24 października 2022

Co nam mówi odwołany przetarg na „wojskowe” obligacje BGK? Chwilowe zawirowanie czy pierwsze sygnały, że Polsce grozi niewypłacalność? Wyjaśniam w pięciu punktach

Co nam mówi odwołany przetarg na „wojskowe” obligacje BGK? Chwilowe zawirowanie czy pierwsze sygnały, że Polsce grozi niewypłacalność? Wyjaśniam w pięciu punktach

Zanosi się na nerwowe tygodnie dla urzędników zarządzających obsługą polskiego zadłużenia. Bank Gospodarstwa Krajowego odwołał planowaną na poniedziałek sprzedaż obligacji (dochody miały pójść na zbrojenia). Czy odwołany przetarg na obligacje BGK to normalne wydarzenie rynkowe czy sygnał, że z wiarygodnością Polski dzieje się coś bardzo złego? I czy to coś znaczy dla naszych portfeli?

Bank Gospodarstwa Krajowego chciał w poniedziałek zorganizować aukcję, na której sprzedałby obligacje na zasilenie Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Do końca roku BGK zamierzał pozyskać ze sprzedaży obligacji na ten cel 15 mld zł. Oferowane obligacje miały mieć oprocentowanie stałe – 8,25% przez sześć lub dziesięć lat. Niemal w ostatniej chwili, w piątkowy wieczór, bank poinformował, że odwołuje przedsięwzięcie. Przyczyn nie podał.

Zobacz również:

Ale można się ich domyślać. Prawdopodobnie nie zgłosiło się wystarczająco dużo chętnych, żeby te obligacje kupić (zwykle przy takich przetargach kupujący zgłaszają zamówienia wcześniej). A to dlatego, że oprocentowanie przestało być interesujące. Na tzw. rynku wtórnym w piątek obligacje 10-letnie – te już wyemitowane – były handlowane po cenach, które dają rentowność 9% w skali roku.

BGK odwołuje przetarg na obligacje
BGK odwołuje przetarg na obligacje

Skoro z drugiej ręki można kupić polskie obligacje gwarantując sobie 9% zarobku w skali roku, to po co kupować identyczne obligacje od BGK z niższym oprocentowaniem? W tej sytuacji nic dziwnego, że BGK przetarg odwołał, żeby nie dopuścić do kompromitacji. Czy to oznacza coś bardzo złego? I tak i nie.

Po pierwsze: czy odwołany przetarg na obligacje BGK to taktyka czy kapitulacja?

Z jednej strony to dobrze, że BGK nie sprzedaje obligacji z bardzo wysokim, stałym oprocentowaniem, bo odsetki – stałe na wiele lat – trzeba byłoby płacić niezależnie od tego, jak w przyszłości będzie się kształtowała rentowność na rynku wtórnym. Prawdopodobnie pochodziłyby z naszych podatków albo innych danin (BGK to nie budżet państwa, ale państwowy bank).

W sytuacji, gdy na rynku panuje nerwówka, lepiej poczekać kilka tygodni na lepszy moment. Gdy rentowność polskich obligacji na rynku wtórnym spadnie – będzie łatwiej sprzedać obligacje przy niższym oprocentowaniu. Zwłaszcza że BGK chce sprzedać tych obligacji za kilkanaście miliardów złotych. Trudno będzie oferować znacznie taniej kolejne transze, jeśli pierwsza będzie sprzedana przy bardzo wysokich odsetkach. To może ustawić barierę popytu na bardzo wysokim poziomie oprocentowania.

Z drugiej strony: nie ma żadnej gwarancji, że za kilka tygodni, kilka miesięcy będzie można sprzedawać obligacje przy niższym oprocentowaniu niż dziś. Minister Obrony Narodowej strzela nowymi umowami na zakup broni jak z karabinu maszynowego, a może się okazać, że nie będzie za co tej broni kupić, bo zabraknie chętnych na polskie obligacje.

Czytaj też: Rentowność polskich obligacji 10-letnich z hukiem przebiła kolejną granicę. Co globalni inwestorzy chcą powiedzieć rządowi i prezesowi NBP?

Po drugie: czy mamy problem czy tylko problemik?

Pytanie brzmi, czy obecny „problem” z wysoką rentownością polskich obligacji jest przejściowy czy trwały. Świadczy o spadku zaufania światowych inwestorów do polskiego rządu i do kraju-emitenta czy wynika wyłącznie z braku płynności na rynku, z jakichś błędów rządu oraz z przyczyn globalnych?

Rentowność polskich obligacji 10-letnich
Rentowność polskich obligacji 10-letnich

Nie ma dwóch zdań, że obecne kłopoty ze sprzedawaniem obligacji wynikają po części z przyczyn globalnych. Po tym, jak brytyjski rząd zachwiał zaufaniem inwestorów na całym świecie (zapowiedział gigantyczny wzrost zadłużenia i jednocześnie obniżki podatków), inwestorzy zaczęli być ostrożniejsi. Brytyjska premier podała się do dymisji, ale niepokój inwestorów pozostał.

Skoro jeden z najbardziej wiarygodnych pożyczkobiorców – Wielka Brytania – była gotowa z powodu kryzysu energetycznego zrobić coś tak głupiego (załamał się funt, a rentowności brytyjskich obligacji poszybowały), to trzeba trzymać się za portfele. Cierpią w największym stopniu gospodarki wschodzące, takie jak Polska. Nota bene – np. Węgrzy cierpią znacznie bardziej, tam rentowność obligacji przekracza 10,5%.

Rentowność węgierskich obligacji 10-letnich
Rentowność węgierskich obligacji 10-letnich

Ale i brytyjskie mają relatywnie wysokie oprocentowanie (dla porównania: za niemieckie płaci się teraz 2,5% w skali roku, a za amerykańskie – 4,1% przy inflacji w okolicach 8%):

Rentowność brytyjskich obligacji 10-letnich
Rentowność brytyjskich obligacji 10-letnich

Zadłużenie Polski w relacji do PKB (czyli wartości wszystkiego, co wspólnie w skali roku wypracowujemy) jest kilka razy niższe od tego, co mają największe gospodarki świata – u nas 60% PKB, realnie pewnie już 70%, choć podobno konstytucja nie pozwala, na świecie ponad 100%. To oczywiście nic nie przesądza, bo inwestorzy wyceniają nie tylko teraźniejszość, ale i przyszłość.

To nie jest tak, że zaraz zbankrutujemy – większość dużych państw ma proporcjonalnie znacznie większe długi niż my. Możemy zbankrutować wcześniej niż one tylko wtedy, jeśli zniszczymy stabilność złotego – waluty, w której się zadłużamy. Wtedy będziemy musieli stale podwyższać oprocentowanie obligacji, a na koniec – emitować je w dolarach. To scenariusz, który w kręgach ekonomistów występuje pod kryptonimem „tureckie kazanie”.

Zadłużenie państw
Zadłużenie państw

Trzeba więc przeczekać? Może to wystarczy. Ale jest też druga hipoteza – że światowi inwestorzy tracą zaufanie do polskiego rządu. Widzą, że nasze zadłużenie jest nieprzejrzyste (kilkaset miliardów różnych zobowiązań rząd „wyrzucił” poza budżet i poza kontrolę parlamentu) i że chcemy – jak Brytyjczycy – zadłużać się bez pamięci. Przyszłoroczne potrzeby pożyczkowe polskiego rządu wynoszą astronomiczne 260 mld zł. Tyle obligacji trzeba będzie sprzedać, żeby wykupić wygasające obligacje, zapłacić odsetki od tych „trwających” i pokryć planowany deficyt budżetu.

Po trzecie: czy brak popytu na obligacje to wina rządu?

Jest i trzecia sprawa. Obligacje BGK oraz Polskiego Funduszu Rozwoju do tej pory były kierowane do krajowych instytucji finansowych – banków, firm ubezpieczeniowych, funduszy inwestycyjnych. I to prawdopodobnie ich popyt „nawalił”, zmuszając BGK do odwołania przetargu. A dlaczego „nawalił”? Z funduszy inwestujących w obligacje pieniądze odpływają (dopóki rośnie rentowność na rynku wtórnym, to ceny obligacji będących w portfelach funduszy spadają i pokazują one inwestorom straty). A banki mają dwa poważne problemy, za które odpowiada po części rząd.

Pierwszy problem to spadek zapotrzebowania na kredyt, niewykluczone że trwały (Zjednoczona Prawica od zawsze miała gdzieś prywatne inwestycje, uważała, że wszystko, co najważniejsze w kraju, załatwi rząd, a nie jacyśtam „prywaciarze”). Drugi problem to wakacje kredytowe, które spowodowały przesunięcie pieniędzy ze skarbców banków do kieszeni klientów. Banki nie mają pieniędzy na kupowanie obligacji, bo rząd kazał im pomagać kredytobiorcom.

Niewykluczone, że dużą część problemu stanowi „zaorany” popyt wewnętrzny na obligacje. Pisałem zresztą kilka dni temu o zagadkowym spadku zainteresowania polskimi obligacjami ze strony inwestorów indywidualnych. Oni też wolą gromadzić gotówkę na niepewne czasy niż mrozić ją w obligacjach. Mamy rząd, którego urzędnikom w każdej chwili może coś głupiego wpaść do głowy (np. znacjonalizować „Żabkę” albo nałożyć 50% ekstra-podatku na firmy). To nie jest okoliczność skłaniająca do długoterminowego inwestowania.

Odwołany przetarg na obligacje bgk
Odwołany przetarg na obligacje BGK. Rząd sam sobie winien?

Po czwarte: czy ten problem(ik) możemy spokojnie przeczekać?

Jaką mamy płynność finansową? To kolejne pytanie. Dużą część pożyczkowych potrzeb na przyszły rok mamy już „załatwionych” (Ministerstwo Finansów nie emituje obligacji na ostatnią chwilę, jak jest okazja – „pcha” na rynek więcej obligacji niż potrzebujemy wyemitować), więc prawdopodobnie nie jesteśmy pod ścianą.

Ale pewności nie ma, bo przy niestabilnej sytuacji gospodarczej w każdej chwili możliwe jest obniżenie przychodów z podatków. A świadczenia, emerytury i obietnice wyborcze trzeba ludziom do kieszeni dostarczać. Jeśli przychody spadną, a wydatki nie – dziury łata się emisjami obligacji. Sęk w tym, że teraz oprocentowanie robi się horrendalne.

To nie jest tak, że nikt nie chce kupować polskich obligacji. Na razie jeszcze wszystko jest „tylko” kwestią ceny i okresu inwestycji. Zerknąłem na wyniki ostatnich przetargów obligacji organizowanych przez polskie Ministerstwo Finansów. Wynika z nich, że w pierwszej połowie października zrolowaliśmy obligacje warte 3,8 mld zł z terminem wykupu na 2022-2023 na papiery z terminem wykupu głównie w 2027 r. z oprocentowaniem stałym 7,5-7,7% rocznie, ale część z oprocentowaniem zmiennym (WIBOR 6M, czyli jakieś 7,5%).

W drugiej połowie października sprzedaliśmy na aukcji papiery za 5,3 mld zł. Połowę z oprocentowaniem stałym rzędu 8,5-8,9%, ale połowę – z oprocentowaniem zmiennym (WIBOR 6M, jak sprawdziłem, czyli 7,5%). To by świadczyło, że popyt na polskie obligacje jest, tylko na wysoki procent i na krótkie terminy. Dopóki nie będziemy pod ścianą (nie będzie trzeba jakiejś dużej porcji sprzedać) – możemy sprzedawać trochę mniej, na trochę krócej i trochę drożej.

————

Skorzystaj z bankowych promocji i zarabiaj na swoim banku

Obawiasz się inflacji? Zastanawiasz się, co zrobić z pieniędzmi? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – to aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać na bankach:

>>> Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking najlepszych kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek? I co trzeba zrobić w zamian?

————

Niepokojące jest to, że na ostatnich przetargach Ministerstwa Finansów prawie nie było popytu na długoterminowe obligacje. Od tego zwykle zaczynają się kryzysy popytu. Najpierw inwestorzy nie chcą inwestować w dług danego kraju na bardzo długie terminy, potem rośnie oprocentowanie na krótki termin, a potem… trzeba sprzedawać obligacje w walutach obcych. Na razie jednak jesteśmy wciąż daleko od czarnych scenariuszy.

Po piąte: co oznacza dla naszych portfeli odwołany przetarg na obligacje BGK? I co może oznaczać w przyszłości?

Co to oznacza dla naszych inwestycji? Na razie nic, bo wygląda na to, że mamy do czynienia z zawirowaniami, które wciąż są do „posprzątania” albo do przeczekania (o ile budżet państwa nie straci płynności finansowej z powodu nawałnicy wydatków na rekompensowanie Narodowi skutków inflacji). Kto ma obligacje oszczędnościowe – niech spokojnie obserwuje sytuację, od wysokich rentowności do niewypłacalności kraju jeszcze daleka droga (w razie potrzeby można obligacje w każdej chwili „umorzyć”).

Kto ma portfel inwestycyjny złożony wyłącznie z polskich obligacji oraz z inwestycji w złotym polskim – niech przemyśli tę strategię. Wysokie rentowności obligacji świadczą o niskim popycie także na walutę krajową. Złoty może słabnąć (ale to nie oznacza, że np. kupowanie dolara jest pewnym sposobem na zysk). Warto mieć dywersyfikację walutową i geograficzną. Jak przygotować portfel na zawirowania? Zapraszam do obejrzenia zapisów webinarów, które o tym były.

Tutaj o tym czy teraz jest dobry moment do inwestowania:

Tutaj o tym, jak zbudowałem antyinflacyjny portfel obligacji:

Rynek brutalnie nam pokazuje – np. poprzez odwołany przetarg na obligacje BGK – że nikogo już nie obchodzi to, co mówi prezes NBP Adam „nie ma żadnego kryzysu” Glapiński, ani to, że Rada Polityki Pieniężnej nie chce podwyższać już stóp procentowych. Co z tego, że zostały one na poziomie 6,75%, a WIBOR jest w okolicach 7,5%? Przy inflacji 17% inwestorzy i tak będą żądali za polskie obligacje odpowiednio wyższych odsetek. I najwyżej będą kupowali tylko obligacje o bardzo wysokim, stałym oprocentowaniu.

Na co warto patrzeć? Oczywiście na kurs złotego i rentowność obligacji na rynku wtórnym. Od niej zależy to, czy polskie władze będą w stanie emitować obligacje na sensownych warunkach. Jeśli nie – w kosmos wystrzelą nam koszty obsługi zadłużenia. Rząd planuje, że o ile do tej pory wynosiły 20-30 mld zł rocznie, to w przyszłym roku osiągną 65-70 mld zł. Przy obecnych rentownościach to mogą być bardzo zaniżone szacunki.

Cały budżet państwa to 600 mld zł z okładem, więc nawet i 100 mld zł kosztów odsetek (przejściowo) będziemy w stanie zapłacić, ale pytanie co to oznacza dla waloryzacji płac, waloryzacji emerytur, trzynastek, czternastek, świadczeń 500+, 300+, poziomu podatków od dochodów osobistych (ostatnio rząd nam je obniżył) oraz podatków dla przedsiębiorców. I co to oznacza dla wydatków na ochronę zdrowia, szkoły, drogi, policję i wojsko. Jak również na dopłaty do ciepła, prądu, gazu oraz domowych rachunków. Zwłaszcza że mogą też nie dojechać fundusze europejskie.

Czytaj więcej o tym, ile inwestycji nie będziemy mogli wtedy sfinansować: Unia Europejska może wstrzymać wszystkie płatności dla Polski. A to były „à la reparacje”. Jak mocno ucierpią nasze portfele?

Czytaj więcej o budżecie państwa: Przyrośnie nam w przyszłym roku duży dług. Jak go sfinansować? Czy wysokie odsetki uderzą w nasze portfele?

Kłopot w tym, że przez siedem lat świetnej koniunktury rząd prawicy nie zaoszczędził pieniędzy na gorsze czasy, więc nie stać nas dziś na to, żeby obrazić się na rynki finansowe i powiedzieć: jak nie chcecie nam tanio pożyczać, to sfinansujemy nasze potrzeby sami. Dlatego – choć wydaje mi się, że obecny kryzys jest jeszcze „do przeczekania” (a odwołany przetarg na obligacje BGK to tylko chwilowe zawirowanie) – nie zazdroszczę premierowi oraz prezesowi. Niewykluczone, że w najbliższych miesiącach zapłacą za popełnione błędy w polityce gospodarczej.

Wygląda na to, że premier już to rozumie. Jego weekendowe wystąpienia miały już inny ton niż wcześniejsze – było o konieczności oszczędzania i o tym, że pieniądze są dobrem ograniczonym. A prezes Jarosław Kaczyński nawet zdradził elektoratowi, że żeby dać komuś pieniądze, to będzie je najpierw musiał komuś zabrać. Nadchodzą ciekawe czasy. Pamiętajcie, w takich okolicznościach cash is king.

zdjęcie tytułowe: Unsplash/KPRM

Subscribe
Powiadom o
119 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Jakub
1 rok temu

Dzieje się to, o czym wszyscy rozsądni i zorientowani uczestnicy rynków oraz debaty publicznej ostrzegali od lat, a co bardzo aktualne było od 2015-2016 r. – w dobrych czasach powinno się oszczędzać, żeby mieć co wydawać w kryzysie. Partia rządząca wolała zadłużać się pod korek i twierdzić, że „wystarczy nie kraść”, a pieniądze się znajdą. Co do złodziejstwa się nie wypowiem (ale swoje zdanie mam), a co do znajdowania pieniędzy – owszem, są, ale na 7-8%, a niedługo będą po 10-15%. Istnieje realne ryzyko wpadnięcia w spiralę zadłużenia – ryzykujemy „straconą dekadą” i pozostaniem w pułapce średniego rozwoju. Przez własną… Czytaj więcej »

Małomiasteczkowy
1 rok temu

Dobra. Jak zabezpieczyć majątek w złotówkach? Od wielu lat oszczędzałem środki na zakup nieruchomości – a konkretniej planowałem się budować w przyszłym roku. Szczerze mówiąc – widząc co się dzieje, trochę się zaczynam tego bać i zastanawiać czy jest to dobry moment na taki ruch. Z walizką pieniędzy zawsze łatwiej byłoby zacząć życie za granicą, jeśli doszłoby do jakiejś absolutnej apokalipsy w Polskiej gospodarce. Pytanie jednak, czy nie jest to straszenie ze strony zagranicznego kapitału, żeby nas docisnąć do ściany, a potem wykupić za paciorki? Na ile scenariusz niewypłacalności jest realny (w skali 1-10, gdzie 1- to bardzo mało prawdopodobny,… Czytaj więcej »

Derko
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Na webinarze na jutub mówił Pan, że możemy dojść bez bankructwa z długiem do wysokości 2 bln, teraz jest 3 bln…

Seweryn
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

To nie prawda. UK 100% Japonia prawie 300% . A polską ma zbankrutować przy 50% ? Kompletna bzdura. Tak naprawdę największy wpływ ma presją wywierana przez inne kraje. Jeśli w lewicowej Uni nie spodoba się, że w Polsce rządzi prawica to będą wywierać presję na polską walutę i dług i to nadal nie jest koniec świata. Twierdzenie że mamy 3 lata do bankructwa jest rodem science-fiction.

Bogdanow
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie przesadzajmy w tym najszybciej na kontynencie, jest paru mocniejszych zawodników w czołówce 😀

Radek
1 rok temu
Reply to  Seweryn

Tylko prawica w sondażach balansuje między progiem wejścia do sejmu a max 8%, a gdyby jakimś cudem wygrała to postuluje brak dalszego zadłużania i żadne dociskanie ze strony UE nie zaszkodziłoby nam.

Problemem są obecne rządy narodowej lewicy, która – wbrew tezie w artykule – podniosła podatki (PIT + składka zdrowotna są większe przecież) a zwiększone wpływy przeznacza na wsparcie niepracujących (emeryci czy bezrobotni ale z dziećmi), którzy nie przyczyniają się do zwiększenia PKB, sylwestra w Zakopanem dla gawiedzi, ławeczki niepodległości czy wybory kopertowe za 70 mln.

Andrzej
1 rok temu
Reply to  Seweryn

Są różne długi. Japonia ma 300%, z czego zewnętrzny to jakieś 15% i nie bankrutuje i nie zbankrutuje. Argentyna bankrutowała przy 54% długu , z czego 95% było zewnętrznego , a 5% był wewnętrzny denominowany w dolarach. Grecja bankrutowała przy 126% długu, gdzie połowa to był dług zewnętrzny, a druga połowa dług wewnętrzny. Tylko, że ten drugi był w Euro (bo są w strefie Euro) i nie mogli sobie od tak sobie nadrukować Euro i opłacić obligacje rządowe. Dlatego mieli tak naprawdę 100% długu zewnętrznego. USA ma dług już sam nie wiem jaki – ale to nie ma znaczenia, skoro… Czytaj więcej »

jsc
1 rok temu
Reply to  Seweryn

(…)A polską ma zbankrutować przy 50% ?(…)
Odsyłam do Konstytucji: art 216 głosi:
(…)Nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 wartości rocznego produktu krajowego brutto. Sposób obliczania wartości rocznego produktu krajowego brutto oraz państwowego długu publicznego określa ustawa.(…)
Faktycznie limimit jest o 10%, ale na tym poziomie robi się już gorąco.

jsc
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Zatem jesteśmy de facto bankrutami.

jsc
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

(…) Ale co do zasady przy długu poniżej 100% PKB kraje rzadko bankrutują.(…)
Co co zasady to w konstytucjach krajów nie ma kotwicy zadłużenia… a to zmienia postać rzeczy… bo co dla innych jest 100% to u nas jest max. 60%.

Mateusz
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Przecież ten 1 bln długu to dorobek poprzedników PiS na koniec kadencji rządów POPSL. To kto sobie radzi lub poradzi? Poprzednicy?

Mateusz
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak Pan to porównuje do poprzedników? Suche liczby liczbami ale w jaki sposób i w jakich czasach zostały wygenerowane? Mamy wojnę na Ukrainie (i związany z tym wszelki strach) którą kto wszczął i która czego jest wynikiem? Wojna jest wynikiem polityki sojuszników poprzedników o których Pan pisze, a samą wojnę wszczął też kraj sojusznik poprzedników. Do tego Unia Europejska ale już bez Wielkiej Brytani, też sojusznik poprzedników i milardy potrzebne na wsparcie Ukrainy, a w konsekwencji potrzebne nam i na nasze wojsko, a Unia co? Co by to było Panie Redaktorze gdyby rządzili poprzednicy jeśli bez wojny wygenerowali bilion długu,… Czytaj więcej »

Mateusz
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja bym Panu w odpowiedzi coś napisał ale jak popatrzę na oceny komentarzy w odpowiedzi którą rozpocząłem to nie bardzo widzę sens. Począwszy właśnie od mojej pierwszej odpowiedzi i pierwszej Pana odpowiedzi. W tych ocenach nie ma żadnego sensu i żadnej argumentacji. To do kogo to pisać? I nie chodzi mi tu tylko o to co ja napiszę. To smutne w sytuacji gdy piszemy w tym samym języku.

jsc
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)Zgadzam się z Panem, że współwinę za wojnę (która w nas uderza) ponoszą Niemcy, którzy utuczyli Putina.(…)
A kto utuczył Taliban, że tak rozjechał Afganistan, że Amerykanie wpadli w oblężenie na lotnisku w Kabulu?

jsc
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)Nie wiem, pewnie byłoby mniej transferów socjalnych, może byłoby bardziej nierówno, ale może byśmy byli w lepszej sytuacji energetycznej, może z mniejszym długiem, może z trochę większym bezrobociem, ale niższą inflacją.(…)
Bylibyśmy dopiero na półmetku budowy EJ1… zatem przy tej nienawiści do OZE sytuacja w energetyce nie byłaby dużo lepsza. A i przy tej amerykańskiej aferze z Koreańczykami to inwestycja też może nie ruszyć za szybko.

Seweryn
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Przecież od tego 1 mld długu lewicy PIS musiał dopłacić odsetki przez 7 lat.

jsc
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)Ryzyko bankructwa zaczyna się na poważnie przy zadłużeniu równoważnym 100-150% rocznego PKB. (…)
Nie wiem czy to dobra miara… USA nawet przy 136% nie miał problemów, a teraz jakieś obawy jednak się objawiają, a zadłużenie jest o 16% niższe.

PS. Polska jest bodajże jedynym krajem na świecie z kotwicą zadłużenia… która powoduje, że realne zagrożenie pojawia się już przy 50%… tego zagrożenia nie można zażegnać nawet stanem nadzwyczajnym, bo nie może trwać on dłużej niż rok.

Last edited 1 rok temu by jsc
Mateusz
1 rok temu

Szansa na niewypłacalność obligacji złotówkowych emitowanych przez rząd czy BGK wynosi 0%.
Przecież teraz pieniądze się drukuje zwykłą większością sejmową w kolejnych ustawach o funduszu jakimś tam.

Tobiasz
1 rok temu

Tylko kto miałby ten bałagan posprzątać? Przecież zrobienie porządków wiąże się z ograniczaniem rządowych wydatków, co oznacza koniec głupiego rozdawnictwa w postaci np. 13 i 14 emerytury czy przywilejów dla górników, zakończenia ekspansji inwestycji państwowych na głupoty np. CPK i stworzeniem systemowego i finansowego wsparcia dla programów inwestycji (czego nie ma od niemal dekady). Większość niezbędnych działań oznacza przecież podejmowanie niepopularnych decyzji, które przyniosą straty w sondażach.

Tobiasz
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Tylko teraz jest to trudniejsze, ze względu na skalę problemów i pogarszającą się koniunkturę gospodarczą na świecie. Bez trudnych decyzji politycznych o obniżaniu wydatków rządowych nie da się tego zrobić. Ci następcy też mogą zwyczajnie nie chcieć stracić władzy po 1 kadencji i tu tkwi właśnie cały problem…

Radek
1 rok temu
Reply to  Tobiasz

Wydatki rządowe należy zacząć ciąć nie od społeczeństwa tylko ukrócenia bizancjum. Tylko następcy nie po to idą do władzy by sobie od ust odejmować, a jak obniżą poziom życia obywateli zostawiając sobie przywileje, dodatki, posadki w ARMiR dla psl czy spółkach skarbu państwa dla Nowaków czy Nojmanów, to słusznie przegrają.

Fabian
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Kukułcze jajo? W takiej sytuacji sprzątająca ten bur.el opozycja nie porządzi długo.
A faktyczne zadłużenie rzędu 70% PKB (uwzględniając fundusze pozabudżetowe tworzone w ramach kreatywnej księgowości), to już kolejne złamanie Konstytucji przez politycznych meneli.

Pibloq
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie liczyłbym na mądrość społeczeństwa. Każdy głos liczy się tak samo.
Ludzi myślących na zasadzie: „wszytkie kradnom ale łuny sie dzielom” jest więcej niż osób mających choć podstawowa wiedzę ekonomiczną.
pisiory już się szykują na odejście od koryta. Ktoś będzie musiał na siebie wziąć ten armagedon, który nas czeka za 2-3 lata.

Darek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

tak, posprząta tak jak już posprzątała sprzedając spółki za bezcen niemcom. Realnie patrząc tu nie ma kto posprzątać, a sądząc po poziomie bujania w obłokach w komentarzach to chyba kampania wyborcza wre;) bankructwo w najbliższych latach jest nieuniknione niezależnie kto wygra wybory

jsc
1 rok temu
Reply to  Fabian

(…)A faktyczne zadłużenie rzędu 70% PKB (uwzględniając fundusze pozabudżetowe tworzone w ramach kreatywnej księgowości), to już kolejne złamanie Konstytucji przez politycznych meneli.(…)
Gorzej… to jest bankructwo.

Pawceluto
1 rok temu
Reply to  Tobiasz

Jeśli społeczeństwo jest mądre to niepopularne decyzje nie są im straszne – patrz niektóre referenda w Szwajcarii. Problem polega u nas jednak na tym, że Polacy jako ogół, delikatnie ujmując, z logiką są na bakier. Oczywiście jeśli chodzi o ograniczenia które ich bezpośrednio nie dotyczą to wszyscy są za. Nie mam dzieci? Zlikwidować 500 plus. Jeszcze pracuję? Koniec głupiego rozdawnictwa w postaci 13 czy 14 emerytury. Grzeję gazem? Zlikwidować dodatek węglowy. Palę węglem? Uwolnić ceny gazu. Jeżdżę elektrykiem? Podnieść VAT na paliwa. Jeżdżę spalinowcem? Zlikwidować dopłaty do elektryków. Takich przykładów można mnożyć ale wszystkie sprowadzają się do tego samego czyli… Czytaj więcej »

jsc
1 rok temu
Reply to  Pawceluto

(…)Jeśli społeczeństwo jest mądre to niepopularne decyzje nie są im straszne – patrz niektóre referenda w Szwajcarii.(…)
Jeśli popieracie tylko referenda, które pójdą po waszej myśli to zasługujecie na demokrację standardów rosyjskich…

jsc
1 rok temu
Reply to  Pawceluto

(…)Ilu jest takich którzy mówią dzisiaj że nie stać nas na embargo dla rosyjskich surowców?(…)
Na blogu? Chyba tylko ja…

erdwa
1 rok temu
Reply to  Tobiasz

Dlatego właśnie panstwa bankrutują. Bo społeczeństwo jest tak nieuświadomione w swojej głupocie że pasntwo musi zbankrutować aby stanęło na nogi i zlikwodować takie przywileje górnicze przechodzące na wdowy a kto wie czy na jeszcze kogoś.
Po prostu ludzie nie rozumieją że pewne rzeczy są nie do utrzymania i trzeba z nich zrezygnować. Tu każdy broni swojego i dostępu do koryta. Dlatego żaden polityk nie wyjdzie i nie powie prawdy bo momentalnie przegra wybory. Skutek? Państwo gnije aż do bankructwa i wtedy dopiero jest sanacja

Hieronim
1 rok temu

Panie Redaktorze, ludowa mądrość mówi: aby iść na zwarcie z KE, trzeba mieć pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Mam wrażenie, że rząd i NBP ich nie mają, a Pan jak uważa?

Hieronim
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Redaktorze, bez KPO nasza gospodarka jest łatwym celem, wręcz bezbronna na rynkach. My tracimy, ktoś zarabia. Być może to wreszcie dociera do rządu, ale opornie.

Maciek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Rozumiem, że zmniejszanie płynności ma zapobiegać pożyczaniu PLN przez spekulantów w celu gry na spadki? Ale, jak oni tą płynność zmniejszają? Pozdrawiam 🙂

Sławek
1 rok temu

Myślicie, że odwołany przetarg na obligacje i dzisiejszy spadek oprocentowania dziesięciolatków mają ze sobą coś wspólnego? Kolejna interwencja BGK?

Screenshot_20221024-120757-692.png
Aleks
1 rok temu
Reply to  Sławek

to jest i tak pudrowanie g…na —> jezeli nie bedzie srodkow z UE, to rzad bedzie obligacje sprzedawal po 10/15/20%

Grzegorz
1 rok temu

Panie Macieju, dzięki za trzymanie reki na pulsie i artykuł na czasie. Mam 2 pytania jako posiadacz obligacji EDO: 1. Czy w razie niewyplacalnosci panstwa, obligacje detaliczne moga byc preferowane w stosunku np. do obligacji hurtowych przy – mimo wszystko- staraniach wykupu przez panstwo. Po to aby chronic drobnych inwestorow? W koncu to nie jest tak, że w ciagu nocy zabraknie pieniedzy na wykup jakiegokolwiek dlugu. Czy znane sa takie precedensy w swiecie? 2. Jak termin wykupu (w moim przypadku za 7-8 lat) wplywalby na niewyplacalnosc ogloszoną powiedzmy tu i teraz. Zakladalbym, ze skutkowaloby to niewykupieniem serii obligacji zapadajacych tu… Czytaj więcej »

Grzegorz
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Dziękuję uprzejmie za odpowiedź.

Romek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Jakiś ekonomista kiedyś twierdził, że obligacje detaliczne nie mogą być zlikwidowane więc w razie problemów rząd może je jedynie przedłużyć i ograniczać skalę odkupu, np. obligacje 10 letnie będą zamienione na 20 albo 50 letnie z limitem ile co roku można przedterminowo wykupić.

Ewa
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Maćku, Alex napisał, że depozyty walutowe w naszych bankach od są objęte BFG.
Czy to prawda?

Sosna
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Chwileczkę, ale przed wymianą na złote musi być przeliczenie wg jakiegos kursu. Przecież nie tego, wg którego kupowałam walutę x lat temu. Jeśli przeliczenie będzie np. wg średniego kursu NBP z dnia ogłoszenia upadłości, to wszystko OK.

Last edited 1 rok temu by Sosna
Andrzej
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

To jest prawda dla Polski. Nasz kraj ma 80% długu w PLN , czyli wenętrznego. I może sobie drukować PLN ile tylko zechce. Takiego komfortu nie miali Grecy, bo nie mieli własnej waluty. Japonia ma 300% długu , że czego 85% wewnętrznego. Mogą dobić i do 500% i nie zbankrutują w takim kształcie nigdy. Dlatego uważam ,że w takij proporcji długu zew/wew jaki ma Polska nie czeka nas scenariusz bankructwa , tylko ogromnego spadku wartości PLN + inflacja. Tak po prostu.

Jacek
1 rok temu

Nade wszystko ten rząd to łże-prawica: patriotyczno-tradycjonalistyczno-katolickie hasełka nie zdołają zamaskować tego, że PiS gospodarczo jest na głębokiej lewicy.

Lewak Lewaczyński
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Dziękuję za tę cenną uwagę

Jacek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Przeczytałem Pańską odpowiedź wczoraj i uznałem, że nie rozumiem i najpierw się wyśpię. Niestety nie pomogło.
Jakie 500zł? Wiem o tym, że pomimo odprowadzanej składki na wiele zabiegów można czekać latami, bo jest to jeden ze sposobów rozwiązania problemu – może pacjent zejdzie i przestanie marudzić. Ale tak było też wcześniej, a ten rząd ma też niewiele wspólnego z prawem, co pokazały nielegalne działania w ciągu choćby ostatnich 2 lat.

jsc
1 rok temu
Reply to  Jacek

(…) może pacjent zejdzie i przestanie marudzić. (…)
Jasne, zejdzie… na SOR.

jsc
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

To ani liberalizm, ani socjalizm tylko… klientelizm.

Typek
1 rok temu

Witam. Kilka lat temu zarabiałem w NOK i obecenie posiadam dużo oszczędności w koronach norweskich tylko że lezą one na nieoprocentowanym koncie walutowym w polskim banku. Jest jakaś możliwość by zainwestować te pieniądze w takiej walucie? Czy pozostaje tylko wymiana na euro lub USD?

Typek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Dziękuję i zdrowia życzę.

Aleks
1 rok temu
Reply to  Typek

podstawowa sprawa to jezeli srodki nie sa oprocentowane, to ja bym je wyplacił – BFG nie obejmuje srodkow walutach obcych.

Szarlej
1 rok temu
Reply to  Aleks

„Gwarancjami objęte są depozyty złotowe i walutowe. Niezależnie od waluty w jakiej nominowany jest depozyt, wypłata środków gwarantowanych będzie dokonywana w złotych.”.
https://www.bfg.pl/gwarantowanie-depozytow/zasady-gwarantowania-depozytow/pozostale-zasady-gwarantowania-depozytow/

Monika
1 rok temu
Reply to  Aleks

Przepraszam ale nie rozumiem. Na stronie BFG stoi: „Gwarancjami objęte są depozyty złotowe i walutowe. Niezależnie od waluty w jakiej nominowany jest depozyt, wypłata środków gwarantowanych będzie dokonywana w złotych. ”
To jak to jest?

Racjonalny
1 rok temu
Reply to  Monika

Nacjonalizacja walut obcych. W skrajnych przypadkach może państwo przejąć € $ (patrz Cypr) I wypłacić śmieciową walutę.

Adam
1 rok temu
Reply to  Monika

Jeśli PLN będzie bez wartości i bank upadnie to Twoje USD wypłacą przeliczając na PLN – pewnie po sztywnym kursie….

Ja.
1 rok temu
Reply to  Aleks

Ze strony bfg:
. Czy gwarancjami objęte są środki na rachunkach prowadzonych w walucie innej niż złoty?

Ochroną gwarancyjną objęte są zgromadzone środki zarówno w złotych, jak i w walucie obcej. Niezależnie od waluty rachunku wypłata środków gwarantowanych następuje w złotych.

Monika
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

A czemu akurat z dolarowymi? Z innymi nie trzeba?

Grzegorz
1 rok temu

Trochę to przypomina inwestycje w Amber Gold. Każdy zdawał sobie sprawę że jebnie, ale każdy liczył że zdąży wypłacić.
No i teraz pytanie, czy pchać się w 6 latki lub 12latki od vateusza?

Adam
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

A 50%?;)

MuN7aL4W1S4G
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Miałem na myśli raczej portfel o wielkości 500k zł. 50% jako detaliczne antyinflacyjne – pierwsze będMAR ZSDTAOCH95. 25% akcje (głównie pojedyncze akcje polskie, część fundusze), reszta to lokaty, gotówka. Mała ilość fizycznego metalu, twarda waluta czy to jako gotówka, czy ETF to raptem 2-3% – w trakcie budowy zaangażowania.

Adam
1 rok temu
Reply to  MuN7aL4W1S4G

Komentarz wyżej do usunięcia. Poniżej się znajduje wersja bez losowych liter w tekście

Adam
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Miałem na myśli portfel o wielkości 600k PLN. Obligacje antyinflacyjne to 50% ( głównie 4 letnie, gdzie pierwsze emisje będą do wykupu w lutym 2024), 25% to akcje polskie, reszta to głównie lokaty + gotówka. Twarda waluta w gotówce, czy w ETFach all-world to 2-3% ( w trakcie budowania zaangażowania), bardzo mało fizycznych metali.

Zaangażowanie w obligacje detaliczne będzie malało, raczej nie zamierzam dokupować, a jak już to niewiele.

Radek
1 rok temu
Reply to  Adam

Widzę że między pierwszym a drugim komentarzem portfel wzrósł o 100k. Gratuluje i zazdroszczę 😉

adam
1 rok temu
Reply to  Radek

Dochód pasywny;)
A tak na poważnie, nie wpisywałem dokładnie kwoty, tylko w rząd wielkości 😛

Derko
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

„Raz zdobytej władzy nie oddamy nigdy” -J.K., Wystarczy, że ogłoszą w 1 gminie stan nadzwyczajny (przy granicy z Białorusią…) i wybory nie mogą się odbyć, albo p. Manowska ogłosi nieważność wyborów, bo wpłynęły „uzasadnione” protesty…..

derko
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale znając historię buntów społecznych, widzimy, że znakomita większość miała podłoże ekonomiczne. Za komuny rząd podwyższył radykalnie cenę mięcha, co wkurzyło robotników. Oni nie chcieli obalać rządu wraz z Solidarnością – chcieli reform systemu, by ludziom żyło się dostatnio. Nawet gdy sytuacja gospodarcza kraju się pogorszy, robotnicy będą jeszcze mieli na piwko i kiełbasę. Oni mają gdzieś jakąś „praworządność”, czy zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej. Nie będą protestować. A parasolki, pracownicy sfery budżetowej, licealiści, emeryci i inne pięknoduchy nie obalą rządu. Albo zostaną „olani” jak parasolki, albo policja i szwadrony Bękewicza zrobią porządek. Muszą stanąć zakłady pracy, musi być blokada torów i… Czytaj więcej »

Aleks
1 rok temu

Co oznacza dla naszych portfeli??? 1. wzrost podatków – żeby sfinansować zadłużenie, rząd wejdzie w nadmierny fiskalizm,moze wzrost VATu jak do stawek węgierskich, 2. ograniczenie inwestycji = zmniejszone zatrudnienie = spadek wynagrodzeń = mniejsze podatki i składki -ZUS/NFZ, bo rząd wydatków socjalnych ciąc nie bedzie, 3. wzrost WIBOR-u -w piątek obligacje 10-letnie z rentownością 9% w skali roku, a wiec podmioty finansowe nie beda sobie pozyczac na mniej (WIBOR – 7,43%), a tym samym stopniowo WIBOR bedzie dazył do poziomu obligacji… przy poziomie 10% WIBORu – rynek splat kredytów sie załamie, nie mowiac juz o ograniczaniu konsumpcji = zmniejszone zatrudnienie… Czytaj więcej »

nyat
1 rok temu

„Ale jest też druga hipoteza – że światowi inwestorzy tracą zaufanie do polskiego rządu. Widzą, że nasze zadłużenie jest nieprzejrzyste” – nie widzę argumentów za tutaj. Tzw. światowi inwestorzy to nie Pan Jasiu co myśli, że nie płaci żadnych podatków i wiedzą, że właściwe dane raportujemy do Eurostatu, wiedzą też, że tego typu oszukiwanie się odnośnie zadłużenia jest powszechne i je realizują nawet „rozsądne” co niby dobrze się prowadzą budżetowo Niemcy. Wiedzą też, że ogólnie nasze dane wyglądają przyzwoicie. „Kłopot w tym, że przez siedem lat świetnej koniunktury rząd prawicy nie zaoszczędził pieniędzy na gorsze czasy” – przepraszam, ale jakie… Czytaj więcej »

nyat
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie wiem jak było indywidualnie, ale spodziewam się, że w większości krajów nadwyżka była fikcją jeżeli ukrywamy dług uwzględnimy. W odpowiedzi nic nie widzę o jakiś zaskórniakach co zachomikowały te kraje przez oszczędzanie, a o to de facto pytałem. My w świetle oficjalnych statystyk rządowych (nie tych do Eurostatu) byliśmy bliscy zbilansowanego budżetu, ale covid wydarzył się. No chyba, że postuluje Pan tutaj, że rząd nie powinien uruchamiać tarcz i pozwolić na niekontrolowane bankructwa. A to o długu to czysta manipulacja, liczy się dług w relacji do PKB o czym doskonale Pan wie. Natomiast co do Niemiec te wyemitują obligacje… Czytaj więcej »

nyat
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Na temat implementacji tarcz można by mieć wąty co do implementacji (zresztą to dość pospolity wątek tego rządu, problemy implementacyjne), ale skoro jest Pan zwolennikiem, że za to wszystko płacimy inflacją to chętnie się dowiem za co płaci Litwa (22,5%), Łotwa (22,4%), Estonia (24,2%) oraz Niderlandy (17,1%) czyli państwa eurozony gdzie jest nawet jedno dobrze prowadzące się państwo z grupy skąpców (Niderlandy), a jeżeli dobrze pamiętam państwa bałtyckie były dużo bliżej porad mędrców z FORu niż taka Polska.

nyat
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie powiedziałbym, że ciekawy. Ot krótka praktycznie pozbawiona źródeł publicystyka (a nie sensowna analiza) ekonomiczna z teza jak by to było lepiej mając euro jednocześnie praktycznie olewając minusy tej opcji. A ze ceny energii to wiadomo, wypisując wczoraj to co pisałem cytowałem właśnie eurostat gdzie kwestia energii była rzędu 40%. Też nie widzę ani w Pana odpowiedzi ani w tamtym artykule jakiejkolwiek poważnej analizy odnośnie tych mitycznych głupot lokalnych władz. Anyway widzę, że nie wyciągnę więcej tutaj nic wartościowego wiec jak to mówią: let’s agree to disagree. Pozdrawiam

Mariusz
1 rok temu

Słynne hasło wyborcze Billa Clinton: Po pierwsze gospodarka głupcze! W Polsce rządzą naiwni głupcy, którzy wierzą, że Ci co posiadają duży kapitał to głupi 'rzydzi’ jak mawiał Mateusz w restauracji Sowa. Była premier Truss przekonała się, że można wykoleic tak dużą gospodarkę jak UK i w Polsce nie ma turbulencji bo inwestycje zagraniczne to w Polsce margines rynku finansowego.

swiatlak
1 rok temu

Ech, a ja zasuwam jak dziki, żeby pospłacać swoje zobowiązania przed terminem… Jeśli nic nie pieprznie, w przyszłym roku będę wolnym człowiekiem 🙂

wetfr2wtgf2w
1 rok temu

nie napisaliście czy te obligi miały być w euro, dolarze czy złotym
😉

Lewak Lewaczyński
1 rok temu
Reply to  wetfr2wtgf2w

Jak na 8-9% to przecież w PLN

as123
1 rok temu

Obligacje kupuje pewnie NBP drukując pieniadze. Skąd inaczej by była inflacja?

KoNRAD
1 rok temu

Ja to jestem zdania żeby zacząć od pilnowania swoich pieniędzy. Interesy z dłużnikami to słaba opcja, dlatego zawsze z KRD korzystam.

jsc
1 rok temu
Reply to  KoNRAD

Hmmm… obligacje zazwyczaj puszczają dłużnicy-rolownicy, zatem powinieneś trzymać się od nich z daleka.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu