Parabank prowokuje: otwiera oddział naprzeciwko siedziby KNF i… oferuje lokaty

Z dużym wzruszeniem i podziwem obserwuję rynkową ekspansję firmy Amber Gold, która niezmiennie oferuje spragnionym pewnych zysków ciułaczom lokaty w złoto z gwarancją zysku. Ostatnio również można w Amber Gold zainwestować w srebro, platynę, nie mówiąc już o pożyczkach i programach oddłużeniowych, bo i te znalazłem na stronie internetowej firmy. Z Amber Gold mam od kilku lat kłopot, bo firma ta – moim skromnym zdaniem – dopuszcza się co najmniej „falandyzacji” prawa. Lokaty, według prawa bankowego, można w Polsce oferować wyłącznie mając zezwolenie Komisji Nadzoru Finansowego i do tego ważną licencję bankową. A Amber reklamuje właśnie lokaty, choć nie ma takiej licencji i nie jest bankiem. Owszem, formalna nazwa kontraktu zawieranego z tą firmą nie jest tożsama z umową depozytu, ale oferowane przez Amber Gold rozwiązania są tożsame w swej konstrukcji z depozytem bankowym.

Amber Gold oferta

Dlaczego w Polsce nie ma żadnego podmiotu w ramach nadzoru lub administracji zainteresowanego tym, by sprawdzić podejrzenie, że Amber Gold oferuje coś, co wymaga licencji bankowej? Komisja Nadzoru Finansowego wpisała Amber Gold na listę ostrzeżeń publicznych i uważa, że to załatwia sprawę. Ministerstwo Gospodarki wykreśliło tę firmę z rejestru domów składowych (bo początkowo Amber Gold działał na mocy prawa o domach składowych) i też uważa, że wszystko jest w porządku. Zaś Amber Gold otwiera kolejną swoją placówkę w samym centrum Warszawy, na ul. Świętokrzyskiej. Niemal naprzeciwko siedziby Komisji Nadzoru Finansowego. I jakieś 100 metrów od centrali Narodowego Banku Polskiego. Do placówki Amber Gold – oczywiście tylko po to, by założyć zyskowną lokatę – może też wpaść kierownictwo Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, które przemknie tam dosłownie w kapciach. Reklamy Amber Gold wiszą na ogromnych billboardach, przy głównych ulicach Warszawy. Można je też znaleźć w większości dużych gazet. Firma chce mieć w tym roku już 100.000 klientów. To już dziś jest jeden z największych parabanków w kraju. .

Czytaj też: Piraci z Karaibów już tu są. Oferują konta, karty i lokaty…

Nie miałbym pytań co do działalności Amber Gold, gdyby firma nie używała w przekazie marketingowym słowa „lokata”, bo dla wielu klientów może to oznaczać skojarzenie z bezpieczeństwem porównywalnym z tym, które mamy w banku. W dodatku trudno mi zrozumieć na jakiej zasadzie Amber Gold gwarantuje zyski z tytułu czegoś, czego rentowności zagwarantować się po prostu nie da. W Amber Gold mamy np. „Lokatę w złoto Plus” ze stałym oprocentowaniem 10% w skali roku, „Lokatę w srebro Bezpieczne Życie” ze stałym oprocentowaniem 11% w skali roku oraz „Lokatę w platynę Plus” dającą 7,5% w skali roku. Minimalna kwota wkładu to w większości przypadków już nędzne 1000 zł.

Amber Gold oferta

Lokata w złoto działa jak standardowa lokata, jednak Klient w czasie trwania umowy jest właścicielem wpłaconego kapitału w formie złota (zamiast w złotówkach). Założyciel lokaty staje się właścicielem złota o wartości zainwestowanych środków z potwierdzeniem czystości i jakości metalu szlachetnego gwarantowanym przez mennicę, która wyprodukowała złoto. Na koniec ustalonego terminu lokaty, Klient otrzymuje zwrot wpłaconego kapitału wraz z ustalonym zyskiem w polskich złotych. Cena zakupu i sprzedaży złota jest ustalona z góry, przez co nie ma ryzyka wahań kursowych” – czytam w omówieniu lokaty w złoto dającej 10% w skali roku. Przypomnę, że najlepiej oprocentowany produkt depozytowy bankowy, nie będący pakietem wiązanym, ani terminową promocją, daje tylko 6,5% w skali roku.

Sprawdzałem  nawet czy jest jakikolwiek sposób, by dziś kupić kruszec i zagwarantować sobie zysk w skali 10% rocznie z jego sprzedaży za rok. Być może nie byłem w stanie prześwietlić wszystkich opcji, ale gdybym dziś kupił złoto w sztabce i jednocześnie zawarł kontrakt terminowy gwarantujący mi możliwość odsprzedaży tego złota za rok po określonej cenie, to w dolarach mógłbym wyciągnąć jakiś 1% zysku. Po zastosowaniu dodatkowego swapu walutowego, służącego do wymiany dolarów na złote wycisnąłbym może ze 3,6% zysku. Być może nie sprawdziłem wszystkich opcji, ale wciąż nie wiem jakim cudem Amber Gold płaci 10%? Gdyby się okazało – odpukać w niemalowane – że firma spekuluje pieniędzmi klientów na giełdach, obiecując im jednocześnie stałe, gwarantowane i wysokie zyski, to mielibyśmy przykład bardzo ryzykownego przedsięwzięcia, którego sukces zależy w dużej mierze od napływu do systemu nowych pieniędzy.  

Nawet gdy cena złota spadnie, Klient otrzymuje zagwarantowane w umowie odsetki. Nie przerzucamy ryzyka na naszych Klientów” – kusi firma. Ale z drugiej strony zawiera w regulaminie wątpliwe zapisy. Takie jak ten: .„Amber Gold zastrzega sobie prawo do obciążania konta umowy kwotami należnych opłat i prowizji niezależnie od wysokości salda umowy. Wysokości opłat i prowizji mogą podlegać zmianom w przypadku wystąpienia przynajmniej jednej z okoliczności:  1) zmiana poziomu inflacji ogłaszanej przez GUS, 2) zmiana cen energii, połączeń telekomunikacyjnych, usług pocztowych i rozliczeń międzybankowych, 3) zmiana cen usług, z których Amber Gold korzysta przy wykonywaniu poszczególnych czynności, 4) zmiana przepisów prawa, zakresu i/lub formy świadczonych usług, w zakresie jakim ta zmiana wpływa na realizację postanowień Umowy”. Czyli praktycznie w każdej sytuacji. 

Część lokat oferowanych przez Amber Gold jest rozliczanych po kursie kupna przy starcie inwestycji i po kursie sprzedaży przy zakończeniu kontraktu. Jak łatwo się domyślić, celem takiego rozbicia jest spread. Wynosi on… jakieś 20%, co znacznie ogranicza zyski z niektórych lokat. Tyle nie biorą nawet najbardziej pazerne banki. I jeszcze jedna wątpliwość. Amber Gold pisze, że jej „lokaty”, choć nie są lokatami w rozumieniu prawa bankowego, są objęte gwarancjami. „Wszystkie lokaty objęte są poręczeniem Funduszu Poręczeniowego. Klient ma zagwarantowany zwrot wartości towaru do równowartości kwoty 250.000 zł w ramach wszystkich zawartych umów”. Nie wiadomo tylko, czy dotyczy to każdej z zawartych umów z osobna, czy przez Amber Gold (ta druga interpretacja oznaczałaby, że cała oferta firmy ubezpieczona jest tylko na 250.000 zł). W dodatku prezesem Funduszu Poręczeniowego jest ten sam menedżer, który kiedyś szefował Amber Gold, a wcześniej był prawomocnie skazany za przywłaszczenie mienia. Teraz swoim nazwiskiem gwarantuje wypłacalność Amber Gold.

Moim zdaniem jest to wystarczający pakiet niejasności, by organy odpowiedzialne za porządek prawny w Polsce oraz za ochronę uczciwej konkurencji na rynku poczuły, że warto wszystko dokładnie prześwietlić. Gdybym był klientem firmy Amber Gold, kupił w niej produkt reklamowany jako „lokata” i – załóżmy czysto hipotetycznie – z jakichkolwiek przyczyn nie odzyskał swoich pieniędzy, to poważnie zastanowiłbym się nad tym, czy nie pozwać do sądu państwa polskiego o zadośćuczynienie. Nie, nie za własną nieostrożność i brak oceny ryzyka inwestycyjnego. Za to, że władza, którą utrzymuję z moich podatków, pozwoliła na reklamowanie jako lokaty czegoś, co lokatą nie jest. Kąpiele w złocie są przyjemne, ale warto wiedzieć jakie są ryzyka związane z taką formą… no właśnie: oszczędzania? Inwestowania?

”SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” JEST NA FACEBOOKU! Chcesz podyskutować o ofercie swojego banku lub zobaczyć co myślą na jej temat inni? Albo zapytać czy warto uciec do konkurencji? Zajrzyj na stronę „Subiektywnie o finansach” w Facebooku, zarejestruj się jako fan blogu i weź udział w dyskusji. Możesz też zgłosić własny temat, opowiedzieć co Cię spotkało w banku lub zapytać mnie o radę. Zapraszam!

O BANKACH SUBIEKTYWNIE – I CZARNO NA BIAŁYM. Na ten właśnie temat, czyli o kondycji finansowej polskich banków i możliwości zmian własnościowych w sektorze bankowym, autor blogu kilka dni temu wypowiadał się w reportażu red. Anny Twardowskiej w TVN24, nadanym w ramach programu „Czarno na białym” Tomasza Sekielskiego. Ponieważ programu nie ma w internetowym serwisie TVN Player – a jest to fajnie zrobiony, żywy reportaż – pozwoliłem sobie sam wrzucić go do internetu, mam nadzieję, że koledzy z TVN wybaczą mi to małe piractwo. A Was zapraszam do oglądania! 

UDANY ROK SUBIEKTYWNOŚCI. Chcę Wam podziękować za 2011 r. To wciąż jeden z najpopularniejszych blogów finansowych w Polsce. W 2011 r. kliknęliście jego notki 4.303.690 razy. Ta liczba nie uwzględnia osób czytających blog za pomocą czytników RSS. W zeszłym roku – m.in. za ten blog – miałem zaszczyt odebrać na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie nagrodę im. Eugeniusza Kwiatkowskiego, zaś miesięcznik „Press” ogłosił, że „Subiektywnie o finansach” to drugi najlepszy blog dziennikarski w Polsce. W zeszłym roku ukazało się ok. 380 notek, zaś liczba Waszych komentarzy przekroczyła już 10.000. Subiektywność jest też coraz popularniejsza w Facebooku, liczba fanów strony blogu wynosi ponad 9000 osób. Jeszcze raz dziękuję i mam nadzieję, ze w 2012 r. też Wam się na coś przydam. Oto kilka rad dotyczących domowego budżetu w kryzysowych czasach 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss