Klient odziedziczył kredyt po ojcu. Chciał go spłacać, ale… bank unieważnił umowę. Kant?

Jak powszechnie wiadomo nie jest dobrze odziedziczyć w spadku dług. Nie tylko dlatego, że istnieje ryzyko, iż okaże się on większy, niż przejmowany wraz z nim majątek (wktórce wejdzie w życie prawo, które ogranicza wartość przejmowanych z automatu długów do wartości spadku). Jest też drugi problem, często nie doceniany przez spadkobierców. Przejmując po zmarłym większy lub mniejszy kredyt trzeba się dogadać z bankiem co do warunków jego spłaty. Na pierwszy rzut oka rzecz wydaje się prosta, jak drut – jako spadkobiercy przejmujemy umowę i spłacamy zadłużenie zgodnie z harmonogramem. Dopóki nie pojawiają się żadne opóźnienia w spłacie rat, bankowi powinno być wszystko jedno kto spłaca raty. Tak wydawało się panu Piotrowi, mojemu czytelnikowi, który w 2011 r. wraz z nieruchomością odziedziczył po swoim zmarłym ojcu niezbyt duży kredycik w Banku Pekao. Jego wartość to 36.000 zł (kredyt pochodził z 2006 r., jego bazowa wartość wynosiła 55.000 zł, ale część kapitału ojciec pana Piotra zdążył spłacić, a część bank „zarekwirował” blokując pieniądze na koncie osobistym zmarłego).

Pan Piotr i pozostali spadkobiercy poprosili Bank Pekao o możliwość spłacania kredytu godnie z harmonogramem i wpłacili na konto kredytu kwotę nawet większą, niż ta, która wynikałaby z planu spłat. Bank jednak nie był zainteresowany takim interesem, bo od 2010 r. obowiązywało w nim wewnętrzne zarządzenie wykonawcze, z którego wynikało, iż w przypadku śmierci jedynego kredytobiorcy – niezależnie od rodzaju zabezpieczenia – umowa kredytowa wygasa, a zobowiązanie staje się w całości wymagalne. A więc niezależnie od tego, co chciałby klient, bank żąda spłaty całego kredytu. Sęk w tym, że o treści tego zarządzenia wykonawczęgo kredytobiorcy nie byli informowani – nie miało ono też żadnego wpływu na umowy zawarte z klientami (po wejściu zarządzenia w życie bank nie aneksował klientom umów. Byłoby zresztą możliwe tylko za zgodą klientów. Ponieważ pan Piotr i pozostali spadkobiercy nie chcieli zapłacić bankowi 35.000 zł, bank pozwał spadkobierców i zażądał, żeby to sąd nakazał im spłacenie całości długu.

Co sąd na to? Ano zaczął się zastanawiać czy wraz ze śmiercią wskazanego w umowie kredytobiorcy umowa mogła – jak twierdzi bank – automatycznie wygasnąć, a więc czy na spadkobierców mogło przejść nie tyle zobowiązanie do spłacania rat, lecz obowiązek oddania natychmiast wszystkich pieniędzy. I czy wewnętrzne zarządzenie Banku Pekao w tej sprawie mogło mieć tu cokolwiek do rzeczy. Sąd zgodził się z panem Piotrem i pozostałymi pozwanymi przez bank spadkobiercami, że umowa nie wygasła.

„Powyższe wprost można wywieźć z unormowania zawartego w art. 922 k.c. Zgodnie z tym przepisem prawa i obowiązki majątkowe zmarłego przechodzą z chwilą jego śmierci na jedną lub kilka osób (spadkobierców)”

Sąd przypomniał, że zgodnie z orzecznictwem sądów administracyjnych spadkobierca wstępuje w dokładnie taką samą sytuację prawną i faktyczną, jaka istniała w momencie śmierci spadkodawcy.

„Spadkodawca terminowo spłacał zadłużenie, a powód nie wykazał w żaden sposób by z tytułu nieterminowej spłaty rat istniało w spłacie kredytu jakiekolwiek zadłużenie. Nadto, jak wynika z dowodów wpłat. pozwani spłacają raty w wysokości wyższej aniżeli wynikające z harmonogramu spłat – stanowiącego immanentną część umowy kredytowej”

– napisał sąd w uzasadnieniu. I dodał, że umowa nie została też wypowiedziana przez bank, bo nie było po temu żadnego powodu. Bank co prawda argumentował, że spadkobiercy w pewnym momencie podjęli rozmowy restrukturyzacyjne, co by oznaczało, że im także nie pasuje spłacanie kredytu zgodnie z harmonogramem, ale sąd uznał, że to nie ma nic do rzeczy. Skoro umowa się nie zmienia, a nowi są tylko partnerzy banku po stronie klientowskiej w jej realizacji, to nie ma żadnego powodu, żeby bank żądał nagle spłaty całego kredytu. Zwłaszcza, że owi nowi partnerzy nie złamali umowy ani na jotę i nie dopuścili do żadnej zaległości w spłacie. A więc nie dali bankowi żadnego pretekstu do wypowiedzenia umowy. To dobry dla konsumentów wyrok. Pamiętajcie – nawet jeśli bank będzie od Was żądał spłaty kredytu, który odziedziczyliście, to macie pełne prawo do utrzymania umowy bez zmian.

PIĘĆ RZECZY, KTÓRE POWINIENEŚ ZROBIĆ PRZED URLOPEM. Zapraszam Was do obejrzenia kolejnego wideofelietonu z cyklu „Samcik prześwietla”. Dziś  o pięciu rzeczach, o których na pewno zapomniałeś przed urlopem. Nie, nie chodzi mi o zostawianie czajnika na gazie, ani włączonego telewizora ;-). Zapraszam do oglądania!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss