Koszty korzystania z kart ostro w górę? Nowa opłata za wypłaty bankomatowe!

Nie lubię histeryzować, ale wygląda na to, że szykujący się nowy podział łupów na linii branża kartowa-handlowcy skończy się fatalnie dla nas, klientów banków i posiadaczy kart.  Wiadomo już, że senatorowie postanowili „uszczęśliwić” nas możliwością pobierania przez handlowców opłaty za to, że płacimy w sklepie kartą, która im się nie podoba. Co prawda taka możliwość będzie dotyczyła tylko kart kredytowych (w przypadku debetówek pobieranie dodatkowych opłat przy sklepowej kasie będzie niemożliwe), zaś prowizje nie będą mogły przekraczać opłaty, którą sam handlowiec płaci operatorowi terminala, organizacji płatniczej oraz bankowi. Ale marne to pocieszenie. Mając kartę inną niż debetowa nigdy nie będziemy mieli pewności, czy taką kartą w ogóle będziemy mogli zapłacić w danym miejscu. A jeśli tak, to czy przypadkiem nie poniesiemy dodatkowych kosztów.

Do tej „przyjemności” może jeszcze dojść druga – opłaty za korzystanie z bankomatów pobierane przez operatorów tych urządzeń. Do tej pory o tym czy i ile płacimy za wyciągnięcie kasy z danego bankomatu decydował bank. Z jego tabeli opłat możemy wyczytać które bankomaty są dla nas darmowe, a za korzystanie z których płacimy i ile. Czasem banki za 5 zł miesięcznie sprzedają usługę pt. „darmowe bankomaty na całym świecie”. Albo dają taki bonus co lepszym klientom za darmo. Tymczasem z przygotowywanej przez Ministerstwo Finansów nowelizacji ustawy o usługach płatniczych (została właśnie „klepnięta” przez Komitet stały Rady Ministrów i pewnie lada moment trafi do Sejmu) wynika, że operator bankomatów, np. sieć Euronet, będzie mógł pobrać dodatkową opłatę bezpośrednio od klienta za to, że ten korzysta z jego urządzenia. Byłaby to opłata pobierana niezależnie od rozliczeń właściciela bankomatu z bankiem, który wydał kartę wkładaną przez nas do urządzenia. Ministerstwo tłumaczy, że chodzi o to, by operatorzy bankomatów stawiali więcej urządzeń tam, gdzie wcale nie musi im się to opłacać. Dzięki dodatkowym opłatom może chętniej będą ryzykowali stawianie bankomatów w mniej ruchliwych miejscach.

Czytaj też: Władze przygotowują nowy bat na lichwiarzy. Groźny?

Nowe brzmienie niektórych przepisów zawartych w art. 38. ustawy o usługach płatniczych nie pozostawia złudzeń.Użytkownik może być obciążony opłatą przez operatora urządzenia z tytułu wypłaty gotówki przy użyciu karty płatniczej, jeżeli bezpośrednio przed dokonaniem wypłaty otrzymał informację o wysokości należnej opłaty.  Wysokość opłaty nie może przekroczyć kosztów ponoszonych przez podmiot, który ją pobrał. „. Czyli wystarczy wyświetlić w bankomacie komunikat: „uwaga, za tę wypłatę potrącimy dodatkowo 2 zł prowizji” i już właściciel bankomatu może legalnie nas doić. Mój redakcyjny kolega Maciek Bednarek zapytał resort finansów o co tu kaman i dowiedział się, że drugą intencją ministerstwa – poza chęcią wspomagania rozwoju sieci bankomatów – jest utrącić monopolistyczne zapędy Visy oraz MasterCarda. Organizacje płatnicze mają rzeczywiście tendencje do wyciskania siódmych soków z właścicieli bankomatów i cięcia ich prowizji do kości (choćby dlatego, że im zależy na zniechęcaniu ludzi do korzystania z bankomatów). „Walka z nierynkowym ustalaniem cen polega nie na tym, że organizacje płatnicze przestaną narzucać swoje stawki, a na tym, że operatorzy bankomatów będą mogli dorzucić swoje” – słusznie skomentował Maciek.

To wszystko połączone razem – senackie propozycje i to, o czym mówi Ministerstwo Finansów – może oznaczać, że wyciągając z kieszeni kartę kredytową będziemy płacili dodatkowe prowizje w sklepach, a używając debetówek – skasują nas przy niektórych bankomatach. A z trzeciej strony banki zapewne zwiększą abonamenty za korzystanie z kart, bo będą zarabiały mniej za każdą transakcję (uczyni to urzędowy limit na interchange). Nie podoba mi się to wcale, a wcale. Co prawda, jak napisał mi mec. Krzysztof Korus, zakazywanie opłat typu surcharge będzie wkrótce w Polsce i tak nielegalne, bo ich oficjalnego umożliwienia domaga się od wszystkich krajów unijna dyrektywa PSD, ale skoro karty debetowe można spod tego obowiązku wyjąć, powołując się na to, iż jest to „innowacyjne rozwiązanie”, to dlaczego nie można powołać tego samego argumentu w stosunku do kart kredytowych oraz bankomatów?

Optymista zapewne wyrazi nadzieję, że to wszystko ładnie rozejdzie nam się po kościach. Z jednej strony przecież i tak każdy aktywny użytkownik kart płatniczych ma w portfelu co najmniej dwa plastiki, w tym jeden to karta debetowa. Może więc płacić w sklepach domyślnie kartą debetową, a kredytówkę wyciągać tylko tam, gdzie jej używanie będzie darmowe. Z drugiej strony większość z nas korzysta z bankomatów w sieciach bankowych, a banki nie mają żadnego interesu, by wprowadzać dodatkowe opłaty za wyciąganie pieniędzy „ze ściany”. To, że jakaś niezależna sieć (największa to Euronet) wprowadzi takie dodatkowe prowizje, wcale nie oznacza, że klienci banków stracą darmowy dostęp do swoich pieniędzy. Przynajmniej o tyle, o ile mają konto w banku posiadającym przyzwoitą sieć własnych bankomatów. A jeśli mają rachunek w banku bez własnej sieci, to ów bank powinien zadbać, by dla jego klientów jak najwięcej bankomatów nadal było darmowych.

Ten optymistyczny zestaw argumentów jakoś się broni, ale gdybym był pesymistą… to zacząłbym podliczać prowizje. Załóżmy, że jestem przeciętnym klientem banku. Miesięcznie wypłacam z bankomatu pieniądze cztery razy. Do bankomatu własnego banku mam daleko, więc korzystam z Euronetu, który dziś dla mnie jest darmowy. Mam kartę debetową oraz kredytową, z których korzystam po cztery razy w miesiącu, płacąc za zakupy po 100 zł. Jeśli zarówno sklepikarze, jak i właściciele bankomatów wykorzystają wszystkie możliwości tworzonego właśnie prawa, to może być tak, że w skali miesiąca zapłacę np. 6 zł opłaty miesięcznej za konto (w tym darmowe przelewy i wszystkie bankomaty w Polsce), 8 zł prowizji za wypłatę gotówki z bankomatów (po 2 zł za każdą wypłatę, opłata sieci bankomatowej), 5 zł miesięcznej opłaty za kartę (banki mogą wprowadzić takie abonamenty, bo mniej zarobią na interchange) oraz jakieś 4 zł prowizji dla sklepu, w którym robię zakupy (cztery transakcje kredytówką, prowizja 1%). W sumie konto bankowe i możliwość korzystania z kart będzie mnie kosztowało 23 zł miesięcznie. Niemożliwe? Pogadajmy o tym za kilka miesięcy…

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss