Nie chcesz skorzystać z bankowej polisy? Za tę „zdradę” możesz słono zapłacić. Nawet 500 zł

Sposoby zarabiania banków na kredytobiorcach bywają najróżniejsze. Głównym źródłem zarobku na niejednym kredycie jest – oprócz odsetek – spełnianie przez klientów licznych warunków: od posiadania w banku-kredytodawcy konta osobistego, czy karty kredytowej poprzez ubezpieczenie we wskazanej firmie mieszkania oraz siebie 😉 po słynne ubezpieczenie niskiego wkładu własnego (banki kombinują jak tylko mogą, żeby w cyferkach wkład własny bez końca wyglądał na niski ;-)). Na szczęście prawo pozwala klientom wyzwolić się od niektórych obowiązków. Dotyczy to m.in. polis ubezpieczeniowych. Bank – jeśli nałożył na klienta obowiązek posiadania jakiegoś ubezpieczenia – nie może klienta zmusić do korzystania ze „swojej” firmy. Musi honorować polisy wykupione indywidualnie przez klienta na wolnym rynku. To mniej więcej ta sama zasada, jak ta pozwalająca klientom uniknąć spreadów walutowych  

To oczywiście nie znaczy, że banki nie próbują zniechęcić najsprytniejszych klientów do „kombinowania”, czyli poszukiwania innych, tańszych rozwiązań ubezpieczeniowych niż te oferowane przez bank. Pan Bartek – jak każdy posiadacz kredytu hipotecznego – ma w umowie kredytowej wpisany obowiązek wykupienia ubezpieczenia nieruchomości. Do tej pory pan Bartek ubezpieczał mieszkanie za pośrednictwem swojego banku-kredytodawcy, przystępując raz na trzy lata do grupowego ubezpieczenia nieruchomości, które bank wykupił w jednej z firm ubezpieczeniowych. Ponieważ polisy grupowe nie są przeważnie zbyt dobrym sposobem na zabezpieczanie się przed różnymi ryzykami (klient nie jest nawet ich stroną, a więc nie ma nic do powiedzenia jeśli chodzi o egzekucję praw z polisy) – pan Bartek postanowił zastąpić polisę oferowaną mu przez bank innym ubezpieczeniem. 

Tu należy się mały disclaimer. Ów bank-kredytodawca to norweski bank DNB, który jakiś czas temu pozbył się większości swoich polskich aktywności, ale wciąż musi obsługiwać udzielone klientom kredyty hipoteczne (w większości w walutach obcych). Różne aspekty tej wojny opisywałem już w blogu – w skrócie chodzi o to, że bank wykorzystuje każde, nawet najdrobniejsze przekroczenie przez klientów drakońskich warunków cross-sellingowych, by karać ich znacznymi podwyżkami prowizji. Oczywiście nie poprawia to reputacji banku, ale odkąd nie prowadzi w Polsce działalności – prawdopodobnie na reputacji i tak mu nie zależy. Chociaż od czasu do czasu bankowcy z DNB wykazują zaskakujące chęci, by się z Polakami zaprzyjaźniać 😉. W każdym razie  relacje między bankiem a klientami pozostają napięte (i wygląda na to, że przeniosą się wkrótce na salę sądową). A ponieważ są to z reguły klienci z wyższej półki (zamożni posiadacze wysokich kredytów), to wiadomo, że skorzystają z każdej okazji, żeby zaoszczędzić na ratach. Skoro bank ich wyciska, to oni starają się odegrać jak tylko się da. 

dnblist2016W przypadku pana Bartka spiralę wydarzeń nakręciło pismo, które w połowie czerwca otrzymał od banku (datowane na 9 czerwca). Było to „przypomnienie” dotyczące przedłużenia okresu działania ubezpieczenia grupowego nieruchomości. W piśmie bank prosi o zapewnienie na koncie środków w wysokości 938,11 zł, a dodatkowo z rozbrajającą szczerością zaznacza, że kwota 469,05 zł jest przekazywana towarzystwu ubezpieczeniowemu, a kwota 469,06 zł jest „zwrotem kosztów obsługi tego ubezpieczenia przez bank”. Taką szczerość należy docenić, choć pan Bartłomiej się wkurzył, gdyż podczas podpisywania umowy kredytowej bank w żaden sposób nie wskazywał, że z tytułu obowiązkowego ubezpieczenia pobiera 50% „prowizję”. Nowy okres ubezpieczenia miał się rozpocząć 5 lipca. Pan Bartek 24 czerwca przesłał do banku – w formie elektronicznej oraz Pocztą Polską – rezygnację z dotychczasowego ubezpieczenia (na druku bankowym). Wysłał też kopię nowej polisy ubezpieczenia nieruchomości, też datowanej na 24 czerwca, którą wykupił samodzielnie.

Do załatwienia pozostała jedynie sprawa cesji praw z polisy na rzecz banku. W większości przypadków cesję ubezpieczyciel wpisuje automatycznie, na podstawie deklaracji klienta, że takiej cesji potrzebuje (firma ubezpieczeniowa nie ma powodów, by odmówić klientowi spełnienia fanaberii pt. przekazanie komuś praw z polisy). Ale tym razem zastrzeżenie o przeniesieniu praw z polisy miało zostać wbite na polisie na podstawie umowy spisanej przez klienta z bankiem. DNB przesłał klientowi umowę cesji dopiero po 12 dniach, a po kolejnych kilku dniach – dokładnie 7 lipca – formalności związane z cesją zostały zakończone. Bank uznał jednak spełnienie warunku kredytu – w postaci ubezpieczenia mieszkania – dopiero z dniem 12 lipca. A tydzień wcześniej (5 lipca) skwapliwie pobrał z konta pana Bartka 938,11 zł tytułem składki za „swoje” ubezpieczenie  Bank miał już wtedy przesłaną przez klienta dwoma ścieżkami kopię nowej, indywidualnej polisy, w drodze było też sporządzanie cesji. Mógł więc sobie darować pobieranie składki w ramach dotychczasowej umowy, którą klient wypowiedział. Ale to nie byłoby w stylu DNB.

„Natychmiast złożyłem reklamację, z tytułu nieuprawnionego poboru środków z mojego konta, na które otrzymałem bardzo lakoniczną odpowiedź. Bank oświadczył, że dokona „proporcjonalnego zwrotu składki ubezpieczeniowej” w kwocie 466,06 zł. Tu niestety moja logika nie wystarcza. Studia wyższe na kierunku technicznym nie pozwalają mi na zrozumienie proporcji w wydaniu DNB. Siedem dni okresu ubezpieczeniowego, według rozumowania banku, to proporcjonalnie ponad 50% składki…. Złożyłem kolejną reklamację, jednak nie spodziewam się aby przyniosła ona zamierzony efekt. Załączam skany dokumentów proszę o wsparcie w nierównej walce”

– pisze pan Bartłomiej. Cóż, naprawdę trudno stwierdzić jak bank wyliczył kwotę zwrotu – z pobranej składki w wysokości 938,11 zł do klienta wrócić ma 466,06 zł (przypomnijmy, że połowa składki to w tym przypadku 469,05 zł). Bank nie przedstawia żadnych wyliczeń (wiadomo: jak wojna to wojna), ale zapewne to, co trafiło na konto klienta jest „ubezpieczeniową” częścią składki, pomniejszoną o kilkudniowy okres trwania ubezpieczenia (5-12 lipca). Do rozwiązania pozostaje tylko jedna zagadka, ale za to najistotniejsza: dlaczego bank zgrabnie zakosił drugą połowę składki, która – jak sam przyznał – jest jego „opłatą manipulacyjną”. W tej sprawie bankowcy rozumują zapewne tak: „przecież ubezpieczyliśmy klienta, a skoro tak, to kasa za obsługę tego ubezpieczenia nam się należy. A że potem klient je zerwał…”.  Zapytałem w DNB czy składkę „starego” ubezpieczenia, a w ślad za nią prawie 500 zł haraczu pobrał ot tak, z czystej sadystycznej przyjemności (żeby trochę zarobić, podnieść klientowi ciśnienie…), czy też miał po temu jakieś podstawy. 

„Zgodnie z warunkami ubezpieczenia wydanymi przez towarzystwo ubezpieczeniowe, z którym bank zawarł umowę o współpracy, brak rezygnacji z ubezpieczenia na 15 dni przed zakończeniem okresu ubezpieczenia oznacza kontynuację tego ubezpieczenia na kolejny okres ubezpieczeniowy. Sytuacja, kiedy klient nie składa rezygnacji stanowi podstawę do prolongaty ubezpieczenia na kolejny 36-miesięczny okres i wiąże się z określonymi kosztami – zgodnie z zawartą umową pomiędzy bankiem a klientem”.

Krótko pisząc: pułapka. Bank wysłał klientowi informację o konieczności zapłaty kolejnej składki 9 czerwca, mniej więcej na miesiąc przed automatyczną „przedłużką”. W piśmie nie zająknął się oczywiście o żadnych terminach (nie podaje się przeciwnikowi do ręki nabitego pistoletu), ale jeśli klient w ciągu kilku dni nie wysłał wypowiedzenia (a pan Bartosz wysłał je dopiero 24 lipca), to… pozamiatane. Oczywiście, dwa tygodnie „zakładki” to w ubezpieczeniach dość często spotykany okres na wypowiedzenie umowy, która się automatycznie roluje. A klient w każdej chwili może wypowiedzieć umowę polisy grupowej, nawet jeśli się nie zmieścił w terminie na wypowiedzenie przed jej startem. Czy właśnie po to wprowadzono 50-procentową „prowizję”? Żeby w takim przypadku nie trzeba było mu oddawać wszystkich pieniędzy? Może przesadzam z tą podejrzliwością… Z punktu widzenia banku dbanie o relacje z klientem, który i tak jest przywiązany do kredytu jak chłop do ziemi może nie mieć sensu. Ale co na to ludzie z najwyższego menedżmentu banku, którzy firmują swoimi nazwiskami taktykę zimnej wojny z klientami? 

GORĄCE TRIKI NA WAKACJE. Kiedy najlepiej wybrać się na urlop? Gdzie lepiej polecieć z biurem podróży, a gdzie solo? Jak zapłacić za urlop, żeby mieć największe prawa konsumenckie do dyspozycji? Zapraszam do obejrzenia wyjątkowo gorącego wideo. Jeśli jeszcze nie jesteście na wakacjach, to po obejrzeniu tego klipu zapragniecie natychmiast się na nich znaleźć 😉

DYWIDENDA JAK W BANKU. (NIE)BEZPIECZNE POŁOWY. W ramach sprawdzania czy jest dla naszych pieniędzy jakaś alternatywa dla 1% z bankowego depozytu udałem się na ryby. Myślałem, że najgorsze będzie starcie z giełdowymi rekinami, ale nie – cios przyszedł z najmniej oczekiwanej strony. A więcej o całej akcji piszę pod tym linkiem

CHŁOŃ SUBIEKTYWNOŚĆ TAK JAK LUBISZ. Subiektywność jest multifunkcyjna i się często dyslokuje ;-). Można ją spotkać tu i tam. W internecie, mediach społecznościowych, na wideo, w prasie, książkach oraz na spotkaniach, odczytach, konferencjach – wszędzie tam, gdzie mówi się o pieniądzach.

autopromo4SPOTKAJ MNIE W NECIE… Blog „Subiektywnie o finansach” codziennie, od ponad siedmiu lat, zapewnia niezbędną dawkę wiedzy o Waszych pieniądzach. Prześwietlanie produktów finansowych, ekskluzywne wiadomości o nowych produktach oraz piętnowanie skandalicznych praktyk i interwencje w Waszych sprawach. Zaglądaj na samcik.blox.pl, nowy wpis wpada tu zwykle tuż po godz. 9.00. Jeśli chcesz wiedzieć jeszcze więcej i ze mną podyskutować, zostań fanem blogu na Facebooku (jest nas już ponad 34.000!), na Twitterze(tu wraz ze mną zaprasza prawie 9000 followersów). Zapraszam też do bezpośredniego kontaktu mejlowegomaciej.samcik@gazeta.pl. Postaram się odpowiedzieć na każdy e-mail, choć nie obiecuję, że odpowiem szybko ;-).

autopromo2…ZOBACZ MNIE W EKSTREMALNYCH AKCJACH. Opowiadam o domowych finansach nie tylko tekstem, ale i ruchomymi obrazami. Żeby Ci się nie nudziło robię przy tym różne głupie rzeczy: skakałem na spadochronie, dałem sobie obić twarz przez byłego trenera Tomasza Adamka, latałem w tubie aerodynamicznej, w której ćwiczą kosmonauci, ćwiczyłem na najnowocześniejszym w Polsce symulatorze lotów, jeździłem autobusem, gokartem, grałem w golfa i ruletkę. Wszystkie te przygody są na mojej „stronie” youtubowej. Zasubskrybuj mój kanał na Youtube (w tym kinie siedzi już ponad 2000 fanów i jest ponad 70 filmów, które obejrzano więcej, niż ćwierć miliona razy). 

autopromo11SUBIEKTYWNA EKIPA SAMCIKA IDZIE NA OSTRO W „WYBORCZEJ”. Blog „Subiektywnie o finansach” zyskał tak dużą popularność, że zaowocował autorskimi stronami w „Gazecie Wyborczej”. Co czwartek na stronach gospodarczych „Wyborczej” ukazuje się tygodnik „Pieniądze Ekstra”, w którym ja i grupa moich kolegów, zwana złowróżbnie Ekipą Samcika, radzi jak sprytnie kupować, jak się nie dać nabrać w sklepie, co zrobić, żeby wyplątać się z finansowych tarapatów i jak mieć więcej pieniędzy. Jeśli potrzebujesz rady albo pomocy w sprawie niekoniecznie związanej z produktami finansowymi – pisz naekipasamcika@wyborcza.biz. Moi ludzie nie zostawią Cię bez pomocy. 

autopromo3SUBIEKTYWNOŚĆ DO PODUSZKI, NA WAKACJE, NA PREZENT: o oszczędzaniu, inwestowaniu i zarządzaniu domowymi pieniędzmi piszę też w moich książkach, które możesz kupić w dobrych księgarniach oraz w internecie. Dowiesz się z nich jak założyć pierwszy plan systematycznego oszczędzania, jak nie dać się okraść przez internet, jak odróżnić tani kredyt od drogiego, jak nie dać się nabić w niby-ubezpieczenie, jak nauczyć dziecko oszczędności…

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss