17 marca 2024

Najcenniejsze marki w Europie: łabędzi śpiew Niemiec. Czy możemy jeszcze rywalizować z Ameryką i Chinami, żeby nie zbiednieć? Nadzieja w… luksusie?

Najcenniejsze marki w Europie: łabędzi śpiew Niemiec. Czy możemy jeszcze rywalizować z Ameryką i Chinami, żeby nie zbiednieć? Nadzieja w… luksusie?

Niemiecka gospodarka – coraz bardziej przestarzała i kulejąca z powodu utraty dostępu do taniej energii z Rosji – wciąż rządzi na kontynencie europejskim. Przynajmniej jeśli spojrzeć na najcenniejsze europejskie marki. I to jest nieco martwiące, bo prawdopodobnie to nie „stary” przemysł będzie napędzał świat, tylko firmy technologiczne, których w Europie brakuje. Sześć na dziesięć najcenniejszych brandów w Europie jest „made in Germany”. Marki, które są na tej liście, wiele mówią o stanie europejskiej gospodarki

Europa ma coraz większy problem z „jakością” swojej gospodarki. Właściwie żaden z koncernów technologicznych, który ściga się o dominację w rozwoju sztucznej inteligencji, nie pochodzi ze Starego Kontynentu. Microsoft z Google wykładają miliardy dolarów na generatywną AI, Amazon to największy e-sklep na świecie, Apple – najcenniejszy producent sprzętu elektronicznego, NVIDIA ma 90% rynku zaawansowanych czipów i centrów danych do trenowania sztucznej inteligencji.

Zobacz również:

Elon Musk i jego Tesla dominuje na rynku samochodów elektrycznych, a jego SpaceX jest równym partnerem dla NASA w podboju kosmosu. Starlink oplata świat satelitami, zaś Neuralink wszczepia ludziom czipy, które pozwolą im wydawać polecenia za pomocą myśli.

Meta skutecznie walczy o utrzymanie dominacji na rynku mediów społecznościowych, a gdy okazało się, że weszła do gry o sztuczną inteligencję – potrafiła jednego dnia zyskać 200 mld dolarów wartości rynkowej. Wspólnie z Google kontrolują dużą część globalnego rynku reklamy internetowej.

Ameryka kontra reszta świata, czyli najcenniejsze marki

Poniżej ciekawa grafika, pokazująca największe firmy świata podzielone na branże. Jest nieco przeterminowana, bo gdyby chcieć narysować aktualny układ sił, to wartość rynkową marki NVIDIA trzeba byłoby szacować znacznie wyżej (firma na giełdzie jest warta 2 biliony dolarów, a częścią tej wartości jest wartość marki).

Z amerykańskimi gigantami ściga się tylko Azja. Chiński TikTok jest najszybciej rosnącą platformą społecznościową. Koreański Samsung coraz bardziej podgryza Apple’a (i staje się bardziej od niego innowacyjny, podbijając serca młodszych konsumentów zaginanymi telefonami typu fold). Chińskie banki przejęły już chyba pół Afryki, „ubierając” tamtejsze kraje w kredyty na rozwój.

A gdzie jest Europa? Nasze firmy technologiczne nie mogą równać się z amerykańskimi (chociaż Europa ma mieć swój model generatywnej sztucznej inteligencji, wzięły się za to niemieckie firmy). Nie mamy się czego wstydzić, jeśli chodzi o biotechnologię, brytyjskie i unijne firmy należą do największych (by wspomnieć tylko o duńskim Novo Nordisk produkującym kultowy Ozempic). Jednak, jak się weźmie 15 największych pod względem wartości rynkowej firmy z Europy, to wychodzi, że nie ma tam żadnej z firm technologicznych.

Z ostatniej opublikowanej edycji prestiżowego raportu „Brand Finance Europe 500” wyłania się niewesoły obraz przyszłości Europy. Co prawda wciąż jesteśmy drugim co do wielkości na Ziemi rynkiem konsumenckim oraz – pod względem generowanego PKB – również drugim najbogatszym obszarem świata. Ale patrząc na największe europejskie marki, można się niepokoić, czy to nie bal na Titanicu.

Wartość marek teoretycznie nie powinna decydować o wartości firm, bo to „tylko” znaczek. Powinni się liczyć ludzie, maszyny, patenty i zdolności produkcyjne oraz sprzedażowe. W praktyce to jednak marka decyduje o rentowności. Czym byłby Apple, gdyby na jego sprzęcie nie było legendarnego znaku jabłuszka?

To właśnie ten znaczek i powiązana z nim jakość, prestiż, przywiązanie konsumentów decyduje o tym, że to Apple jest najcenniejszą marką świata (inna sprawa, że nie jest pewne, jak długo nią pozostanie). W świecie gospodarki konsumpcyjnej to marka staje się jednym z kluczowych wskaźników mierzących potęgę i wpływ przedsiębiorstw na kształt rynku.

Jakie są najcenniejsze i najsilniejsze marki w Europie? I które są widoczne z kosmosu? Z różnych raportów wiemy, że Europa jest niestety coraz bardziej wyrzucona na margines. W siłę rosną firmy i marki amerykańskie i azjatyckie. Europa ma kilkunastu przedstawicieli w setce najcenniejszych marek. I to przeważnie dopiero w drugiej dziesiątce rankingów.

Samochody kontra telekom. Mercedes kontra Deutsche Telekom

Na czele zestawienia obejmującego zakończony niedawno 2023 r. znalazł się Deutsche Telekom, największy w Unii Europejskiej operator telekomunikacyjny, znany przede wszystkim pod szyldem T-Mobile. I to chyba jedyna europejska marka, która liczy się w światowych zestawieniach. Działa niemal w całej Europie, w większości krajów ma liderską pozycję. Telekomunikacja to może nie jest hi-tech, ale można powiedzieć, że w tej branży Stary Kontynent ma największą firmę świata.

Wyprzedził Mercedesa, stając się najcenniejszą marką europejską z wartością szacowaną na 60,7 mld euro. Wartość marki zwiększył wysoki poziom satysfakcji klientów: w dziewięciu krajach, w których działa Deutsche Telekom, jego marka T-Mobile zbiera najlepsze oceny wśród konkurentów.

Jeśli T-Mobile można uznać za reprezentanta „nowej gospodarki”, to Mercedes-Benz, zepchnięty na drugie miejsce z wartością marki wynoszącą 56,7 mld euro (plus 8%), nadal przoduje w „starej gospodarce”, a konkretnie w segmencie luksusowych samochodów. Motoryzacja to w ogóle niemiecka specjalność. Zwiększyły się też wartości marek BMW i Porsche (wzrost o 19-22%).

Źródło zdjęcia: Raport Brand Finance Europe 500 2023

Największy chiński producent samochodów, firma Byd – jak ostatnio przeczytałem w „The Economist” – sprzedał w czwartym kwartale zeszłego roku pół miliona samochodów elektrycznych, pozostawiając w tyle nawet amerykańską Teslę. Chińskie samochody elektryczne są już dość eleganckie, wystarczająco szybkie i – co najważniejsze – tanie. Jedynym ograniczeniem ich eksportu jest niedobór statków, którymi można je przewieźć. I może jeszcze cła.

W miarę dekarbonizacji świata popyt na samochody elektryczne będzie nadal rosnąć. Do 2030 r. Chiny mogą podwoić swój udział w światowym rynku motoryzacyjnym do jednej trzeciej, kończąc dominację liderów z państw Zachodu, zwłaszcza z Europy. I będzie bye bye dla wartości Volkswagena, Porsche, BMW i Mercedesa.

Czy europejska motoryzacja przetrwa?

Inwazja chińskich producentów samochodów na Europę wydaje się kwestią kwartałów. Najtańszy model auta elektrycznego sprzedawany w Chinach przez firmę Byd kosztuje równowartość ok. 50 000 zł. Najtańsza Tesla w Ameryce kosztuje w salonie niecałe 40 000, ale… dolarów. Żaden dostępny w Polsce model samochodu elektrycznego nie ma ceny poniżej 130 000 zł.

„Przewaga chińskich firm wynika częściowo z dotacji dla lokalnych firm. Dotacje rządowe dla fabryk pojazdów elektrycznych i hybrydowych wyniosły w latach 2016–2022 co najmniej 57 mld dolarów – twierdzi firma konsultingowa AlixPartners. Firma badawcza Rhodium Group szacuje, że w latach 2015–2020 sama firma Byd otrzymała 4,3 mld dolarów w tanich pożyczkach i dotacjach”

– pisał niedawno „The Economist”. Chiny są największym na świecie producentem akumulatorów litowo-jonowych stosowanych w większości pojazdów elektrycznych – wytwarzają ich mniej więcej 70%. Doszło do tego, że amerykańskie dotacje dla nabywców samochodów elektrycznych (można dostać 4000 dolarów) obowiązują tylko dla samochodów wyposażonych w akumulatory wyprodukowane w kraju.

Niektórzy analitycy uspokajają, że taki problem motoryzacja europejska i amerykańska już raz miała i sobie poradziła. Była nim inwazja japońskich i południowokoreańskich producentów samochodów w latach 80. XX wieku. Tania konkurencja pobudziła firmy z Zachodu do większej innowacyjności, efektywności, skrócenia łańcuchów dostaw, przeniesienia produkcji bliżej konsumentów. Ale Chińczycy robią to samo:

„Byd otwiera już fabrykę na Węgrzech, a wielu chińskich producentów samochodów poszukuje lokalizacji w Ameryce Północnej. Tymczasem firmy takie jak Ford i Volkswagen ścigają się, aby dogonić chińskie firmy pod względem technologicznym. Z kolei Toyota w zeszłym roku oświadczyła, że nowa technologia pozwoli jej zmniejszyć wagę i koszt akumulatorów do poziomów, o których konkurentom się nie śniło.”

Wynik tego starcia nie jest jasny. A niepokój Europejczyków jest uzasadniony. Doświadczenie zachodnich firm w produkcji samochodów i siła ich marek może nie wytrzymać zderzenia z ekspansją chińskich aut elektrycznych, które co prawda będą no-name, ale będą dwa razy tańsze.

Finanse, energetyka i… nadzieja w luksusie

Europa miała zawsze silne usługi finansowe oraz energetykę. Trudno to uznać za nowoczesny przemysł, ale energetyka powoli transformuje się na „zieloną”, więc może to jest jakaś szansa na przyszłość? Allianz Group, uznana za trzecią najcenniejszą markę w Europie według raportu „Brand Finance Europe 500 2023”, jest wciąż globalnym potentatem w branży ubezpieczeń i usług finansowych. Marka Allianz wyceniana jest na ponad 46 mld euro (i ta wycena wzrosła przez rok o 20%).

Jest jeszcze jedna branża, w której Europa może szukać pocieszenia – to branża dóbr luksusowych. Louis Vuitton – luksusowy francuski dom mody – jest największym na świecie konglomeratem marek luksusowych. A jego właściciel Bernard Arnault jest najbogatszym człowiekiem w Europie oraz mieści się w czołówce kilku najzamożniejszych Ziemian.

Czytaj też: LVMH, czyli firma, która zadziwia świat. Czy Bernard Arnault znalazł Świętego Graala luksusu? Kto w niego uwierzył, zbił fortunę, inwestując na giełdzie w te akcje

Źródło zdjęcia: Raport Brand Finance Europe 500 2023

Czytaj też: Ile podatku od dochodu zapłacił Elon Musk i jak najzamożniejsi Ziemianie wygrali z inflacją? Oxfam znów policzył, kto jest królem życia, a kto przegrywem

Oprócz wzrostu wartości mierzona jest też siła marki na rynku (BSI). Eksperci analizowali wydatki firm na działania brandingowe oraz to, jak markę postrzega 150 000 respondentów. Pod uwagę wzięto również, czy firmy osiągają wyższe dochody dzięki swojemu brandingowi. W dużym uproszczeniu, siła marki, to to, o ile więcej może zażądać Rolex za zegarek w porównaniu z innymi firmami produkującymi to samo dobro, tylko dlatego że to Rolex.

Tu najlepszy wynik uzyskał Swisscom (91,7/100 BSI), główny dostawca usług telekomunikacyjnych w Szwajcarii. Firma oprócz stabilności może pochwalić się również dobrymi wynikami finansowymi. Wzrost wartości spółki o 18% do 6,5 miliarda euro spowodowany jest przede wszystkim inwestycjami w najnowsze technologie. Ufff, czyli w Europie są nowoczesne technologie. W końcu mamy np. Airbusa, drugiego co do wielkości na świecie producenta samolotów.

Swisscom skupił się na rozwoju innowacji takich jak chociażby Fixed Wireless Access 5G. To rodzaj technologii bezprzewodowej 5G lub 4G LTE, która umożliwia stały dostęp do szerokopasmowego internetu za pomocą częstotliwości radiowych zamiast kabli. FWA może być używany np. do łączenia domów i firm z internetem.

Jeśli szukamy polskich akcentów, to jest jeden – polski Orlen, najcenniejsza w rankingu marka znad Wisły (ok. 160. miejsca na liście), należała w zeszłym roku do najszybciej nabierających wartości. Trudno powiedzieć dlaczego, być może Brand Finance przeszacowała wartość marki Orlen wskutek tego, że większe stały się jej przychody po fuzjach z Lotosem i PGNiG?

Źródło zdjęcia: Raport Brand Finance Europe 500 2023

Czytaj też: Czy biznes Palikota ma jeszcze szansę na przetrwanie? Co wynika z najnowszych danych finansowych Manufaktury Piwa Wódki i Wina?

Najcenniejsze marki w Europie. Niemiecka dominacja czy łabędzi śpiew?

Niemcy – choć ich gospodarka słabnie – wciąż mają najwyższą wartość przedsiębiorstw spośród wszystkich europejskich krajów uwzględnionych w ostatnim opublikowanym zestawieniu Brand Finance. Osiągając łączną wycenę oscylującą w granicach 589,7 miliarda euro, są niekwestionowanym liderem na europejskim rynku. Inna sprawa, że te wszystkie niemieckie marki są warte niewiele więcej niż jeden Apple. Albo dwa Microsofty.

Warto zauważyć, że wśród 10 największych europejskich marek w 2023 r. aż sześć jest niemieckich. Nawet jeśli era pojazdów zasilanych prądem przystopuje nieco zachodnie koncerny, to Niemcy przodują na europejskim rynku także pod kątem usług telekomunikacyjnych, czego doskonałym przykładem jest Deutsche Telekom i w branży ubezpieczeniowo-finansowej, co pokazała wartość marki Allianz.

Generalnie jednak gospodarka niemiecka wpada w niemały dołek i jest dość dużą zagadką, czy uda jej się z niego wydostać. Niektórzy mówią, że to największy kryzys od II Wojny Światowej. Rzeczywiście, to gospodarka oparta na przemyśle, surowcach i współpracy z Chinami. Przemysł słabuje z powodu braku dostępu do rosyjskiej energii, surowce są pod kontrolą Chin, zaś Chińczycy stawiają na własne koncerny i utrudniają życie „obcym”. Tymczasem taki Volkswagen 30% samochodów sprzedawał do niedawna w Chinach.

Analiza raportu „Europe 500 2023” ujawnia kilka ważnych trendów na europejskich rynkach. Po pierwsze sukces marek takich jak Deutsche Telekom i Allianz wskazuje na znaczenie zaangażowania w budowanie silnej z klientem. Oprócz tego (jak można się domyślić) istotnym czynnikiem jest jakość dostarczanych usług i produktów.

Czynnikami, które znacząco przyczyniały się do sukcesów, są także inwestycje w najnowsze technologie. Zauważalny jest także wzrost znaczenia sektora luksusowego, który adaptuje się do zmieniających się preferencji konsumentów. Widzimy to szczególnie po przedsiębiorstwach takich jak Mercedes-Benz, Porsche, BMW i Louis Vuitton.

Najbliższe lata mogą przynieść duże przetasowania w rankingach najcenniejszych marek. Niepewny jest los koncernów motoryzacyjnych (czy wytrzymają konkurencję z chińskimi producentami aut)…

…być może na nowych gigantów wyrosną marki energetyczne po transformacji na „zielone”. Ostatnio gwiazdą w notowaniach giełdowych jest marka Ferrari, co przypomina, że to może być wciąż europejski znak jakości – to tutaj może powstawać duża część dóbr luksusowych rozsyłanych na cały świat.

Włoskie Ferrari, niemieckie luksusowe samochody Porsche, francuski LVMH, cała bateria marek szwajcarskich – to może być jeszcze przez jakiś czas ratunek dla Europy, której brakuje jednak cennych marek ze świata technologii. Ale być może one wyrosną, tylko jeszcze o nich mało wiemy. Najbliższe lata w europejskiej gospodarce mogą przynieść mnóstwo zmian. O tym, że Europa też ma swoją Magnificent 7, przeczytacie wkrótce w artykule Marcina Kuchciaka.

————

GDZIE DOSTANIESZ NAJLEPSZY PROCENT? 

Obawiasz się inflacji? Zastanawiasz się, co zrobić z pieniędzmi? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – to aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także kont osobistych, rachunków firmowych i kart kredytowych. Wszystkie tabele znajdziesz w zakładce „Rankingi” na stronie głównej www.subiektywnieofinansach.pl.

————

FINANSOWE PUZZLE: ZAPLANUJ SWOJĄ ZAMOŻNOŚĆ

Jak ochronić oszczędności przed inflacją? Gdzie oszczędzać, żeby zapewnić dobrą przyszłość dziecku? Jak zaprojektować domowy budżet? Ile trzeba pieniędzy zgromadzić – i skąd je wziąć – żeby zostać rentierem? Oto pakiet e-booków „Finansowe puzzle, czyli jak osiągnąć dobrobyt”, w których znajdziesz konkretne odpowiedzi na te pytania, a także rady, wykresy, wyliczenia. Kliknij i zobacz, to może być najbardziej inspirująca lektura tego roku.

źródło zdjęcia tytułowego: Brand Finance

Subscribe
Powiadom o
26 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Ppp
26 dni temu

Można mieć Rolexa, na którego mało kogo stać.
A można mieć Casio, które noszą miliardy ludzi na świecie.
Problem EU nie polega na braku wielkich marek, ale na tym, że i z tymi popularnymi mamy lub za chwilę będziemy mieli problem. Z powodu nierealnych norm ekologicznych narzucanych przez eurokratów przemysł ucieka i za kilka lat nie będziemy mieli żadnych marek!
Już w 2019r niektórzy ekonomiści ostrzegali, że „zielony ład” zniszczy europejską gospodarkę – no i właśnie to się zaczyna.
Pozdrawiam.

Admin
26 dni temu
Reply to  Ppp

Ogólnie jesteśmy chyba przeregulowani

Grzegorz
26 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Czy w takim razie należy wciąż wierzyć w niewidzialną rękę rynku? Bo wg mnie książka Adama Smitha powinna być na półce z fantastyką (w dzisiejszych czasach).

Konsumenci są pogrywani jak dzieci, internet kontrolowany przez kilku graczy (a to tam przeniosła się spora część naszego życia, nie tylko ekonomicznego). Jak bronić zwykłych ludzi przed totalnym wykorzystaniem? Bo chyba trzeba?

Z drugiej strony mogę się mylić a definicja szczęścia to życie na subskrypcję, na 19m2, z 24 calowym oknem na świat kontrolowanym przez Metę i Google.

Admin
26 dni temu
Reply to  Grzegorz

W Europie jesteśmy daleko od wolnego rynku, więc coś w tym jest

Sebastian
26 dni temu
Reply to  Ppp

Patek-Philippe – ciekawostki

„Inż.Lindbergh – zwycięzca Atlantyku – był wiernym klientem firmy.Zegarek tej samej marki towarzyszył Amundsenowi w jego wyprawach.Nosił go papież Leon XIII i Clark Gable.Wśród klientów ze sfer muzycznych figurują Richard Wagner i Paderewski.Nie brak na liście milionerów,jak Rockefeller czy Ford.Ale i nazwisko Puszkina znaleźliśmy w zapiskach archiwum : „Nr 13549.Vendu a Monsieur Alexandre Pouchkine”.Pod numerem 93709 figuruje „Joseph Stalin.Rok 1947″.Mechanizm z datownikiem.
Dostarczony w dniu 15 sierpnia”.

Robert
19 dni temu
Reply to  Ppp

Celem nie jest ekologia. Celem jest uniezależnienie się od takich dyktatur jak rosja. Tutaj nie ma innej drogi. Albo nie rozwijamy „zielonej” energii natychmiast albo wspieramy militarnie dyktaturę. Nie tylko putina ale i całą masę innych typu bliski wschód. Im szybciej to zrobimy tym mniej będzie bolało później. Pomijając aspekt ekologii, uniezależnienie energetyczne spowoduje same dobre rzeczy. Docelowo w tym widzę szansę dla Europy. Jeżeli zrobimy to szybciej niż reszta świata mamy ogromną szansę mieć bardzo tanią energię. Na kosztach energii oparty jest cały świat. W mikroskali przykładem jest Ikea. Postawiła na inwestycję w zieloną energię i jej przewaga rynkowa… Czytaj więcej »

Admin
19 dni temu
Reply to  Robert

Ogólnie rzecz biorąc mamy taki problem, że nie ma u nas surowców, więc albo będziemy od nich niezależni albo będziemy napychać kieszenie kolesiom takim jak Rosjanie, czy Arabowie. Albo wersja B, że Amerykanie będą nas doili. Gdzieś widziałem wykres cen gazu w amerykańskim Henry Hub. My się cieszymy, że jest tak tanio (bo było 10 razy drożej), a tam teraz jest chyba z 10 razy taniej niż u nas. Sprzedaż LNG do Europy to złoty biznes dla USA

Robert
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Czyli , zgadzasz się z tym , że nie ma innej drogi niż taką którą wskazałem. Istnieje błąd komunikacyjny ze strony UE, żeby trafiło to do mas. Masy patrzą, że UE śrubuje normy żeby zabić gospodarkę. Potem pojawiają się hasła ekoświry i lewacy. Nie mamy wyjścia albo teraz albo na zawsze będziemy uzależnieni od surowców z rosji lub jak zauważyłeś też z US i tam będziemy wysyłali kasę. Przeciwnicy transformacji liczą ile kasy wydamy na transformację ale nie liczą ile jej zostanie nie kupując tych paliw. Tak naprawdę jest przesyt technologii. Świat oszalał na tym punkcie, może nie każdy z… Czytaj więcej »

Admin
19 dni temu
Reply to  Robert

Ile pieniędzy trafimy w sieci i w social mediach – też warto pewnie pomyśleć

TomR
26 dni temu

Obecny sposób zarządzania, sterowania cywilizacją nie jest już oparta na ludziach. Teraz prawie wszystkie czynności decyzyjne operacyjne i bezpośrednio sterujące wykonują komputery (a zdecydowaną większość pracy mechanicznej – maszyny). Ludzie pełnią funkcję pomocniczą: np. przygotowują komputery sterujące lub decydujące do działania (programiści, twórcy algorytmów decyzyjnych), czy też naprawiają systemy komputerowe gdy coś w nich zawodzi, a część pełni rolę wklepywaczy danych czy też pośrednika między ludźmi a komputerami. Nawet coś takiego jak podejmowanie decyzji niby przez ludzi jest oparte na symulacjach komputerowych, raportach komputerowych, czy też nawet jakiś decision support systems które sugerują decyzje jakie nibydecydent ludzki może podjąć. Nie… Czytaj więcej »

stef
25 dni temu
Reply to  TomR

Ale dane wsadowe, skrypty, są pierwotnie „ustalane” przez człowieka, przez co możemy sobie zaprogramowac „antyrasistowski” algorytm który będzie „g*wno wart”

Wojciech
26 dni temu

Z tego co widzę to problem jest związany z brakiem dobrego finansowania startupów. Europejskie firmy i państwa przez lata nie inwestowały dużego kapitału w ryzykowne projekty startupów.
To nie jest problem z „Zielonym Ładem” bo pomysł uniezależnia się Europy od ściągania węglowodorów jest dobrym pomysłem (USA tak samo ja EU brudny przemysł przenosi do Azji). Po prostu nie mamy zbyt wiele firm technologicznych z popularnych to może tylko Spotify, a i to nie jest jakaś wybitnie technologiczna firma.

Admin
26 dni temu
Reply to  Wojciech

Tak, w Europie nie powstanie Krzemowa Dolina, bo jest u nas mniej wolnego rynku, czyli mniej kapitału, bo mniejsza jest nagroda za sukces. Przegrywamy bitwę o talenty, o pieniądze, więc i o innowacje

0xmarcin
25 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Warto jeszcze dodać że najzdolniejsi wyjeżdżają nie tylko z Polski na zachód ale również z EU do USA.
Pracuję na codzień z amerykanami i jest tam wielu Niemców czy Szwedów którzy mieli już dość swoich ojczyzn, wybrali emigrację ze względu na większe możliwości rozwoju i znacznie (czasami > x3) wyższe pensje w USA (branża IT).

Admin
25 dni temu
Reply to  0xmarcin

Tak, mamy problem na poziomie kontynentalnym. Ale znam też takich, którzy tam wyjechali i wrócili, bo nie umieli się odnaleźć w kraju, w którym o wszystko trzeba zadbać samodzielnie 😉

max
26 dni temu

Jeszcze bym dodał gigantyczne zadłużenie takich firm jak Volkswagen. Przeregulowanie, brak wolnego rynku i Europa powoli zmienia się w dom starców, dość wygodny do życia, a nawet luksusowy póki co.

Admin
26 dni temu
Reply to  max

Słusznie

Redrum
26 dni temu

Polska odmiana jabłka Szara Reneta jest marką samą w sobie. Kupuję ją częściej niż amerykańskie jabłka. Po tym jak w IPhone 3GS spuchła mi bateria , rozrywając obudowę, amerykański rynek sadowniczy już mnie nie interesuje.

Admin
25 dni temu
Reply to  Redrum

Tak, co prawda marża na polish apples jest mniejsza niż na iPhone Apple, ale wolimy nasze apples 😉

0xmarcin
25 dni temu

Pracuję w IT. Przez wielu Europa nazywana jest w mojej branży „kolonią amerykańską”. Twój komputer ma procesor Intel’a lub AMD (obie spółki amerykańskie). Jedyny europejski (czy raczej brytyjski) pretendent ARM jest w rękach japońskiego SoftBanku. NVidia to również firma amerykańska. No to może w software jest lepiej? Sprawdźmy: System operacyjny Windows – amerykański. Ale jest jeszcze „fiński” Linux, co nie? Nie! Linus Torvalds został ściągnięty do ameryki i teraz określa siebie mianem „Amerykanina o fińskim pochodzeniu”. W Internecie widać już całkowitą dominację USA: Google, Facebook, Amazon, Twitter, Netflix, Uber i YouTube. Chmura? Totalna dominacja USA! GCP, AWS i Azure – wszystko wynalazki amerykańskie. No… Czytaj więcej »

Admin
25 dni temu
Reply to  0xmarcin

Dobrze zaadresował Pan masterproblem Europy

Zbyszek
25 dni temu
Reply to  0xmarcin

Bardzo cenne uwagi. Aby dopełnić obraz chciałbym przywołać jednak wypowiedź ś.p. Janusza Filipiaka z jednego z wywiadów, gdzie mówił o warunkach konkurencji jaką Comarch musi pokonać w EU i dlaczego w EU są wielkie trudności w zbudowaniu pan-europejskich marek (gdy nie pochodzą z Niemiec). Przywołam z pamięci. Powiedział on rzecz taką, iż w EU on nie jest przyjmowany jako lider technologiczny, prezes firmy zatrudniającej 10 tyś pracowników, aby móc zdobywać kontrakty przykładowo w Niemczech był zmuszony robić to przez lokalny oddział bodaj Comarch AG, który miał bodaj 100 pracowników. A musiał tak robić bo w EU, gdzie każdy kraj jest… Czytaj więcej »

Mike
25 dni temu

Trochę przykra opinia, ale uważam że Europa nie ma dzisiaj nic specjalnego do zaoferowania światu, z wyjątkiem dobrej jakości życia, która potrafi ściągnąć do niej kapitał ludzki z innych miejsc, a zarazem zatrzymać Europejczyków na miejscu. Tylko że tej jakości życia może w końcu nie być, jak dorżniemy i tak średnio radzącą sobie gospodarkę idiotyzmami z Brukseli.

Admin
25 dni temu
Reply to  Mike

Przydałoby się jakoś ogarnąć temat konkurencyjności gospodarki żebyśmy nie przejadali owoców

TomR
25 dni temu

Niemcy były pasożytem gospodarczym. U siebie aktywnie tłumili konsumpcję m.in. wysokimi podatkami, równocześnie produkując dużo więcej niż ta wytłumiona konsumpcja. Więc z założenia, na którym jest oparta taka gospodarka ta produkcja musiała trafić gdzieś na zewnątrz, wykorzystać klientów z innych państw, którzy zapłacą za produkty niemieckie. A takich już nie będzie, bo wszyscy blokują importy i nastawiają się na produkcję lokalną. Jak ktoś chce mieć wzrost gospodarczy to musi go oprzeć o własną konsumpcję.

Admin
25 dni temu
Reply to  TomR

Ciekawa teza, aż sprawdzę jak wyglądają niemieckie statystyki konsumpcji

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu