27 marca 2023

Macierzyństwo wyklucza kobiety z rynku pracy na lata lub na zawsze. Donald Tusk proponuje „babciowe”. Czy to dobry pomysł? Kto zapłaci i czy się zwróci?

Macierzyństwo wyklucza kobiety z rynku pracy na lata lub na zawsze. Donald Tusk proponuje „babciowe”. Czy to dobry pomysł? Kto zapłaci i czy się zwróci?

Macierzyństwo wywraca życie do góry nogami, również to zawodowe. Najpierw długa przerwa od pracy, a potem choroby dziecka sprawiają, że wiele kobiet nie odnajduje się na rynku pracy, a część z nich zostaje wykluczonych z życia zawodowego na długie lata. Czy „babciowe”, czyli dodatkowe pieniądze dla matek powracających na rynek pracy, może cokolwiek zmienić?

Nowy pomysł opozycji to dodatkowe pieniądze dla kobiet powracających z z urlopu macierzyńskiego. „Babciowe” w kwocie 1500 zł miałoby być przeznaczane na zapewnienie opieki nad dzieckiem m.in. w postaci żłobka, ale nie tylko. Jak sugeruje nazwa programu, dodatkowe środki mogłyby służyć jako premia dla babci, która zajęłaby się wnukiem lub wnuczką.

Zobacz również:

Celem programu jest aktywizacja kobiet na rynku pracy. Dobrze, że ktoś w końcu zwrócił na to uwagę, bo na niskiej aktywności zawodowej kobiet tracimy wszyscy. Tylko czy dodatkowe pieniądze faktycznie rozwiążą problem?

Ile zapłacimy za „babciowe”? I czy to się zwróci?

Brzmi jak kolejny pomysł na rozdawnictwo? Opozycja zapewnia, że nie, bo przecież kobiety powracające to dodatkowe wpływy do budżetu. Donald Tusk podaje, że zaledwie 50% kobiet po urlopie macierzyńskim wraca do pracy, a opozycja chciałaby, żeby ten odsetek wzrósł do 90%. Jeśli ten bardzo optymistyczny scenariusz się spełni, to oznacza, że dodatkowe 120 000 kobiet pojawi się na rynku pracy.

W ostatnich latach w Polsce rodziło się co roku trochę ponad 300 000 dzieci i w kolejnych latach raczej nie ma co liczyć na wzrost tej liczby. Kobieta może wrócić do pracy po 20-tym tygodniu po porodzie, ale większość decyduje się na pozostanie z dzieckiem przez pierwszy rok jego życia.

Jeśli faktycznie „babciowe” sprawi, że 90% kobiet po roku urlopu macierzyńskiego wróci na rynek pracy i zdecyduje się skorzystać z pomocy państwa w finansowaniu opieki nad dzieckiem, to z budżetu państwa wydamy na to dodatkowo 4,8 mld zł w pierwszym roku, a zasiłek ma być wypłacany do czasu aż dziecko ukończy trzy lata.

Załóżmy, że średnio każda z tych kobiet otrzyma wynagrodzenie w kwocie 6000 zł brutto, przy takiej kwocie koszt pracodawcy wynosi ok. 7200 zł, a pensja netto to ok. 4200 zł. Oznacza to, że te ok. 3000 zł miesięcznie trafi do budżetu w postaci podatków, ubezpieczenia emerytalnego, chorobowego itp.

To łącznie ok. 4,3 mld zł dodatkowych wpływów (od 120 000 kobiet, które wcześniej nie pracowały). Uwzględniając te pieniądze, program będzie kosztował realnie tylko ok. 500 mln zł. W porównaniu do programu 500+, który kosztuje rocznie ok. 40 mld zł, to niewiele. Choć ostateczny koszt wydaje się stosunkowo niewielki, to mam jednak do niego zastrzeżenia.

Po pierwsze połowa kobiet i tak wróciłaby do pracy po „macierzyńskim”. Oznacza to, że te rodziny otrzymają ekstra 1500 zł, choć nic w ich życiu się nie zmieni. Z drugiej strony nie możemy dawać dodatkowych środków tylko tym, które wrócą do pracy tylko z uwagi na dodatkowe pieniądze. Byłoby to niesprawiedliwe wobec tych i tak pracujących i niemożliwe do weryfikacji, które kobiety zostały faktycznie zmotywowane przez „babciowe”.

Po drugie to byłby już czwarty z kolei dodatek dla rodziców. Mamy 500+ na każde dziecko. Mamy dodatek opiekuńczy na drugie dziecko w kwocie 12 000 zł rocznie (co razem daje 1500 zł, czyli tyle samo co „babciowe”, czyżby Donald Tusk po prostu powielał pomysły PiS?). Od kwietnia zeszłego roku mamy też tzw. żłobkowe w kwocie 400 zł. I te pieniądze razem póki co ani nie zwiększyły dzietności w naszym kraju, ani nie przyczyniły się do większego udziału kobiet na rynku pracy. Gdzie leży górna granica zasiłków, zanim ktoś się zorientuje, że to tak nie działa?

Po trzecie dodatkowe pieniądze na opiekę, czyli m.in. na żłobki sprawią, że prawdopodobnie za żłobek zapłacimy więcej. Wspomniane wcześniej żłobkowe w kwocie 400 zł działa w Polsce od kwietnia. Tymczasem żłobek, do którego chodzi moje dziecko, podniósł czesne o 200 zł kilka miesięcy później, a rodzice, którzy zapiszą swoje dzieci teraz, zapłacą o kolejne 200 zł więcej niż ja. Czyli cały dodatek poszedł na podwyżki.

Podobne historie słyszałam chyba od wszystkich znajomych, którzy mają dzieci w podobnym wieku. Być może te podwyżki i tak by nastąpiły, ale być może byłyby niższe. Z pewnością właścicielom żłobków łatwiej jest podnosić ceny, jeśli wiedzą, że rodzice mają dodatkowe pieniądze.

Po czwarte może wystąpić „żłobkowa bańka spekulacyjna”. W Polsce brakuje żłobków, zapisać dziecko do publicznego żłobka to cud. W niektórych lokalizacjach nawet do prywatnego trzeba zapisywać dziecko z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Jeśli na rynek pracy wkroczy dodatkowe 120 000 kobiet, to trzeba będzie znaleźć miejsce opieki dla 120 000 dzieci. Czy tę lukę wypełnią babcie? Nie sądzę. Z pewnością do żłobka będzie trudniej się dostać, a same żłobki będą mogły bez skrupułów podnosić ceny.

Dlaczego powrót do pracy jest trudny, a „babciowe” nie pomoże?

Powrót do pracy po macierzyńskim to często brutalne zderzenie z rzeczywistością. Podczas kilku lat przerwy powracająca do pracy kobieta musi zderzyć się z wieloma wyzwaniami. Jej pozycja mogła w tym czasie ulec przekształceniu, a same obowiązki wyglądają często inaczej niż przed urlopem macierzyńskim. Nauka wszystkiego od nowa jest trudna, a opanowanie nowych umiejętności wymaga czasu.

Długi okres wdrożenia sprawia, że oddala się możliwość potencjalnego awansu. W końcu na awans trzeba zasłużyć, wypada mieć więc opanowane bieżące obowiązki, do tego trzeba jeszcze wykazać się zaangażowaniem.

To może być szczególnie trudne dla matek, które nie mają w pobliżu rodziny do pomocy. Małe dziecko po oddaniu do żłobka potrafi chorować nawet kilkanaście razy w ciągu roku, a każda choroba to minimum kilka dni spędzone w domu z dzieckiem. Przy dużej częstotliwości zwolnień ciężko znaleźć czas na nadrobienie zaległości, nie mówiąc już o podejmowaniu nowych wyzwań zawodowych. Babciowe tutaj nie pomoże, bo do żłobka nie można wysyłać chorych dzieci. Co nam z dodatkowych pieniędzy, skoro i tak trzeba siedzieć z dzieckiem w domu?

Częste nieobecności w pracy mogą skończyć się tym, że pracodawca po jakimś czasie zwolni pracownicę lub po prostu nie przedłuży jej umowy. Badania pomazują, że w przypadku matek zmiana pracy wynika dużo częściej z wypowiedzenia umowy niż u ojców. Mężczyźni częściej zmieniają pracę z powodu awansu lub lepszej oferty u konkurencji.

Umowy są często nieprzedłużane matkom z innego powodu. Podczas ich nieobecności najczęściej pracodawca zatrudnia kogoś na zastępstwo. Jeśli taka osoba okaże przynajmniej w takim samym zakresie dobra jak jej poprzedniczka, to kobieta powracająca z urlopu może zostać odsunięta od swoich wcześniejszych obowiązków, bo pracodawca obawia się, że ponowne wdrożenie będzie trwało zbyt długo.

Znalezienie nowej pracy też nie jest łatwym zadaniem. Nawet jeśli kobieta w swoim CV nie wspomni o macierzyńskim, to na rozmowie rekrutacyjnej pracodawca pewnie zapyta o to, jak wyglądały obowiązki w ostatnich miesiącach. Kobieta z małym dzieckiem często jest odbierana gorzej niż mężczyzna, bo to właśnie kobiety dużo częściej biorą zwolnienia na dziecko, gdy ono choruje.

Jeśli rodzice nie mają możliwości wysłania dziecka do żłobka publicznego, to często jedyną opcją pozostaje prywatna placówka, której koszt to często 1500-2000 zł plus wyżywienie. Płacić trzeba niezależnie od tego, czy dziecko w żłobku jest codziennie czy przez choroby omija większość miesiąca. Po kilku dłuższych zwolnieniach w pracy wiele par stwierdza, że wydawanie co miesiąc tak dużej kwoty, podczas gdy dziecko głównie choruje, po prostu się nie opłaca i lepiej, żeby ktoś z dzieckiem po prostu został w domu. Tą osobą najczęściej jest właśnie matka.

Co ciekawe wśród bezdzietnych osób nie ma znacznej różnicy między aktywnością zawodową w zależności od płci. Wskaźnik aktywności zawodowej dla mężczyzn wynosi 92%, a dla kobiet 90%. Sytuacja diametralnie zmienia się po narodzinach dziecka. Wśród rodziców z najmłodszym dzieckiem w wieku 1-3 lata odsetek aktywnych zawodowo matek spada do 68%, a mężczyzn rośnie do 98%.

Bierne zawodowo matki jako główny powód braku wykonywania pracy zawodowej wskazują opiekę nad dzieckiem, ale większość z nich deklaruje, że chciałaby wrócić do pracy. Kobiety w podobnym stopniu jak mężczyźni są gotowe na przyjęcie awansu, który wiązałby się z koniecznością większej dyspozycyjności. Nie ma więc znaczących różnic między aspiracjami zawodowymi kobiet i mężczyzn. Niestety przy małym dziecku rozwój kariery zawodowej przez obydwojga partnerów jest często niemożliwy. Przeważnie osobą, która poświęca karierę na rzecz dzieci jest matka.

Kto cierpi na niskiej aktywności zawodowej kobiet?

Gospodarka. Niski wskaźnik zatrudnienia w kraju sprawia, że coraz mniej jest pieniędzy na utrzymanie obecnych i przyszłych emerytów. W Polsce od dawna dyskutujemy o tym, że kryzys demograficzny sprawi, że emerytury mogą być głodowe. Jednak istotnym sposobem na zwiększenie wpływów do ZUS jest aktywizacja zawodowa Polaków. Aktywność zawodowa wszystkich naszych rodaków, niezależnie od płci, jest niższa niż w większości krajów europejskich. W przypadku kobiet ta różnica jest szczególnie widoczna.

Źródło: „Jak zwiększyć aktywność zawodową kobiet w Polsce?”, Instytut Badań Strukturalnych

Ponadto kobiety, które są przeciążone pracą związaną z wychowywaniem dzieci oraz nie mogą znaleźć nowej pracy, mogą być mniej skłonne do posiadania kolejnego dziecka. Więcej na ten temat pisałam w tym tekście. Dotyczy to również mężczyzn. Jeśli w parze pracuje tylko mężczyzna, to on również może nie chcieć kolejnego potomstwa, bo będzie to się wiązało z koniecznością wykonywania dodatkowej pracy.

Pracodawcy. Statystycznie kobiety są lepiej wykształcone od mężczyzn. Główny Urząd Statystyczny podaje, że w Polsce ok. 7,6 mln osób ma wyższe wykształcenie. Aż 60% z nich to kobiety. Wypchnięcie poza rynek pracy tak dużej grupy osób z wyższym wykształceniem to stracony potencjał dla pracodawców i gospodarki.

Matki. Długa przerwa w pracy oznacza trudności z odnalezieniem się na rynku pracy, niższe zarobki, a więc i niższą emeryturę w przyszłości. To dlatego kobiety są dużo bardziej niż mężczyźni narażone w przyszłości na życie w biedzie. To właśnie dyskryminacja na rynku pracy jest wskazywana jako jeden z kluczowych powodów większego ubóstwa wśród kobiet. Wiele kobiet chciałoby bardziej rozwijać się zawodowo, ale długa przerwa w pracy sprawia, że trudniej im konkurować z mężczyznami czy bezdzietnymi kobietami.

Jesli nie babciowe, to co? Czyli gdzie należy szukać rozwiązania?

Dane pokazują, że Polki są mniej aktywne zawodowo niż większość Europejek. Oznacza to, że istnieje spory potencjał do tego, żeby bardziej zaangażować je w życie zawodowe. Co powinno się zmienić, żeby kobiety były bardziej aktywne zawodowo?

Wysokiej jakości opieka dla dzieci. W Polsce funkcjonuje ponad 4200 żłobków, niestety zdecydowana większość z nich to placówki prywatne. Od ubiegłego roku działa tzw. dodatek żłobkowy 400 zł, przyznawany niezależnie od dochodów rodziców. Jednak koszt żłobka prywatnego w wielu miastach to minimum 1500 zł plus wyżywienie. Nawet po uwzględnieniu dofinansowania, ta kwota znacząco obniża budżet wielu rodziców.

Źródło: Główny Urząd Statystyczny

Czesne trzeba płacić niezależnie od tego, ile dni w skali miesiąca dziecko było obecne w placówce. Tak wysokie koszty sprawiają, że kobietom z niskim wynagrodzeniem nie opłaca się posyłać dziecka do żłobka, szczególnie jeśli częste choroby sprawiają, że rodzic musi co chwilę brać zwolnienie w pracy. Przy dwójce dzieci ten koszt stanowi jeszcze większy udział w wynagrodzeniu. Darmowa opieka nad małymi dziećmi to jeden z najważniejszych rzeczy, jaka powinno zająć się państwo.

„Babciowe” może zmniejszyć ten problem, ale tylko na jakiś czas. Jak już wspomniałam wcześniej, po wprowadzeniu dodatku, właściciele prywatnych placówek będą prawdopodobnie podnosić ceny. Tym bardziej jeśli babciowe zadziała i wiele nieaktywnych zawodowo kobiet wróci na rynek pracy i będzie chciało oddać dzieci do żłobka. My nie potrzebujemy dodatkowych pieniędzy, które przekażemy prywatnym żłobkom. Potrzebujemy dobrej jakości dostępnych żłobków publicznych.

Większa elastyczność na rynku pracy. Sztywne godziny pracy sprawiają, że każda choroba dziecka wiąże się z koniecznością zwolnienia z pracy jednego z rodziców. Niestety pracodawcy w Polsce rzadko biorą pod uwagę ograniczenia rodziców, a brak elastycznego podejścia często przesądza o rezygnacji z pracy zawodowej matek.

Źródło: „Jak zwiększyć aktywność zawodową kobiet w Polsce?”, Instytut Badań Strukturalnych

Polki znacznie rzadziej niż Europejki mogą decydować o czasie rozpoczęcia i zakończenia pracy. Większa elastyczność w godzinach pracy sprawiłaby, że rodzice mogliby między sobą dzielić opiekę w przypadku choroby dziecka, a to przełożyłoby się na mniejsza liczbę zwolnień z pracy.

Opieka nad małym dzieckiem wymaga bardzo dużego zaangażowania czasowego. Praca w godzinach 8-16 z uwzględnieniem dojazdów do biura sprawia, że na kontakt z dzieckiem w ciągu doby zostaje 2-3 godziny. Z pewnością wiele kobiet chętniej podejmowałoby się pracy, gdyby miały możliwość pracy na część etatu. Większość niepracujących matek deklaruje, ze najchętniej podjęłoby się pracy w niepełnym wymiarze godzin.

Źródło: „Praca a dom. Wyzwania dla rodziców i ich konsekwencje.” Polski Instytut Ekonomiczny.

Niestety również i pod tym względem polski rynek nie wygląda dobrze, a praca na część etatu to wciąż rzadkość. Zaledwie 7% kobiet i 3% mężczyzn pracuje w niepełnym wymiarze godzin. W Unii Europejskiej jest to odpowiednio 28% i 8%.

Większe zaangażowanie ojców w opiekę nad dziećmi. Niska aktywność zawodowa kobiet wynika również ze stereotypowych wzorców kulturowych oraz przekonań na temat społecznej roli kobiet i mężczyzn. Czyli nawet gdy obydwoje rodziców pracuje, to głównie matka zajmuje się dziećmi oraz wykonuje zdecydowaną większość obowiązków domowych. A opozycja chętnie te stereotypy powiela. „Babciowe dla matek”, a co z ojcami i z dziadkami? Takie hasła tylko utwierdzają w przekonaniu, że to na kobiecie spoczywają wszelkie obowiązki związane z dzieckiem.

Niestety w większości przypadków sytuacja kobiet nie poprawia się, nawet gdy to one zarabiają w związku zdecydowanie lepsze pieniądze. Jak wynika z badania PIE, w parach, gdzie mężczyzna zarabia zdecydowanie więcej, zaledwie 6% ojców bardziej angażuje się w opiekę nad dziećmi. Gdy z kolei to pensja kobiety jest zdecydowanie wyższa, 32% ojców bardziej angażuje się w opiekę nad dziećmi, ale w 63% takich par obowiązki związane z dziećmi nadal spoczywają głównie na kobietach.

Podwójne obciążenie kobiet obowiązkami zawodowymi oraz domowymi sprawia, że czasem ich pogodzenie wydaje się niemożliwe. Dlatego kobiety opóźniają decyzję o powrocie do pracy. Jak wskazują autorzy badania PIE jedną z ważniejszych przyczyn nierówności w aktywności zawodowej między mężczyznami i kobietami jest wpływ wzorców kulturowych przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Na szczęście na przestrzeni lat możemy zaobserwować korzystną, choć nadal powolną, zmianę w tym zakresie.

Na całym świecie coraz częściej mówi się o konieczności wprowadzenia rozwiązań, które pomogą rodzicom w osiągnięciu równowagi między aspiracjami zawodowymi a życiem rodzinnym. Wiele z nich skupia się na osiągnięciu zrównoważonego podziału obowiązków między rodzicami, w szczególności na zwiększeniu zaangażowania ojców w opiekę nad dziećmi. I chyba nie ma innej drogi. Proporcjonalny podział obowiązków może sprzyjać utrzymaniu wysokiego zaangażowania kobiet na rynku pracy.

zdjęcie: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
75 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Paweł
1 rok temu

Kolejny pomysł który nijak ma się do rzeczywistości. Politycy myślą, że dziecko od 4 roku życia samemu się przygotuje rano i samo się do przedszkola zaprowadzi. Nie wszyscy mają przywilej pracować od 8 rano. Często oboje rodziców zwłaszcza z mniejszych miejscowości pracuje w systemie zmianowym. A pracodawcy rzadko idą na rękę. A wrócić do pracy za 3000 tyś. by 2500 zapłacić opiekunce gdzie tu logika. To jest problem wielu matek. Nie ma kto rano zaprowadzić do placówki bo system zmianowy. A przepraszam ” trzeba zmienić pracę i wziąć kredyt” , tylko w małych miastach pracy od godziny 8 rana jest… Czytaj więcej »

Paweł
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

Ja i żona pracujemy w tej samej firmie w systemie trzyzmianowym. Kierownik zaproponował małżonce jedną zmianę od 6 do 14 bo inaczej podobno się nie da. Tak wygląda elastyczność i pro rodzinność w w praktyce. Raz na trzy tygodnie trafimy razem na ranną zmianę. Nikt nie będzie przychodził do dzieci na 5 rano by ich przygotować i zaprowadzić do przedszkola. To są prawdziwe powody rezygnacji z pracy. Niestety nowe przepisy tego nie zmienią. Uzasadnienie odmowy indywidualnego czasu pracy zawsze się znajdzie.

Przemo
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

Owszem, ale przecież są firmy (w szczególności właśnie te, w których jest praca zmianowa), w których nie da się wprowadzić elastycznego czasu pracy.

WujekWładekPartyMix
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

Ciekawe kto ich zmusi do tej zmiany? Raczej nie PIP ze swoimi śmiesznymi karami ani nie Kodeks Pracy, który dopuszcza takie sytuacje jak prawo do tylko jednej niedzieli wolnej w miesiącu. Sami z siebie nie są niczym motywowani.

maciej
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

No nie mogę. Jakie elastyczne godziny pracy w fabryce? Naprawdę jesteście trochę oderwani od rzeczywistości.

maciej
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

Dla tego, że jest potrzebna konkretna ilość pracowników przy linii w czasie 8 godzin. Poza korporacjami nikt nie będzie płacił pracownikowi produkcji za 4 godziny pracy bo co on by wtedy robił? Musiałby ktoś zatrudnić 2 pracowników na pół etatu, tylko po co jeśli można jednego na pełny. Mniej problemów. Tak samo zmienny system zmianowy nie jest realny. Wszyscy zaczynają o 6 i co wtedy, mają czekać na brakujące ogniwo, które się pojawi o 7?

Paweł
1 rok temu
Reply to  maciej

Trafione w punkt.

K
1 rok temu
Reply to  maciej

Tym samym pracownice fabryk wyrzucone zostają na bezrobocie, mimo, że praca jest 🙁

Marek
1 rok temu
Reply to  maciej

A co to fabryka? Tam roboty są…

Marek
1 rok temu
Reply to  Paweł

Spokojnie. System 10000 aut na miejscowość rozwiąże ten problem. Kolosy po kilkaset tysięcy nie będą mieć racji bytu….

Ruda
1 rok temu
Reply to  Marek

No i świetnie, już widzę jak pobudują mikro fabryki w ramach 15 minutowych miast, żeby każde osiedle miał swoją tak samo jak Żabki na każdym rogu ? Coś takiego mógł tylko idiotą wymyśleć.

Pablo
1 rok temu

„aż 50% kobiet po urlopie macierzyńskim nie wraca do pracy, a opozycja chciałaby, żeby ten odsetek wzrósł do 90%.” – to chyba im się kierunki działania pomyliły 🙂

Paweł
1 rok temu

Jestem ojcem dwójki dzieci malutkich 4 miesiace, 2lata drugie. Nie wyobrażam sobie aby żona po rodzicielskim wróciła do pracy -> zanim dzieci pójdą do przedszkola. Dziecko małe ma być z matką i tak samo uważa zona. A nie w złobku.

Radek
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

Może nie potrafi 🙂
Co to za pomysł by udowadniać przedmówcy, że on będzie lepiej czuł się w domu a jego żona lepiej będzie czuła się w pracy? Myślę, że jako dorośli ludzie sami wiedzą jaki układ im pasuje a państwu nic do tego.

A ja zapytam tak: dlaczego mężczyzna ma pracować do 65 roku a kobieta do 60 roku życia? Kobieta potrafi wykonać wszystkie te same obowiązki co mężczyzna do 65ki, zgadza się?

Radek
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

A różnica w wieku emerytalnym jest odpowiedzią na Pani pytanie z tekstu.

„ A opozycja chętnie te stereotypy powiela. „Babciowe dla matek”, a co z ojcami i z dziadkami?”
Ojcowie i dziadkowie są w pracy, a babki w domu. To nie stereotypy powielane przez opozycje tylko rzeczywistość.

Przemo
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

W dzisiejszych czasach to działa tak, że wiele babć ma wnuki głęboko gdzieś i żadna siła ich nie zmusi, by robić za nianię. Nawet za 1500…

Ppp
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

Bo więcej zarabia i otrzymuje rodzinę? To się może nie podobać, ale tak zwykle jest i trzeba wziąć ten fakt pod uwagę.
Generalnie uważam, że te wszystkie programy mają jedną wspólną wadę – są OPÓŹNIONE o dwadzieścia kilka lat. W latach 90-tych ludzie nauczyli się, że na dzieci ich nie stać, a teraz wyrosło pokolenie jedynaków, dla których posiadanie dziecka w ogóle nie jest koniecznością. Żaden program nie pomoże, skoro sam pomysł posiadania dziecka jest mało popularny.
Pozdrawiam.

Tabba
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

„nawet w parach, gdzie kobieta zarabia zdecydowanie wiecej, to na kobiecie spoczywa większość obowiązków związanych z dzieckiem” – Ma pani jakieś dane na podparcie tych teorii? Czy to kolejne powielanie schematów schematami? W moim otoczeniu wszyscy mężczyźni są zaangażowani w opiekę nad dziećmi. Znam też dwie mamusie które pomimo tego że ich mężowie pracują na cały etat a one siedzą w domu to i tak żądają od tatusiów dzielenia się obowiązkami „pół na pół” – na tym wg nich polega ta „sprawiedliwość” społeczna.

Pawceluto
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

Nie twierdzę, że tak nie jest, ale „dane” jak Pani twierdzi na wykresie typu „opracowanie własne PIE na podstawie przeprowadzonego badania” pod względem merytorycznym oraz statystycznym są tyle samo warte co komentarze tutaj. Brak informacji na jakiej próbie takie badanie było robione, w jaki sposób (np. ankiety wypełniane wyłącznie przez internet z samego tego faktu są mocno wypaczone), kto oceniał i w jaki sposób te „wyższe” zaangażowanie, czy dotyczyło ono także okresu obowiązkowego macierzyńskiego czy tylko czasu po nim (co byłoby bardziej miarodajne). Sama propozycja 1500 zł jako kolejne nic nie załatwiające rozdawnictwo jest tak bezdennie głupia, że na myśl… Czytaj więcej »

mrn
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

Pani Moniko, z całym szacunkiem ale PIE, o ile mnie pamięć nie myli, to instytucja, która m.in. stoi za Polskim Ładem…Tak więc…

Radek
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

A jak PIE i inne sondażownie badając opiekę nad dzieckiem oceniają taką sytuację: – matka zajmuje się dzieckiem – tatko leci do sklepu po zakupy dla całej rodziny Przypuszczam, że sytuacja zostanie zakwalifikowana jako taka, gdzie znowu ciężar opieki spoczywa na mamie. Czy jak dla odmiany tata pójdzie z dzieckiem na plac zabaw a mama będzie targać ciężkie siaty ze sklepu (zgrzewka mleka krowiego, zgrzewka mleka roślinnego, zgrzewka wody, serki, soczki, pieluchy itp) i statystyki dzielenia się obowiązkami dzięki temu się poprawią, to czy takiej matce będzie lepiej? Czy kobiety naprawdę zamiast spędzic czas z dzieckiem wolą dźwigać szafę czy… Czytaj więcej »

Przemo
1 rok temu
Reply to  Tabba

Dokładnie, znam takie przypadki. Jedna z pań to psycholog, biegła sądowa z tego zakresu :)))
Tam jest wszystko podzielone i rozpisane, nawet na „czytanie” wieczorne dziecku są dyżury. I nie ważne co i jak, tak ma być i już.

Stanisław
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

Nie ma powodu, aby ignorować szczególną więź, która jest w pierwszych latach życia między dzieckiem a mamą. To nie jest po prostu kwestia obowiązków.

mac
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

Akurat jest silniejsza bo nasz gatunek w taki sposób ewoluował. U naczelnych głównie samice zajmują się małymi dziećmi, głównie z powodów biologii. Tak po prostu jest. I nie wartościuje tu jednej więzi jako istotniejszej ale zwyczajnie innej i o innej intensywności w okresie rozwoju potomka.

K
1 rok temu
Reply to  mac

„U naczelnych głównie samice zajmują się małymi dziećmi”.
Dobrze jest, jak jest, nie ma co zmieniać :/ A z takim podejściem, które sprowadza człowieka do jego biologii, to się cofamy.
Może trzeba było zostać w jaskini, nie bylibyśmy narażeni na zmiany, w tym (r)ewolucję społeczno-kulturalną…

Pawel
1 rok temu
Reply to  K

Ale biologia to podstawa człowieka – cofamy sie, gdy wykluczamy naukę w imię ideologii.
Ty sobie masz tam jakaś rewolucje „spoleczno-kulturalna”, a dziecko może cierpieć – w ramach twojej chorej ideologii. Dyskusje zostaw ludziom dojrzałym emocjonalnie.

Więź pomiędzy matka a dzieckiem, jest nieporównywalnie większa niż wieź ojca z dzieckiem – zwłaszcza na początku, gdy dziecko sie pojawia.
Mężczyźni nie noszą bobasa „pod sercem” przez 9 miesięcy, nie szaleją mu hormony. Nie oznacza, ze mężczyźni nie kochają swoje dzieci – ale nie tak jak matka przez pierwszych kilka miesięcy.
Nie mowie już o karmieniu piersią.

K
1 rok temu
Reply to  Pawel

Nikt nie mówi wykluczaniu biologii, tylko o niesprowadzaniu wszystkiego do niej. Podstawa jest dobrym wyjściem dalej, a nie końcem.
Skoro dla Ciebie to „jakaś”, to po Ci np. umiejętność czytania, formułowania argumentów, dyskusji? To element kultury, nie biologii.
Inwektywy w postaci „chorej ideologii” i imputowanie rozmówcy niedojrzałości emocjonalnej nie mówi nic o mnie, a o Tobie, bo to Twoja ocena, nie fakty.
Grunt, żebyś był szczęśliwy ze swoimi poglądami i nikomu ich nie narzucał.
Z mojej strony jest to koniec dyskusji.

Marek
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

I tu jest błędne koło. Dlaczego mężczyzna nie może sam utrzymać rodziny? Bo kobiety zajęły pół rynku pracy. Muli Pani skutek z przyczyną. Przez to „równouprawnienie” muszą istnieć żłobki i życie podporządkowane pod pracę. Ale to do wielu nie dotrze…

Marek
1 rok temu
Reply to  K

Patrząc na wypaczenia cywilizacji, to lepiej byłoby w jaskiniach. Ale to natura w końcu załatwi.

Dociekliwy
1 rok temu
Reply to  Paweł

A żona ma coś na ten temat do powiedzenia, czy po prostu zakomunikowałeś jej, dlaczego ma tak uważać? Konkretnie których obowiązków rodzicielskich ty nie możesz wykonywać? Jeśli chodzi o karmienie piersią, kobieta ma prawo do 2 przerw, w czasie których możesz przywieźć dziecko nakarmienia, czyż nie?

Paweł Jarczyk
1 rok temu
Reply to  Dociekliwy

Dokładnie. Chyba pan nie wie jak często dziecko się karmi piersią. I co to miłość madczyna do księgi dziecka.

Weronika
1 rok temu
Reply to  Paweł Jarczyk

2 przerwy spokojnie wystarczą przy dziecku, które już ma rozszerzaną dietę, czyli po urlopie macierzyńskim /rodzicielskim. Problemem jest podejście starszego pokolenia, które powiela autor: „jak możesz dziecko do żłobka/taty/opiekunki oddać i do pracy wracać, dziecko powinno z matką być „

Paweł
1 rok temu
Reply to  Weronika

Jestem młody i tak uważam, że matka z dzieckiem. Dawniej norma, dziś coś nienormalnego.

Marek
1 rok temu

Pomysł jest marketingowo sprytnie skonstruowany. Celem jest poszerzenie grupy wyborców nie tylko o młodych rodziców, ale także ich rodziców (dziadków) – i stąd nazwa. Dodatkową korzyścią jest redukcja grupy wyborców (dziadków) partii konkurencyjnej.

Marcin
1 rok temu

To pomysł bardzo zły i niesprawiedliwy. 1. Ten projekt dzieli zamiast łączyć. Dlaczego mamy płacić tylko pracującym? To dyskryminacja. W konstytucji nigdzie nie jest napisane, że praca jest obowiązkowa. To przywilej. A tu opozycja dzieli znowu ludzi – matki na pracujących i niepracujących. Pisowskie 500+ przynajmniej nikogo nie wyklucza. Żadnego dziecka. Jest powszechne. To po pierwsze. 2. Po drugie takie postawienie sprawy da kolejne narzędzie do szantażu kobiet przez pracodawców. Będą oni mogli zmusić kobietę do tego by pracowała więcej bądź za mniejsze pieniądze, inaczej grożąc zwolnieniem (powiedzą Państwo że to będzie margines – ale takie sytuacje będą częste). Kobiety… Czytaj więcej »

Radek
1 rok temu
Reply to  Marcin

Pełna zgoda. Zwiększenie ulgi na dziecko w PIT lub progu podatkowego o każde dziecko jest lepsze:

  • brak dodatkowych papierów i ludzi do obsługi systemu
  • wsparcie bez podziału na płeć (jak matka nie wróci do pracy to z ulgi skorzysta pracujący ojciec)

Prosto i bez kombinacji, nie da się wyciągnąć kasy na fikcyjne zatrudnienie bo trzeba wtedy zapłacić inne składki itp.
Praca się opłaca a siedzenie w domu nie

Ruda
1 rok temu

Po pierwsze żłobek jest ok jak dziecko jest zdrowe, ale dzieci często chorują i to jest problem, bo wtedy matka musi brać zwolnienie. Poza tym te 6000 brutto dla wielu kobiet jest nieosiągalne, bo mają niskie kwalifikacje. A w ich przypadku często wymagana jest praca na zmiany i tutaj żłobek czynny maks do 18-tej nie pomoże jeśli nie ma pod ręką ojca dzieci, z którym można się dzielić opieką czy wspomnianej babci. Ale nie każdy ma rodziców blisko pod ręką, czasem to są dziesiątki bądź setki kilometrów. A ten pomysł to tylko kolejna kiełbasa wyborcza, z resztą kompletnie bez sensu,… Czytaj więcej »

Tabba
1 rok temu
Reply to  Ruda

Po tej całej pandemii opieka w żłobku wygląda tak że jak tylko dziecko zakaszle albo ma gila pod nosem to od razu jest odsyłane do domu. Tym sposobem moja córka przesiedziała ponad połowę lutego w domu. No a za żłobek trzeba płacić czy dziecko chodzi czy nie. Rachunek zatem jest prosty i nie dziwię się matkom które nie wracają do pracy – większość słabo zarabia i to się kompletnie im nie opłaca.

Cassandra
1 rok temu

Jako kobiete bardzo irytuje mnie gdy politycy (dowolnej partii) obiecują po raz kolejny pieniądze „do łapki” Polki/Polaka zamiast zainwestować w jakość (i dużą dostępność) usług/i publicznej/ych, w tym przypadku: w szeroko dostępne(i tanie tj. dla przeciętnie zarabiających) żłobki i przedszkola… Powiedzieć:” damy matkom/babkom/ojcom 1000 zł/2000 zł/5000 zł z budżetu” jest bardzo łatwo, o wiele większej ekwilibrystyki politycznej i wytrwałości -wymaga zbudowanie sprawnie działającego systemu opieki instytucjonalnej nad dziećmi, tak by rodzice, jeśli tylko maja taką wolę, mogli oddać na dowolną ilość godzin dziecko w opiekę, i mieli np zagwarantowane miejsce w publicznym złobku/przedszkolu jeśli tylko chcą czy opłacanego opiekuna… Tu… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Cassandra

Fakt, łatwiej dać pieniądze, trudniej zapewnić usługi publiczne dobrej jakości

Paweł
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Niskie podatki i ojciec zarobi na dom. A matka z dzieckiem. Zdrowo się wtedy rozwijają i jest jak trzeba. Takie mam podejscie

Gośka
1 rok temu
Reply to  Paweł

Oj zdecydowanie nie. To prowadzi do ubóstwa kobiet, bo mało który mąż/partner dba o przyszłą emeryturę pozostającej w domu matki.

WujekWładekPartyMix
1 rok temu

Kapitalizmu w polskiej wersji nie da się pogodzić z macierzyństwem. Dlatego jest ujemny przyrost naturalny. I nic tego nie zmieni. Tak zwani pracodawcy domagają się tanich pracowników z azji ale nie pomyślą żeby podnieść wynagrodzenia i zachęcić naszych do pracy. W kółko tylko ja dokładam do biznesu i panie areczku kawa w kuchni jest dla zarządu a nie dla pana. Nie dziwie się nikomu kto nie chce pracować za jakieś 3k na rękę, bo to się zwyczajnie nie opłaca.

Jacek
1 rok temu

Dlaczego pracujemy? Najczęściej głównie po to, aby zapewnić sobie środki do życia. Oczywiście są i inne powody, jednak gdyby wyeliminować powyższy, masa ludzi z radością wypełniłaby sobie ten czas w inny sposób. Nie ma nic złego w tym, że matka chce poświęcić cały swój czas dziecku, gdy przyjdzie ono na świat. Wysokie podatki doprowadziły do tego, że mężczyzna nie zawsze jest w stanie zapewnić wystarczający byt materialny własnej rodzinie i praca jest dla kobiety koniecznością. „Donaldu Tusku” – nie zabieraj dzieciom mamy. Sam zasuwaj do fabryki.

Cassandra
1 rok temu
Reply to  Jacek

Ale dlaczego? Może młode mamy (i ojcowie) chcą (też) pracować zawodowo? Nikt nie mówi, że młody rodzic (matka czy ojciec) miałby pracować od razu na pełny etat (przynajmniej póki dziecko jest bardzo małe). Moim zdaniem problem jest też w dużym stopniu mentalny, wciąż wielu pracodawców (głównie mężczyzn) nie wyobraża sobie, i nie potrafi – zorganizować pracy w firmie tak, by pracownik/pracowniczka – pracował na część etatu, by wykonywanie pracy (zwłaszcza biurowej) mogło być bardziej elastyczne (np. czasem wieczorami, gdy dziecko śpi itp.), podzlecać części prac itp. Wiele kobiet m.in dlatego szuka pracy gorzej płatnej, ale np. w urzędach itp. bo… Czytaj więcej »

Jacek
1 rok temu
Reply to  Cassandra

Chodzi o to, aby nie było przymusu – jeżeli chcesz pracować i możesz dziecko zostawić pod opieką np. dziadka czy babci, to droga wolna.

Marek
1 rok temu
Reply to  Cassandra

Tak. Najlepiej w cotygodniowe żłobki i przedszkola. Wtedy bez problemu można zająć się pracą. A potem patologie, bo rodzice nie mają czasu dla dzieci. Kobiety do domów, mężczyźni do pracy. Tak to działało od wiekow. I żadne pomysły ostatnich lat nie będą lepsze. Walczycie z problemami, które sami stworzyliscie. Skoro kariera jest dla ciebie ważna, to nie zakładaj rodziny. Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastko. Choć innym się wydaje, że można. Ale wystarczy popatrzeć na skutki.

Gośka
1 rok temu
Reply to  Marek

Ciekawe, że takie poglądy wygłaszają głównie mężczyźni. Może jednak to co od wieków działało było lepsze głównie dla nich?
Czasy się zmieniają.

Michał
1 rok temu

Po trzecie dodatkowe pieniądze na opiekę, czyli m.in. na żłobki sprawią, że prawdopodobnie za żłobek zapłacimy więcej. Wspomniane wcześniej żłobkowe w kwocie 400 zł działa w Polsce od kwietnia. Tymczasem żłobek, do którego chodzi moje dziecko, podniósł czesne o 200 zł kilka miesięcy później, a rodzice, którzy zapiszą swoje dzieci teraz, zapłacą o kolejne 200 zł więcej niż ja. Czyli cały dodatek poszedł na podwyżki.”
W ogóle ostatnio nie wzrosły koszty pracownicze, koszty utrzymania obiektu, potencjlanych inwestycji i mam deflacje 🙂

Michał
1 rok temu
Reply to  Monika Madej

U mnie w okolicy do dobrego żłobka trzsba dziecko zapiać nim się urodzi, wiec i tak kolejka chętnych czy podwyżka 200 czy 300, wiec moim zdaniem dopłaty od państwa i tak nie wpływają. Szczególnie ze można zgłosić kontrole żłobka jeśli uważa się ze żłobek podniósł o te 400zl tylko dlatego ze 400 państwo daje ?

Wioletta
1 rok temu

Drogie Panie, biorąc pod uwagę ostatnie sondaże – ilu mężczyzn w wieku do 40 lat głosowałoby na Konfederację oraz patrząc na komentarze pod tekstem, może warto zastrajkować i odmówić zachodzenia w ciążę. Żyjemy w kraju, gdzie o równouprawnieniu może usłyszymy za 50 lat…. nawet jesli panowie są tacy otwarci i opowiadają się publicznie za równymi prawami – w głowie średniowieczna sieczka.. echh…

Tomasz
1 rok temu
Reply to  Wioletta

Proszę nie wrzucać wszystkich mężczyzn do jednego worka. Ja dzielę się z żoną opieką nad chorymi dziećmi co bardzo nie podobało się mojemu poprzedniemu pracodawcy. Też tak jak pan Markowi z komentarzy wyżej uważał, że „Kobiety do domów, mężczyźni do pracy”. Zapytałem go czy uważa, że praca mojej żony jest mniej ważna…
A jak ktoś nie widzi jaka zmiana pokoleniowa się dokonała w opiece nad dziećmi pomiędzy pokoleniem naszych ojców a młodymi ojcami obecnie to chyba jest ślepy (mam 33 lata).

Cassandra
1 rok temu
Reply to  Wioletta

Przecież właśnie zastrajkowały – wystarczy spojrzeć na liczby dot. przyrostu naturalnego w Polsce…

Gośka
1 rok temu

Wszystko się zgadza ale ten program przynajmniej promuje powrót kobiet do pracy w przeciwieństwie do 500+ i dodatku na drugie dziecko (dodatek żłobkowy jest wg mnie zdecydowanie za mały żeby wpłynąć na zmianę decyzji o powrocie). Jednak skoro tyle mówimy o równouprawnieniu to należałoby wprowadzić zapis że oboje rodziców musi pracować.
Może to być dobry element programy aktywizacji kobiet.

Katarzyna
1 rok temu

Żłobki podnoszą ceny, bo zabijają je koszty, które rosną coraz szybciej a nie dlatego, że wprowadzono dotację 400zł. Proszę zgłębić temat dokładniej – ta dotacje należy się WYŁĄCZNIE na pierwsze dziecko w rodzinie, czyli pewnie max 30-40% klientów żłobka może ją otrzymać. Pozostałych to nie dotyczy. Poza tym proszę zgłębić kwestię kosztów utrzymania żłobków i zobaczyć, co jest bardziej opłacalne dla Państwa: dotacja na 1 dziecko w żłobku miejskim wynosi grubo ponad 1500zł, do tego fundusz remontowy plus oczywiście opłata rodzica. Żłobek prywatny, nawet z czesnym 1500zł to NIE JEST podnoszenie cen „bo mogę” i próba wzbogacenia się na biednych… Czytaj więcej »

[…] macierzyńskim. Ogromny problem z macierzyństwem jest taki, że po porodzie kobieta często jest wykluczona na lata z rynku pracy. Wynika to m.in. z trudnościami w odnalezieniu się w pracy […]

[…] Pracownicy szybko przyzwyczajają się do tego, co staje się standardem, a opieka medyczna właśnie takim standardem w wielu firmach jest już od dawna, natomiast pracownicy chętnie przyjmą dodatkowe benefity. Dodatkowe dni urlopu najchętniej w dodatkowych benefitach widziałyby kobiety, co prawdopodobnie wynika z tego, że to one częściej biorą dni wolne, gdy rozchoruje się ich dziecko. […]

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu