Nie warto walczyć z przeznaczeniem. Zwłaszcza, gdy przeznaczeniem jest… 1700 zł ;-)

Czasem nie jest dobrze być dobrym człowiekiem. Pan Grzegorz, klient Alior Banku, pewnego pięknego dnia postanowił dokonać przelewu elektronicznego. W tym celu zalogował się do bankowości elektronicznej. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że stan środków, który zauważył pan Grzegorz na koncie, był o 1700 zł wyższy od stanu faktycznego. Mój czytelnik od razu miał pewność, że coś tu nie gra. „Prowadzę miesięczne zestawienie wpływów oraz wydatków i na bieżąco kontroluję stan moich finansów. Miesięczny obrót na moim ROR w Alior Banku nie przekracza 2000-2500 zł. Przy tak małym ruchu na koncie z łatwością jestem w stanie wychwycić wszelkie nieścisłości. Zaniepokojony sytuacją zadzwoniłem do Alior Banku” – pisze pan Grzegorz. Niestety, nie uzyskał zrozumienia. Według konsultanta wszystko było w porządku, a saldo się zgadzało. „Zacząłem porównywać historię transakcji widoczną w systemie Aliora z moim prywatnym zestawieniem finansowym. Po dwóch godzinach znalazłem transakcję, obciążenie, którego Alior nie zarejestrował. Zadzwoniłem ponownie na infolinię” – opowiada mój czytelnik. Chodziło o transakcję sprzed trzech tygodni, więc już dość „starą” – wypłatę 1700 zł w bankomacie BZ WBK.

Znów telefon na infolinię. „Konsultant polecił mi czekać i puścił odmóżdżającą muzykę. Po 10 minutach koncertu rozłączyłem się. Postanowiłem napisać reklamację poprzez bankowość internetową. Przy każdej próbie wysłania maila, otrzymywałem zwrotny komunikat „nie udało się wysłać wiadomości”. Los ewidentnie chciał, żebym zatrzymał te pieniądze 🙂” – opowiada mój czytelnik. To go nie zniechęciło. Poczucie przyzwoitości było silniejsze, niż przeznaczenie, czego nie rozumiem ;-)), bo sam staram się nie walczyć z przeznaczeniem. „Udało mi się napisać reklamację przez bankowość internetową. Po kilku godzinach sprawdziłem, czy może ktoś zainteresował się tematem i raczył mi odpowiedzieć. Nie odpowiedział, ale 1700 zł jeszcze tego samego dnia zostało pobrane z mojego konta, powodując na nim saldo ujemne, obciążone odsetkami 16%”. Odpowiedź od banku nie nadeszła też w kolejnych dniach, co był oo tyle smutne, że im dłużej istniałoby na koncie ujemne saldo, tym wyższe odsetki zapłaciłby pan Grzegorz. Skoro więc klient był uprzejmy i sam zadbał o prawidłowe rozliczenie transakcji, to bank mógłby być na tyle miły, by poinformować go o konsekwencjach finansowych jego uczciwości. Nie poinformował. A klient zorientował się dopiero po kilku dniach.

Podsumowując, w całej tej historii byłem jedyną osobą, którą zainteresowało to, że albo bank, albo któryś z jego klientów jest 1700 zł do tyłu. Dwa telefony na infolinię, e-maile, stracony czas i wszystko po to, żeby oberwać karnymi odsetkami w wysokości 16% w skali roku. A ja przecież ujemne saldo mógłbym natychmiast uzupełnić, nie wchodząc w odsetki debetowe. Wystarczyło mnie poinformować, że z powodu tej sytuacji wchodzę w debet” – mówi pan Grzegorz. „Jestem bardzo zniesmaczony. Starałem się za wszelką cenę wyjaśnić skąd mam na koncie 1700 zł, których nie powinno na nim być. Poświęciłem czas i energię. Nie oczekiwałem nagrody, a dostałem karę” – kończy czytelnik. Cóż, chyba nie bierze pod uwagę, że rzecz działa się w banku, który ma ponad milion klientów. Gdyby bank miał się przejmować każdym, kto chce mu oddać pieniądze… 🙂

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss