mBank chce przejąć „lotniczych” klientów Citi. Specjalne warunki na kartę Miles and More!

mBank chce przejąć „lotniczych” klientów Citi. Specjalne warunki na kartę Miles and More!

Kilka dni temu informowałem Was o tym, że bank Citi Handlowy rezygnuje ze współpracy z LOT-em i nie będzie już wydawał karty pozwalającej zbierać punkty w ramach programu Miles and More. Program zamyka się z końcem roku, a potem klienci będą mogli uzywać karty i swoich mil, ale nie będą mogli zbierać już nowych. Co prawda Citi proponuje swoim klientom nową kartę i nowy program milowy (biorą w nim udział m.in. British Airways, Air France i KLM), w którym zdobyte mile nigdy nie przepadają, a można je wymienić również na żywą gotówkę, lecz nie wszyscy klienci Citi dali się udobruchać nową propozycją. Ich argumenty są dwa: po pierwsze Polacy najczęściej latają jednak LOT-em i Lufthansą i niekoniecznie mają ochotę przesiadać się do samolotów British Airways. Po drugie nie jest pewne, na ile opłacalne będą przeliczniki w nowym programie Citi: 1 mila za 5 zł wydanych kartą, zaś 2,5 mili to 1 punkt w programie lojalnościowym linii lotniczej. Z kolei 7000-9000 punktów to mniej więcej jeden tani przelot. Ponieważ nowy citibankowy program milowy jest „nakładką” na kilkanaście programów lojalnościowych poszczególnych linii lotniczych, w każdej linii mile i punkty mogą znaczyć coś innego.

Zerknąłem na program lojalnościowy British Airways i tam akurat jest tak, że za 7500 punktów Avios można polecieć klasą ekonomiczną z Warszawy do Londynu za free (płaci się tylko opłaty lotniskowe i podatki). Te 7500 punktów to 18750 mil Citi (przelicznik 2,5 mili = 1 punkt lojalnościowy). A to z kolei przelicza się prawie 100.000 zł, które trzeba „wykręcić” kartą płatniczą (5 zł to 1 mila, nie liczę 2000 mil w prezencie na start). W Miles and More przeliczenia są prostsze, bo tu zebrane mile od razu można przetworzyć na bilety do wykorzystania. Podróż do Londynu kosztuje 15.000 mil, co oznacza, że trzeba wykręcić kartą płatniczą mniej więcej 75.000 zł, żeby zasłużyć na przelot za free (trzeba zapłacić opłaty i podatki). Żeby w programie British Airways polecieć do Chicago i zapłacić tylko za opłaty lotniskowe i podatki trzeba mieć 27500 punktów Avios. W kalkulatorze Miles and More piszą, że wystarczy – w zależności od opcji 30.000 mil lub 60.000 mil.  To tylko kilka przykładów, ale na ich podstawie można wywnioskować, że nowy program milowy Citi nie rzuca na kolana. I pewnie dlatego piszą do mnie klienci, którzy chcieliby nadal zbierać mile.

Zobacz również:

„Droga redakcjo, chciałbym poprosić o poradę na blogu. Jak wielu użytkowników karty Citibank LOT, serdecznie (…) tę ich nową „kartę dla podróżujących”. Czy są jeszcze jakieś inne karty zbierające mile w programie Miles and More? Słyszałem o Diners Club, ale czy będę tym mógł zapłacić za bułeczki i mleczko w spożywczaku? Czy tam nie ma wymagań od 100.000 zł dochodu miesięcznie? Proszę o przeanalizowanie nowych opcji dla klientów, którzy chcą nadal zbierać punkty”

– pisze jeden z czytelników, pan Wojciech. Jak żyć, panie Wojciechu? Już podpowiadam. Po rejteradzie Citi na rynku zostały już tylko dwie instytucje finansowe oferujące uczestnictwo w programie Miles and More (jest też Raiffeisen, w którym zbiera się mile z WizzAir). Pierwszą z nich jest znany wszystkim mBank, w którym można mieć kartę kredytową Miles and More w odmianie standardowej lub premium. Druga to amerykański Diners Club, oferujący kartę obciążeniową (czyli taką z obowiązkiem spłacenia całego długu w pewnym czasie po zakończeniu okresu rozliczeniowego – a nie tylko minimalnej części, np. 5%). Karty Diners Club nie są tak popularne w Polsce, jak te ze znaczkiem Visy lub MasterCarda, ale da się nimi zapłacić w większości punktów handlowych (nie mają jeszcze czipa, więc zatwierdzamy transakcję po staremu, podpisem).

Sprawdź też wpis: w którym banku przeżyjesz największy odlot?

Co wybrać? Wszystkie „plastiki” na początek oferują 2000 mil powitalnych. Podstawowa karta mBanku oraz plastik Diners Club pozwalają też gromadzić punkty w identycznym tempie – przelicznik to 5 zł to jedna mila. Identyczne są też warunki „nieśmiertelności” mil – trzeba systematycznie używać karty na zakupach (nie mieć „pustych” miesięcy, gdy karta lezy w portfelu). Czym się różnią? Karta Diners Club jest droższa: kosztuje 100 zł w pierwszym roku, w drugim – już 350 zł (chyba, że jest promocja, to dadzą drugi rok też za 100 zł lub nawet za darmo). W cenie jest ubezpieczenie podróżne, saloniki VIP na lotniskach i parę gadżetów, które jakiś czas temu omawiałem na przykładzie innej karty z tej „rodziny”. Podstawowa karta „lotnicza” mBanku na starcie kosztuje 10 zł, a opłata za jej roczne używanie wynosi 200 zł. Ale… tego ostatniego obciążenia można uniknąć, legitymując się rocznymi transakcjami na poziomie 18.000 zł (czyli 1500 zł miesięcznie).

Teraz słów kilka o mBankowej karcie lotniczej w wersji Premium. Tu jest już całkiem wypaśny wypas, bo punkty zbiera się prawie dwa razy szybciej, niż w przypadku standardowej karty mBanku – w tempie 3 zł = 1 mila. Opłata „na wejściu” wynosi 50 zł, ale dopiero roczna zabija – 600 zł. Można jej uniknąć, legitymując się rocznymi obrotami na poziomie 60.000 zł (czyli wachlować w tempie 5000 zł miesięcznie). Ale za to, mając takie tempo wachlowania, dość szybko – już w ciągu półtora roku można uzbierać na darmowy lot do Chicago. Niezła opcja dla posiadaczy trzech i więcej średnich krajowych. Nad oboma kartami mBanku klienci Citi powinni się mocno zastanowić, bo – jak donoszą mi posiadacze kończących żywot kart Citi – LOT już poinformował ich o ciekawe promocji. 

„Szanowni Państwo, zapraszamy na pokład. Z kartą kredytową Miles & More mBanku nadal można zbierać mile i przedłużać ich ważność. Tylko teraz 5 000 mil na dobry start. Zachęcamy do zamiany posiadanej karty kredytowej na Miles & More mBanku. W ramach promocji „Przenieś kartę kredytową” gwarantujemy:  * oprocentowanie 9,9% nominalne w skali roku przez 12 miesięcy, * 0 zł za wydanie karty kredytowej” 

Jak widać ani w LOT, ani w mBanku nie mają zamiaru „odpuścić” citibankowych klientów, zwłaszcza, że z reguły karty kredytowe w tym banku miewają osoby o co najmniej średnich dochodach, często podróżujące po świecie. Pakiecik 5000 mil na starcie plus zniesienie opłaty za wydanie karty to niezła propozycja, choć trzeba pamiętać, że nie unieważnia ona konieczności dość intensywnego używania karty, by uniknąć za rok wysokiej opłaty – 200 zł (w przypadku standardowej karty) lub 600 zł (w przypadku plastiku premium). 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu