9 września 2019

Koalicja Obywatelska chce rozdawać najbardziej pracowitym Polakom „premie emerytalne” w… akcjach państwowych spółek. O co tu chodzi?

Koalicja Obywatelska chce, by każdy, kto przepracuje sumiennie 40-50 lat, oprócz emerytury z ZUS i ewentualnie dodatkowej kasy z innych filarów dostał jeszcze… premię emerytalną w wysokości nawet 20.000 zł. Ale nie w gotówce, lecz w akcjach spółek Skarbu Państwa. Czy ta koncepcja w ogóle ma sens? Jak głęboko jest ukryty? A może tym razem to już ostro przekombinowali?

Kampania wyborcza kręci się na całego, a festiwal obietnic trwa w najlepsze. Premier zapowiedział wzrost płacy minimalnej do 4.000 zł w ciągu czterech lat. Czy jest się z czego cieszyć – sprawdził Maciek Samcik.

Ale opozycja też nie chce zostać w tyle i też szuka jakiegoś punktu w programie politycznym, na którym wyborca mógłby oko zawiesić. Ale nie ma łatwo. Trzeba kreatywności, bo przecież prawie wszystko już było: ostatnio obiecano nawet trzynastą emeryturę, a potem czternastą. Wielką zagadką pozostaje natomiast pytanie: dlaczego nie można po prostu podwyższyć tych „zwykłych” dwunastu.

Dodatek do emerytury w… akcjach? A co to za pomysł?

Politycy opozycji jednak wybrnęli z tej niedogodności i – trochę inspirując się jednym z pomysłów, który ukazał się na „Subiektywnie…” z myślą o politykach cierpiących na pustkę ideową i programowa – wymyślili coś rzeczywiście niekonwencjonalnego: 20.000 zł w akcjach dla każdego emeryta po 50 latach pracy.

Cóż, grunt pod takie „prezenty” jest podatny. Dzisiejsze emerytury – choć nie przypominają tych niemieckich – wcale nie są takie niskie. Relacja świadczenia do wysokości ostatniej pensji to ok. 56%. Ale ten odsetek spada (jeszcze pięć lat temu wynosił 61%) i będzie spadał dalej. Gdy obecni 30-latkowie będą przechodzili na emeryturę, dostaną już jedną trzecią pensji.

Z badań i doświadczeń empirycznych wiemy, że ludzie sami nic z tym zrobić nie chcą (objawia się to małą popularnością dobrowolnego, trzeciego filara, czyli IKE, IKZE, PPE). Wychodzą z założenia, że „jakoś to będzie”, a ZUS nie zostawi ich na lodzie. Wymyślone przez obecny rząd PPK też raczej wysokiej emerytury nie zagwarantują (bo składka podstawowa jest nieduża, a wypłata przewidziana na pierwszych 10 lat emerytury).

Czytaj też: Fundusze emerytalne kończą działanie w obecnej formule. Wybrać ZUS, czy zostać w OFE

Czytaj też: PPK mają już pierwszy sukces: stały się jednym z najtańszych programów oszczędzania na świecie. „Szkoda tylko, że nie na emeryturę”

Koalicja Obywatelska zaproponowała następujący pomysł na dorzucenie dodatkowego kapitału do emerytalnych portfeli. Kapitał ten ma mieć formę papierów wartościowych pochodzących z naszego wspólnego dobra, czyli akcji spółek Skarbu Państwa:

  • po 40 latach pracy dostaniemy 10.000 zł w akcjach spółek Skarbu Państwa.
  • po 50 latach pracy dostaniemy 20.000 zł w akcjach spółek Skarbu Państwa.

Chciałem napisać, że szczegóły są w programie, ale to w zasadzie wszystko co do tej pory wiadomo. Faktycznie, taka propozycja jest w tym dokumencie opisana na stronie 125.

Jeśli dobrze rozumiem te dwa warianty wzajemnie się wykluczają, a więc albo ktoś przechodzi na emeryturę po 40 latach pracy i dostaje akcje za 10.000 zł, albo dopiero po 50 latach i dostaje papiery za 20.000 zł.

Wątpliwości generalne są dwie. Po pierwsze: po co starszych ludzi „uszczęśliwiać” akcjami spółek, które z natury są wahliwe? W wieku emerytalnym nikt nie rekomenduje posiadania dużych oszczędności w akcjach – raczej powinny to być obligacje rządowe, depozyty bankowe i inne bezpieczne, płynne lokaty.

Nie po to się tyle ostatnio mówi o funduszach cyklu życia, żeby emerytom wciskać na starość duże pakiety akcji, ryzykownych jednak akcji. Fundusze cyklu życia (zastosowane m.in. w PPK) polegają na tym, że im bliżej emerytury, tym nasze pieniądze lokowane są w bezpieczniejsze instrumenty. A tutaj rzuca się seniorów na niespokojne wody i to bez kamizelki ratunkowej.

Po drugie: czy te akcje będą w postaci udziałów jakiegoś „emeryckiego” funduszu inwestycyjnego, czy też będą przydzielane bezpośrednio, po wartości bieżącej i „po uważaniu” – jednemu emerytowi dziesięć akcji PGE, a drugiemu pięć papierów PKO BP – na założone emerytom rachunki maklerskie? To by był dopiero odlot. Zakładam, że mówimy o opcji „funduszowej”.

Jakkolwiek pomysł, by z emerytów zrobić inwestorów giełdowych wygląda na dość niedorzeczny – w najlepszym wypadku obdarowani natychmiast by swoje akcje sprzedawali – postanowiłem zamknąć oczy i sprawdzić co by było, gdyby…

Opozycja wygrywa i rozdaje emerytom akcje. Jak żyć?

W akcje inwestuje kilkaset tysięcy ludzi w Polsce. Portfele o wartości między 10.000 zł a 30.000 zł ma ok. 16% ankietowanych w ramach Ogólnopolskiego Badania Inwestorów. To trzeci pod względem popularności portfel w Polsce. Załóżmy, że rzeczywiście opozycja dojdzie do władzy i zacznie emerytom rozdawać akcje. Czy ma co rozdawać?

 

Obecnie Skarb Państwa jest właścicielem pakietu akcji o wartości 85 mld zł. To akcje takich „czempionów” jak Orlen, PZU, PKO BP, PGE, JSW, LOTOS. W sumie portfel Skarbu wygląda tak (źródło: SII):

Na jak długo starczyłoby akcji Skarbu Państwa na wypłaty „premii”? Trudno przewidzieć ilu emerytów skorzystałoby z programu – wiele osób woli przejść wcześniej na emeryturę, niż pracować 40-50 lat i zaczynać „najdłuższe wakacje życia” po 75-tce. W ubiegłym roku 452.000 osób zawnioskowało do ZUS o wypłatę emerytury, w tym aż 400.000 w związku z obniżeniem wieku emerytalnego. Czyli wielkiej chęci do długiej pracy w Narodzie nie ma. 

Załóżmy, że co roku pracę będzie kończyć 300.000 osób i że wszyscy w oczekiwaniu na akcje od państwa będą pracowali tyle, ile trzeba. Połowa weźmie pakiet akcji za 10.000 zł, a połowa – za 20.000 zł. Na jak długo starczyłoby pakietów akcji gdyby je rozdawać według zaproponowanych wariantów? Rocznie w ręce seniorów trafiałyby pakiety po 5,25 mld zł, co oznaczałoby, że Skarb Państwa pozbędzie się całego swojego majątku w ciągu 16 lat (zakładając brak zmienności cen posiadanych akcji).

Bardziej prawdopodobne jest, że rząd nie będzie chciał się pozbyć kontroli nad posiadanymi spółkami i zamiast oddawać już istniejące akcje, będzie starał się skłonić „swoje” spółki do emitowania nowych. Ale nowe emisje spowodują rozwodnienie posiadanego przez Skarb Państwa kapitału, a sama wycena akcji również może ucierpieć.

Czytaj też: „To drugie OFE, nie dam się znów nabrać” – mówią jedni. „Interes życia!” – odpowiadają drudzy. Kto ma rację? Porównuję PPK z OFE!

Czytaj też: Rząd chce budżetu państwa bez deficytu. Ale zadłużenie Polski już i tak przekroczyło bilion złotych. Na ile jeszcze bezkarnie można nas zadłużyć? Policzyłem!

Emeryt i dywidenda?

Spółki Skarbu Państwa, przynajmniej niektóre, regularnie wypłacają dywidendy: PZU, Orlen, a kiedyś spółki energetyczne (być może jeszcze wrócą do tej chlubnej tradycji?). Takie dywidendy byłyby doskonałym uzupełnieniem emeryckiego budżetu, w postaci rocznej „premii” z posiadanego portfela. Skoro już obecny rząd wymyślił „trzynastkę” i „czternastkę”, to dzisiejsza opozycja mogłaby nazwać piętnastą emeryturę „dywidendówką”.  

Nie byłoby z tego kokosów, np. PKN Orlen wypłacił w tym roku 3,5 zł dywidendy na akcje, czyli premia emerytalna starczyłaby na ok. 105 akcji, co dałoby nam dodatkowe 367,5 zł w postaci dywidendy. Generalnie, gdybyśmy przyjęli, że emeryt obdarowany akcjami za 20.000 zł co roku inkasuje od wszystkich spółek dywidendę w wysokości 3% wartości akcji (to taki poziom przyzwoitości na warszawskiej giełdzie), raz w roku wpadłoby kilka stówek z dywidendy. Przy okazji można by pomyśleć o zniszczeniu podatku od dywidend. Na razie, wszystko wskazuje na to, że mimo obietnic, nie uda się w tej kadencji obniżyć nawet podatku Belki, nie mówiąc już o tym od dywidend.

Ale może emeryt trzymałby ten swój pakiet akcji, inkasował dywidndy i na koniec przekazał go spadkobiercom, by krzewili ideę długoterminowego oszczędzania? Wzruszająca wizja, ale chyba trzeba byłoby ją „ubrać” w jakąś ustawę, która zmusiłaby emerytów do bycia długoterminowymi inwestorami dywidendowymi ;-).

Podsumowując: pomysł na „premię emerytalną” w postaci akcji spółek przekazywanych emerytom należy traktować jako prowokację intelektualną. Realność wprowadzenia tej obietnicy w życie jest wątpliwa. Skarb Państwa szybko straciłby kontrolę nad posiadanym majątkiem, a wcześniej mógłby tylko patrzeć jak jego wartość się znacznie zmniejsza (poprzez wyprzedaż akcji lub ich rozwodnienie nowymi emisjami „pod emerytów”).

Ale jest też pozytyw – emeryci dostawaliby premię w postaci dywidend, a same akcje przecież jako składnik majątku mogą być dziedziczone albo przekazane w darowiźnie. Być może byłby to prezent nie tyle dla emerytów, to dla ich spadkobierców. I dobra okazja, żeby dokończyć prywatyzację. To mogłaby być taka sprawiedlwość dziejowa: budowaliście zamożność Polski, to na emeryturę dostaniecie od państwa „dywidendę” w postaci akcji spółek. 

źródło zdjęcia:PixaBay/YouTube

23
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
15 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
Sosna2600 bruttoDon Q.Ireneusz Sudakanonymous Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Damian
Gość
Damian

Dopłać w składkach do ZUS 100 tys. zł żeby dostać 20 tys. zł w akcjach które i tak są twoim obywatelskim majątkiem od polityków którzy ręki nie przyłożyli do wzrostu wartości tych spółek, drenując je raczej w dywidendach.. jestem chyba za stary na taką inżynierię finansową

Chrystian
Gość
Chrystian

A prawda jest bardzo brutalna,prędzej czy później trzeba będzie ponownie podnieść wiek emerytalny Ale nie będzie już powrotu do 67 ale do 68 albo i 69.

Bogi
Gość
Bogi

Nie mogę się zgodzić z podsumowaniem. Pracuje w niemieckiej korporacji i jest to standard. Jako nagrodę za dodatkowe wyniki dostajesz akcje. Każdy na świecie. Oczywiście ilość tych akcji jest duża a przyznawane jakieś promile. Efekt: naprawdę chcesz pracować , dla tej właśnie firmy, czujesz się częścią sukcesu. Uważam ze pomysł świetny pytanie o realizacje. Lepszy niż 500+ bo dostajesz realny pieniądz za realna prace. Przenosząc na Polskę – młodzi może nie wyjada, będą chcieli pracować a ich praca będzie doceniana w konkretny sposób.

Jan Zdegustowany
Gość
Jan Zdegustowany

Tylko, że tu sprawa dotyczy akcji spółek państwowych a nie firmy w której pracujesz. A więc nie poczujesz się częścią żadnego sukcesu. Na szczęście to tylko festiwal obietnic, za 4 lata będzie to 100.000 w akcjach spółek, 1.500+ oraz 10.000 zł. płaca minimalna. I jak tu nie lubić naszych wspaniałych polityków, kiedy oni tak bardzo o nas dbają?

Radek
Gość
Radek

ej, panie Irku!
Napisał pan: „Z badań i doświadczeń empirycznych wiemy, że ludzie sami nic z tym zrobić nie chcą (objawia się to małą popularnością dobrowolnego, trzeciego filara, czyli IKE, IKZE, PPE). ”

ależ właśnie to, że dbam sam skutkuje tym że nie korzystam z IKE, IKZE, PPE. Jakbym korzystał z IKE, IKZE, PPE to dopuściłbym do udziału państwo, któremu za grosz nie ufam.
Sam się tym zajmuje i mam nadzieję, że tak zostanie. Każda pomoc od państwa zawsze kończy się stratą. Zatem im więcej osób robi coś samemu, tym mniej osób korzysta z IKE, IKZE, PPE, OFE, ZUS….

Jacek
Gość
Jacek

Akcję tego typu widziałem… tata zaraz po otrzymaniu udziałów miejscowej Polfy poleciał do maklera.
Teraz emeryci po realizacji tej intelektualnej prowokacji zrobią co ówcześni pracownicy… brak stabilizacji ekonomicznej nie sprzyja rozwojowi kultury właścicielskiej.

Maciej Samcik
Admin

100% zgoda. Są zresztą firmy, w których jest opcja posiadania akcji pracowniczych (nie notowanych na giełdzie). 95% pracowników natychmiast się ich pozbywa, nawet jeśli gwarantują dobry wzrost wartości.

anonymous
Gość
anonymous

Te udziały są często skupywane przez cwaniaczków którzy po uzyskaniu większości wprowadzają swoich ludzi do nadzoru a tym krnąbrnym co jeszcze nie byli uprzejmi sprzedać grożą zwolnieniami z firmy.

nihil novi
Gość
nihil novi

„Ludziom trzeba oddać to, co im komuniści ukradli. Rozdajmy każdemu czeki na 100 mln zł, za które będzie można kupić przedsiębiorstwa czy domy. Dajmy Polskę Polakom, zamiast sprzedawać ją Amerykanom, którzy chcą pozamykać 75% przedsiębiorstw i zwolnić ludzi.”

Kiedyś z Wałęsy się śmiali, a dzisiaj ci przy korycie i ci w kolejce do niego obiecują to samo – po 500 zł, 1200 zł, 4000 zł, 20000 zł, 50000 zł…

Najśmieszniejsze, że najwięcej z mainstreamowych partii obiecują farbowane lisy, a nie oficjalni spadkobiercy ekonomii ZSRR.

anonymous
Gość
anonymous

Afera jak ze świadectwami udziałowymi. Od razu pojawili by się skupywacze którzy za 50zł więcej natychmiast odkupią pakiet.

2600 brutto
Gość
2600 brutto

Słyszeliście co PiS odwala?
2600 brutto minimalna! Pokręciło ich! Uciekam z tego kraju w przyszłym roku, miło było ale się skończyło!

Maciej Samcik
Admin

Nie chce Pan zarabiać 2600 brutto? Co za ludzie 😉

anonymous
Gość
anonymous

A pan panie Macieju?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss