15 czerwca 2021

Międzynarodowa Agencja Energetyczna do rządów państw: „Zatrzymajcie nowe inwestycje w wydobycie ropy i węgla”. Tylko czy jesteśmy gotowi za to zapłacić?

Międzynarodowa Agencja Energetyczna do rządów państw: „Zatrzymajcie nowe inwestycje w wydobycie ropy i węgla”. Tylko czy jesteśmy gotowi za to zapłacić?

W te wakacje czeka nas drogie tankowanie. Cena baryłki ropy jest najwyższa od 2019 r. Orlen sprzedaje swoje paliwa w hurcie najdrożej od dwóch lat. Taniej nie będzie, bo gospodarka wychodzi z kryzysu i rośnie zapotrzebowanie na ropę, węgiel, gaz… I w tym czasie Międzynarodowa Agencja Energetyczna wezwała, aby koncerny energetyczne wstrzymały inwestycje w nowe złoża surowców, w tym ropy naftowej i węgla. To czcze gadanie czy zapowiedź nowej ery? Co może dla nas oznaczać ewentualne wprowadzenie tego apelu w życie?

Walka z ociepleniem klimatu idzie jak po grudzie. Niedawno znów osiągnęliśmy rekordowy poziom emisji CO2 w atmosferze – 420 cząsteczek na milion (mówi o tym wskaźnik ppp, czyli parts per million). Zdaniem naukowców z Komitetu Geofizyki PAN, stężenie jest większe niż w jakimkolwiek momencie w ciągu ostatnich 800 000 lat.

Zobacz również:

Jednym słowem, ziemia nie przestaje się „podgrzewać”. Poszczególne kraje, mimo pięknie brzmiących deklaracji, ociągają się z redukcją emisji dwutlenku węgla. Międzynarodowa Agencja Energetyczna wydała więc bezprecedensowy apel. 

Cieszące się dużym autorytetem – nie wśród młodych pięknoduchów i ekologów, ale wśród rządów państw i koncernów energetycznych – gremium stwierdziło, że czas na koniec z inwestycjami w paliwa kopalne. Porzućcie plany budowy nowych kopalń, dajcie sobie spokój z kupowaniem samochodów osobowych. Co oznacza ten apel? 

Międzynarodowa Agencja Energetyki: już nie inwestujcie!

W trakcie lockdownu światowa konsumpcja ropy naftowej załamała się, czego skutkiem była rekordowa nadpodaż i ujemne ceny. Na stacjach oznaczało to, że litr benzyny kosztował mniej niż 4 zł. Taka sytuacja nie prędko się powtórzy. Zużycie ropy wróciło już do poziomów sprzed pandemii i rośnie. W przyszłym roku ma przekroczyć 100 mln baryłek dziennie.

Jak wypatrzył portal „Świat Paliw”,  cena hurtowa oleju napędowego osiągnęła najwyższy poziom od września 2019 r. (jest teraz po 4,15 zł netto/litr) natomiast cena benzyny 95-oktanowej jest najwyższa od czerwca 2019 r.  Górne granice widełek cenowych ON i Pb95 wynoszą ok. 5,3 zł. Wkrótce możemy zobaczyć na stacjach paliwo po 5,5 zł za litr. Czy Orlen zrezygnuje z części marży i powstrzyma podwyżki? To pytanie retoryczne.

I w takim momencie pojawia się wezwanie MAE. Agencja policzyła, że przy tym poziomie emisji CO2, który jest obecnie, przy tak wolnym tempie redukcji emisji i przy planach otwierania nowych kopalń i odwiertów, nie ma szans na osiągnięcie celu klimatycznego, który polega na tym, że w 2050 r. gospodarka ma być zeroemisyjna. Unia Europejska (bez Polski) zgodziła się, że będzie wspólnotą neutralną emisyjnie do 2050 r., podobnie USA (choć to tylko miękkie deklaracje nowego prezydenta Joe Bidena), a Chiny – do 2060 r.

Tymczasem po świecie jeździ 1 mld samochodów spalinowych. Mało tego, spalamy ok. 7 mld ton węgla rocznie (choć ta liczba spada od 2013 r.), a także 16 mld ton gazu. Całe państwa uzależnione są od wydobycia paliw kopalnych i ich sprzedaży. Dziennie produkuje się mniej więcej 100 mln baryłek ropy. Zrzucić tego całego węglowodorowego bagażu z dnia na dzień się nie da. Ale MAE wzywa: jeśli poważnie traktujemy deklaracje o zeroemisyjności gospodarki, to powinniśmy:

  • przestać od 2025 r. sprzedawać nowe piece węglowe, gazowe czy na olej opałowy
  • wycofać od 2035 r. ze sprzedaży samochody spalinowe
  • ukrócić poszukiwania nowych złóż ropy, gazu i węgla, a projekty, które już się toczą, zawiesić na kołku. 

Czytaj też: Nadchodzi ważna zmiana na rynku fotowoltaiki: od przyszłego roku nie będzie już systemu opustów. Jak załapać się na stary system wsparcia?

Czytaj też: Ceny praw do emisji CO2 biją rekordy! A koszty produkcji prądu nigdy nie były wyższe. Co to może oznaczać dla naszych portfeli? Trzy scenariusze

Międzynarodowa Agencja Energetyczna apeluje do świata? Co świat na to?

Jak na ten apel zareagowały państwa? Pustym śmiechem. Zapewne po części dlatego, że realizacja apelu oznaczałaby jeszcze większy wzrost cen paliw (wyobrażacie sobie np. tankowanie auta benzyną po 10 zł za litr?) oraz surowców. Oto wypowiedzi przedstawicieli niektórych państw (za agencją Reuters).

Akihis Matsuda z japońskiego ministerstwa gospodarki: „nie planujemy rychłego wstrzymania inwestycji ani w węgiel, ani w ropę, ani w gaz. Generalnie, te pomysły to nie jest coś, co rząd Japonii bierze teraz pod uwagę”. Aha, Japonia jest trzecim największym emitentem CO2 w Azji – po Chinach i Indiach.

Andrew McConville z Australijskiego Związku Poszukiwawczo-Wydobywczego: „to nie jest tak, że uniwersalny plan MAE jest dobry dla wszystkich (z ang. one size fits all)”. Australia jest największym emitentem CO2 na osobę wśród krajów rozwiniętych.

Hendra Sinadia z Indonezyjskiego Związku Producentów Węgla: „w budowie jest wiele elektrowni węglowych. Popyt na węgiel utrzyma się jeszcze wiele dekad”. 

Alfonso Cusi, minister energetyki Filipin: „inwestycje w węgiel to nasza racja stanu, jeśli chcemy dołączyć do grona krajów rozwiniętych”.

Czyli business as usual, wszystko zostaje po staremu. Do budowy nowej kopalni węgla koksującego (takiego jak produkuje nasza JSW), szykuje się np. Wielka Brytania. Władze najpierw dały zielone światło do budowy, ale gdy o sprawie zrobiło się głośno, mówi się o wycofaniu z tej decyzji. Jakby to wyglądało, gdyby dwie godziny jazdy od Glasgow, gdzie odbędzie się tegoroczny szczyt klimatyczny, powstawała pierwsza od 34 lat kopalnia węgla na Wyspach?

Czytaj też: Czy premier Morawiecki będzie jak Margaret Thatcher: zlikwiduje górnictwo? Znów rozgorzał wielki spór o węgiel. Czy powinniśmy szybko ograniczyć jego wydobycie?

Czytaj też: Polsko-niemiecki pojedynek klimatyczny. Kto bardziej truje atmosferę na ziemi: my czy oni? I co z tego wynika dla obywateli?

Z łupkami nam nie wyszło. A z węglem? 

A w Polsce? W Polsce ukrócono irracjonalny pomysł budowy elektrowni węglowej w Ostrołęce, górnictwo ma być wygaszane, ale zajmie to kolejnych 30 lat i kosztować będzie krocie (górnicy będą dostawać podwyżki i gwarancje zatrudnienia). Wspomniana JSW buduje za 3 mld zł nową kopalnię – podobnie jak brytyjska – węgla metalurgicznego, a PGNiG ciągle szuka nowych złóż gazu w Polsce (czy ktoś jeszcze pamięta, że mieliśmy być łupkową potęgą?), nowej kopalni nie wyklucza lubelska Bogdanka.

Powiedzmy sobie szczerze – wymienione inwestycje nie są na miarę budowy dobrobytu państwa, w przeciwieństwie to cywilizacyjnego projektu budowy farm wiatrowych na Bałtyku lub/i elektrowni atomowej. Co o apelu MAE sądzą eksperci?

„Intencja jest zbożna, a ranga organizacji bardzo duża. Wyznaczony cel też jest zdecydowanie godny poparcia. Ale propozycja jest nierealistyczna, bo w najbliższych latach zużycie energii na głowę będzie rosnąć, a źródła odnawialne jeszcze nie są w stanie tego popytu zaspokoić. Nie możemy pozbawiać się polisy ubezpieczeniowej na wypadek, gdyby okazało się, że za 10–15 lat źródła odnawialne nie będą w stanie zastąpić paliw kopalnych”

– mówi nam Janusz Steinhoff, były minister gospodarki, za którego czasów zamknięto w Polsce kilkanaście kopalń węgla. A ekolodzy?

„Po raz pierwszy Międzynarodowa Agencja Energetyczna zaczęła mówić jednym głosem z organizacjami ekologicznymi. Ale jeśli ktoś mówi, że to nierealistyczne, to ja tego nie kupuję. Musimy przyjąć do wiadomości fakt, że paliwa kopalne nie są przyszłością, że trzeba – zgodnie z apelem MAE – przestać ich poszukiwać. A szczególnie w Polsce, gdzie wciąż oddalamy tę wizję. Koncentrujemy się na tym, jak bronić elektrowni Turów, a nie jak wykorzystać OZE. Biznes nie chce zmian. Zmusić go do tego może tylko legislacja i wyroki sądów”

– mówi Kuba Gogolewski, koordynator projektów fundacji „Rozwój TAK – Odkrywki NIE”. Globalne ocieplenie jest potwierdzonym naukowo faktem. Z drugiej strony, konsumenci chcą taniej energii i paliw. Dziś znajdują je w ropie, węglu i gazie. Jak to pogodzić? Czy będziemy w stanie zapłacić więcej za bycie ekologicznym? Jeśli jeździsz codziennie do pracy samochodem na klasyczne paliwo, to emitujesz tyle CO2, że musiałbyś posadzić 365 drzew, żeby to zrekompensować.

A może to rządy będą musiały nas zmusić do zmian przyzwyczajeń? Wtedy rośnie groźba wybuchu społecznego buntu starszych obywateli, przyzwyczajonych do wygodnego życia. Z kolei młodzi, którzy mają szansę dożyć czasu, w którym Ziemia naprawdę zacznie się gotować, będą naciskać na przyspieszenie ograniczeń w produkcji i używaniu paliw niszczących planetę.

To delikatna sprawa i nie można przeciągnąć struny w żadną stronę, bo pęknie. Jedno jest pewne – zbliża się czas wielkich zmian w naszych życiowych przyzwyczajeniach i próba dostosowania się do życia bez emisji CO2. Pytanie tylko, kiedy ta rewolucja na dobre wystartuje? MAE daje pierwszy sygnał, ale to rządy państw mają teraz głos.

źródło zdjęcia: Unsplash

Subscribe
Powiadom o
12 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Jarosław
1 miesiąc temu

Słodziutki tekst tylko gdzie realizm. Państwa nie cha wydać kasy na transformacje energetyczną w Polsce jeszcze gorzej niby się chce ograniczyć emisję ale interesują ich wielkie projekty za nie ich pieniądze. Problem certyfikatów co2 będzie narastał zresztą kto pozwolił aby na tym rynku zer prowadziły fundusze hedgingowe. Polakom niedługo będzie zimno i ciemno, zresztą już niektóre elektrociepłownia ograniczają produkcję żeby wyjść z systemu ets bo certyfikaty zjadają ich cały zysk. Unia zadeklarowała się ze do 2050 będzie zero emisyjna.

Rafał
1 miesiąc temu

Generalnie mamy (ludzkość) przechlapane. Liczy się tylko tu i teraz, a zwłaszcza pieniądz zarobiony tu i teraz.

Krzysztof M.
1 miesiąc temu

Jak tam młodzi gniewni, krzyczący na dziadków, że spalają 3-4 t. węgla, sami zaś 2-3 razy do roku samolotem, suv-kami po dziecko, zakupy i week /z rowerkami na dachu, że tacy eko/. Dziadki wciskają kapuchę kiszoną, młodzi awokado bo zdrowo.
Niektórym się wydaje, że „czysta polska” to tylko likwidacja kopciuchów czy to w domach, czy na drogach. Prawda i zmiany z nią związane są dużo brutalniejsze. W zasadzie nawet zabawy z bitcoinem to brutalny ucisk planety i należałoby ich zakazać.

Rafał
1 miesiąc temu
Reply to  Krzysztof M.

Ja tam jako „młody gniewny” chętnie bym płacił więcej za paliwo, mięso czy plastik gdybym miał pewność, że pieniądze z tego pójdą na elektrownie jądrowe.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Rafał

A pieniądze z podatków od paliwa – na drogi i koleje. Byłoby miło

krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Rafał

ale przeciez zdaniem ekologow one tez sa zle…tyko sloneczko i wiatr i nic wiecej…

Jacek
1 miesiąc temu
Reply to  Rafał

Ja akceptuje atom tylko w pakiecie z Bombą.

Stef
1 miesiąc temu
Reply to  Krzysztof M.

Ciekawe byłoby porównanie kto jest bardziej ekologiczny Szwed że swoim elektrykiem ale latający 3x do roku do Tajlandii, czy Hindus jeżdżący na roweże ale palący śmieci za domem.?

Krzysztof M.
1 miesiąc temu
Reply to  Stef

stawiam na hindusa, ze szwedzkich śmieci odzyskuje cenne metale na nowe smartfony.

Stef
1 miesiąc temu

Ciekawe byłoby porównanie kto jest bardziej ekologiczny Szwed że swoim elektrykiem ale latający 3x do roku do Tajlandii, chodzący konsumpcjonizm czy Hindus jeżdżący na rowerze ale palący śmieci za domem.?

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Stef

Ciekawe. Obstawiam Szweda ;-). Policzymy

krzysztof
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

tak tak…a powaznie to wszystko jest kwestia metodologii: przeciez mozemy np nic nie produkowac i wszystko importowac wiec teoretycznie mamy zero emisji, ale przeciez wszystkie dobra ktos gdzies produkuje i tam jest emisja, ale na papierze bedzie,z emy nie produkujemy nic

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!