Link4 da ci gratis nawigację i… sprawdzi jak zachowujesz się za kółkiem. Polubisz tę zabawę?

Niedawno pisałem w blogu o tym, że firmy ubezpieczeniowe mają ochotę uzależniać składkę ubezpieczenia komunikacyjnego od tego ile, gdzie i jak jeździmy. Narzędzia do tego już są, bo odkąd wynaleziono smartfony non stop podłączone do internetu nie ma większych przeszkód, by wykorzystywać geolokalizację do „śledzenia” kierowców. Co więcej, według szacunków brytyjskiego stowarzyszenia ubezpieczycieli w 2017 r. już co szósta polisa wystawiana w Europie będzie wyceniana w zależności od tego, czy na autostradzie byliśmy grzeczni, a w obszarze zabudowanym nie jechaliśmy szybciej, niż 50-tką 😉. Zresztą ubezpieczyciele mają chrapkę na znacznie większy kąsek – chcieliby uzależniać ceny polis także od tego czy w przeszłości zdarzały nam się opóźnienia ze spłacaniem kredytów oraz czy nie skarżył się na nas operator telekomunikacyjny. Piękna wizja, prawda? Ci, którzy nie łamią przepisów, zachowują się zgodnie z zasadami, nie bekają przy stole oraz zawsze mówią „proszę” i „przepraszam” nie powinni się obawiać – dla nich inwigilacja powinna być cenowo opłacalna, bo może wreszcie przestaliby płacić za gałganów i lekkoduchów, którzy generują największe ryzyko ubezpieczeniowe. A jednak troszkę mnie ten trend niepokoi.

Gra o urlop: Kto podsunie ci najlepszy hotel na wakacje? A może sam go… wylicytujesz?

Pierwsze zajawki tego, że polskie firmy ubezpieczeniowe też chciałyby wiedzieć więcej np. o naszym stylu jazdy, już testowałem na własnej skórze. Jakiś czas temu firma ubezpieczeniowa Aviva wprowadziła aplikację, która przez pewien czas śledziła moje poczynania za kierownicą, a potem wystawiła ocenę. Była to zabawa jednorazowa i nawet byłem rozczarowany, że tak krótko trwało głaskanie mnie za to, że jestem takim dobrym kierowcą. Teraz żarty się skończyły, bo konkurent Avivy, należąca do PZU firma Link4 wprowadza na rynek tę samą opcję, tyle że w wariancie permanentnym. Rzecz wygląda tak, że klient wraz z polisą ubezpieczeniową może wziąć za darmo nawigację samochodową NaviExpert z zainstalowaną nań funkcją „Bezpieczna jazda z Link4”. Odpala się to-to i aplikacja zaczyna śledzić nasz styl jazdy. Za dobre zachowania jesteśmy nie tylko głaskani po główce, ale dostajemy punkty, za które w różnych konkursach będzie można dostać nagrody. Konkursy zapewne nie będą polegały na tym kto wystraszy więcej staruszek gwałtownie hamując na przejściu dla pieszych, lecz raczej na tym kto prowadzi auto tak, żeby zasłużyć na specjalne odznaczenie od Komendanta Głównego Policji.

link4naviexpert

Generalnie mając takie cudo w samochodzie (żeby móc zbierać punkty i zamieniać na nagrody trzeba będzie włączać nawigację za każdym razem wsiadając do auta, choć swoją drogą ciekaw jestem jak oni to będą weryfikować) można się poczuć jakbyśmy mieli obok siebie pana komendanta. Aplikacja będzie mierzyć: ile kilometrów przejechaliśmy w danym okresie, ile z nich zgodnie z przepisami, jak często przekraczaliśmy dozwoloną prędkość, w tym w terenie zabudowanym i poza miastem, o ile najczęściej ją przekraczaliśmy, ile przejechanych kilometrów to była „płynna jazda”, jak często gwałtownie przyspieszaliśmy i hamowaliśmy, Niezły pakiecik, prawda? Nic tylko dobrowolnie oddać się w ręce najbliższego partolu :-). Dla tych klientów, którzy sami nie dojdą do tego wniosku aplikacja przygotuje rady „podprowadzające”, czyli dotyczące ryzyka, jakie dany sty jazdy powoduje na drodze, ile metrów będziemy potrzebowali, żeby przy danej prędkości zahamować w sytuacji kryzysowej, jak jeździć ekonomicznie i co zrobić, żeby nie stracić kontroli nad samochodem, czyli żeby samochód nie pojechał sobie sam.

Czytaj też: Ubezpiecz u nich auto, a odwiozą cię do domu z nocnej imprezy

Czytaj też: Rewolucja w OC, czyli wyznanie kierowcy lekko stukniętego

Dobra wiadomość jest taka, że korzystanie z aplikacji NaviExpert jest dobrowolne. Firma po prostu opłaca za każdego klienta roczny abonament (w standardzie kosztowałby klienta 99 zł), a już tylko od dobrej woli kierowcy zależy czy zechce z niego skorzystać i powalczyć o punkty i nagrody. A te mogą być cenne, bo firma wspomina, że najlepsi kierowcy będą wygrywali smartfony Sony, vouchery na paliwo, gadżety samochodowe, czy kursy w szkole bezpiecznej jazdy (to akurat bez sensu, bo oni akurat doszkalać się nie potrzebują, bardziej z głową postępuje Aviva, fundując taki kurs tym, którzy spowodowali stłuczkę). Jeśli aplikacja NaviEpert dojdzie do wniosku, że dany delikwent jeszcze dłuuuugo poczeka na jakiekolwiek nagrody, to się nad nim zlituje i udzieli kilku światłych rad co zrobić, żeby dostać wreszcie jakieś punkty. Mam nadzieję, że nie będą to rady w stylu „zmniejsz średnią prędkość w terenie zabudowanym”, albo „jeśli chcesz zdobyć jakieś punkty, częściej używaj pedału hamowanie (to ten środkowy)”.

W Link4 zapewniają, że wcale, ale to wcale nie będą gromadzili, ani wykorzystywali danych o stylu jazdy kierowców ani do kalkulacji wysokości składek, ani przy likwidacji szkód. Trzeba przyznać, że czują pismo nosem, bo w dziale FAQ chyba połowa z pytań zahacza o możliwe obawy klientów dotyczące inwigilacji. Pytanie pierwsze: „Czy będę śledzony” (odpowiedź: nie). Trzecie: „Czy Link4 przekaże dane policji” (odpowiedź: „cóż za obrzydliwa insynuacja” ;-)). A potem: „Do jakich celów będą wykorzystywane dane”, albo „co stanie się z danymi, gdy w kolejnym roku ubezpieczę się w innym towarzystwie”, Link4 zapewnia, że chodzi mu tylko o promowanie bezpiecznej jazdy. Choć jedna z odpowiedzi – „na tym etapie nie planujemy wykorzystywać danych na temat Twojego stylu jazdy do kalkulowania składek” – zdradza pewne zamiłowanie firmy do cieszenia się danymi o stylu jazdy klientów nie tylko w celu rozdawania im nagród. A konkretnie zdradza je fraza „na tym etapie” ;-). Nie żebym się czepiał, bo być może to wcale nie jest takie głupie, że dobry kierowca kiedyś dostanie lepsze warunki ubezpieczenia, niż słaby. Gorzej jeśli ten dobry dostanie takie same, a słaby znacznie wyższe. Wtedy na telematyce zarobi niekoniecznie dobry klient, a bardziej ubezpieczyciel.

Niezależnie od tego czy będziecie chcieli bawić się z Link4 w zdobywanie sprawności dobrego kierowcy i powalczyć o naprawdę niezłe nagrody, należy się Wam na koniec kilka informacji technicznych. Z aplikacji będą mogli też korzystać ci klienci Link4, którzy już mają aktywne polisy (nie są więc „nowymi” klientami), ale w ich przypadku darmowy dostęp do NaviExpert będzie krótszy i wyniesie trzy miesiące. Zła wiadomość jest taka, że aplikacja NaviExpert z opcją „Bezpieczna jazda z Link4” jest dostępna tylko dla smartfonów z systemem Android, wersje na iPhone’a i telefony z systemem Windows Phone będą dopiero za kilka miesięcy. Druga zła wiadomość jest taka, że sprezentowana przez Link4 nawigacja bez żadnych dopłat będzie działała tylko na polskich drogach. Za wersję z mapami dróg w całej Europie trzeba już dopłacić.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss