Od dziś na zakupach zbliżanie jest dobrowolne! A jeśli ktoś ukradnie ci kartę z antenką…

To już, proszę Państwa, ostatni akord w batalii o prawa użytkowników zbliżeniowych kart płatniczych, którą toczyłem uparcie przez półtora roku. W październiku 2012 r. ukazał się w blogu „Subiektywnie o finansach” słynny wpis „Horror we Wrocku”, w którym po raz pierwszy opisałem przypadki czyszczenia przez złodziei kont posiadaczom kart zbliżeniowych. Aby ukraść kilka tysięcy złotych złodziej nie musiał znać PIN-u do karty, wystarczy, że wyjął nam ją z portfela i używał seryjnie, korzystając z dobrodziejstw funkcji zbliżeniowej. Bank nie mógł się zorientować, że coś jest nie tak, bo gdy klientowi kradli pieniądze, był ślepy i głuchy. „Horror we Wrocku” zapoczątkował całą serię tekstów, których kulminacją był wpis o „zbliżeniowej załamce” oraz czołówka w „Gazecie Wyborczej” pod znamiennym tytułem „Kradzież bezdotykowa”. Opisałem w niej mechanizm kradzieży, ale dopiero po kolejnych kilku dniach intensywnego śledztwa ogłosiłem w blogu „raport”, z którego wynikało, że złodziejski proceder był możliwy dzięki nałożeniu się dwóch dziur w systemie: autoryzowaniu transakcji zbliżeniowych offline i braku limitu transakcji offline zapisanego na czipie.

Uparcie żądałem, by banki brały pełną odpowiedzialność za fraudy z wykorzystaniem transakcji zbliżeniowych – bo z jednej strony nie pozwalają klientom wyłączyć tego typu transakcji, a z drugiej – nie oferują im wyboru pomiędzy kartą zbliżeniową, a tradycyjną. Kartowcy i bankowcy długo twierdzili, że jest to technicznie niemożliwe. Ale sprawą zajęła się Komisja Nadzoru Finansowego, Główny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, a przede wszystkim Narodowy Bank Polski, który w październiku 2013 r. ogłosił zestaw rekomendacji dla banków. Zawierał on zalecenie, by banki umożliwiły klientom możliwość wyłączenia funkcji zbliżeniowej bądź manewrowania limitami. A jeśli byłoby to niemożliwe, klienci powinni mieć prawo do zamiany karty zbliżeniowej na „zwykłą”. NBP zalecić też bankom, by ograniczyły odpowiedzialność klientów za fraudy dokonane z użyciem technologii zbliżeniowej ze 150 euro do 50 euro (chodzi o wkład własny klienta w szkodę, stosowany przy transakcjach dokonanych przed zastrzeżeniem karty).

I dziś właśnie owe zalecenia NBP wchodzą w życie. Pisałem niedawno w blogu o tym, jak ich wprowadzenie zapowiedział na połowę kwietnia Bank Millennium. Mam też sygnały od czytelników, że z początkiem kwietnia możliwość manewrowania limitami kartowymi zaoferował klientom BZ WBK. Już od jesieni 2013 r. możliwość wyłączenia płatności zbliżeniowych zaoferował klientom mBank (choć pierwotnie była to dla klienta decyzja nieodwracalna). Od kilku tygodni można wyłączyć zbliżenia w ING Banku Śląskim oraz Getinie, a od początku kwietnia – w Citibanku. W pozostałych bankach zwykle już teraz jest możliwe wyłączenie transakcji zbliżeniowych dla kart z logo MasterCard (tak jest m.in. w PKO BP i Pekao), zaś w przypadku kart z logo Visa jeszcze różnie bywa. Banki – m.in. mBank, Millennium, Getin i BZ WBK – wprowadzają z początkiem kwietnia (lub już wprowadziły) zmniejszony limit odpowiedzialności klienta, który zgubi kartę zbliżeniową i nie zdąży jej zastrzec, nim złodziej użyje plastiku. Klienci tych banków odpowiadają w takim przypadku tylko do 50 euro. Koniecznie zapytajcie w swoich bankach czy już wdrożyły rekomendację NBP lub kiedy to uczynią.

Bardzo się cieszę, że to, co jeszcze półtora roku temu było technologicznie „nie do przeprowadzenia” dziś okazuje się nie być wielkim problemem. Wielka szkoda, że bankowcy i kartowcy poszli po rozum do głowy dopiero po tym, jak setki i tysiące klientów zaczęło samowolnie „okaleczać” swoje karty z antenką, bo banki odmawiały im dezaktywacji funkcji zbliżeniowej. A przecież większość banków w ogóle nie wydaje już innych kart, niż te z antenką! Całego problemu by nie było, gdyby wszyscy – w pogoni za tym, żeby było coraz szybciej i coraz wygodniej – nie poszli o jeden most za daleko. Terminale i karty działające przy transakcjach zbliżeniowych w trybie offline (nie traćmy tych trzech sekund na połączenie z bankiem!) oraz czipy na kartach z wyłączonym licznikiem transakcji zbliżeniowych (niech klient używa tej funkcji bez ograniczeń, im więcej, tym lepiej!) o mało nie spowodowały krachu zaufania do nowej, ciekawej i użytecznej technologii. Ja bez płacenia zbliżeniem nie potrafiłbym się już obyć i nie zamierzam korzystać z możliwości zablokowania funkcji zbliżeniowej w moich kartach. Ale też mam świadomość, że wygoda ma swoją cenę – jeśli ktoś mi kartę ukradnie, a ja nie zdążę jej zastrzec, to może mnie to kosztować do 50 euro.

Jednak w porównaniu z sytuacją sprzed półtora roku, gdy klienci tracili po kilka tysięcy złotych na skutek za słabych zabezpieczeń kart, zaś banki nie chciały im tych pieniędzy oddać, dziś zaczyna się zupełnie inna, lepsza era. To oczywiście nie kończy kontrowersji wiążących się z transakcjami zbliżeniowymi. Wciąż część z nich jest wykonywana w trybie offline, co może spowodować, że klient wyda pieniądze których nie ma, a w konsekwencji wpadnie w niedozwolony debet. Większość banków wciąż obciąża przy takiej okazji klienta odsetkami i karnymi opłatami. Uważam, że jeśli mamy do czynienia z kartą, która w trybie zbliżeniowym nie bywa autoryzowana online, to bankowcy powinni traktować takie przypadkowe przekroczenia salda przez klientów w sposób ulgowy (choć w świetle prawa to klient ma obowiązek kontrolować, czy ma jeszcze pieniądze na koncie, by dokonać kolejnych transakcji). I o to będę apelował, ciesząc się z tego, co już udało się osiągnąć.

KTO POWINIEN WYBRAĆ OFE? JAK OSZCZĘDZAĆ NA EMERYTURĘ? Od 1 kwietnia zaczyna się czteromiesięczny okres, w którym przyszli emeryci, urodzeni po 1968 r. będą mogli wybrać – czy część swojej składki emerytalnej nadal lokować w OFE, czy też przenieść się z całą składką do ZUS? Jakie znaczenie ma ta decyzja? O jakie pieniądze chodzi? O ile wyższa lub niższa może być emerytura w przypadku wyboru OFE? Ile trzeba odkładać, żeby zyskać dodatkową emeryturę? O co chodzi z tym IKE i IKZE? Która z tych form oszczędzania się bardziej opłaca? Na te wszystkie pytania odpowiadam w najnowszym wideofelietonie „Subiektywnie o finansach”. Obejrzyj oraz subskrybuj samcikowy kanał na YouTube, żebyś nie przegapił kolejnych wideofelietonów.

KONKURS NA PIĘCIOLECIE BLOGU! „Blogasek Subiektywnie o finansach” skończył właśnie pięć latek. Z tej okazji mam dla Was konkurs z nagrodami. Do wygrania jest moja nowa książka z autografem i dedykacją, płyty CD z muzyką z Radia Roxy FM, e-booki z poradnikami o finansach oraz wycieczki po redakcji „Gazety Wyborczej” z subiektywnym przewodnikiem. Szczegóły konkursu znajdziesz w jubileuszowym wpisie z 31 marca.

Belniak-samcik-1

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss