Miało być bez haków, a wyszło jak zwykle, czyli ile kosztuje „przejrzysta” kredytówka w PKO BP

Niedawno PKO BP wprowadził na rynek Przejrzystą Kartę Kredytową. Miała to być nowa jakość – jeden z tych kredytowych plastików, które są przyjazne klientowi, pozbawione pułapek i haczyków, a przede wszystkim – klarowne w opłatach. Te zresztą zostały skalkulowane na niskim poziomie – maksymalnie 22,5 zł rocznie (nie ma opłaty miesięcznej). Ale to karta „dla ludu”: dostępny limit kredytowy karty jest niewysoki (od 1000 zł do 5000 zł), a kryteria dochodu klienta niewyśrubowane (wystarczy już 850 zł netto). Jeśli zapłaci się kartą za zakupy 400 zł miesięcznie, to plastik staje się dla klienta darmowy. Poza niskimi i łatwymi do uniknięcia opłatami Przejrzysta Karta Kredytowa oferuje też pakiet informacji dla klienta. Na trzy miesiące przed końcem ważności karty bank przypomni SMS-em jaki jest poziom transakcji, które jeszcze ewentualnie trzeba wykonać, żeby nie wpaść w opłatę za kartę. Bank wysyła też SMS-y o zbliżającym się terminie spłaty zadłużenia, a także o tym ile pieniędzy zostało klientowi na karcie. Nie płaci się też za pierwszy monit, gdy nie spłaci się minimalnej części długu w terminie.

Miało być tanio i przejrzyście, a wyszło… jak zwykle. Skoro w PKO nie pobierają opłat za kartę od w miarę aktywnych użytkowników, to postanowili odebrać sobie tę przykrość w inny sposób. Sęk w tym, że jest to sposób mało przejrzysty. Chodzi mianowicie o dołączone do karty obowiązkowe ubezpieczenie, które czyni koszt użytkowania tego plastiku nieprzewidywalnym. Ubezpieczenie jest tak zakamuflowane, że przeciętny klient ma szansę go w ogóle nie zauważyć. Informacji na jego temat nie znajdziemy ani w internetowej sekcji „dlaczego warto” (mieć „przejrzystą)”, ani – i to już niestety nie jest śmieszne – w sekcji „oprocentowanie i opłaty”. Kto się bardzo postara, znajdzie informację o tym obowiązkowym ubezpieczeniu w sekcji „szczegóły oferty” w podrozdziale – uwaga, uwaga – „usługi dodatkowe”.

Przejrzysta Karta Kredytowa PKO BP

Jest tam o opcjonalnych ubezpieczeniach: od nieuprawnionego użycia karty (2 zł), podróżnym (za 4 zł miesięcznie), ubezpieczeniu zakupów opłaconych kartą i gotówki wypłaconej z bankomatu, ubezpieczeniu assistance medycznym i domowym (za 4 zł miesięcznie), a także o obowiązkowym ubezpieczeniu spłaty kredytu na wypadek śmierci, utraty pracy bądź niezdolności do pracy w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Jeśli ktoś chce poznać jego stawkę, to musi już udać się do tabeli opłat i prowizji, bo strona informacyjna o karcie w serwisie PKO BP na ten temat wstydliwie milczy. Pewnie, po co denerwować ludzi. Nawet przejrzystość powinna mieć swoje granice. Może liczą na to, że część klientów wyjdzie z założenia, iż jest to ubezpieczenie tyleż obowiązkowe, co jednocześnie darmowe? Zaspokajając Waszą ciekawość: składka ubezpieczenia zależy od salda zadłużenia na karcie, wynosi 0,13% długu przypadającego na dzień rozliczenia karty. „Posiadacz karty, który nie ukończył 65 lat objęty jest obligatoryjnym ubezpieczeniem spłaty kredytu na wypadek śmierci (…)„. bla-bla-bla.

Dzień rozliczenia karty to ten, w którym bank wystawia klientowi informację o wartości transakcji dokonanych kartą. Od tego momentu klient ma kilkanaście dni na spłatę długu, by nie zapłacić żadnych odsetek. Niezależnie od tego czy spłaci kredyt, czy nie, ubezpieczenie musi zapłacić. Stawka 0,13% nie wygląda groźnie, ale nie da się ukryć, że przy wartości zadłużenia ok. 2500 zł jest to ponad 3,2 zł miesięcznie, co w skali roku oznacza ukrytą prowizję w postaci prawie 39 zł. Wydaje mi się, że po pierwsze w „przejrzystej” karcie kredytowej takich ukrytych prowizji nie powinno być. Można było zagrać w otwarte karty i po prostu wstawić do warunków karty miesięczną opłatę za jej użytkowanie. Po drugie, nawet jeśli to obowiązkowe ubezpieczenie musi być „zaszyte” w „Przejrzystej”, to bank powinien zadbać o wyeksponowanie informacji na jego temat. Jak już bawimy się w „przejrzystość”, to zróbmy to profesjonalnie i bez wzbudzania wątpliwości.

To nie jedyne moje zastrzeżenie. Czytelnicy blogu skarżą mi się też na to, że w banku informują ich, iż aby dostać internetowy dostęp do konta karty kredytowej trzeba założyć sobie w banku ROR i spełnić wszystkie warunki prowadzenia konta „za zero”. Jeśli nie ma się w PKO BP konta osobistego, to – według informacji udzielanych w oddziałach – nie da się przez internet sprawdzać aktualnego salda, ani kwoty zadłużenia. Trzeba liczyć tylko na papierowe wyciągi. „Posunąłem się do „myku” polegającego na otwarciu rachunku oszczędnościowego. W jego przypadku opłata wynosi 1 zł miesięcznie, pod warunkiem, że środki na koncie są w kwocie wystarczającej do pobrania z niego tej kwoty” – pisze jeden z moich czytelników. Spryciarz. Nie da się jednak ukryć, że to oznacza 12 zł dodatkowego kosztu.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss