31 lipca 2019

Kosztowna pomyłka na Allegro? Sprzedawca zapomniał dopisać jedno zero do ceny. Klient kliknął superokazję i… powstał megaproblem

Pan Grzegorz za zakupy na Allegro warte 20.000 zł zapłacił 2.600 zł. Ale gdy przyszło do realizacji zamówienia, sklep internetowy wykpił się i powiedział – to był błąd. Choć liczy się „cena na metce”, ta sprawa wcale nie jest taka czarno-biała

„Hmmm, u mnie w systemie te spodenki wchodzą mi tylko po 99 zł. Kupuje pan?” – co i rusz w sklepach jestem świadkiem sytuacji, w których promocyjna cena na metce, czy na półce, różni się od ceny, którą widzi sklepowy „system”.

Jeśli sprzedawca jest „uświadomiony”, to wie, że nie ma co dyskutować, tylko zgodnie z prawem musi sprzedać rzecz po cenie, za jaką towar jest wystawiony, a nie po tej, jaką jaką widzi w „systemie”. Bo klienta obowiązuje oferta wystawiona na półce. Inaczej przedsiębiorca naraża się nawet na kilkunastotysięczną grzywnę. 

Wiele osób jednak odpuszcza – stosunkowo rzadko, może w dwóch na dziesięć przypadków widzę, żeby klienci egzekwowali swoje prawa. W sumie nic dziwnego, czasami różnice cenowe są niewielkie (np. winogrona za 19 zł/kg a nie za 9 zł/kg), więc klienci odpuszczają, bo widzą, że kolejka się wydłuża, a ze sprzedawcą nie ma serca do dyskusji i trzeba by czekać na kierownika.

Co do zasady, wystawienie towaru na półce jest ofertą w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego, co oznacza, że cena, jaką widzimy na metce lub na wywieszce obok towaru, jest wiążąca i że sprzedawca zobowiązany jest wydać nam towar, po takiej właśnie cenie. A co jeśli towar jest na Allegro?

Czytaj też: Internauta na krótkiej smyczy? Przy zakupach na Allegro dostaniesz teraz… limit kredytowy na jeszcze więcej zakupów na Allegro

Czytaj też: Smog męczy, więc pan Kacper kupił na Allegro oczyszczacz powietrza. Gdy chciał skorzystać z prawa do zwrotu… stracił 1000 zł. Ostrzegam!

Hurt-detal i Tom Clancy na konsole X-Box

Napisał do nas pan Grzegorz, fan gier na konsolę X-Box, który dzieli pasję z nastoletnim synem. Przeczesywał oferty na Allegro w poszukiwaniu promocji na grę „Tom Clancy’s The Division 2”. Szukał aż znalazł i to po cenie… dumpingowej.

„Ku mojemu zdziwieniu znalazłem na Allegro aukcję dotyczącą przedpremierowej sprzedaży gry na konsolę Xbox One, Tom Clancy’s The Division 2. Cena była okazyjna – 29,90 zł. Oczywiście, wczytywałem się uważnie w ofertę, gdyż na Allegro jest kilkadziesiąt różnych aukcji tej gry w cenach od 9,90 zł do 400 zł. Są wersje elektroniczne, pudełkowe, konta offline, online itp… Sprzedającym był sklep OleOle. W ofercie Allegro wystawiono 100 sztuk gry. Gdy zobaczyłem ofertę, pozostało 87  ze 100 sztuk.”

Pan Grzegorz, choć potrzebował jednej kopii gry, poczuł w sobie żyłkę handlarza i postanowił „ubić” interes. Na początku nie zastanawiał się skąd wzięła się cena wystawiona przez kontrahenta.

„Stwierdziłem, że może jest jakaś nietypowa promocja. W pracy „na dzień dobry” mam kilku kumpli, którzy chętnie zakupią w tej cenie tę grę. Mój nastoletni syn drugie tyle w szkole. Ustaliliśmy – bierzemy 10 sztuk. Ale potem miałem chwilę rozterki”

Rozterki pana Grzegorza chodzą dość pokrętnymi ścieżkami, ale – jak twierdzi – chodziło mu nie tylko o własny zysk, a również o dobro sklepu. Nie podejmujemy się oceniać tych intencji, po prostu zacytujemy:

„Porozmawialiśmy sobie z synem i stwierdziłem, że: jeśli jest to błąd sklepu, to zrobię mu przysługę i wykupię pozostałe egzemplarze (bez finalnej zapłaty – żeby tylko oferta w tym momencie zniknęła). Jeśli to nie jest błąd, to znajdę tylu kupców, ilu mi się uda wśród znajomych, a potem po prostu oddam resztę towaru w ramach prawa dotyczącego odstąpienia od umowy zawartej na odległość.”

Czyli pan Grzegorz bije się z myślami – raz chce wykupić całość oferty, żeby potem odsprzedać kumplom i dzieciakom w szkole. Innym razem chce po prostu „zamknąć” aukcję, a potem anulować transakcję, by zrobić sklepowi „przysługę”.

„Ostatecznie wykupiłem wszystkie dostępne egzemplarze (87 szt.) z opcją płatności przy odbiorze i otrzymałem potwierdzenie, że zamówienie zostało przyjęte do realizacji.”

Czytelnik czekał na rozwój sytuacji, która przybrała niekorzystny dla niego obrót. Po dwóch dniach sklep napisał mu, że anuluje zamówienie z powodu błędnie przypisanej przez system komputerowy ceny. I że zamiast 29,90 zł powinno być 229,00 zł, czyli tyle, ile mniej więcej kosztują gry na konsole. Sklep podparł się uchyleniem od skutków prawnych oświadczenia woli z powodu oczywistego błędu – omyłki pisarskiej.

Czytaj też: Jesteś przedsiębiorcą i zrobiłeś większe zakupy korzystając z bankowych rat. Prosisz o fakturę. A w tym sklepie mówią: „nie wystawimy”

Czytaj też: Ktoś wydał 200 tys. zł na wirtualne wędki w grze „Let’s Fish”. Czy to już obłęd? Może, ale już możecie na tym obłędzie zarobić

Czytelnik: to był gest dobrej woli, a w zamian dostałem 100 zł zniżki

„Napisałem, że rozumiem ich błąd, ale wykupując pozostałe 87 sztuk gry spowodowałem, że ewentualnie niezadowolonych z anulowania zamówienia klientów będzie raptem kilkunastu, a nie stu (z założeniem, że każdy kupiłby 1 szt).  Wiem, że łatwo było komuś w centrali kliknąć „anuluj zamówienie” i zamieść sprawę pod dywan, ale ja chciałem, by sklep docenił mój gest.”

Czytelnik relacjonuje, że sklep w podzięce przekazał mu rabat 100 zł (który czytelnik wykorzystał), ale jego zdaniem samo dobro, którym się wykazał, powinno być wycenione znacznie wyżej. Na stole jest różnica wartości transakcji sięgająca prawie 17.000 zł (87 sztuk x 29,90 zł = 2601 zł, zaś 87 sztuk x 229 zł = 19923 zł). Pan Grzegorz opowiada, że dostał od Allegro informację, że podobno to on odstąpił od umowy, co  nie jest prawdą.

„To sklep odstąpił od umowy – ja jestem nadal zainteresowany kupnem tych gier! Na te 10 sztuk już mam kupców wśród znajomych swoich oraz syna.”

Od strony formalnej wygląda to tak, że to sklep bierze odpowiedzialność za ofertę, którą wystawia i jest to oferta w rozumieniu kodeksu cywilnego, czyli że po zawarciu umowy nie może ot tak się wycofać.  Z drugiej strony uczciwość kupiecka nie polega na tym, że jedna strona ubija interes kosztem pomyłki drugiej strony.

Poza tym rodzi się pytanie, kto tu komu wyświadczył przysługę. Zakup 87 sztuk gry to już ilość hurtowa i gdyby zainteresowała się takim zakupem skarbówka, pan Grzegorz mógłby mieć kłopoty (chyba że prowadzi działalność gospodarczą). Co na to sklep?

„Ze względu na to, że cena była wynikiem błędu systemowego, a nie prowadzonej promocji lub wyprzedaży (które zostałyby wyraźnie oznaczone w treści aukcji), transakcja została anulowana. Klient – jak sam przyznaje w korespondencji – zdawał sobie sprawę, że cena jest nieadekwatnie niska w stosunku do rynkowej wartości produktu i brał pod uwagę opcję, że jest to pomyłka. Niezależnie od przyczyn niefortunnej sytuacji, szczerze mi przykro, że w ogóle do niej doszło. Dokładamy także wszelkich starań, aby podobne sytuacje nie miały miejsca i aby wszyscy nasi Klienci byli usatysfakcjonowani dokonywanymi u nas zakupami.”

Czytaj też: Pożyczyli od inwestorów pieniądze na handel rowerami. Ale gdzie są pieniądze? I gdzie rowery?

Okazyjna cena, to nie powód do anulowania oferty

A co jeśli czytelnik miałby inne intencje i chciałby kupić jeden egzemplarz gry za 29 zł, a sklep by się wycofał rakiem? Pan Grzegorz miałby duże szanse na odbiór gry w tej właśnie cenie. Dlatego nie dziwię się, że sklep próbuje wycofać się rakiem i twierdzi, że to klient odstąpił od zakupu. Historia zna dużo takich przypadków, a niektóre kończyły się nawet w sądzie, kiedy sklep pomylił się w cenie i nie chciał wydać towaru. 

Kilka lat temu pewna mieszkanka Lublina kupiła na Allegro koparko-ładowarkę za 7400 zł choć jej realna cena wynosiła 74.000 zł. Gdy przyjechała po odbiór, sprzedawca powiedział, że się pomylił i może jej sprzedać sprzęt z rabatem za 50.000 zł. Sąd I instancji przyznał rację sprzedawcy argumentując, że 7400 zł to nie jest realna wartość takiego urządzenia.

Ale sąd apelacyjny przyznał rację klientce uzasadniając, że przecież na Allegro ludzie szukają okazji i skąd klient ma wiedzieć czy nowa koparka za 7.000 zł to nie jest właśnie okazja życia?

To samo na początku napisał nasz czytelnik – szukał ofert i znalazł okazję. Nie miał pewności czy to aby nie pomyłka, ale sklep był renomowany, oferta kompletna, więc dlaczego miałby nie skorzystać z zakupy gry po 29,90 zł? Jaka jest Wasza opinia na ten temat? Czy anulowanie transakcji i przyznanie klientowi 100 zł rekompensaty to wystarczający gest? A może sklep powinien zachować się inaczej? Zapraszam do dyskusji!

Źródło zdjęcia: PixaBay.com

38
Dodaj komentarz

avatar
12 Comment threads
26 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
24 Comment authors
MarcinPiotrDorotaAleksanderpantarej Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Pibloq
Gość
Pibloq

Pierwsze pytanie, czy ten Pan prowadzi dzialalnosc gospodarczą. I czy wystawiłby paragony wszystkim 87 kupującym.
Typowy przypadek polskiego cebulaka, wiedział doskonale, że to błąd oczywisty sprzedającego, ale chcąc go chronić przed rozczarowaniem innych, kupil cale 87 sztuk. Cóż za pokrętna logika…!
Prowadze DG sprzedaje troche przez internet w Polsce i Europie. Cale szczęście, że nie mamy tak mocno pro-konsumenckich przepisów jak w Niemczech. Nie doroslismy mentalnie jako konsumenci, to nasze polskie kombinatorstwo, jak tu orżnąć sprzedawce wychodzi non-stop…
Niech Szanowny Pan kupujacy pojdzie sobie do sądu i powalczy o swoje. Terg (to chyba wlasciciel oleole) bedzie mial solidne argumenty na obronę

QVX
Gość
QVX

Rozumiem, że naciąganie konsumenta jest w porządku.

Michał
Gość
Michał

@QVX
Przeczytaj sobie art. 84 kc i jego interpretacje.

Daniel
Gość
Daniel

Sytuacja w artykule wskazuje, że Czytelnik się domyślał błędu i nawet potem to przyznał. Ale gdyby nie wiedział, to tu jeszcze trzeba wziąć pod uwagę ewentualną relację przedsiębiorca-konsument. Jak już wcześniej wskazywano w orzeczeniach sądowych – w internecie szuka się okazji – akurat OleOle jest serwisem, który ma ich mnóstwo i jako taki się reklamuje. Znalezienie okazji nie powinno być uznawane za coś dziwnego i nie jest uzasadnione twierdzenie, że każda zbyt niska cena, to błąd.

pantarej
Gość
pantarej

Typowy polaczek cwaniaczek chciał zrobić interes życia mając świadomość błędu sprzedawcy he he ale czego się można spodziewać po kimś takim ,tego że zada pytanie przez allegro i poinformuje o błędzie nie skąd polaczek cebulaczek chce gre za darmo to sam się dotyczy samochodów i innych towarów.

QVX
Gość
QVX

Ależ znam i czytałem. Chodziło mi po prostu o mentalność, że naciąganie konsumenta to nie naciągactwo, ale marketing.

T1000
Gość
T1000

Interpretacje przepisów prawa zostawmy sądom, od tego są. Bo inaczej znów się potwierdza, że w tym kraju wszyscy znają się na prawie, medycynie i piłce nożnej.

Aleksander
Gość
Aleksander

No i w tym jest właśnie problem, że mamy takie prawo, które musi być interpretowane… A interpretować można różnie. Można z jednego zapisu prawnego wyciągnąć dwie sprzeczne ze sobą interpretacje i obie będą poprawne! Tak, były już takie przypadki!

Waldek
Gość
Waldek

Bo sprzedawcy nie próbują orżnąć kupujących, i to non stop.

Pibloq
Gość
Pibloq

Powiedz mi kolego, jak sprzedawca w internecie może „orżnąć ” kupujacego w kwestii ceny? Jak zmieni się podczas procesowania zakupu, to porzucasz koszyk, nie płacąc.
Oczywiscie mozesz dostać inny towar niż kupowales, ale to juz inny paragraf, związany z niezgodnoscią kupowanego towaru…
Nie chcę bronić ani jednej, ani drugiej strony. Sam występuje naprzemiennie w obu rolach sprzedawcy i kupującego. Ale opisana tutaj sytuacja jest ewidentna, kupujący na 99,9 proc.byl przekonany, że to pomylkowa cena, ale mimo wszystko zakupił 87 sztuk 🙂

Michał
Gość
Michał

Oleole należy do Euro RTV AGD. Terg to chyba Avans i Electro.

Daniel
Gość
Daniel

Artykuł wymaga sprostowania: w razie rozbieżności w cenach sprzedawca jest obowiązany sprzedać towar konsumentowi po cenie korzystniejszej, a nie tej „z półki”. Art. 5 ustawy o informowaniu o cenach towarów i usług: „W przypadku rozbieżności lub wątpliwości co do ceny za oferowany towar lub usługę konsument ma prawo do żądania sprzedaży towaru lub usługi po cenie dla niego najkorzystniejszej.” W tym konkretnym przypadku należałoby się zastanowić, czy czytelnik jest konsumentem. Zakup 87 sztuk w celu dalszej odsprzedaży mocno podpada pod działalność gospodarczą. Dużo zależy czy Czytelnik odsprzedawałby gry z zyskiem, czy po cenie zakupu, tj. 29,99. Jeśli czytelnik jest tu… Czytaj więcej »

Przemo
Gość
Przemo

Konsumencki zakup 87 par skarpet może by się w sądzie obronił. Z 87 szt. tej samej gry raczej się nie uda.

nie_zawsze
Gość
nie_zawsze

Jaka szkoda, ze sztuczka ze zmiana ceny jest (prawie) legalna i (prawie) zawsze bezkarna tylko w jednym kierunku. Bo jesli klient (zlodziej) sam zmieni cene, to od razu jest OSZUSTWO ze wszystkimi konsekwencjami karnymi, zupelnie nieproporcjonalnymi. Czyli sprzedawca (uczciwy przedsiebiorca) ryzykuje, ze co najwyzej sprzeda po wlasciwej nizszej cenie po przegranej sprawie w sadzie, a klient (potecjalny zlodziej) ma od razu wyrok pewny jak w banku. Dlaczego tylko jedna strone trzeba odstraszac od zlodziejstwa a nie obie w tym samym stopniu?

Michał
Gość
Michał

Jak niby klient miałby sam zmienić cenę? Poczytaj sobie o przepisy o błędzie i prawnej możliwości uchylenia się od jego skutków (art. 84 kc). Gdyby cena była niższa od kilka % to by nie był błąd istotny, ale gdy jest niższa o kilkadziesiąt to już jest i sprzedawca ma prawo się uchylić skutków takiego błędu.

nie_zawsze
Gość
nie_zawsze

Powyzsza obserwacja dot. np tego fragmentu artykulu stanowiacego nagminna sytaucje i dotykajaca praktycznie kazdego klienta a nie czyjegos jednostkowego prywatnego sporu na allegro:
„Wiele osób jednak odpuszcza – stosunkowo rzadko, może w dwóch na dziesięć przypadków widzę, żeby klienci egzekwowali swoje prawa. W sumie nic dziwnego, czasami różnice cenowe są niewielkie (np. winogrona za 19 zł/kg a nie za 9 zł/kg), więc klienci odpuszczają, bo widzą, że kolejka się wydłuża, a ze sprzedawcą nie ma serca do dyskusji i trzeba by czekać na kierownika”

nie_zawsze
Gość
nie_zawsze

Poczytaj sobie odpowiedz: typowy sposob zmiany ceny to przeklejenie kodu z tanszego artykulu – przy kasie jest taniej niz powinno byc. I czym to sie rozni etycznie od sytuacji kiedy przy kasie jest drozej niz powinno byc? To ten sam rodzaj nieuczciwego zachowania, poprzez wywolanie niespodziewanej dla drugiej strony sytuacji. TEPIC TAK SAMO w obu przypadkach. Juz wystarczajaco jasne?

Michał
Gość
Michał

Tym się różni, że to działanie celowe, zwykle oszustwo. Natomiast gdy sprzedawca sprzedaje wiele towarów, to oczywistym jest, że przy którymś błąd się może trafić

kali
Gość
kali

Kolejny mundry z cyklu: kali ukrasc dobrze – kalemu ukrasc zle. Dziwnym trafem „pomylka” zawsze trafia sie na niekorzysc klienta (a moze gdzies kiedys zdarzyla sie sytuacja odwrotna, szybko daj znac, postawimy pamiatkowy obelisk). Kradzieze czy oszustwa zawsze trzeba TEPIC. Obojetnie, czy celowe czy niecelowe, tego nie wiesz, wiec nie uogolniaj jasnowidzu. Okolicznosci sytuacji wskazuja w takich przypadkach co najmniej na niedbalstwo ze strony sprzedawcy, dodawszy jeszcze znikoma zwykle liczbe czytnikow cen w kilkusetmetrowych sklepach, pospiech kasjerow, presje ze strony innych klientow czekajacych w dlugiej kolejce do kasy, no i znikomosc samej straty – bo kto chce byc pieniaczem dochodzacym… Czytaj więcej »

Pibloq
Gość
Pibloq

W online to chyba niemozliwe (chyba że ktoś podszyje się do admina sklepu int.i zmieni cenę).
Za to w sklepach stacjonarnych widzę non-stop Cebulakow, wsadzajacych w markecie np.pomidory BIO miedzy plastikowe pomidory za 2,99zl/kg, przyklejajac oczywiście etykietę tańszych.

Michał
Gość
Michał

Panie Irku,
głosi Pan kategorycznie tezę o nienaruszalności oferty w rozumieniu kc, nie powołując się na żaden konkretny zapis kodeksu. Gdy go już Pan znajdzie, proszę też poszukać jakiegoś wyłączającego art. 84 kc, bo ja takiego nie kojarzę. Tak rażąca różnica ceny jest błędem istotnym i sklep bez problemu i w majestacie prawa może się uchylić od jego skutków.

Daniel
Gość
Daniel

w sytuacji opisanej w artykule sytuacja jest o tyle jasna, że kupujący brał pod uwagę możliwość błędu. Natomiast nie zawsze tak jest. Weźmy poprawkę na fakt, że OleOle jest profesjonalnym podmiotem, który powinien dołożyć należytej staranności przy formułowaniu oferty. Do tego dochodzi systemowa ochrona konsumentów. Art. 84 nie jest wyłączony wprost, ale wyobrażam sobie sytuację, w której w odpowiedzi na użycie przez sklep art. 84, klient który chce kupić towar po niższej cenie używa w swojej obronie art. 5 kc – użycie prawa niezgodnie ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem lub z zasadami współżycia społecznego.

norbiq
Gość
norbiq

A to zwykły obywatel nie może kupić niczego w hurtowych ilościach? Czy to dotyczy bezwzględnie wszystkich produktów? Jak to jest? Dla kolegi pytam.

Daniel
Gość
Daniel

Możesz kupować ile chcesz. Chodzi o ryzyko uznania Cię za przedsiębiorcę. Jeśli kupujesz hurtowo i potem chcesz odsprzedawać z zyskiem, to podpadasz pod działalność gospodarczą. A do tego trzeba się zarejestrować, płacić VAT itd itp.

Pibloq
Gość
Pibloq

Na wlasny uzytek moze (np.palete marchewki do diety marchewkowej). Tutaj nosi to znamiona dzialalnosci gospodarczej, czytelnik wspomnial, ze mial juz 10 klientow (kolegow syna ze szkoły) na zakup…

Kamil
Gość
Kamil

A czy przypadkiem Pan Grzegorz nie mógłby sprzedać tych gier partiami w ramach tzw. działalności nierejestrowanej, która weszła w tym czy zeszłym roku?

Paweł
Gość
Paweł

Może poczekać pewien czasi sprzedać jako używane na umowę kupna srzedaży bez podatku?

Mirek
Gość
Mirek

Ale są jeszcze zasady słuszności więc wiemy, że ktoś się pomylił a ktoś inny zadziałał w złej wierze, wiedząc że ktoś się pomylił próbował się bezpodstawnie na tej pomyłce znacząco wzbogacić – dostrzegł tę okazję i teraz zgrywa głupa jeszcze w dodatku próbuje wykorzystać w złym celu prawo: Male iure nostro uti non debemus – Nie powinniśmy czynić ze swego prawa złego użytku

Ryszard
Gość
Ryszard

Sklep powinien sprezentować „czytelnikowi” grę i po sprawie.

Jarek
Gość
Jarek

Kilka lat temu kupiłem w sklepie internetowym gitarę, wartą 20000,00 za równe 2000,00 PLN. Wcześniej w obawie przed oszustwem sprawdziłem regulamin, gdzie było napisane, m. in., że cena na stronie jest cena ostateczną. Nawet zrobiłem screen na wszelki wypadek. W nocy!!! miałem telefon ze sklepu, że się pomylili z ceną, regulamin już został zmieniony. Byli mili i przeprosili, więc ja dla nich też byłem mily😀.

jan
Gość
jan

Wszystkim którzy mówią, że cena była ewidentnie za niska przypomnę, że mówimy tu o dobrach cyfrowych (plus kawałek plastyku o koszcie koło 1 euro). Nikogo jakoś nie dziwią wyprzedaże -90% na Steamie lub GOGu, więc nie widzę powodu, żeby na jakimś Ole Ole coś takiego nie miało miejsca. Zwłaszcza, że dostępnych było tylko 100 sztuk, a cena tej samej gry może się DIAMETRALNIE różnić pomiędzi sklepami (np. jak kupowalem TW Warhammer to widzialem rozpietosc 40-190zl w zaleznosci od sklepu).

Maciej
Gość
Maciej

W mojej ocenie próba wymuszenia na przedsiębiorcy sprzedaży towaru po omyłkowo wystawionej cenie to chamstwo i złodziejstwo. Przecież jeśli sklep sprzeda produkt za 10% wartości to ktoś do tego dołoży z własnej kieszeni. Może przy takim OleOle bohater artykułu może się czuć jak Robin Hood który okrada korporację która nie ma imienia, żony ani dzieci, ale w sieci nie widać skali działalności i często bardzo poważnie wyglądający sklep w rzeczywistości jest mała rodzinną firmą.
Ja to widzę tak, liczyłem na promocję, sklep się pomylił – jeśli tylko przeprosi to jest po sprawie.

anonymous
Gość
anonymous

To źle myślisz. Ta gra jest i będzie rozdawana za darmo i to całkowicie legalnie. Więc cena 30 zamiast 300 jest nadal ‚zawyżona’. Natomiast to że napisał że zamierza odsprzedać (o czym w komentarzach jest gównoburza) to o niczym nie świadczy. Równie dobrze mógł sobie napisać że chce tym wytapetować ścianę.

anonymous
Gość
anonymous

Cytat: „Sąd I instancji przyznał rację sprzedawcy argumentując, że 7400 zł to nie jest realna wartość takiego urządzenia”. Szkoda że sąd nie przyznaje że zarobki na poziomie 2000zł na rękę miesięcznie to nie jest realna wartość czasu poświęconego przez pracownika na wykonywanie pracy.

Marcin
Gość
Marcin

A po co sąd? Pracownik godząc się na takie a nie inne wynagrodzenie własnoręcznie przyznaje że jest adekwatne do wartości jego usług.

Dorota
Gość
Dorota

Kto z was kupił bilet lotniczy po okazyjnej cenie?
Wtedy naprawdę się zastanawiacie czy to błąd czy okazja?
A gdyby wam go anulowano w wasze wymarzone miejsce? To jak byście się czuli?
Jak dla mnie aukcja =cena=produkt.tranzakcja zamknięta 😁
Błąd/ każdy płaci za swoje błędy.

Piotr
Gość
Piotr

A co w sytuacji gdy sprzedawca omyłkowo wstawi ofertę produktu, którego fizycznie nie ma stanie? Czy wtedy ma kupić produkt którego aktualnie nie ma, żeby móc dostarczyć go kupującemu? A co w sytuacji gdy jest to unikalny / trudno dostępny produkt, którego nie można zdobyć w prosty sposób?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss