4 czerwca 2024

Inflacja spadła do 2,5% w skali roku, ale koszt kredytu na mieszkanie nie chce iść w dół. Marże kredytów hipotecznych coraz wyższe. Co się dzieje?

Inflacja spadła do 2,5% w skali roku, ale koszt kredytu na mieszkanie nie chce iść w dół. Marże kredytów hipotecznych coraz wyższe. Co się dzieje?
Współautor: Maciej Samcik
62

Wysokie marże kredytów hipotecznych. Inflacja jest coraz niższa, co powinno powodować też obniżenie ceny pieniądza, a więc i kosztów kredytu. Niestety to się nie dzieje. Co więcej, część banków żyłuje marże kredytów hipotecznych do poziomu przekraczającego znacznie 2%. Niektóre banki w standardowej ofercie wystawiają marże sięgające nawet 2,5-2,8%. Jak w tych warunkach w ogóle myśleć o zakupie mieszkania na kredyt? Jak wywalczyć rozsądną marżę?

Dwa lata temu wydawało się, że kredytobiorcy są u bram piekła. Inflacja wynosiła kilkanaście procent w skali roku, a średnie oprocentowanie kredytów hipotecznych przekraczało 9% w skali roku. Raty w przypadku wielu osób były dwa razy wyższe niż w erze niskich stóp procentowych i niskiej inflacji. Rząd – żeby ulżyć spłacającym kredyty – przygotowywał wakacje kredytowe, a rynek nowych kredytów był zamrożony. Nikt nie chciał tak drogo pożyczać. Nic dziwnego, przy oprocentowaniu na poziomie 9% rocznie na pożyczonych 300 000 zł w ciągu 30 lat trzeba oddać prawie 900 000 zł.

Zobacz również:

Ostatni rok przyniósł zaskakujący spadek inflacji. Obecnie wynosi ona ok. 2,5%, czyli jest na całkiem normalnym poziomie, przy którym zwykle koszt kredytu hipotecznego nie powinien przekraczać 4-5% w skali roku. Tymczasem oprocentowanie kredytów hipotecznych to nadal ok. 7,5-8%. A w niektórych bankach nawet wciąż 9% w skali roku!

Punktem odniesienia do ceny kredytu powinien być koszt pieniądza na rynku międzybankowym. A ten wynosi obecnie – jeśli patrzymy na WIBOR 3M – jakieś 5,85%. Do tego banki dodają swoje wynagrodzenie, czyli marżę. Większość udzielanych obecnie kredytów ma okresowo stałe oprocentowanie (na 5-10 lat), ale nie zmienia to faktu, że niezwykle rzadko można spotkać kredyty z oprocentowaniem na poziomie znacznie poniżej 8%. Zaś nierzadko jest to ponad 8,2-8,3%.

Oznacza to, że marże doliczane przez banki do stawki WIBOR często sięgają 2,5% i więcej, zaś rzadko spadają poniżej 2%. Generalnie jest to związane z tym, jaką wartość ma parametr LTV oraz z jakich produktów dodatkowych zechce skorzystać klient. Kiedyś 2% to była marża „zaporowa” dla gorszego klienta. Zaś dobremu pożyczało się pieniądze przy marży 1,2-1,5%. Teraz jest inaczej. Niewykluczone, że banki odbijają sobie na nowych klientach to, co tracą, udzielając „przymusowo” wakacji kredytowych dotychczasowym klientom.

Część banków uznała kredyty hipoteczne za produkt obarczony wysokim ryzykiem regulacyjnym i niewykluczone, że po cichu wpisały to ryzyko w ceny. Bankowcy zawsze woleli udzielać niezabezpieczonych kredytów gotówkowych niż tych hipotecznych (lepiej zarabiali na „gotówce”), ale teraz ten trend się pogłębia. Wciąż można wywalczyć niezłą marżę, ale trzeba być naprawdę dobrym klientem (wysoki wkład własny, wysokie dochody, klient multiproduktowy).

Bankowcy są też od lat zniechęcani do udzielania kredytów poprzez podatek bankowy skonstruowany tak, że od kredytu się go płaci, a jeśli te same pieniądze przeznaczy się na zakup emitowanych przez rząd obligacji, to się go nie płaci. Obligacje są bez ryzyka i dają obecnie 5,6% rocznie pewnego zysku.

Żeby bank miał interes pożyczyć komuś pieniądze – nawet pod hipotekę – musi dostać więcej. Ryzyko niewypłacalności klienta, ryzyko związane z regulacjami państwowymi oraz koszty działania całej bankowej machiny (analiza klienta i nieruchomości, czas pracowników obsługujących klientów itp.) – tego wszystkiego nie ma przy inwestowaniu w obligacje.

Lek na wysokie marże kredytów hipotecznych? Pożyczać na krótko

Wysokie marże kredytów hipotecznych teraz – przy niskiej inflacji – bolą relatywnie bardziej. Gdy inflacja była znacznie wyższa niż oprocentowanie kredytu – dług się dewaluował mimo wysokiego oprocentowania. Czyli siła nabywcza rat była coraz mniejsza. Dodatkowo wartość zabezpieczenia (nieruchomości) rosła. Ale to się dzisiaj zmieniło.

Obecnie inflacja jest znacznie niższa, natomiast oprocentowanie kredytów zmieniło się jedynie nieznacznie. Możemy przyjąć, że wynosi ono średnio 7,5% w skali roku po dobrych negocjacjach i jeśli mówimy o kliencie „bez skazy” (przy większych kredytach można wynegocjować z bankiem tego typu oprocentowanie).

Według niedawno opublikowanego raportu PKO BP średnia marża kredytu hipotecznego przekracza 2,2% i rośnie. Warto pamiętać, że do tej średniej bierze się wszystkie kredyty, również te promocyjne, do których bank dokłada cross-selling. Marże „gołych” kredytów – dla klientów, którzy nie biorą w danym banku również karty kredytowej, konta osobistego, ubezpieczenia na życie i nie zobowiązują się do przeniesienia doń pensji – są przeważnie znacznie wyższe od tej średniej.

Marże kredytów hipotecznych
Marże kredytów hipotecznych

Przy 30-letnim okresie kredytowania oznacza to ratę na poziomie prawie 2100 zł, z czego odsetki na początku wynoszą 1875 zł (kapitał to jedynie 223 zł). Przy takich warunkach (oczywiście mogą się zmienić) i spłacie rat zgodnie z harmonogramem, w ciągu 30 lat oddamy 755 000 zł.

Czy to dużo czy mało? Patrząc przez pryzmat obecnych pieniędzy, kwota wydaje się horrendalna. Ale pamiętajcie, oddajemy ją w ratach (360 rat), a nie jednorazowo. Poza tym wartość pieniądza w czasie się zmienia. Nie jest to już taki spektakularny spadek jak w okresie, kiedy inflacja wynosiła nawet ponad 15%. Ile dzisiaj za 755 000 zł można kupić – wiemy. A jaka to będzie (realnie) wartość tej kwoty za 30 lat? Przy założeniu, że inflacja wyniesie średnio 3% (tak jak teraz), będzie to około 311 000 zł.

Koszt kredytu to pochodna głównie pożyczonej kwoty, okresu kredytowania oraz oprocentowania. Pomijam tutaj koszty dodatkowe takie jak m.in. ubezpieczenia oraz opłaty np. za kartę lub konto. Gdyby te 300 000 zł oddać w 20 lub nawet 10 lat, to koszty i proporcje rat wyglądałyby zupełnie inaczej. Rata dla 20 lat spłaty kredytu to 2417 zł i łącznie do oddania byłoby ok. 580 000 zł. Natomiast w przypadku 10 lat mamy ratę 3561 zł i do oddania 427 000 zł. To „trochę” mniej niż 755 000 zł przy spłacie przez 30 lat.

Zwróćcie, proszę, uwagę na to, że istotnie zmieniają się proporcje odsetek do kapitału w racie. Im krótszy okres kredytowania, tym (w racie) więcej kapitału. Poza tym rata odsetkowa (przy spłacie w ratach równych) jest taka sama. Dlatego, jeśli chcesz, aby było taniej, to skracaj okres kredytowania. Albo od razu – jeżeli masz zdolność kredytową, albo przynosząc do banku nadpłaty w czasie spłacania rat.

Czytaj też: Mamy najdroższe kredyty hipoteczne w Europie. Czy przyjęcie euro obniżyłoby ich oprocentowanie? Zaskakujące wnioski z danych EBC

Oddaję bankowi 2,5 razy więcej. Czy to lichwa?

Wysokie marże kredytów hipotecznych prawdopodobnie wynikają z innego podejścia banków do kredytów hipotecznych po „aferze frankowej” oraz z powodu wakacji kredytowych. Banki zostały też rozpieszczone „Bezpiecznym Kredytem 2%”, który napompował popyt na kredyty hipoteczne. Klienci otrzymujący dopłaty do rat byli dużo mniej wrażliwi na cenę kredytu, co banki wykorzystywały.

Teraz sytuacja się trochę zmienia, bo nie ma już – i jeszcze przez chwilę nie będzie – programu tanich kredytów. Przy obecnym oprocentowaniu popyt na kredyty hipoteczne nie będzie wysoki. Chyba że mocno spadną ceny nieruchomości przy jednoczesnym wzroście zdolności kredytowej (czyli wynagrodzeń). Ale dziś dzieje się tylko ta druga okoliczność. Banki deklarują, że wracają na rynek kredytów hipotecznych i zwiększają swój apetyt na ich udzielanie. To oznacza, że marże powinny zacząć spadać.

Dziś sytuacja jest taka, że na pożyczonych 300 000 zł trzeba oddać (w ciągu 30 lat) około 2,5x więcej. Dla niektórych to wręcz lichwa i rozbój w biały dzień. Ale to jedna strona medalu. O zmianie wartości pieniądza w czasie już pisałem. Gdybym dziś pożyczył od Ciebie 300 000 zł na 30 lat, to ile miałbym oddać? Pewnie co najmniej tyle, ile wynosi długoterminowa inflacja plus jakieś wynagrodzenie. Całkowicie pomijam tutaj kwestie związane z ryzykiem pożyczki (bo przecież pożyczkobiorca może nie chcieć lub nie móc płacić rat).

Przy inflacji rzędu 3% rocznie dziś pożyczone 300 000 zł zwrócone za 30 lat będzie warte tylko 125 000 zł. Gdybym miał z powrotem dostać 650 000 zł (a tyle bym dostał za taką pożyczkę przy stałym oprocentowaniu 6% rocznie), to niekoniecznie te pieniądze byłyby realnie więcej warte niż 300 000 zł dziś – przyszła inflacja jest zagadką.

Dlatego tak ważna dla opłacalności kredytów jest niska inflacja i powiązana z nią niższa cena pieniądza (ona powoduje, że kredyt, który ochroni realną wartość pieniędzy dla pożyczkodawcy, nie musi kosztować 6-7% rocznie, lecz np. 4%) oraz zdolność kredytobiorców do finansowania części zakupu własnymi oszczędnościami. I do pożyczania pieniędzy na krócej niż 30 lat. Te trzy czynniki sprawiają, że cena kredytu staje się bardziej akceptowalna.

Kiedy spadnie oprocentowanie kredytów?

Wbrew pozorom wraz ze spadkiem inflacji sytuacja kredytobiorców – i tych którzy o kredycie dopiero myślą – wcale się nie poprawiła. Mamy nieco niższe oprocentowanie kredytów, ale inflacja spadła bardziej, więc realna wartość wpłacanych do banku rat de facto wzrosła. Inflacja wynosi dziś 50-70% oprocentowania kredytu, dwa lata temu proporcja była odwrotna. Wówczas to koszt kredytu był dwa razy niższy od inflacji.

Niby ciut tańszy (nominalnie) kredyt daje większe możliwości zakupowe, ale aby kupić podobne mieszkanie jak 2-3 lata temu, potrzebna jest znacznie większa kwota. Ceny nieruchomości wystrzeliły niesamowicie. Co ciekawe, powodem była nie tylko inflacja, ale przede wszystkim kredyty z dopłatą. Co zatem mają powiedzieć ci, którzy chcą kupić mieszkanie, ale na dopłaty się nie łapali (i w przyszłości to się nie zmieni) oraz nie mają dużych oszczędności – a więc są skazani na drogi kredyt?

Stopy procentowe się nie zmieniają. Nie spadają nawet pomimo znacznie niższej inflacji. A wiadomo, że stopy procentowe NBP mają silny wpływ na wartość WIBOR, który jest podstawą oprocentowania kredytów. Co zrobić, żeby kredyty hipoteczne w Polsce potaniały? Czekać na program #naStart czy stawiać na inne pomysły? Zapraszam do dyskusji.

zdjęcie tytułowe: Copilot AI/Canva

Subscribe
Powiadom o
62 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Sylwester
9 dni temu

W tym przypadku UE powinna się wziąć za sektor bankowy i wymusić udzielenie kredytu dla dowolnego mieszkańca Unii, oczywiście w walucie obsługiwanej przez bank, czyli np. EUR. Obecnie mamy do czynienia z oligopolem i cichą zmową banków, które podnoszą marże na tyle, by nie wypaść z rynku, a przy okazji zobaczyć, czy się uda złapać jelenia, czyli w skrócie, nie ma konkurencji, dopiero zagraniczne banki mogłyby taką stanowić.
Rozmarzyłem się, nie ma co…

Admin
9 dni temu
Reply to  Sylwester

A to całkiem ciekawy pomysł – na pewno zwiększyłby konkurencję na rynku kredytów w niektórych krajach i dla niektórych grup klientów. Ale czy akurat to zadziałałoby w Polsce? Na rynku depozytów nie działa – jest platforma Raisin, która pozwala pozyskiwać bankom z całej Europy pieniądze od polskich konsumentów (tanio, bo w Polsce nie trzeba dużo, żeby przebić ofertę lokalnych banków) i jakoś zbyt wielu chętnych nie ma…
Więc tak, obawiam się, że to tylko senne marzenie 😉

maciej
8 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale to jest kwestia zaufania. Przeciętna osoba nie ufa jakiemuś Raisinowi, bo to może się zwinąć za miesiąc, a ty człowieku zostań z kłopotem. Możliwość wzięcia taniego kredytu w banku w bodajże Finlandii jest nieporównywalna.

Admin
7 dni temu
Reply to  maciej

Zgadzam się co do kwestii zaufania, dlatego jest dywersyfikacja

Artur
8 dni temu
Reply to  Sylwester

Panie Sylwku pożycz mi Pan stówę, za rok oddam 102.

PawełS
8 dni temu
Reply to  Artur

Przebijam ofertę, oddam 103 ????

Radek
8 dni temu
Reply to  Artur

i tak 33 razy i mamy całkiem dobry zarobek 🙂

stef
8 dni temu
Reply to  Sylwester

tylko że prawie wszystkie polskie banki mają właściciela z zagranicy więc nadal to on ustali marżę i czy polski”odział” udzieli kredytu na warunkach z Niemiec albo Hiszpanii.

T1000
7 dni temu
Reply to  Sylwester

Brak wejścia Polski do strefy euro się kłania, takie są skutki oporu przed wspólną walutą. Za „suwerenność” słono trzeba płacić.

erdwa
6 dni temu
Reply to  Sylwester

A może poszukałbyś gdzieś w sieci ile bank musi płacić za pożyczony pieniądz w formie obligacji? Podpowiem. To wibor+ marża i marża wynosi nawet 2% (to raczej max).Bank płaci ludziom tyle co klient biorący u nich kredyt. O jakim ty oligopolu i szwindlach piszesz? Ty byś własne pieniadze pozyczał poniżej dzisiejszego wiboru?

David
9 dni temu

Wibor jest sztucznie ustalany przez same banki? – już są pierwsze pierwiosnki przegranych przez banki spraw w 1 instancji.

CPI to 50% kosztu kredytu obecnie dla kredytu obarczonego minimalnym ryzykiem.

Banki pożyczają pieniądze których de facto nie mają?

Jak masz spór z bankiem to możesz iść za darmo do Arbitra Bankowego prze ZBP, ale kto mu płaci za orzekanie? Jest też KNF i arbitraż. Możesz też iść do sądu powszechnego, ale dla sporów <50kPLN to nie ma sensu ekonomicznego

Kto kogo robi w h..a?

Artur
8 dni temu
Reply to  David

Obecnie WIBOR jest prawie taki sam jak stopa NBP więc wałka nie ma. Ale 8% od 0,5 miliona to przecież 40000 PLN odsetek rocznie no i dodaj jeszcze spłatę kapitału i już rata przekracza 4 tysiące. Jak komuś nie pasuje może pożyczyć gdzieś indziej np. wujek, ciocia itd.

Rafał
9 dni temu

Brać dziś kredyt ze stała stopa 8% to strzał w kolano.
Wskaźnikiem do kredytów powinny być srednia z lokat oferowanych przez banki klientom indywidualnym. To jest faktyczny koszt pozyskiwania pieniądza z rynku.

Artur
8 dni temu
Reply to  Rafał

Lepiej brać na 8% niż płacić landlordowi.

Rafał
8 dni temu
Reply to  Artur

Landlord nie wymaga wkładu własnego w wysokości kilkudziesięciu czy kilkuset tysięcy złotych, do tego wynajem pozwala na większą mobilność gdy nie wie się, jak rozrośnie się rodzina czy gdzie chcesz przez najbliższe kilka(naście) lat mieszkać. Jak większość rzeczy, są plusy i minusy.

Admin
8 dni temu
Reply to  Rafał

Słuszna uwaga (że się wetnę)

Artur
8 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie do końca się z tym zgodzę.

Artur
8 dni temu
Reply to  Rafał

To prawda ale gdy przyjdzie wiek emerytalny to emerytura nie wiem czy zaspokoi wymagania finansowe landlorda. Poza tym trzeba jeszcze jeść i lekarzy też przybywa a średnia emerytura to tylko 3500 złotych brutto więc mało a będą jeszcze niższe.

erdwa
6 dni temu
Reply to  Rafał

Rotfl.. Z taką wiedzą o pieniadzu i wartosci to ty może się lepiej nie bierz za inwestowanie

stef
8 dni temu
Reply to  Artur

Przykład z wczoraj:
mieszanie 800 000, koszt wynajęcia 2600 zł, koszt raty 4300 zł. kredyt na 360 miesięcy. oszczędzam łącznie 612 000. Pytanie czy to mieszkanie będzie za 30 lat nadal warte 800 000 czy mniej, a może więcej?

Artur
7 dni temu
Reply to  stef

Ale będzie Twoje i może warte z 1,5 miliona więc wynik około 0 jak weźmiesz krechę.

Belbeniusz
8 dni temu
Reply to  Rafał

Bez sensu, oferta depozytowa zmienia się z miesiąca na miesiąc, a kredyt bierze się często na dziesięciolecia.

Radek
8 dni temu
Reply to  Belbeniusz

tak, oferta depozytowa spada jak inflacja a k. hipoteczny trzyma poziom w oderwaniu od rzeczywistości

Łukasz
8 dni temu
Reply to  Rafał

A jaki lepiej brać? Zakładając, że trzeba brać. Opcja nr 1: stała stop, gwarantowane coś między 7 a 8% przez 5 lat. W każdej chwili możesz zrolować ten kredyt biorąc następny z niższą stopą. Jedyny wymóg to trochę czasu i utrzymywanie zdolności kredytowej. Opcja nr 2: zmienna stopa, nie znajdziesz nic tańszego niż 8% obecnie, większość ofert gorsza niż na stałej stopie. Jak podwyższą stopy/coś się stanie to leżysz i kwiczysz. Jak obniżą to poczekasz pół roku aż ci rata trochę spadnie, bo wibor ma czas. Przy odrobinie szczęścia za 2 lata obniżą stopy o tyle, żebyś przez kolejne 2… Czytaj więcej »

erdwa
6 dni temu
Reply to  Rafał

Śrdnia z lokat? A czemu nie średnia z rynku obligacji korpo emitowanych przez banki? Jak ja kupuję obligację PKO płacącą wibor+1% to nie jest to transakcja rynkowa i stawka rynkowa? A co 'lepszejszosci’ wynajmowania niż płacenia 8% to weź ty lepiej popatrz na to jak wyglądają wyniki inwestycyjne tych którzy wzięli kredyt i kupili mieszkanie a tych co płacą 2k miesięcznie za wynajem klitki. W skrócie – nabywca nieruchomosci ma mieszkanie warte kilkadziesiat% wiecej niż za nią zapłacił, przez lata miał kredyt ma stopie niższej niż wysokość inflacji i jeszcze może ją czesto wynająć. Po latach zostanie mu to mieszkanie… Czytaj więcej »

Jacuś
8 dni temu

Banki zawsze wyjda na swoje. Wzrost rentowności o kilkanaście procent, wiec nawet w czasach inflacji sobie poradzą. No i stwty niestety, odpisy na frankowiczów i inne takie też są na koszt osób które teraz dostarczaja bankom kapitał.

Admin
8 dni temu
Reply to  Jacuś

Półżartem: handlowanie pieniądzem nie może się nie opłacać. Jest z sumie łatwiejsze niż handlowanie czymkolwiek, co istnieje ;-)))

programista w Banku
8 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

W PUNKT !!! Od ponad 30 lat pracuję w bankowości… Jestem typowym „banksterem” My – pracownicy Banków – my żyjemy z 'okruszków’ Ja „od zawsze” pracuję w IT – w Bankach to elita… Nie pamiętam, żebym zarabiał mniej niż 4 średnie krajowe. Teraz to chyba ze sześć… nie śledzę… bo po co ? Od wielu lat pracuję ZDALNIE Mój bank co miesiąc dopłaca mi do wszystkiego… nawet do prądu !!! Dopłaca mi nawet do tego, że nie korzystam z samochodu… podczas dojazdów do pracy Ale ja nie dojeżdżam do pracy… Czasami…raz na miesiąc,.. Dyrektor mojego departamentu IT wysłał kiedyś maila… Czytaj więcej »

Admin
7 dni temu

w czym mogę pomóc? 😉

Maurcy
7 dni temu

ja bym się denerwował że się wyda, praca na obszarze poza ue bardzo często łamie różne regulaminy i paragrafy związane z przechowywaniem danych

Bart
7 dni temu

6 średnich = 50 000 na miesiąc, nie sadze 🙂

Tomasz
2 dni temu
Reply to  Bart

Nie ma co czytać wypocin tego „programisty w Banku” a wcześniej Adama czy Adama z Banku. Zawsze to samo pisze. Aż oczy bolą od czytania.

Karol
8 dni temu

„O zmianie wartości pieniądza w czasie już pisałem. Gdybym dziś pożyczył od Ciebie 300 000 zł na 30 lat, to ile miałbym oddać? ” Przecież bank nie pożycza swoich pieniędzy. On je kreuje i pożycza te wykreowane. Bankowi wystarczy 30.000, aby z nich wykreować i pożyczyć 300.000. Dalej mówimy o zmianie wartości pieniądza w czasie?

Admin
8 dni temu
Reply to  Karol

No dobra, jeśli włączamy w to kreację pieniądza to policzmy ile z tych 30 000 zł trzeba mieć na odsetkach przez 30 lat, żeby na koniec klient oddał te wykreowane pieniądze i żeby bankowi się opłaciło?

Karol
8 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Mnie to szczerze mówiąc nie obchodzi jak bank ma na to zarobić. Banki nie biedują, dobrze im się wiedzie. Jeżeli bank dostaje 8% rocznie z 300.000 zł, to ma przychód w kwocie 24.000 zł. To niemal pokrywa jego „wkład” początkowy. No i nie zapominajmy, że bank dostaje też kapitał, łącznie 300.000 zł.

Admin
7 dni temu
Reply to  Karol

Jeśli Pana nie obchodzi jak ma na to zarobić, to odpowiedź jest prosta – bank na to zarabia oprocentowaniem 8% rocznie od 300 000 PLN. Zagadka rozwiązana 😉

Artur
8 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

30000 na 30 lat rata równa 220,13 PLN przy założeniu stałego oprocentowania 8% Panie Maćku. Całkowity koszt kredytu czyli odsetki to 49246,03 PLN. Można też policzyć w drugą stronę te 30000 jako lokata bez procentu składanego aby było łatwiej. Niestety w kredytach hipotecznych kwoty są o wiele wyższe ale ilość rat pozostaje ta sama i potem płacz.

Admin
7 dni temu
Reply to  Artur

No tak, ale po pierwsze co z tego wynika? Że rata kredytu hipotecznego na 300 000 zł powinna wynosić 220 zł?
W tej kalkulacji trzeba by wziąć pod uwagę koszty pracowników, sprzedaży, utrzymania sieci, regulacyjne, utrzymania IT. To wszystko kosztuje. Handel elektronicznym pieniądzem jest w tym wszystkim najtańszy (koszty ryzyka kredytowego i marża) 😉

Artur
7 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

2200 zer Pan dobrze nie policzył.

Admin
7 dni temu
Reply to  Artur

Całe szczęście 😉

Michał
8 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Czyli bank płaci np 3% za to że ktoś powierza mu 30tys (900zł) i z tego ma 8% z 300tys (24tys) – w ogromnym uproszczeniu. Jeszcze bardziej się nie spina z tym, że pieniądz traci na wartości 😉

Admin
7 dni temu
Reply to  Michał

Realnie ma mniej, bo z tego pokrywa koszty pracowników, sprzedaży i utrzymania sieci oraz systemów informatycznych i narzuty regulacyjne (podatek bankowy, rezerwa obowiązkowa do NBP). Gdyby tego wszystkiego nie było – kalkulacja byłaby dobra. Ale oczywiście na koniec banki zarabiają po 20-30 mld zł rocznie, z czego 70-80% z marży odsetkowej, więc coś jest na rzeczy

Michał
7 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Z perspektywy operacyjnej, wpływ kosztów typu pracownicy/systemy jest w pewien sposób stały i przewidywalny tj nie zmienia się w zależności czy stopy spadają czy nie

Admin
7 dni temu
Reply to  Michał

To prawda

Radek
8 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

tez jestem ciekawy waszych wyliczeń

Artur
8 dni temu
Reply to  Karol

Gdyby nie kreacja pieniądza i dalsze tkwienie w systemie z Bretton Woods to nie miałbyś dziś ani kolorowego telewizora, internetu czy mieszkania lub domu na kredyt. Kreacja tworzy rozwój, wynalazki, wzrost gospodarczy, konsumpcję dobrą i tę złą też. Trzymanie się parytetu złota to był stracony czas. Świat mocno poszedł dopiero od lat 70 a, że banki przy okazji zarabiają to chyba nic w tym złego.

Admin
7 dni temu
Reply to  Artur

No właśnie, ciekawa dyskusja się otwiera – jak pieniądz zależał od pokrycia w złocie, to jego wartość mogła być stabilna, ale nie napędzał gospodarki. A teraz jest zależny od PKB, więc napędza gospodarkę, ale traci wartość.

Artur
7 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak najbardziej popieram.

mw-marek
6 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

ale to napędzanie gospodarki polega na tym, że wszystko z roku na rok musi rosnąć bo jak nie rośnie to jest kryzys. żeby rosło, mimo coraz większej automatyzacji, potrzeba coraz więcej siły roboczej. kiedyś ten system musi się całkowicie zawalić i będzie trzeba budować wszystko od nowa.

Artur
6 dni temu
Reply to  mw-marek

Pan to chyba w średniowieczu został.

Artur
7 dni temu
Reply to  Robert Sierant

Gdyby nie kredyty z banku i karty kredytowe dalej bym chyba mieszkał u teściów i niewiele posiadał. Banki nie są złe jeśli się u nich bierze na konkretne cele np. mieszkanie, dom, auto a nie na złą konsumpcję.

Admin
6 dni temu
Reply to  Artur

Pełna zgoda. Ja też dzięki pożyczonym pieniądzom robiłem najlepsze interesy w życiu

Artur
6 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A ja dalej robię te interesy. Dzięki temu mój dzień pracy trwa około 4 – 5 godzin i mogę odpocząć, zająć się czymś ciekawym.

Radek
8 dni temu

koszty działania całej bankowej machiny (analiza klienta i nieruchomości, czas pracowników obsługujących klientów itp.) – tego wszystkiego nie ma przy inwestowaniu w obligacje.”

a przy kredycie hipotecznym jest? zawsze banki mówiły ze właśnie na to idzie prowizja, więc skąd miałyby wynikać dodatkowe koszty w porównaniu do obligacji? gwarantuje że ich nie ma, przecież bank to firma i tak ustawia cennik by zarabiać

Admin
8 dni temu
Reply to  Radek

Fakt, na to powinna iść prowizja, a nie część marży, ale w polskich warunkach tak nie jest

Agg
7 dni temu

Prowizje i marże rosną przez ręczne ingerencję w rynek typu wakacje kredytowe czy programy rządowe. Wolny rynek reguluje się sam jednocześnie nie ma bańki spekulacyjnej po stronie sprzedających.

Admin
7 dni temu
Reply to  Agg

Tyż prowda

T1000
7 dni temu

Drogo? Welcome to Poland!

Psikuta S.
6 dni temu

Póki prawo będzie po stronie banksterów, to nic się nie zmieni.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu