17 września 2022

Skończył się czas finansowej beztroski. Pięć rekomendacji dla Twojego portfela przed trudną jesienią i zimą. Jak zabezpieczyć majątek i oszczędności?

Skończył się czas finansowej beztroski. Pięć rekomendacji dla Twojego portfela przed trudną jesienią i zimą. Jak zabezpieczyć majątek i oszczędności?

[NIEZBĘDNIK KRYZYSOWY, CZYLI OSZCZĘDZAJ BEZ BÓLU] To już ostatni moment na przygotowanie domowych budżetów do trudnej jesieni i zimy. Warto też zabezpieczyć oszczędności i majątek przed ewentualnymi turbulencjami, które mogą nastąpić już w najbliższych miesiącach. Jak to zrobić? Oto pięć moich rekomendacji. Zima czasem zaskakuje drogowców, a Ty nie daj się zaskoczyć nadejściem jesieni

Od kilkunastu miesięcy doskwierają nam wysokie (i rosnące coraz szybciej) ceny niemal wszystkiego. Od kilku kwartałów – także spadek realnej wartości dochodów (bo wynagrodzenia nie są w stanie gonić już cen). Oprocentowanie kredytów hipotecznych zbliżyło się do 10%, a pozostałych – do 20% w skali roku. To oznacza, że koszty obsługi zadłużenia stają się nieznośnie wysokie. Coraz niższą wartość ma polski złoty, co oznacza, że dodatkowo biedniejemy – bo więcej musimy zapłacić w „twardej walucie” za wszystko, co sprowadzamy z zagranicy. A z reguły są to najcenniejsze rzeczy, które mamy w domu – w tym samochody i elektronika.

Zobacz również:

Niedobre rzeczy dzieją się też z oszczędnościami. W banku pieniądze wciąż potężnie tracą na wartości (choć oprocentowanie depozytów się poprawiło), nieruchomości przestały drożeć, ceny akcji spadły o 20-25% i nie wiadomo co dalej, nawet złoto nie chce drożeć. W niespodziewanie głęboką pułapkę wpadli ci, którzy zainwestowali w obligacje za pomocą funduszy inwestycyjnych. Ich pieniądze stopniały o kilka lub nawet o 20%. A przecież miało być bezpiecznie.

———————————–

NIEZBĘDNIK KRYZYSOWY, CZYLI OSZCZĘDZANIE BEZ BÓLU. W sklepach drożyzna, inflacja nadal rośnie. Rachunki za ciepło, prąd i gaz pobiją rekordy. Nasze realne dochody spadają. Szans na kredyt brak, a oszczędności topnieją. Trzeba zacisnąć pasa, żeby jakoś przetrwać najbliższe miesiące. Ale czy da się oszczędzać tak, by nie bolało? Jak wydawać mniej pieniędzy, ale jednocześnie nie rezygnować z przyjemności i utrzymać standard życia na mniej więcej dotychczasowym poziomie?

W cyklu poradników „Niezbędnik kryzysowy” pokazujemy triki, które spowodują, że Wasza jakość życia drastycznie nie spadnie, a zaoszczędzicie kilkadziesiąt, kilkaset albo kilka tysięcy złotych. Czasem wystarczy tylko niewielka zmiana codziennych przyzwyczajeń. Szukajcie tekstów oznaczonych tym znaczkiem. Jeśli macie własne patenty na „uwolnienie” pieniędzy bez straty jakości życia – piszcie na kontakt@subiektywnieofinansach.pl]

———————————–

Inflacja Cię niepokoi? Prawdziwe zamieszanie dopiero przed nami

Jest dość prawdopodobne, że prawdziwe zamieszanie dopiero się zaczyna. Inflacja niszczy gospodarkę (firmy ograniczają inwestycje, tracą rentowność, mogą zacząć zwalniać ludzi), a bank centralny odmawia dalszego podnoszenia stóp procentowych, żeby nie pogarszać sytuacji. Rząd próbuje pomagać ludziom dotkniętym wzrostem cen, ale robi to nieudolnie – pomoc nie jest precyzyjnie adresowana do potrzebujących, a jeśli dostają ją wszyscy, to niepotrzebnie pompuje inflację.

Bardzo niepewna jest sytuacja, jeśli chodzi o ceny energii i ciepła. W Wielkiej Brytanii rachunki za energię w ciągu roku wzrosły trzykrotnie. Rząd może zamrozić taryfy i dopłacać nam do cen nośników energii, ale to będzie tylko plaster. Albo za jakiś czas nastąpi efekt jojo (pamiętacie zamrożenie cen prądu kilka lat temu, które zaowocowało nadspodziewanie dużym wzrostem taryf w tym roku?), albo firmy energetyczne podniosą ceny tam, gdzie będą mogły – czyli firmom. A te albo zbankrutują, albo wliczą wyższe koszty energii w ceny wszystkiego, co nam sprzedają.

Tak czy owak: zapłacimy za drogi prąd, gaz, węgiel. Pytanie tylko w jaki sposób. Mam też wrażenie, że dopiero rozpędza się wzrost cen żywności (chciałbym się mylić). Przedsmak jesiennego chaosu mamy już dziś, gdy firmy azotowe wstrzymują produkcję, bo gaz, który sprzedaje im państwowa firma, jest tak drogi, że produkowanie z niego czegokolwiek przestaje się opłacać. Ale produkty uboczne firm azotowych są używane przez branżę spożywczą, więc wstrzymywana jest produkcja mięsa czy napojów.

Jak to się skończy? Są zasadniczo dwa główne scenariusze rozwoju sytuacji (o tym dalej). Niezależnie od tego, który z nich się zmaterializuje, po beztroskich wakacjach radziłbym przygotować Wasze portfele do tego, co może nadejść. Ale nie zamierzam Was straszyć: jeśli ktoś dobrze się przygotuje, to może przejdzie przez kryzys suchą stopą (albo względnie suchą).

Oby jesień nie zaskoczyła Cię jak zima drogowców. Pięć moich rekomendacji

Dramatyczne chwile przeżyją ci, którzy nie zrobią nic albo dodatkowo popełnią błędy, które pogłębią ich kłopoty. Pięć poniższych rekomendacji zwiększy szansę, byście znaleźli się po bezpiecznej stronie.

>>> Po pierwsze: audyt domowego budżetu: ile potrzebujesz, by przeżyć zimę? I czy tyle masz? Musisz umieć odpowiedzieć na kilka pytań: ile średnio, w skali miesiąca, wydajesz na jedzenie? Ile na inne zakupy, ile na transport (paliwo, bilety miesięczne), ile na dzieci (szkoła, korepetycje), ile na spędzanie wolnego czasu? A wreszcie: ile na sztywne zobowiązania, czyli domowe warunki i kredyty? Już wiesz? Teraz spisz swoje dochody (tylko te powtarzalne, bez premii). Dopina się jeszcze? To dobrze. A teraz dopisz 20% do wydatków na żywność i 40% do rachunków domowych oraz po 10% do pozostałych kategorii.

Tak będzie wyglądał Twój domowy budżet za rok. Jeśli przy nowych parametrach się już nie spina, to myśl o zwiększeniu dochodów, ograniczeniu wydatków albo… przyszykuj zgromadzone wcześniej oszczędności, żeby pokryć manko. Bądź przygotowany, żeby nadchodząca fala nie zastała Cię w rozkroku, z koniecznością pójścia do lombardu albo firmy pożyczkowej. W naszym cyklu „NIEZBĘDNIK KRYZYSOWY” na „Subiektywnie o finansach” podpowiadamy jak – bez wielkich poświęceń i niszczenia standardu życia – możesz wycisnąć więcej pieniędzy i łatwiej znieść czas najwyższej inflacji.

>>> Po drugie: audyt majątku i oszczędności. Spisz wszystko, co masz. Pieniądze w banku, w obligacjach, w funduszach inwestycyjnych, w nieruchomościach. Ile tego jest? Czy jest dobrze zabezpieczone? Zdywersyfikowane? Ubezpieczone? Czy w razie wzrostu kosztów bieżącego funkcjonowania rodziny jakaś część tych pieniędzy jest płynna i można ją z dnia na dzień wycofać bez ponoszenia gigantycznych strat? Jeśli nie – pomyśl o działaniach, które zwiększą pole manewru.

W niepewnych i trudnych czasach cash is king. Ale nie likwiduj pochopnie żadnych inwestycji – niektóre z nich mogą być „antyinflacyjnym piorunochronem”. Płynność i dostęp do pieniędzy nie muszą oznaczać zerowego oprocentowania – to można próbować połączyć.

>>> Po trzecie: zabezpieczenie majątku i oszczędności przed inflacją oraz przed zniszczeniem wartości złotego. Po uporządkowaniu swoich aktywów – i zwiększeniu elastyczności – powinieneś spojrzeć na to, jaka część Twojego majątku jest odporna na inflację, a jaka nie? Jaka część jest odporna na ewentualne zniszczenie wartości złotego, a jaka nie? Nie wiem, czy ono nastąpi, ale nie możesz pozwolić, żeby majątek i oszczędności życia wyparowały, jeśli politycy postanowią spłacić długi Polski pustym pieniądzem. Jeśli nie masz nic, co jest odporne na deprecjację złotego, to może kup – na wszelki wypadek – parę dolarów, złotą monetę, albo zrób sobie jakąś inwestycję alternatywną (tutaj więcej o tym).

>>> Po czwarte: wstrzymanie dużych inwestycji (z wyjątkami). To nie jest dobry czas na duże inwestycje. Ceny są nieprzewidywalne, warunki zmienne, łatwo można „popłynąć”. Z dużymi projektami czekamy do 2023 r. i gromadzimy płynność finansową (także pod kątem jej wykorzystania, gdyby pojawiły się jakieś okazje). Wyjątek: jeśli jakaś inwestycja i tak jest niezbędna (np. remont rozpadającego się garażu) to lepiej zrobić ją dziś niż za rok, bo ceny niższe nie będą. I drugi wyjątek: jeśli jakaś inwestycja spowoduje wzrost wartości Twojego majątku znacznie przewyższający inflację, a nie niesie ryzyka ograniczenia płynności finansowej w Twoim portfelu – też jest do rozważenia. Ale musi być naprawdę porządnie uzasadniona.

>>> Po piąte: kryzysowy plan na zadłużenie. To czasy, w których lepiej nie mieć zbyt dużych długów, bo odsetki będą przez jakiś czas wysokie. A więc rozważ pozbycie się kredytów. Ale jest wyjątek: jeśli spłata długu miałaby „wysuszyć” Twoją płynność, to lepiej mieć dług i pieniądze, niż nie mieć długu i poduszki finansowej. I drugi wyjątek: jeśli Twoje dochody lub zyski z inwestycji rosną szybciej niż oprocentowanie długu, zaś dług jest oprocentowany niżej niż stopa inflacji – nie opłaca się wcześniej spłacać kredytu (tutaj więcej o tym).

Czytaj też: Wysoka inflacja pozostanie z nami na długie lata? Tę historię już raz świat przerabiał. Jak się skończyła? I dlaczego dla nas tym razem skończy się słabo?

źródło zdjęcia tytułowego: Pixabay/Tomasz Piekielnik

Subscribe
Powiadom o
88 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Pibloq
4 lat temu

Dosadnie napisane. I dobrze. Takich głosów nam trzeba. Konsumpcja wyuzdana wcale nie jest mniejsza. A nawet jeśli wyhamowała, to zbyt mało. Chyba rządzący przyzwyczaili co-poniektórych, że jakoś Państwo pomoże. A to jednorazowy dodatek, a to tarcze pomocowe, 13-14’ emerytury. Ale tym razem będzie buuum. W kasie państwowej pustki, a skala potrzebnej pomocy będzie ogromna. Ludzie wyjdą na ulice…

pyrgus
4 lat temu
Reply to  Pibloq

Litości… co to jest konsumpcja wyuzdana? jak kupię sobie buty albo kurtkę na zimę, to jest to wyuzdana konsumpcja? nie popadajmy w paranoję.

Pibloq
4 lat temu
Reply to  pyrgus

Jak to pierwsza od dluższego czasu kurtka zimowa, to spoko. A jeśli to kurtka w najmodniejszym w tym sezonie kolorze X ? Gdzie w szafie wiszą 3 inne „niemodne” z zeszłego sezonu – to już wyuzdana konsumpcja. I zapewne jej sprzyja rozdawnictwo z samolotu pieniędzy. Wszak łatwo przyszło, z nieba spadło, to i łatwo poszło. Przecież zakupy to najlepsza terapia na handrę…

Grunwi
3 lat temu
Reply to  pyrgus

Przecież to widać na ulicach każdego dużego miasta. Kawiarnie, zdrowe knajpy, atrakcje turystyczne i wszelkie inne przybytki gdzie trzeba zapłacić za coś nie będącego niezbędnym do egzystencji pęcznieją w szwach. Pobudka!

Dawid
3 lat temu
Reply to  Pibloq

Od kwietnia 2020 roku po Pierwszym Lock dawnie pisałem na Subiektywnieofinansach że będziemy Bankrutami.Z Ludzi BANKRUTÓW ROBI SIĘ STOPNIOWO.Pod Płaszczykiem Plandemii – mieliśmy NISZCZENIE GOSPODAREK PAŃSTW ŚWIATA – ale Pan Maciej mnie wyśmiewał ,,NIe słucham Wyznawcy Teorii Spiskowych” Ciekawe co teraz ma do powiedzenia jak o tym ostrzegałem??Ostrzegałem o 2 kwestiach 1.Zapomnijcie o Normalności jaka była do 2019 roku 2.Będziecie wszyscy BANKRUTAMI.Co Subiektywnieofinansach teraz podpowie??

Dawid
3 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Odstępie dla Pana wszystkie dawki – 1, 2, 3, 4 i następne z miłą chęcią

Mira
3 lat temu
Reply to  Pibloq

Ludzie wyjdą na ulice, wśród nich Ukraińcy z widłami i siekierami.