21 września 2022

Państwowe banki niespodziewanie stały się liderami licytacji na oprocentowanie depozytów. To efekt polityki czy czynników rynkowych? Ile można zarobić?

Państwowe banki niespodziewanie stały się liderami licytacji na oprocentowanie depozytów. To efekt polityki czy czynników rynkowych? Ile można zarobić?

Czy państwowe banki w końcu będą liderami na rynku, jeżeli chodzi o wysokość oprocentowania depozytów? Lokata w Pekao zapewni nam już 8% odsetek, a lokata w PKO BP 7,5%. Na nowe środki. To strategia długoterminowa czy raczej obawa przed potencjalnym podatkiem? Jakie są haczyki nowych ofert? Jak założyć taką lokatę? Jak to wpłynie na nasze finanse? Liczę i wyjaśniam!

Zobacz również:

Inflacja już nie „zjada”, ona „pożera” nasze oszczędności

Posiadacze oszczędności znajdują się pod ciągłą presją. Inflacja w sierpniu wyniosła 16,1%, a więc – gdyby taki poziom się utrzymał na stałe – w ciągu niecałych pięciu lat ich realna wartość spada o połowę. Jeżeli dzisiaj posiadacie 10 000 zł, to za pięć lat (zakładając stałą inflację w wysokości 16,1%) będą one realnie warte jakieś 4740 zł. Przerażające.

Częściowo możemy się przed tym obronić, lokując środki w miejscu z wysokim oprocentowaniem. Problem w tym, że nawet gdy wybierzemy najlepsze oprocentowanie na rynku (w bankach obecnie jest to 8%), to nie wiemy, w jakim stopniu nas to uchroni przed inflacją, bo powinniśmy to porównać z inflacją, którą zobaczymy za rok.

Niedawno opisywałem, że w Polsce pojawiły się pierwsze oferty lokat z oprocentowaniem w wysokości 8%. Pierwszy był Credit Agricole, który taką ofertę przygotował dla osób otwierających konto (do kwoty 75 000 zł i na 270 dni). W ślad za nim poszli BFF Banking Group, który na lokatach Facto zaoferował takie oprocentowanie dla umów 3- i 6-miesięcznych (bez maksymalnej kwoty) oraz Getin Bank, który właśnie tyle zaoferował na 12-miesiecznej lokacie na nowe środki (maksymalna kwota lokaty to 180 000 zł).

Pewna bariera psychologiczna została więc złamana. Generalnie oprocentowanie depozytów w Polsce wzrosło w większości banków, ale zauważalne było też, że największe państwowe banki (PKO BP i Pekao) nie kwapiły się nawet, aby przekroczyć 7% na lokatach.

Czytaj też: Jak ratować domowy budżet w czasach kryzysu? Czasem ostatnia szansa to pożyczka od rodziny. Jak spisać umowę, żeby wszyscy byli zabezpieczeni?

8-procentowa lokata w Pekao i w PKO BP

I to pomimo delikatnych sugestii polityków. Mateusz Morawiecki (wiosną) oraz Jarosław Kaczyński (w wakacje) pogrozili bankom, że brak podwyżki oprocentowania depozytów może się skończyć dodatkowym podatkiem od zysków. Miało to być zachętą dla ludzi, aby pieniądze trzymać w bankach, zamiast je wyciągać i wydawać, nakręcając inflację.

Od tego czasu oprocentowanie depozytów faktycznie wzrosło (jeszcze w maju chwaliłem Getin Bank za oprocentowanie w wysokości 5,5%). Problem w tym, że banki państwowe, a więc pośrednio kontrolowane przez rząd, nie brylowały w rankingach oprocentowania. Trudno wymagać od innych banków oprocentowania w wysokości 9%, jeżeli samemu się oferuje np. 6%. Trochę zalatuje hipokryzją.

Ostatnio Jarosław Kaczyński był w Pruszkowie i poruszył ponownie sprawę oprocentowania depozytów. Zapowiadał nawet negocjacje z bankami, aby oprocentowanie depozytów było na poziomie 7-8%. I najlepiej nie tylko na nowe środki. Częściowo się udało, bo ostatnio zarówno Pekao, jak i PKO BP zwiększyły oprocentowanie lokat.

Czytaj też: Wzrost oprocentowania depozytów zwalnia. Czy nadszedł już czas, aby zamrozić kapitał na wielomiesięcznej lokacie? Który bank płaci najlepiej?

Lokata w Pekao i w PKO BP – jakie są haczyki?

Bank Pekao podwyższył oprocentowanie swoich lokat na nowe środki. Teraz można uzyskać 6% na lokacie 3-miesięcznej, 7% na lokacie 6-miesięcznej i aż 8% na lokacie 12-miesięcznej. Wprawdzie maksymalna kwota lokaty to aż 1 mln zł, co czyni ofertę Pekao jedną z lepszych na rynku (dla nowych środków), ale nie wszystko jednak jest takie kolorowe, jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Znalazłem kilka haczyków.

Po pierwsze, oferta dostępna jest wyłącznie w oddziale, dla posiadaczy konta osobistego i dla osób, które udzielą zgód marketingowych. To może świadczyć o tym, że bank przy okazji chce trochę pourabiać klientów w dodatkowe produkty. Jak już ktoś pojawi się w placówce banku, to mu się zaproponuje kartę kredytową (a ta akurat w Pekao jest bardzo dobra), jakiś fundusz czy kredycik. Jeśli klient nie skorzysta, to (mając zgody marketingowe), co jakiś czas bank przypomni o sobie telefonicznie. Sprzedaż wiązana na pewno trochę zniweluje bankowi to wysokie oprocentowanie.

Po drugie, minimalna kwota lokaty w Pekao wynosi aż 20 000 zł, a to wyklucza bardzo dużą część Polaków, którzy mają jakieś oszczędności, ale niezbyt duże. 20 000 zł to w końcu oszczędności w wysokości mniej więcej czterech średnich pensji.

Peako zapowiada również podwyżkę oprocentowania lokat na dotychczasowe środki. Od października standardowa lokata Pekao ma być oprocentowana na 6% (lokata 3-miesieczna), 6,5% (lokata 6-miesięczna) oraz 7% (lokata 12-miesieczna). Problem w tym, że tutaj będzie już obowiązywała maksymalna kwota 50 000 zł. Czyli dotychczasowi posiadacze większych oszczędności tak naprawdę niezbyt zostali zachęceni do trzymania ich w Pekao.

Pekao oferuje też oprocentowanie w wysokości 7% na koncie oszczędnościowym, ale tylko przez 6 miesięcy od otwarcia konta i do kwoty 100 000 zł. Standardowe oprocentowanie takiego konta wynosi 2%.

Oprocentowanie depozytów podniósł także PKO BP. Na 3-miesięcznej lokacie na nowe środki zaoferował 7-7,5% (7% otrzymają klienci indywidualni, a 7,5% klienci bankowości osobistej i prywatnej). Nie ma kwoty maksymalnej. Jeszcze na początku września oprocentowanie takiej lokaty wynosiło 6-6,5%, ale wtedy była to lokata na 6 miesięcy.

Na lokacie terminowej, na którą możemy wpłacić też „stare” środki, oprocentowanie wynosi od 1,5% (lokata 3-miesięczna) do 2,5% (lokata 12-miesięczna). Jest też lokata mobilna z oprocentowaniem 6% (3 miesiące, maksymalnie 50 000 zł). Jeżeli chodzi o konto oszczędnościowe, to PKO BP oferuje oprocentowanie w wysokości 5,5%, ale tylko na nowe środki i na 60 dni. Później oprocentowanie będzie wynosić… 0,50%.

Niewątpliwie Pekao i PKO BP zdecydowały się na podniesienie oprocentowania, ale pod pewnymi warunkami. Wygląda mi to na zagranie marketingowe, które ma przekonać polityków, że nowy podatek nie jest potrzebny. W praktyce albo oprocentowanie jest niskie, albo maksymalna kwota lokaty jest niska. W rezultacie ciągle trzeba się namęczyć (otworzyć konto, wpłacić nowe środki), aby uzyskać wysokie odsetki.

Czytaj też: Skończył się czas finansowej beztroski. Pięć rekomendacji dla Twojego portfela przed trudną jesienią i zimą. Jak zabezpieczyć majątek i oszczędności?

Co dla nas oznacza, że banki posłuchały polityków?

Nagła podwyżka oprocentowania depozytów w największych bankach prawdopodobnie nie jest spowodowana czynnikami rynkowymi i nie oznacza, że banki pilnie potrzebują naszych pieniędzy. Świadczyć o tym mogą też haczyki, o których wspomniałem wyżej.

Bardziej prawdopodobne jest to, że to efekt polityki, a więc albo faktycznie negocjacje z partią rządzącą dały efekt, albo zarządzający w bankach postanowili uprzedzić takie negocjacje i sami podnieśli trochę oprocentowanie. Co może oznaczać dla naszych portfeli taki wpływ państwa na największe banki w kraju?

Na pewno mogą się cieszyć posiadacze oszczędności, bo okazuje się, że licytacja na oprocentowanie depozytów jeszcze się nie zakończyła. Nie wiadomo, jak odpowiedzą pozostałe banki, ale zdziwię się, jeżeli w odpowiedzi niedługo zobaczymy gdzieś oprocentowanie w wysokości 8,5%. Nie wiadomo, na ile nas to uchroni przed inflacją, bo nie znamy jej przyszłej wartości, ale raczej lwia część oszczędności powinna być zabezpieczona.

Podwyżka oprocentowania w bankach powinna też pośrednio wpłynąć na samą inflację, bo skłoni ludzi do oszczędzania i jednocześnie ograniczy konsumpcję. W rezultacie firmy będą zmuszone do obniżania cen i schodzenia z marży.

Z drugiej strony, banki zmuszone do płacenia za depozyty wyższych odsetek, niż wynikałoby to z warunków rynkowych, będą bardziej skłonne do podwyższania opłat i prowizji. Mogą chcieć to sobie zrekompensować na przykład oprocentowaniem kredytów lub trudniejszymi warunkami bezpłatnego konta (co może tłumaczyć, dlaczego Pekao nową lokatę oferuje tylko w oddziale banku).

Niedawno pojawiały się informacje o potencjalnej sprzedaży mBanku. Każda wzmianka o wpływaniu na wolny rynek może skłonić kogoś do opuszczenia naszego rynku bankowego, a to będzie skutkować jeszcze większą konsolidacją (a więc mniejszą konkurencją). Będzie też mniej chętnych na otwieranie w Polsce nowych banków, co w warunkach rosnących przychodów odsetkowych mogłoby mieć miejsce. Aczkolwiek o nadzwyczajnym podatku rozmawia się nie tylko w Polsce.

Oberwie się też inwestorom na giełdzie, bo – po raz kolejny – otrzymują sygnał, że spółki kontrolowane przez państwo nie działają w rynkowych warunkach. Kupując akcje jakiejś firmy, liczymy na zyski, a okazuje się, że te będą niższe niż mogłyby być, gdyby nikt się nie wtrącał do zarządzania. Poniżej wklejam kurs Pekao i PKO BP za ostatni rok.

Kurs akcji PKO BP oraz Pekao
Lokata Pekao i PKO BP wpływa na kurs akcji banków?

Stopy procentowe rosną, a więc rosną i przychody odsetkowe banków. Ciągle rosną też przychody z tytułu opłat i prowizji, a kurs zanurkował. Inwestorzy na pewno liczą się z tym, że może się pojawić nowy podatek. Inwestorzy indywidualni częściowo się już nauczyli, że inwestycje w państwowe spółki są ryzykowne i podchodzą do nich z ostrożnością, ale takie akcje mają w swoich portfelach też fundusze inwestycyjne, a to się może negatywnie przełożyć na wysokość naszych emerytur.

Czytaj też: Macie przeczucie, że oprocentowanie depozytów jest zbyt niskie? Ile zysku powinna dać uczciwa lokata Pekao i innych banków? Ten wskaźnik wyznacza „sprawiedliwy” procent

Zdjęcie główne: zlepek stron PKO BP, Pekao i własny Word Art.

Subscribe
Powiadom o
35 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
łoś superktoś
3 dni temu

„(…)Jeżeli dzisiaj posiadacie 10 000 zł, to za pięć lat (zakładając stałą inflację w wysokości 16,1%) będą one realnie warte jakieś 4740 zł. Przerażające.(…)”

Można poprosić o wyliczenia, bo mi wychodzi jeszcze mniej i nie wiem gdzie popełniam błąd?
Z góry dziękuję 🙂

Marek
3 dni temu

10000*(1/1,161)^5=4740,66

Rafał
2 dni temu

4157 wychodzi i dziwi mnie, że w takim portalu jest to źle policzone…

Rafał
2 dni temu

Mam 10 000 zł. Inflacja wynosi 16,1%. 16,1% z 10 000 zł to 1610 zł. Po roku mam środki warte 8390 zł (10 000 zł – 1610 zł). Analogicznie po dwóch latach mam środki warte 7039 zł, potem 5905 zł, potem 4955 zł i po pięciu latach 4157 zł.

Jak to policzyć od razu?
10 000 zł * (100% – 16,1%) ^ 5
Voila.

Last edited 2 dni temu by Rafał
marek
2 dni temu
Reply to  Rafał

Nie prawda. Inflacja 16,1% nie oznacza straty 16,1%, tylko 13,87%. Cóż. Częsty błąd.

Adzik
2 dni temu
Reply to  Rafał

Panie Rafale, proszę sobie wyobrazić inflację 100% i wprowadzić do swojego wzoru. Już Pan rozumie gdzie popełnił błąd?

marek
2 dni temu
Reply to  Rafał

Otóż nie. Wg ciebie inflacja 100% oznacza, ze straciłeś 100% (a w rzeczywistości 50%). 4157 bazuje na założeniu, że z każdym rokiem tracisz 16,1%. A przy inflacji 16,1% co roku tracimy rzeczywiście 13,87%.

Rafał
2 dni temu
Reply to  marek

Macie rację, człowiek się uczy jednak całe życie. Zwracam honor.

Olo
2 dni temu
Reply to  Rafał

Forumowicz przyznał się do błędu. Internet zwariował 🙂

A tak na serio to postawa godna naśladowania.

Jacek
3 dni temu

Oprocentowanie depozytu już niewiele odstaje od oprocentowania hipcia, choć ten miły dla oka widok psuje podatek Belki.

nyat
3 dni temu

„Podwyżka oprocentowania w bankach powinna też pośrednio wpłynąć na samą inflację, bo skłoni ludzi do oszczędzania i jednocześnie ograniczy konsumpcję.” to jest książkowy przykład który ignoruje jakiekolwiek detale. Znaczna cześć populacji nie ma żadnych oszczędności, kolejna duża grupa ma śmieszne oszczędności (okolice jednej pensji), dominanta płac nie od wczoraj jest w granicach pensji minimalnej, chyba około połowa populacji jest na minusie jeżeli zsumujemy oszczędności (jeżeli są) i zadłużenie. Mówiąc inaczej: biedni będą jeszcze biedniejsi bo koszt kredytów wzrastają, a konsumpcji nie da się w wielu przypadkach ograniczyć bez szkody dla siebie. Rachunki, leki, istniejące kredyty trzeba spłacać. W większości przypadków… Czytaj więcej »

Tobiasz
3 dni temu
Reply to  nyat

Jest też inny problem. Czy rzeczywiście obecne oprocentowanie skłoni do oszczędzania, skoro realnie na lokacie tracimy około 8% przy obecnej inflacji (dla porównania w 2019 roku traciliśmy jakieś 3%).

Jacek
3 dni temu

My nie wiemy, ale może analitycy bankowi są lepiej poinformowani? W przyszłym roku wybory – inflacja będzie tak utuczona, że posiadacze obligacji indeksowanych realnie stracą dużo mniej niż ci, którzy trzymają się klasycznych bankowych lokat.

Ppp
2 dni temu
Reply to  Jacek

Pytanie, jakiej precyzji wymagamy. Co do grosza czy 0,1% faktycznie nie wiemy.
Jednak dotychczasowy rozwój sytuacji wskazuje, że inflacja w 2023r prawie na pewno wyniesie kilkanaście %, a ponad polowa tej „prawie pewności” wskazuje na przedział 15-20%.
Zatem masz w tym rację, że obligacje indeksowane inflacją będą nadal najlepszą z bezpiecznych ofert, choć i one dadzą stratę z powodu podatku Belki (przy 15% wynosi on 2,89 pkt proc.).
Pozdrawiam.

Hieronim
3 dni temu

Panie Redaktorze, gdybyśmy nie tracili, banki nie proponowałyby takich warunków. Proste.

Mariusz
2 dni temu

Możemy antycypować, że inflacja się rozkręci na dobre przed wyborami szczególnie po wprowadzeniu 15 emerytury. Czyli minimum 10%.

Stef
3 dni temu
Reply to  Tobiasz

Nie skłoni. Raczej większość osób postanowiła wydać oszczędności czy to na konsumpcję czy też zakup inwestycyjny

Aleks
2 dni temu
Reply to  nyat

Niby tak,ale… Utrata wartosci oszczednosci (niezaleznie od % spoleczenstwa, ktore je ma) ma istotne znaczenie dla rozwoju gospodarki – spada wartosc kapitału. Przykladem wrecz wzorcowym jest PRL i utrata wartosci zlotego w czasach hiperinflacji. Wowczas gospodarce brakowało kapitału, bo złoty był smieciowa waluta – nie byl nic wart … to spowodowało koniecznosc szukania kapitału poza granicami PRLu -> i konsekwencja byla wyprzedaz majatku panstwowego za moze i znaczaco zanizone kwoty (np. Wedel zostal sprzedany PEPSI Co za ok. 1 mln $ !). I teraz moze byc podobnie – Ci co uciekna przed inflacja to zamroza srodki na tyle dlugo, ze… Czytaj więcej »

Jacek
3 dni temu

Gdzie ta podwyżka oprocentowań w bankach? Mam dwa konta: w ING i iPKO. W pierwszym łaskawcy zrobili ostatnio 1,5% (było dłuższy czas 05,%, potem przez rok 1,0%), w drugim jest cały czas 0,5%. Mnie nie interesują tzw. „nowe środki”, przeskakiwanie z banku do banku, zakładanie nowych zbędnych kont, czy wyrabianie kart kredytowych jako warunek. Normalne konta w bakach – bez żadnych warunków pobocznych – powinny być dziś oprocentowane przynajmniej na ok. 10% w skali roku, a i tak byłoby grubo poniżej inflacji. zachłystywanie się jakimiś chwilowymi promocjami nie ma sensu.

Pibloq
3 dni temu
Reply to  Jacek

Trochę się zgadzam, a trochę nie 🙂 oczywiście najlepiej będzie, jeśli wszystkie banki każdemu, na każdym produkcie oszczędnościowym zaoferują przyzwoity procent, skorelowany z inflacją. Ale to ideał, utopia. W praktyce banki stosują i będą stosowały dodatkowe obostrzenia, aby móc skorzystać z wyższego %. Leniwi/mniej zaradni zostaną przy 1-2% na zwykłym koncie oszczędn., reszta będzie żonglować kapitałem, bo wysiłek nieduży (zazwyczaj wszystko do zrobienia przez internet), a zysk jest tego warty. Myślę, że banki organizują promocje na nowe środki nie tylko po to, by potencjalnie złowić nowych klientów i coś im dosprzedać, ale przede wszystkim aby odsiać obecnych klientów, którym trzeba… Czytaj więcej »

Jacek
3 dni temu
Reply to  Pibloq

To wszystko efekt małej mobilności większości klientów w materii usług bankowych – są tacy, którzy całe dorosłe życie są tylko w jednym banku. Jakby nie można było mieć jednocześnie rachunków w kilku miejscach…

Waldek
3 dni temu
Reply to  Jacek

Ale po co oni to mają robić to dla obecnych klientów i środków jak już tą kasę mają na 0% lub to 0,5%?

Stef
3 dni temu
Reply to  Jacek

W ing jest 7%

Łukasz
2 dni temu
Reply to  Jacek

A czy próbował Pan „postraszyć” ING przelewem na jakąś większą kwotę (ponad 10 000 zł)? Mnie przy próbie takiego przelewu wyskakiwała kilka miesięcy temu (jak jest obecnie – nie wiem) propozycja lokaty na całkiem rozsądny procent i to na te właśnie środki, które chciałem przelać a nie na „nowe środki”.

Ostatecznie można założyć konto w Getinie, gdzie taka praktyka to norma.

Lub, skoro ma Pan konta w dwóch bankach, można przelewać środki między nimi, tak aby zawsze (lub choć przez większość czasu) kwalifikowały się jako „nowe środki”

Monika
2 dni temu
Reply to  Łukasz

Niedawno wylewałam z ing znacznie więcej i nic mi nie wyskoczyło.

Tomasz
2 dni temu
Reply to  Jacek

Skoro ma Pan dwa konta to co za problem przerzucić do PKO a potem skorzystać z 7% na OKO Bonus w ING… Ja tak robię i nie zajmuje mi to wiele życia a 7% się nalicza na koncie oszczędnościowym i mam cały czas dostęp do środków. Jak zwykle niektórym to trzeba wszystko na tacy pod nos.

Jacek
2 dni temu
Reply to  Tomasz

To nie zawsze jest takie proste, bo bank potrafi po ogłoszeniu promocji jako saldo, od którego środki są kwalifikowane jako nowe wskazać stan konta z jakąś wsteczną datą.

Tomasz
2 dni temu
Reply to  Jacek

ING liczy tylko sumę środków na kontach oszczędnościowych (owszem jest jakaś data wsteczna). Wystarczy nie trzymać na tych zwykłych beznadziejnie oprocentowanych kontach oszczędnościowych tylko na ROR albo właśnie w PKO wtedy w dniu badania salda będzie 0. Tylko tyle albo aż tyle. Nie jestem pracownikiem ING ani w ogóle sektora finansowego, po prostu mam i korzystam bez większych problemów. Nie chce też brzmieć jakbym się wymądrzał ale warunki są proste i nie ma co szukać dziury w całym.

Jacek
2 dni temu
Reply to  Tomasz

Wobec tego w Millennium lepiej się zabezpieczyli na taką okoliczność, bo liczona była łączna ilość środków na wszystkich kontach na jakąś wsteczną datę. I promocja dotyczyła konta oszczędnościowego a nie lokaty. To było kompletnie nieprzejrzyste, bo trzeba było liczyć na piechotę to saldo i z reguły jakieś środki były oprocentowane standardowo. A teraz to lepiej kupić obligacje indeksowane inflacją.

Tomasz
2 dni temu
Reply to  Jacek

Dodam, że mojemu tacie też się nie chce bawić w przerzucanie środków pomiędzy ING a Millennium i pamiętanie kiedy ma to zrobić (raz na 2-3 miesiące, tragedia) i dlatego pamiętam za niego i mu przypominam. Jakoś nie mogłem znieść myśli, że pozbawia się około 1000zł (!) odsetek miesięcznie. Mimo że to nie moja kasa. Nie lubię marnotrawstwa.

Mariusz
2 dni temu

Dla wszystkich co chcą oszczędzać to ja proponuję albo dolara albo franka bo tam mają poważnych łudzi w finansach a nie pajacyka Kaczyńskiego prezesa Glapinskiego. Jeżeli jest prawda co mówi Glapo capo NBP to za kilka miesięcy stopy procentowe FED dogonią polskie udawanie walki z inflacja przy inflacji dwukrotnie oficjalnie wyższej. Także minimum 8% wzrostu kursu USD jest bardzo łatwe do osiągnięcia i we wrześniu 2023 nie będziemy musieli zapłacić Belki co zwiększa nasz zysk o dodatkowe kilka procent. Capo Glapo nie podwyższy stóp do wyborów bo wyborcy niezdecydowani się odwrócą od partii. Podsumowanie: Największa tajemnica wiary: złoto i dolary!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!