mBank i nieprecyzyjny regulamin. Sprawdź czy nie zapłaciłeś „naciąganej” prowizji za kartę

Odkąd mBank zerwał z tradycją „banku za zero”, próbuje powoli, lecz systematycznie przyzwyczajać klientów do tego, że od czasu do czasu trzeba tu za coś zapłacić. Nie ma łatwo, bo jak się przez lata przyciągało klientów konkurencji argumentami cenowymi, to trudno teraz powiedzieć, że nawet samoobsługowość musi kosztować. mBank stąpa więc po taryfie opłat i prowizji, jak po polu minowym. Kiedy wprowadził warunkową opłatę za kartę w wysokości 2 zł, to od tazu tak ustawił warunki zwolnienia z tej opłaty, żeby nikogo nie urazić. Wystarczyło „wykręcić” 100 zł obrotu i to jakąkolwiek kartą mBanku, by uniknąć tej 2-złotowej prowizji. Ale czas płynie, a mBank coraz odważniej „maca” temat pobierania od klientów prowizji za podstawowe czynności. Jakiś czas temu wprowadził konto z darmowymi bankomatami w całym kraju, ale przy okazji podwyższył warunkową opłatę za kartę w tym pakiecie do 7 zł. Niektóre karty mają też nieco wyższy – choć wciąż symboliczny, na tle tego, co robią inne banki – limit obrotów miesięcznych – np. 200 zł zamiast 100 zł.

Klienci mBanku sygnalizują mi też od jakiegoś czasu zmianę podejścia banku do kwestii kart dodatkowych. Jeden z moich czytelników ma w mBanku konto z partnerką, a więc korzystają z aż dwóch kart debetowych. „Jeśli do konta dodano pełnomocnika i wyposażono go również w kartę debetową, wystarczyło wydać 200 zł na karcie posiadacza rachunku, by ani on, ani pełnomocnik nie płacili za swoje karty. Zauważyłem, że od kilku miesięcy w tej praktyce zaszła niemiła zmiana„. Jaka? Ano – jak zeznaje mój czytelnik – posiadacze kart dodatkowych zaczęli mieć problem ze zwrotem opłat. Sprawa nie jest błaha, bo w przypadku mojego czytelnika nie chodzi o 2 zł, lecz o 7 zł opłaty za kartę – oboje korzystają z konta z darmowymi bankomatami, a w tym pakiecie niespełnienie warunku dotyczącego obrotów na karcie jest bardziej bolesne, niż w przypadku zwykłego eKonta. Bank nagle zaczął pobierać opłatę w wysokości 7 zł za kartę dodatkową, mimo że właściciel konta kilkukrotnie przekracza, jeśli chodzi o obroty na karcie, limity ustalone przez bank„.

Czytelnik poprosił o zwrot opłaty i po tygodniu ją otrzymał. Ale na tym historia się nie skończyła. „Niestety, co miesiąc jest ta sama sytuacja i co miesiąc toczymy walkę o swoje, gdyż pracownicy infolinii są święcie przekonani, że opłata się należy. A bank raz przyznaje zwrot, a raz go przyznaje, cofa, by przyznać jeszcze raz. Zastanawiam się, czy to zamierzone działanie ‚odgórnie sterowane’ przez zarządzających bankiem, celem uzupełnienia ‚za frajer’ kasy banku. Wiadomo jeden klient się doliczy i będzie ‚podskakiwał’, ale inny już nie. Proszę ocenić samemu czy zapis przytoczony z tabeli może rodzić jakieś niejasności” – napisał mi czytelnik. I załączył wyciąg z tabeli opłat i prowizji, w którym znalazłem następującą informację w sprawie opłaty za kartę: Opłata nie zostanie pobrana jeśli Klient (Posiadacz rachunku eKonto) w miesiącu kalendarzowym wykona dowolną liczbę transakcji bezgotówkowych na łączną kwotę min. 200 zł (…). Transakcja może zostać wykonana dowolną kartą debetową i/lub kredytową z oferty dla Klientów indywidualnych. Transakcja musi zostać rozliczona w danym miesiącu kalendarzowym„.

Cóż, z tego zapisu rzeczywiście nie wynika, iż zarówno właściciel rachunku, jak i pełnomocnik muszą wykonać transakcje po 200 zł każdy. A przynajmniej nie wynika to w sposób jednoznaczny. Pytanie klienta o to, czy mBank uskutecznia partyzantkę, naliczając nową prowizję bez wyraźnej podstawy w regulaminie, było jak najbardziej uzasadnione. Mój czytelnik zwrócił się z nim bezpośrednio do banku. Co mu odpowiedziano? „”Bank stoi na stanowisku, że opłaty w Pańskim wypadku były pobierane w zgodzie z Taryfą Prowizji i Opłat„. Bez żadnego dodatkowego komentarza, czy uzasadnienia. Z czego wynika niezbyt duża komunikatywność mBanku? Zastanawiałem się nad tym przez trzy dni, a potem doszedłem do wniosku, że musi chodzić o wyrzuty sumienia. Jak ktoś się wstydzi, bo wie, że nabroił, to chowa skromnie wzrok, omija temat, wstydliwie chowa ręce w kieszeniach i robi się całkiem czerwony. Wszystkie objawy się zgadzają. Co prawda na pierwszy rzut oka nie widać tej czerwoności, ale jak ktoś sobie pomalował twarz we wzór wycinanki łowickiej, to można nie zauważyć, że się czerwieni ze wstydu.

Nie ulega wątpliwości, że bank powinien wreszcie coś z siebie wydukać. I rzeczywiście: nie poprzestał na wstydliwym chowaniu głowy w piasek, tylko opublikował w lutym nową tabelę opłat i prowizji (w mBanku tydzień bez opublikowania nowej taryfy opłat i prowizji jest tygodniem straconym, więc trudno się dziwić, że znów coś-tam opublikowano), w której zaszły drobne zmiany. W punktach mówiących o warunkach zwolnienia z opłat za kartę dopisano następujący fragment: „W przypadku rachunków wspólnych, w których obsługiwana jest więcej niż jedna karta, warunkiem niepobrania opłaty za kartę jest dokonanie przez każdego z Użytkowników karty – odrębnie –  wskazanych na wstępie transakcji bezgotówkowych„. Wygląda na to, że wyrzuty sumienia bankowców tak gryzły, że postanowili doprecyzować zapisy regulaminu. Miło, ale co z klientami? Czy bank zwróci pobrane na podstawie niejasnych zasad opłaty?

SUBIEKTYWNIE O ARESZCIE NA POCZCIE. Kto izolował się w weekend od internetu, zapewne nie zauważył, że subiektywność działa w piątek, świątek i sobotę :-). I właśnie w sobotni poranek opublikowałem zacną historię o żonie mojego czytelnika, która udała się na pocztę, żeby odebrać za męża awizo, a tam została… „aresztowana”. Istniało też realne ryzyko, że wróci mniej więcej za dwa lata.

NAJLEPSZE BANKI DO OSZCZĘDZANIA. Pytacie mnie często „do którego banku po dobrą lokatę?”. Niestety, nie zawsze jestem w stanie śledzić bieżące promocje banków, ale na szczęście są tacy, którzy je śledzą każdego dnia. Według firmy PBC najlepsze lokaty proponują obecnie następujące banki: FM Bank, Getin, Toyota Bank, Meritum Bank, Idea Bank i Plus Bank. Od siebie dodałbym jeszcze BGŻ Optimę. A jeśli chcielibyście ulokować pieniądze na długo, to Open Finance zrobił ostatnio zestawienie długoterminowych depozytów, oferujących oprocentowanie oparte na rynkowej cenie pieniądza. Oprócz tego kilka banków na też dwu-, trzyletnie depozyty na stały procent, dające ok. 4% w skali roku. Te oferty recenzowałem już w blogu.

Lokaty 2014 oprocentowanie

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss