2 października 2012

Nowy pomysł Credit Agricole: oszczędzasz na zaokrągleniach, a oni… dorzucają 10%

Mniej więcej rok temu na polskim rynku pojawiła się nowa marka bankowa – Credit Agricole. To był odważny plan – zamiast starego, poczciwego i znanego milionom Lukas Banku promować francuski, mało u nas znany brand bankowy. Potrzebny był wagon pieniędzy i francusko-polska gwiazda filmowa Juliette Binoche. Przyznam, że na początku byłem sceptyczny co do tego wyboru (nie jest to postać tak znana, jak Marek Kondrat, Piotr Fronczewski, Szymon Majewski, czy Chuck Norris, którzy już reklamują polskie banki), ale pomysł jednak był trafiony. Binoche zagrała akurat w dwóch dobrze promowanych w Polsce filmach, a reklamy Credit Agricole z francuską aktorką w roli głównej wyróżniły się łagodnością i harmonią na tle krzykliwych spotów konkurencji. Efekt:: 19% spontanicznej rozpoznawalności Credit Agricole i ponad 80% rozpoznawalności tzw. wspomaganej (czyli wtedy, kiedy badanym podsuwa się nazwy banków i pyta czy je kojarzą).

Patrząc na krzywe rozpoznawalności Credit Agricole ma podobne tempo wzrostu, jak Alior Bank – co niewątpliwie jest dla francuskiego banku komplementem. Zwłaszcza, że pomysły  na nowinki w ofercie wzbudziły – przynajmniej u mnie – mieszane uczucia. Credit Agricole miał być bankiem, w którym jest „prosto i z sensem”. Czy było i jest? Nie umiem odpowiedzieć jednoznacznie. Z jednej strony prosty, choć drogi jak diabli kredyt prostoliczony (przeniesiony z Lukasa). Z drugiej – mnóstwo cukierków słodkich tylko na początku, takich jak 100 zł premii za otwarcie konta (ale z mnóstwem warunków do spełnienia), darmowy debet (ale tylko przez siedem dni), kredyt na prawo jazdy (też drogi jak fiks). Z trzeciej strony – całkiem niezłe „1 konto”, przeznaczone dla młodzieży (wszystko za darmo, tylko za nieużywaną kartę płaciło się 2 zł) i niezłe lokaty na długi termin (ostatnio – półtoraroczna polisolokata dająca tyle, co depozyt na 7%). Z czwartej – ciekawy pakiet ubezpieczeń na życie, zdrowotnych i assistance (np. to ostatnie, z elektrykiem, hydraulikiem, ślusarzem i złotą rączką w pakiecie – za 4,99 zł miesięcznie).

Od środy Credit Agricole zaczyna nową ofensywę. Bank wystartuje z ofertą trzech nowych kont, które mają rywalizować z najlepszymi na rynku. Czy będą?  Jeśli ktoś myśli, że Credit Agricole idzie na wojnę cenową to… ma tylko połowę racji. Żadne z nowych kont nie będzie całkiem gratis. Dla osób z dochodami poniżej 1500 zł francuski bank ma niewiele atrakcji – konto ProstoOszczędzające z opłatą za prowadzenie 4 zł, opłatą za kartę 3 zł, do tego darmowe przelewy przez internet i gratisowe bankomaty Credit Agricole oraz BZ WBK. Nic nadzwyczajnego. Dla klientów z wpływami powyżej 1500 zł atrakcją ma być konto za friko, ale z opłatą za kartę 6 zł (nie można z niej zejść). W tej cenie wszystkie bankomaty w kraju są gratis, a za 5 zł abonamentu miesięcznego można też rozszerzyć tę opcję na wszystkie bankomaty zagraniczne. Będzie też konto ProstoOszczędzające Premium, które darmowe jest dopiero przy wpływach 10.000 zł. Karta niestety darmowa nie jest (6 zł miesięcznie), ale za to nie płaci się za przelewy, ani za bankomaty na całym świecie, bank dorzuci też prestiżową kartę MasterCard Platinium. I co o tym myślicie? Credit Agricole nie rozpieszcza darmowością, ale dziś mało jest już banków, w których konto i karta byłyby całkiem gratis.

Największą nowinką w nowych kontach Credit Agricole jest mechanizm automatycznego oszczędzania, który wprowadziło już kilka banków (że wspomnę tylko o słynnym programie mSaver). Wszystkie operacje na koncie będą zaokrąglane w górę, a nadwyżki będą lądowały na koncie oszczędnościowym. A jednocześnie – i tu już zaczyna być ciekawie – bank zobowiązał się, że będzie dopłacał klientom do wszystkich oszczędności 10% ich wartości. Jeśli więc z reszt zakupowych uzbiera się w skali miesiąca np. 60 zł, to Credit Agricole dorzuci jeszcze 6 zł. Dobry pomysł, zachęcający do oszczędzania. Co prawda zapowiadany jest tylko na pierwsze trzy miesiące od startu nowych kont, ale z nieoficjalnych przesłuchów w Credit Agricole wiem, że wchodzi w grę opcja przedłużenia tego eksperymentu, o ile zostanie dobrze przyjęty przez klientów (czyli jeśli ludzie będą chętnie aktywować nową funkcjonalność). W odwodzie Credit Agricole ma  jeszcze jeden pomysł na wyróżnienie się w tłumie, ale zdradzi go dopiero za nieco ponad tydzień. 

Nowa oferta kont ma dać francuskiemu bankowi kopa w górę w rankingach popularności. Credit Agricole w ciągu dwóch najbliższych miesięcy – czyli w czasie intensywnej kampanii telewizyjnej i Juliette Binoche w roli głównej – chce przyciągnąć dzięki nowej ofercie kont co najmniej 40.000 nowych klientów (teraz ma ich 1,16 mln). Nowych, bo choć oferta będzie dostępna także dla obecnych klientów Credit Agricole, to jednak jej głównym celem jest napsucie krwi konkurencyjnym bankom. Gdyby rzecz się udała, Credit Agricole mógłby wejść do piątki najszybciej rozwijających się banków – przypomnijmy, że liderzy tacy jak Alior Bank, czy Bank Pocztowy, rocznie przyciągają po 200.000-250.000 nowych klientów. Dla Credit Agricole nawet wynik w okolicach 150.000 nowych klientów do jesieni 2013 r. byłby zapewne spełnieniem marzeń. I chyba nie jest to wynik nie do osiągnięcia. Mimo, że bank nie posuwa się do sponsorowania swoich klientów. Sponsoring jest niestety specjalnością tylko…

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss