Masz do ulokowania większą kwotę? Oto największy błąd jaki możesz zrobić

Blog „Subiektywnie o finansach” jest dość popularnym miejscem w sieci. Pół miliona Waszych odwiedzin miesięcznie to mocny argument dla każdej instytucji finansowej, która uczyniła brzydki zwyczaj z naciągania klientów. Wśród licznej korespondencji, którą otrzymuję od Was, zdarzają się też listy z prośbą o radę: co zrobić z pieniędzmi. Jest mi niezmiernie miło, że traktujecie mnie jak autorytet w tak ważnej sprawie, jak zarządzanie swoimi pieniędzmi. Niestety, chcąc być wobec Was fair, przeważnie nie zaspokajam Waszych oczekiwań i nie daję prostych porad: kup to, zainwestuj w tamto, załóż lokatę w tym banku, a fundusz weź z tamtego TFI.

Jak pomnażać oszczędności?Powód jest prosty i wcale nie taki, o którym myślicie – że nie chcę promować konkretnych instytucji finansowych. Otóż chętnie promuję to, co dobre. Robię to na własny rachunek, pewnie czasem się mylę, ale doradzam – wtedy, kiedy czuję się na siłach, by doradzić – konkretnie i na temat. Wie o tym każdy, kto sięgnął po moją książkę „Jak pomnażać oszczędności”, (ostatnio jest też dostępna w formie e-booka). Tyle, że jeśli zadajecie mi pytanie typu: „panie Maćku, co zrobić z 50.000 zł, które mam w skarpecie?„, to mam poważny problem. Bo decyzja o ulokowaniu takiej kwoty zależy nie tylko od mojego rozeznania, ale przede wszystkim od sytuacji finansowej czytelnika, jego planów życiowych, sytuacji rodzinnej, dochodów, kosztów, comiesięcznych obciążeń, kredytów, innych posiadanych już produktów finansowych (ubezpieczenia na życie, plany oszczędzania), podejścia do ryzyka, no i oczywiście od wieku. Tych wszystkich informacji przeważnie mi nie podajecie, a to i tak byłoby za mało. Powinniśmy po prostu usiąść przy kawie i godzinkę pogadać. Dopiero wtedy mógłbym Wam profesjonalnie doradzić, nie robiąc Wam krzywdy.

Oto przykład. Napisała do mnie czytelniczka, pani Magda. „Pańskiego bloga i stronę na Facebooku poleciła mi znajoma. Piszę ponieważ jestem kompletnym laikiem jeżeli chodzi o inwestowanie pieniędzy i nie mam nikogo znajomego, kto mógłby mi w tej materii doradzić. Jeśli dostaje Pan setki takich wiadomości, to moja pewnie gdzieś zaginie w ich morzu. Liczę jednak, że może akurat będzie Pan dysponował wolną chwilą, przeznaczoną na rady dla totalnie nieżyciowych i zagubionych w meandrach finansowego świata obywateli i uzyskam jakąkolwiek wskazówkę„. Pani Magdo, czytam wszystkie mejle, choć niektóre z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Jeśli ktoś z Was nie dostał jeszcze ode mnie sygnału, a napisał mejla – na pewno dostanie. Ale rzeczywiście – to są setki wiadomości i to może trwać miesiącami. Wracając do sprawy: „Mam do zainwestowania 170.000 tys zł. W związku z moim małym pojęciem o rynku finansowym byłam dziś w Expanderze, gdzie doradca polecił mi zainwestowanie części pieniędzy w produkt strukturyzowany oparty na ropę.naftową. Nie wiem zupełnie co robić, bo zupełnie się na tym wszystkim nie znam. Słuchać grzecznie doradcy Expandera, czy może polecić Pan jakiegoś innego doradcę? Jeszcze raz przepraszam za zakłócanie spokoju. Będę wdzięczna za jakiekolwiek rady, czy wskazówki„. Pani Magdo, odkąd prowadzę ten blog nie wiem co to jest spokój, więc nie ma za co przepraszać.

Cóż mogę odpowiedzieć na taki list? W zasadzie powinienem się uchylić, bo o pani Magdzie wiem tylko tyle, że ma 170.000 zł na zbyciu. Nie jestem tak mądry, jak doradca Expandera, który od razu wiedział, że trzeba się wpakować z całą kwotą w ropę naftową, bo pewnie od sprzedaży tej struktury uzależniona jest jego premia. Napisałem pani Małgosi tak: „Dzięki za list. Proszę nie słuchać żadnych doradców. Kwota jest zbyt poważna, żeby inwestowali ją ludzie żyjący z prowizji od banków, funduszy i firm ubezpieczeniowych. Aby Pani kompetentnie poradzić, musiałbym dużo więcej o Pani wiedzieć – wiek, finanse, rodzina, plany, oszczędności, praca, dochody, wydatki… Nie wolno Pani zainwestować w jedną rzecz. Musi Pani mieć portfel kilku inwestycji. Najlepiej takich, które zależą od różnych czynników. Przykładowo: lokaty w dwóch bankach (jedna na krótko, druga na długo), obligacje 10-letnie rządowe, jakiś fundusz inwestycyjny, albo lepiej dwa (ten drugi nie inwestujący w Polsce, ale np. w Azji, albo w Ameryce Łacińskiej), no i coś alternatywnego – złoto, monety albo coś w tym guście… Krótko mówiąc: wszystkiego po trochu. Moja rada nie posiada podstawowej cechy – nie określa proporcji inwestycji. Co ma być clue, a co domieszką. Więcej na długo, czy na krótko? Stawiać na fundusz krajowy, czy więcej włożyć w zagraniczny? Jaki konkretnie fundusz wybrać? Co z ryzykiem walutowym? To temat na długą rozmowę face to face. Dopóki nie wiem na co mają być te pieniądze, to nic więcej nie mogę powiedzieć...”.

Napisałem pani Magdzie jeszcze jedno: że jest idealnym czytelnikiem mojej książki o inwestowaniu. Polecam lekturę, ale nie dlatego, żeby Was naganiać do wydawania pieniędzy. Po prostu uważam, że po lekturze tej książki będziecie mieli wystarczającą wiedzę, by nie bać się lokowania pieniędzy, by wiedzieć mniej więcej jak się do tego zabrać, a przede wszystkim – by poradzić sobie bez Expanderów, Open Finansów i innych tego typu przybytków finansowej rozkoszy. I bez tych bankowych mądrali, którzy mają plan sprzedażowy i co kwartał muszą Wam wcisnąć jakiś nowy kit. A o tym jak czasem działają naganiacze zwani „ekspertami”, „doradcami klienta”, „private bankerami”, niech świadczy list, który trafił na mą skrzynkę e-mail kilka dni temu. W liście opisany jest anons jednego z pośredników finansowych, który w internecie poszukuje sprzedawców chętnych do współpracy. Zobaczcie jakie są wymagania. „Firma ubezpieczeniowa (i tu nazwa firmy) oferuje, że bardzo porządnie zapłaci za każdą osobę, którą dzięki tobie pozyska. Nie musisz wkładać w interes własnych pieniędzy. Prowizja jest bardzo wysoka – rok składkowy pozyskanej osoby„.  Niewielu jest doradców, którzy by się oparli pokusie. Przy składce 200 zł miesięcznie za pozyskanie każdego nowego jelenia można zarobić… 2400 zł.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij