Lokuj i pilnuj: nieodnawialna lokata zmienia się w odnawialną, a bank gmera przy procentach

Getin Bank, a zwłaszcza jego oddział internetowy Getin Online, zawsze dobrze płacił za depozyty. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy może nieco spuścił z tonu (bank nastawił się na pozyskiwanie ROR-ów), ale wciąż płaci powyżej przeciętnej. Podobnie zresztą jak Idea Bank, czy Lion’s Bank, dwie kolejne emanacje Getinu. Nota bene Lion’s Bank ostatnio mnie denerwuje, obiecując w banerach lokatę na 5%, której szczegóły można poznać tylko zostawiając dane (imię, nazwisko, numer telefonu) i czekając aż oddzwoni konsultant i wszystko opowie. Po bliższym zapoznaniu się z doradcą okazuje się, że lokata jest, owszem, na 5%, ale tylko jednomiesięczna i od 200.000 zł. Konsultant telefoniczny, słysząc po drugiej stronie sieci rozczarowany głos, oczywiście obiecuje natychmiast inne fajne lokaty, zapraszając do placówki. A po krótkiej rozmowie okazuje się, że te lokaty to „zgrzewki” depozytu i produktu strukturyzowanego. Są pewne granice w zanęcaniu klientów pisaniem półprawd i odnoszę wrażenie, że Lion’s Bank je ustawicznie testuje.

lions5proc

Ale ja nie o tym chciałem ;-). A w każdym razem nie tylko o tym, bo problem, który dziś opiszę, też wiąże się z oprocentowaniem lokat i też ma cokolwiek wspólnego z delikatną próbą robienia klienta w jelenia. Jej efektem jest sytuacja, w której trzymając pieniądze w banku nie bardzo wiemy jak są oprocentowane. Przyznacie, że w innych bankach taka świadomość byłaby czymś niecodziennym. W bankach grupy Getin wciąż się zdarza i to wcale nie tak rzadko.

„Jestem klientem banku Getin Online i od pewnego czasu irytuje mnie automatyczne przedłużanie lokat. Za każdym razem, gdy zakładam lokatę w Getin Online okazuje się, że jest ona automatycznie zakładana jako odnawialna – nie można w systemie założyć lokaty nieodnawialnej. Dlatego też za każdym razem po założeniu lokaty, od razu ją edytuję, żeby była nieodnawialna, co zajmuje kilka razy więcej czasu, niż założenie lokaty – trzeba wprowadzić numer konta do zwrotu środków, potwierdzić kodem SMS, który czasami nie przychodzi itp.”.

– napisał do mnie czytelnik. Jest dużym chłopcem i już dawno pogodził się z tym, że jak chce mieć lokatę nieodnawialną, to musi cierpieć. Bank oferuje wysoki procent, ale coś za coś. Kto jest nieuważny albo nie chce poświęcić czasu na zmianę parametrów lokaty – traci. Lokata jest automatycznie przedłużana na znacznie gorszych warunkach, niż lokaty w nowej ofercie bank. Warto więc poświęcić czas i „z ręki” zmienić parametry posiadanych lokat na nieodnawialne. Czasem jednak okazuje się, że stracony na zabawy z Getinem czas nie zwraca się w postaci lepszych odsetek. Dlaczegóż to?

„Zauważyłem, że czasami moja wyedytowana lokata nieodnawialna po jakimś czasie z powrotem zmienia się w odnawialną (niestety nie wiem nawet kiedy). Żeby nie zostać wpuszczonym w kanał, trzeba na bieżąco śledzić stan swoich lokat. I sprawdzać czy aby w nocy bank znowu nie zmienił jej parametrów”.

Najlepiej więc wziąć urlop, albo w ogóle rzucić robotę, bo ci, którym nie starcza czasu, żeby codziennie sprawdzać, czy Getin Online nie zmienił statusu lokaty, mają przegwizdane. A jeśli przegapi się tajemniczą przemianę lokaty nieodnawialnej w odnawialną, to mogą być kłopoty. Mojemu czytelnikowi kilka razy zdarzyło się zapomnieć o zbliżającym się terminie zakończenia depozytu, a ten automatycznie się odnowił na dużo gorszych warunkach. Ponieważ klient nie lubi sytuacji, w której ma w banku gorzej, niż by mieć mógł, natychmiast zrywał ręcznie takie lokaty i prosił o przelanie pieniędzy na swój ROR, albo o założenie lokaty z nowej oferty, lepszej od tej z automatycznego odnowienia. Dwukrotnie zdarzyło mu się, że czekał na taki zwrot przez dobrych kilka dni. Cóż, nieuważni, zapracowani i cherry-pickers (tzw. łowcy okazji-wyjadacze wisienek) muszą cierpieć z powodu swoich przypadłości, zwłaszcza że nie są to przypadłości, które przypadają do gustu bankowi.

Jeszcze gorzej jest wtedy, gdy bank sam nie wie na jakich warunkach przedłuża klientowi lokatę. Pan Łukasz, który ulokował za pośrednictwem automatycznego systemu zakładania lokat w Open Finance jakieś 5500 zł, mocno się zestresował, gdy okazało się, że jednego dnia bank przesłał mu potwierdzenie założenia lokaty z oprocentowaniem 3,6%, zaś następnego dnia wysłał kolejne, z którego wynikało, że oprocentowanie lokaty wynosi 2,5%. Przyznacie, że nawet przy stosunkowo niewielkiej kwocie depozytu jest to znacząca różnica. Zwłaszcza, że mówimy nie o krótkoterminowej lokacie, ale 6-miesięcznej, na której przy tej różnicy w oprocentowaniu można zarobić o 25 zł mniej. Czy to bank się pomylił, czy pracownik przez pomyłkę odnowił klientowi depozyt na warunkach dostępnych tylko dla nowych klientów, a potem się zorientował – nieważne. Bank powinien połknąć tę żabę i zostawić klientowi omyłkowo naliczone wyższe oprocentowanie, zamiast dawać mu dowód piramidalnego bałaganu w systemie i przesyłać drugie potwierdzenie dla tej samej lokaty, tyle że z innymi parametrami.

No, chyba, że wtedy musiałby zwracać pieniądze wszystkim klientom ;-). W podobnej sprawie napisał do mnie bowiem pan Krzysztof, co może sugerować, że bank nie tyle się czasem myli w naliczaniu oprocentowania lokat, lecz myli się strukturalnie. W grudniu zeszłego roku pan Krzysztof założył lokatę w GetinOnline („Lokata Mikołajkowa”) na pół roku, z oprocentowaniem 3,4% w skali roku. Data zakończenia lokaty przypadała na ostatni dzień czerwca

„Tego dnia zalogowałem się do systemu transakcyjnego i zauważyłem, że lokata automatycznie odnowiła się z takim samym oprocentowaniem na kolejne pół roku. Wygenerowałem potwierdzenie (mam je w pliku pdf) i sprawa była dla mnie zamknięta. Po kilku dniach zalogowałem się ponownie w celu przeprowadzenia innych czynności w serwisie transakcyjnym i ku mojego zdziwieniu ta sama lokata miała oprocentowanie… 2,5% – bank zmienił je bez mojej wiedzy, zgody, a nawet bez jakiejkolwiek informacji. Złożyłem reklamację, która została przez bank odrzucona” –

zeznaje pan Krzysztof. W uzasadnieniu bank powołał się na zapis z karty produktu, w której widnieje punkt, iż lokata odnawia się automatycznie na oprocentowaniu równym wysokości stopy referencyjnej NBP. Wygląda to więc na błąd techniczny po stronie banku, który odnowił lokatę przy wcześniejszym oprocentowaniu, a potem się zorientował i skorygował błąd, nic nie mówić klientom, żeby się nie śmiali, że w banku mają taki drewniany system transakcyjny. Ale co z klientami, którzy się zorientowali? Czy dokument pdf, wygenerowany z systemu przez klienta, też nie ma mocy wiążącej? Dlaczego potwierdzenie wysłane przez bank ma być mniej ważne, niż karta produktu?  Tak jak napisałem wcześniej – uważam, że bank powinien wziąć „na klatę” swój błąd i ukontentować klientów wyższym procentem. 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss