zmieńcie umowę na kredyt o stałym oprocentowaniu”. To świetny interes czy finansowa pułapka?

Przeczytaj też: Trzy miesiące pandemii w bankach: kredyty tąpnęły, w „chwilówkach” rzeź, a bankowcy ostrzegają, że może być gorzej. I proszą o pomoc. Czy nie przesadzają?

Płatności kartami od kuchni

W przypadku Mastercarda, bank może wysłać komunikat z żądaniem wpisania kodu PIN (komunikat brzmi „SCA required”) lub z żądaniem umieszczenia karty w terminalu, czyli dokonania transakcji stykowej (komunikat „SCA non required). Dlatego bank powinien wiedzieć, z jakim typem karty ma do czynienia: z fizyczną czy mobilną. Jeżeli jest to karta bez procesora – a więc każda umieszczona w smartfonie – system z automatu nie powinien prosić o umieszczenie jej w terminalu, bo to przecież bez sensu.

Jak jest w przypadku kart z logo Visa? Bank informuje o konieczności pełnego uwierzytelnienia transakcji, wówczas terminal dla danej karty obniża limit transakcji bez PIN do 0 zł i prosi o ponowne zbliżenie karty, a następnie wpisanie kodu PIN. Drugi wariant jest taki, że bank może przesłać prośbę o przeprowadzenie transakcji stykowej.

Pierwszym wyjaśnieniem problemu może być więc to, że bank pana Łukasza wysyła błędne komunikaty – kartę zaszytą w telefonie traktuje jak plastikową i żąda absurdalnej transakcji stykowej. Ten błąd mógłby wystąpić przy płatnościach kartami z logo Mastercard i Visa.

Przeczytaj też: BLIK pójdzie na wojnę z kartami płatniczymi nie tylko w internecie. Banki przygotowują się już do umożliwienia płatności zbliżeniowych BLIK w sklepach stacjonarnych

Przeczytaj też: Klient kontra Panek. Czy wypożyczalnia mogła anulować transakcję kartą i dokonać jej raz jeszcze bez wiedzy klienta?

Moi rozmówcy podpowiadają, że wina może leżeć jeszcze po stronie terminala, który działa na niezaktualizowanym oprogramowaniu. Ale w takiej sytuacji problem dotyczyłyby tylko transakcji kartami z logo Mastercard. Dlaczego? Taki terminal może nie czytać opisanego wcześniej parametru „SCA required”, traktuje więc odpowiedź jako wezwanie do transakcji stykowej. Tyle że – jak już wcześniej wspomniałem – Łukasz Warzecha spotkał się z tym samym problemem na dwóch różnych urządzeniach. Prawdopodobieństwo, że akurat te dwa terminale miały stare oprogramowanie, jest znikome.

Jakie jest zatem rozwiązanie zagadki? Liczymy na pomoc czytelników „Subiektywnie o finansach” – jeśli spotkaliście się z podobną sytuacją, piszcie w komentarzach lub e-mailem na adres: maciej.bednarek@subiektywnieofinansach.pl

____________________________________

POSŁUCHAJ NAJNOWSZEGO ODCINKA PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA” 

W 17. odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” Maciej Samcik, Maciej Bednarek i Irek Sudak – czyli ekipa „Subiektywnie o finansach” w galowym składzie rozmawia o tym, dlaczego Polacy nie pokochali rządowej, antycovidowej aplikacji ProteGO Safe, dlaczego przy płaceniu smartfonem terminal płatniczy czasem wymaga włożenia karty do szczeliny, o tym czy warto skorzystać z dołka cenowego na rynku maseczek i innych środków ochrony osobistej oraz o dziwnych wymaganiach przy zwrocie gotówki za nie wykorzystaną wycieczkę. I jeszcze szybka rada dla posłów jak zrobić, żeby Naród nie miał do nich żalu, gdy następnym razem przegłosują dla siebie podwyżki. Zapraszamy do odsłuchania!

Rozpiska zawartości podcastu:

01:00 – Dlaczego akurat od średniej krajowej? A gdyby tak pensje polityków uzależnić od znacznie bardziej odpowiedniego parametru?
04:59 – Płacisz zbliżeniowo smartfonem, a terminal prosi, żebyś umieścił kartę w terminalu. Drobny błąd czy poważna dziura w systemie płatniczym?
15:59 – Rządowa aplikacja ProteGO Safe ma już pół miliona użytkowników. Dużo, mało? I czy powinniśmy się jej bać tylko dlatego, że nas śledzi?
30:24 – Dołek cenowy na rynku maseczek ochronnych. Dobry moment, by się zaopatrzyć przed jesienią „po taniości”?
35:36 – Jak odzyskać gotówkę za niezrealizowaną wycieczkę? Czy z pomocą przyjdzie druga „tarcza turystyczna”?

Aby posłuchać podcastu trzeba kliknąć poniższy baner, albo wejść w niniejszy link

Źródło zdjęcia: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
26 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Cyprian
3 miesięcy temu

Podobny problem miałem jakiś czas temu ze „zbliżakiem”. Robiłem dużo transakcji na drobne kwoty, i w którymś momencie kiedy sumaryczna wartość tych transakcji przekroczyła mniej więcej 600 zł w skali miesiąca, terminale zaczęły żądać włożenia karty, co oczywiście było niewykonalne, bo zbliżak z natury rzeczy służy tylko do płatności zbliżeniowych. Musiałem więc przestać z niego korzystać mimo że był wygodny.

Sebastian
3 miesięcy temu
Reply to  Cyprian

W takiej sytuacji trzeba było zrobić transakcję na kwotę ponad 100 zł, byłaby wtedy potwierdzona kodem PIN, który zresetowałby licznik transakcji i znów można byłoby płacić do 600 zł 🙂

domeone
3 miesięcy temu

Ciekawe jak ma się ta zmiana do płacenia Apple Pay który z zasady nie wymaga PINu nawet dla kwot ponad 50/100PLN. Przed zmianami tylko raz jeden terminal nakazał podanie PINu. Inne zachowywały się OK traktując biometrię jako PIN.

Marcin
3 miesięcy temu
Reply to  domeone

Apple Pay działa trochę na innej zasadzie. Aby zapłacić trzeba autoryzować się w telefonie i to jest właśnie taki odpowiednik podania PIN-u.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Ale u mnie w Apple Pay też coś takiego wystąpiło. Terminal nie przyjmował „palca”, tylko żądał włożenia karty do terminala

Don Q.
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To ciekawe, ja przez kilka miesięcy płaciłem niemal wyłącznie kartą Curve pod Google Pay, ale z CDCVM, czyli (jak w Apple Pay) uwierzytelnianiem na telefonie zamiast PIN-em na terminalu — a mimo przepuszczenia tysięcy złotych nigdy PIN podawać nie musiałem (mam 100-procentową pewność, po prostu go nie znam).

Żądanie użycia czytnika stykowego spotkałem kiedyś chyba z HCE Millennium.

Hgv
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Stare oprogramowanie terminala. Wystarczy podać dowolny PIN i przejdzie

Bartek
3 miesięcy temu

Od 3 lat płacę tylko mobilnie i nigdy nie spotkałem się z taką sytuacją

3 miesięcy temu

Mam nadzieję, że to co zostało zamieszczone w sekcji „Płatności od kuchni” to po prostu „zwykłe przekręcenie” tego co mówił specjalista od płatności kartami. Chyba, że tak właśnie temat zrozumieli „spece” pracujący u acquirerów i w bankach – wtedy nie dziwne, że jest tyle zjawisk paranormalnych na terminalach (i generalnie przy akceptacji kart). „W przypadku Mastercarda, bank może wysłać komunikat z żądaniem wpisania kodu PIN (komunikat brzmi „SCA required”) lub z żądaniem umieszczenia karty w terminalu, czyli dokonania transakcji stykowej (komunikat „SCA non required). Dlatego bank powinien wiedzieć, z jakim typem karty ma do czynienia: z fizyczną czy mobilną. Jeżeli… Czytaj więcej »

Mag
3 miesięcy temu

Na początku pandemii, kiedy limit bez PIN-u został już podniesiony do 100 zł, miałam problemy z płatnościami zbliżeniowymi kartą fizyczną – terminal i tak wymagał kodu (za każdym razem była to pierwsza i jedyna transakcja dnia). Apple Pay działało zawsze bez problemu, a teraz płacę zegarkiem – wszystko zawsze przechodzi.

T-fuj doratca
3 miesięcy temu

Lektura kazdego kolejnego artykulu o tym, jakich heroicznych wysilkow wymaga pokonywanie trudnosci zwiazanych z platnosciami bezgotowkowymi, utwierdza mnie coraz bardziej w przekonaniu, ze jedynym wlasciwym wyborem jest uzywanie gotowki (poki jeszcze mozna). Dziekuje i prosze o wiecej!

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  T-fuj doratca

Coś w tym jest ;-))

gosc
3 miesięcy temu
Reply to  T-fuj doratca

Skoro gotówka i zwykła karta działają to po co sobie komplikować życie używając nowych metod płatności? Po co tracić czas na naukę i rozwiązywanie nowych problemów , które wynikają z nowych metod płatności?

Don Q.
3 miesięcy temu
Reply to  gosc

Gotówka niby działa, ale bardzo słabo, płacenie nią jest zdecydowanie dłuższe i mniej wygodne, do tego łatwo można być oszukanym na wydawanej reszcie, chyba że za każdym razem dokładnie ją przeliczamy, ale to tym bardziej wydłuża proces płacenia… Trzeba też dbać o odpowiednie zaopatrzenie portfela w tę gotówkę. Jak chodzi o zwykłą kartę, to się w dużym stopniu zgadzam, takie płatności są bardzo wygodne, na małe kwoty nawet szybsze, niż telefonem (łatwiej można jednym ruchem wyciągnąć etui z kartami, niż wyszarpywać z kieszeni wielki smartfon). Ja od kilku lat testowałem płacenie telefonem, od pierwszych polskich wdrożeń HCE, ale przekonałem się… Czytaj więcej »

kasia
3 miesięcy temu

Sama płacę zegarkiem (apple watch) i nawet przy zakupach powyżej 1000 nie muszę wpisywać pinu (bo jeśli zegarek działa, to znaczy, że od momentu identyfikacji mnie jako właściciela zegarka – nie nastąpiło jego ściągnięcie), CHYBA ŻE w konkretnym terminalu / sklepie. Nową jest dla mnie informacja o konieczności wpisania pinu co 5 transakcji. Do tej pory zastanawiałam się, czy to kwestia terminali, czy całych firm, bo np w TESCO pin muszę podać zawsze, a w LIDLU tylko w jednej, konkretnej kasie. W innych miejscach (apteka, lekarz, inne sklepy, restauracje) nigdy pinu wpisać nie musiałam, a rzadko wydaję mniej niż 50… Czytaj więcej »

Don Q.
3 miesięcy temu
Reply to  kasia

Tak dokładniej, to chodzi chyba o co 6 transakcję (maks. 5 bez silnego uwierzytelnienia). Ale nie wiem na ile to jest już wdrożone, nie wiem też, czy np. tego licznika nie resetują inne operacje z wykorzystaniem silnego uwierzytelnienia (np. logowanie do bankowości internetowej). Tu próbowałem to rozgryźć: https://subiektywnieofinansach.pl/czy-w-tym-roku-za-wieksze-zakupy-zaplacimy-zblizeniowo-bez-pin-visa-podala-date/#comment-48739 W każdym razie na pewno nie chodzi o wprowadzanie PIN, a o silne uwierzytelnienie, czyli takie, do którego są potrzebne min. 2 z 3 elementów: 1) wiedza (coś, co wie wyłącznie użytkownik); 2) posiadanie (coś, co posiada wyłącznie użytkownik); 3) cechy klienta (coś, czym jest użytkownik) — w przypadku płatności kartą z… Czytaj więcej »

kasia
3 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

Dziękuję <3 Rozumiem już trochę więcej. Czyli terminale nie są specjalnie ustawione na superbezpieczne ratujące przed oszustwem, tylko po prostu ktoś niedokonfigurował 🙂

Don Q.
3 miesięcy temu
Reply to  kasia

Tak, akurat płatności Apple Pay zawsze są bezpieczne, za każdym razem używają SCA.
Sprostuję jeszcze mogącą wprowadzać w błąd moja powyższą wypowiedź „Apple Pay używa zawsze CDCVM z biometrią” — Apple Pay zawsze używa CDCVM (więc nie powinno być potrzeby wpisywania PIN na terminalu), ale można tego też używać bez biometrii, a z wprowadzanym na telefonie kodem (w czasach maseczek znają to użytkownicy smartfonów z Face ID, a bez Touch ID).

Anna
3 miesięcy temu

Nareszcie wiem, dlaczego moi płatności były odrzucone!!! Dzięki za tę wiedze. Przykro że tak działa system

Sebastian
3 miesięcy temu

Niestety artykuł ma błędy merytoryczne 🙁 Przede wszystkim limit kolejnych po sobie płatności zbliżeniowych bez PIN może być albo ilościowy (do 5 transakcji) albo wartościowy (do równowartości 150 EUR). Każdy bank sam decyduje dla swoich kart jakie limity będzie stosował. Nie jest prawdą, że zawsze jest to 5 transakcji, a moje doświadczenie w płaceniu kartami różnych banków pokazuje, że większość z nich przyjęła wariant kwotowy, który jest po prostu wygodniejszy dla klientów. Widzę co prawda w artykule informację o limicie 150 EUR, ale nie wiedzieć dlaczego autor wmieszał tam kurs euro przed który jakoby w Polsce jest „aktywny” (cokolwiek by… Czytaj więcej »

Irena-minska
3 miesięcy temu

Chciałam powrócić do płatności elektronicznych: karta kredytowa + telefon. No tak, szybko działa „pik i zapłacone”, ale obawy związane z utratą prywatności (płacenie kartą, a w szczególności telefonem generuje mnóstwo nadmiarowych danych osobowych) przeważyły. Od trzech lat ani razu nie zapłaciłam nigdzie kartą. Da się i nie obchodzi mnie to, że obsługa przy kasie trwa dłużej. Także ograniczenia jakie wprowadziło PSD2 są dla mnie uciążliwe tylko przy logowaniu do banku, bo muszę włączyć telefon do autentykacji (Nokia 3210) i przepisać kod z SMSa. Limit na karcie, wpisywanie PINu, to dla mnie totalna abstrakcja, gotówka zawsze jest w portfelu.

T-fuj doratca
3 miesięcy temu
Reply to  Irena-minska

Jedyny glos zdrowego rozsadku w dyskusji! A z drugiej strony, moze troche szkoda straconej przygody z telefonami hce, apulpejami, smartloczami, naklejkami, blikami, uzerania sie na terminalach z dececami, bledami rozliczenia transakcji i wielu innych atrakcji… Wzdycham, czytajac elaboraty domoroslych specjalistow rozkminiajacych absurdalne komplikacje techniczne godne misji kosmicznych… Ale: karpe dijem, bo te efemeryczne wynalazki za pare latek trafia do muzeum techniki, a wtedy wnusiom nie bedzie mozna sie pochwalic: za moich czasow, to sie dopiero wymyslnymi metodami placilo…

Don Q.
3 miesięcy temu
Reply to  Irena-minska

„gotówka zawsze jest w portfelu” — a skąd się tam bierze?

Jeśli wynagrodzenie otrzymujesz w gotówce — to przyznaję, płacenie gotówką może mieć sens, a przy obecnym nędznym oprocentowaniu depozytów sensowne może być nawet przechowywanie pieniędzy w domu, a nie w banku.

Jeśli jednak aby pobrać gotówkę co jakiś czas chodzisz do bankomatu, czyli robisz coś, czego osoby płacące kartą robić nie muszą, a do tego i tak musisz nosić ze sobą kartę i pilnować jej (a kontrolowanie, czy nie została skradziona lub zagubiona jest trudniejsze, gdy się jej rzadko używa) — to sensu w tym nie widzę…

Dominik
3 miesięcy temu

Używam Apple Pay od momentu wprowadzenia go w Polsce. Płacę za drobne zakupy warte kilka złotych jak i te większe o wartości ponad 1000. I jeszcze ani razu nie musiałem wprowadzać PINu. Cieszy mnie to niezmiernie bo aktualne PINu do karty nie pamiętam.

Natomiast PSD2 drażni mnie niesamowicie. Automatyczne wylogowywanie z bankowości elektronicznej po 5 minutach wku…rza mnie niesamowicie. Tak samo jak informacje o ciasteczkach na stronach. Unia mogłaby się odwalić od tego jak korzystam z komputera.

Darek
1 miesiąc temu

Jeżeli spotkałoby mnie takie coś, a place Google pay cały czas to zapłaciłbym poprostu BLIK. załatwione

Grzegorz
9 dni temu

Ja miałem inny problem. W telefonie podpiąłem do płatności zbliżeniowych kartę wirtualną do której nie mam pinu. I też terminal przy kolejnej płatności zażądał pinu…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu