6 lutego 2018

Link4 w reklamie: kup polisę, a możesz zgarnąć 560 zł. Sprawdzam jakie masz szanse na tę kasę

„Kto w Link4 jest, dobrze wie o tym, można zgarnąć 560 złotych, gdy bezpiecznie jeździsz cały rok, kasa wraca, ale szok” – tak w tanecznym rytmie piosenkarka Kasia Moś reklamuje telematyczne ubezpieczenie Link4. Ponieważ każdy lubi, gdy kasa wraca, zaś 560 zł piechotą nie chodzi, postanowiłem prześwietlić tę ofertę.

Czytaj też: Recenzja oferty Link4 – zniżki za ubezpieczenie w zamian za monitorowanie stylu jazdy

Rzecz polega – o czym już Was informowałem jakiś czas temu – na uzależnieniu ceny ubezpieczenia od stylu jazdy klienta. Ten jest monitorowany za pomocą specjalnej aplikacji, do której link jest przesyłany klientowi przy zakupie ubezpieczenia. Link4 jest dopiero drugim towarzystwem ubezpieczeniowym w Polsce, które zdecydowało się na takie rozwiązanie. I pierwszym, które na duża skalę postanowiło je reklamować.

W zasadzie klient, godząc się na tego typu ofertę, niczego nie ryzykuje. Najgorsze co go może spotkać – w porównaniu z „normalną” polisą – to brak zniżki. Przynajmniej w teorii, bo co bardziej podejrzliwe umysły mogą dojść do wniosku, że klient, który da się „inwigilować” za kółkiem i nie będzie w stanie uskrobać nawet złotówki zniżki… zostanie potraktowany zaporową stawką przy zakupie kolejnej polisy.

Wykluczyć się tego nie da, choć oficjalnie firma zapewnia, że dane o stylu jazdy będą wykorzystywane tylko w tym celu, do którego są zbierane.

Czytaj też: To przegięcie czy genialny pomysł? Ubezpieczyciel sprawdzi czy nie gadasz jak rozmawiasz

Czytaj też: Ujawniam trzy triki Link4 na obniżenie odszkodowania. Nie dajcie się nabrać!

Czytaj też: Link4 obiecuje, że wybaczy pierwszy dzwon. A naprawdę?

Żeby mieć szansę na zwrot części ceny polisy – maksymalnie 30% w przypadku polisy OC oraz 25% składki zapłaconej za polisę AC – trzeba spełnić kilka warunków. Po pierwsze: w terminie zapłacić składkę. Po drugie: udostępnić ubezpieczycielowi adres e-mail do komunikacji związanej z promocją. Po trzecie: zainstalować na swoim telefonie aplikację nawigacyjną oraz podać numer rachunku bankowego.

Po czwarte: trzeba regularnie korzystać z nawigacji za kółkiem. Żeby w danym miesiącu mieć choćby teoretyczną szansę na zniżkę, trzeba przejechać w każdym miesiącu, korzystając z nawigacji, minimum 200 km. Przy czym nie może to być jeden długi „kurs”, lecz co najmniej pięć, z czego w każdym dniu trzeba przejechać co najmniej 10 km. W przeciwnym razie dany dzień – w sensie oceny stylu jazdy – nie zostanie zaliczony do wyliczeń zniżki (nawigacja „zauważy” też, że poruszamy się np. tramwajem).

Pod uwagę algorytm wyliczający zniżki weźmie pod uwagę trzy rzeczy: dane na temat przestrzegania przez klienta ograniczeń prędkości (czyli jak często użytkownik aplikacji przekracza prędkość i o ile kilometrów na godzinę), płynność jazdy (liczba gwałtownych przyspieszeń i hamowań, ich siła, częstotliwość oraz prędkość początkowa hamowania) oraz profil kierowcy (jak często wyrusza w długie trasy, czy jeździ w dzień czy w nocy, czy w centrum, czy poza nim).

Z regulaminu nie wynika żaden konkretny sposób obliczania zniżek. Klient zainteresowany promocją nie dowie się więc w jaki sposób jest wyliczana zniżka, dopóki nie spróbuje. A jeśli spróbuje to będzie mógł obserwować swoje saldo zniżek w danym miesiącu, bo aplikacja będzie go o tym informowała.

Premie są naliczane tylko przez 11 miesięcy, ostatni miesiąc trwania ubezpieczenia nie jest już brany pod uwagę. Po zakończeniu umowy premie z poszczególnych miesięcy są sumowane i na konto klienta wysyłany jest ewentualny zwrot części składki.

Czytaj też: Kto powinien płacić za OC więcej, a kto mniej? Wyniki tych badań nie wszystkim się spodobają. Ale może tak trzeba?

Najważniejsze pytanie brzmi: czy odzyskanie tytułowych 560 zł jest możliwe? Jeśli nawet klient będzie jeździł jak emeryt, nie hamował gwałtownie i takoż nie przyspieszał, jeśli w dodatku będzie zaliczał wyłącznie podróżne po dwupasmówkach na przedmieściu – szanse na tak duży zwrot są niewielkie.

I nie chodzi tylko o dość restrykcyjne zasady naliczania i odejmowania złotówek klientowi w zależności od wydarzeń na drodze. Link4 zwróci maksymalnie 30% ceny ubezpieczenia OC, która przecież rzadko kiedy przekracza kilka stówek. Jeśli zapłacę za OC jakieś 600 zł, to maksymalny zwrot nie przekroczy 200 zł. Żeby zasłużyć na więcej trzeba wykupić dodatkową polisę AC. I też zapłacić za nie co najmniej 2000 zł (bo Link4 zwróci maksymalnie 25% składki).

O ile więc w samym mechanizmie promocji nie ma zaszytych żadnych niefajnych zapisów – poza tym, że trzeba jeździć grzecznie, dość często (i na „monitoringu”), w terminie zapłacić składkę i nie mieć żadnych szkód (likwidacja szkody z OC sprawcy lub z AC oczywiście zabiera szansę na jakikolwiek zwrot składki).

 

4
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Maciej SamcikArtur Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Artur
Gość
Artur

Piszę, bo niestety jestem zezłoszczony na Link4. Zły dlatego, że oferta niby fajna, nawigacja też fajna, ale podejście gdzie Klient jeździ b. dobrze wg samej nawigacji ma miesięczny zysk w postaci 10zł. Nie nabierajcie się na to. Dlaczego tak się dzieje? Aplikacja pokazuje 3 parametry: przepisowa jazda np. 98%, płynna jazda np. 94%, profil kierowcy np. 54%. O ile pierwsze dwa są moim zdaniem całkiem słuszne (i tak bym chciał podyskutować o tej płynności) to za żadną cholerę nie da się uzyskać informacji jak jest liczony profil kierowcy (tajemnica). Link4 sam sobie ustala profil kierowcy. Nigdy Nam nie podwyższy, bo… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij