20 lipca 2018

Klient spłacił kredyt przed terminem, ale bank potraktował to jako nadpłatę i dalej żądał spłaty rat. Kto tu ma rację?

Czy żeby spłacić kredyt przed terminem, wystarczy w tytule przelewu wpisać „całkowita spłata”? Tak zrobił nasz czytelnik. Ale po roku odezwał się do niego bank z żądaniem spłaty kolejnych rat. Dlaczego? Bo klient wpłacił mniej, niż wynosiła wartość zadłużenia. Zdaniem prawnika, bank powinien uznać wolę klienta, poprosić o dopłatę i kredyt zamknąć

W grudniu 2016 r. mama naszego czytelnika, kobieta po osiemdziesiątce, pożyczyła w Santander Consumer Banku 500 zł. Bank rozłożył spłatę na 24 miesiące. Za udzielenie pożyczki bank wziął ponad 108 zł prowizji (ponad 20 proc.), 217 zł za assistance (np. możliwość wezwania elektryka do domu), 106 zł za „pakiet usług bankowych plus”, 85 zł tytułem odsetek i 8 zł za przekazanie środków.

Przeczytaj też: Konto i podstawowe usługi za zero? Tak bank zarobi na tobie krocie. Cztery najgorsze ukryte prowizje!

Razem prawie 525 zł! Zgodnie z przepisami takie warunki podchodzą pod definicję lichwy, bo za pożyczkę nie można wziąć więcej niż 100 proc. pożyczanej kwoty. Koszty tej pożyczki mogą szokować, ale odłóżmy je na bok. Problemy zaczęły się, gdy pan Artur, syn kredytobiorczyni, postanowił jak najszybciej pozbyć się drogiego kredytu.

Wziąłem swoje pieniądze i wpłaciłem przelewem z tytułem „spłata całkowita kredytu” kwotę kredytu plus prowizję, plus coś jeszcze. Jeżeli byłoby za dużo, bank zwróci, myślałem

– opowiada nasz czytelnik.

Jeszcze przed terminem spłaty pierwszej raty przelał 620 zł. Jednak bank w żaden sposób nie zareagował na ten przelew. Wydawało mu się więc, że skoro bank się nie odzywa, to sprawa pożyczki została zamknięta.

W międzyczasie stan zdrowia jego mamy znacznie się pogorszył, dlatego wystąpił do sądu o jej całkowite ubezwłasnowolnienie. W grudniu 2017 r. formalnie został jej opiekunem prawnym.

Po roku milczenia bank przypomina o długu

W lutym 2018 r. dostał list z banku z blankietami wpłat kolejnych rat.

Poszedłem do oddziału Santander. Tak chamskiej obsługi nie spotkałem dawno. Nie wyjaśniłem praktycznie niczego. Odpowiedź: „A co mnie to obchodzi, co se pan wpłacił, płać pan i na świstku papieru dostałem kwotę ok. 370 zł”

– miał usłyszeć od pracownika banku. 370 zł to była kwota aktualnego zadłużenia.

Nasz czytelnik poprosił o pomoc Powiatowego Rzecznika Praw Konsumentów, który stwierdził, że kredyt został spłacony w całości prawidłowo. W opinii Rzecznika, bank powinien w ciągu 14 dni od daty przelewu skontaktować się z klientem w sprawie rozliczenia kredytu.

Zamiast tego z pieniędzy, które miały pójść na całkowitą spłatę, bank księgował kolejne raty. A gdy pieniądze się skończyły, zaczął przypominać o powstających zaległościach i straszył windykacją.

Pan Artur złożył reklamację. Na praktyki banku poskarżył się też Rzecznikowi Finansowemu.

Przeczytaj też: On zakwestionował raty kredytu. Oni zgubili papiery. W sądzie przegrali, ale… się nie przejęli

W piśmie z końca kwietnia 2018 r. bank winę zrzucił na pana Artura. Wytknął mu np., że jako opiekun prawny nie skontaktował się z bankiem w lutym 2017 r., a więc wtedy, gdy postanowił spłacić kredyt w całości. Nasz czytelnik przypomina jednak, że opiekunem prawnym został dopiero blisko rok później i dopiero wtedy mógł formalnie reprezentować swoją matkę.

Spłata kredytu niemożliwa, bo klient wpłacił za mało

Santander upierał się, że kredyt nie został prawidłowo spłacony w całości, bo pan Artur przelał „za mało”. Zaproponował jednak ugodę, polegającą na obniżeniu zadłużenia pozostającego do spłaty do ok. 200 zł.

Wkrótce Santander wysłał kolejny list. Choć już powinien wiedzieć, że pan Artur jest opiekunem prawnym, to pismo było zaadresowane na jego matkę. W liście bank ponownie domagał się zapłaty raty, a w razie braku wpłaty zagroził windykacją.

Czyli mam dwa pisma: ugodę z Santander z pewną kwota do zapłaty i drugie z żądaniem dalszego płacenia rat!

Mimo ugody, wkrótce zaczęły przychodzić kolejne listy z żądaniem płacenia rat. Pan Artur za namową prawnika wpłacił dla świętego spokoju żądane przez Santander 200 zł, ale cały czas stoi na stanowisku, że w styczniu 2017 r. poprawnie spłacił cały kredyt. Uważa, że w sprawie ewentualnej niedopłaty, to bank powinien się z nim skontaktować, a właściwie z jego matką.

Jak spłacić kredyt przed terminem?

Żeby nie mieć wątpliwości czy kredyt został spłacony, klient powinien dokładnie przeczytać umowę. Może ona bowiem przewidywać, że o zamiarze dokonania całkowitej spłaty trzeba wcześniej poinformować bank.

Jeśli umowa nie przewiduje takiego obowiązku, to dla świętego spokoju powinniśmy powiadomić bank (najlepiej na piśmie) o woli dokonania spłaty całości pożyczki, z uwzględnieniem proporcjonalnego obniżenia jej kosztów oraz z prośbą o wskazanie należnej kwoty do całkowitej spłaty pożyczki. To powinno w zupełności wystarczyć, żeby zamknąć temat pożyczki.

Przeczytaj też: W BIK teraz dowiesz się więcej. Nie tylko o sobie! A ile to kosztuje? Kupiłem i sprawdziłem czy warto

Ale również sposób, w jaki zachował się pan Artur, powinno zamknąć sprawę – uważa mec. Jacek Szymański z kancelarii Szymański Wyjątek. Jego zdaniem, w sytuacji otrzymania przelewu z tytułem „całkowita spłata kredytu”, Santander powinien zastosować się do treści pkt. II 4 umowy. Mówi on, że kredytobiorca uprawniony jest do dokonania w każdym czasie spłaty całości lub części kredytu przed terminem określonym w umowie i nie jest zobowiązany do zapłaty prowizji za wcześniejszą spłatę.

Ponadto w takiej sytuacji całkowity koszt kredytu ulega obniżeniu o te koszty, które dotyczą okresu, o który skrócono czas obowiązywania umowy. Jest też zapis, który mówi, że bank rozliczy się z kredytobiorcą w terminie 14 dni od dokonania spłaty całości kredytu.

Skoro bank założył, że dokona rozliczenia z klientem w terminie 14 dni od dokonania całkowitej spłaty, to zakłada, że dokonana przez klienta spłata może być za duża lub za mała w stosunku do tego co mu się należy. Skoro tak, to przyjąć należy, że punktem wyjścia do rozliczenia jest dokonanie takiej wpłaty, która uzasadniać powinna przekonanie banku o tym, że intencją klienta jest dokonanie całkowitej spłaty. O takiej zaś intencji bezdyskusyjnie świadczyć musi wskazanie w tytule przelewu, iż środki zostały przekazane na rzecz banku tytułem całkowitej spłaty.

– wyjaśnia mec. Szymański. Następnie bank powinien przedstawić rozliczenie – jeśli klient wpłacił za mało, to musi dopłacić, a jeśli za dużo, bank odda pieniądze klientowi.

Czy bank czyta tytuły przelewów?

Zresztą w jednym z pism Santander poinformował pana Artura, że nie mógł „zamknąć kredytu”, bo przelana kwota była niewystarczająca. Wynika jednak z tego, że bank czyta to, co w tytułach przelewów wpisują klienci.

Czy gdyby nasz czytelnik wpłaciłby tyle, ile trzeba (lub więcej), to bank uznałby, że całkowita spłata kredytu miała miejsce? Skoro „czyta” tytuły przelewów, to powinien wiedzieć, jaka była wola pana Artura.

Skoro bank nie wywiązał się ze swojego obowiązku przedstawienia rozliczeń, to konsekwencją takiego zaniechania nie powinno się obciążać konsumenta. Wszelkie zatem opłaty, czyli np. prowizja i odsetki, powinny „zatrzymać się” w dacie zaksięgowania przelewu o takim oznaczeniu na rachunku pożyczkodawcy

– stwierdza prawnik.

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
PawełmarekOlekEwa Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ewa
Gość
Ewa

Wszystko jest niby logiczne z tym wyjątkiem,że przelewy księgowane są z konta na konto, elektronicznie. Systemy operacyjne nie są w stanie „poznać intencji” klienta, ani czytac zapisow w tytule przelewu stąd przeważnie w umowach jest zapis, iż należy poinformować bank o całkowitej spłacie. Niektórzy Klienci wyjeżdżając na dłuższy czas nadpłacają kredyty by nie martwić się o kolejne raty. A co do powyższego kredytu to lichwa nie kredyt!

marek
Gość
marek

„Systemy operacyjne nie są w stanie „poznać intencji” klienta”
Jednak projektant systemu powinien uwzględnić możliwość wystąpienia nietypowych operacji i na podstawie z góry zdefiniowanych reguł przekazywać je do ręcznej weryfikacji w celu wyjaśnienia sytuacji.

„Systemy operacyjne nie są w stanie czytac zapisow w tytule przelewu”
TOTALNA BZDURA. Jak wyżej -> wystarczy zdefiniować listę reguł i system powinien z automatu przekazywać do ręcznej weryfikacji przelewy, które w tytule zawierają np. „całkowita spłata”.

Olek
Gość
Olek

I z takimi zachowaniami chce się teraz kojarzyć BZWBK jak zmienia nazwę na Santander?

Paweł
Gość

Ciekawa i trudna sytułcja.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany