Klienci sześciu banków mogą już płacić telefonem. Ale czy karciarze mają się czego bać?

Klienci sześciu banków mogą już płacić telefonem. Ale czy karciarze mają się czego bać?

Zwolennicy płacenia telefonem mają od wtorku nową „zabawkę”. W sześciu dużych bankach – PKO BP, mBanku (oraz w skoligaconym z nim Orange Finanse), Banku Millennium, ING Banku Śląskim, BZ WBK oraz w Alior Banku – wreszcie ruszył system BLIK, reklamowany jako polski system płatności mobilnych, niezależny od Visy oraz MasterCarda. Gdyby ruszył rok temu, kiedy po raz pierwszy został ogłoszony, byłby wielkim hitem. Mógłby szybko zdobyć rynek oferując handlowcom niższe prowizje, niż te panujące na rynku kartowym, zaś klientom jedną z nielicznych możliwości płacenia bez karty z opcją ściągnięcia pieniędzy bezpośrednio z ROR-u. Dziś, gdy prowizje kartowe są dwa-trzy razy mniejsze, niż były, a konkurencyjny PeoPay i Orange Finanse uruchomiły zbliżeniowe płacenie telefonem, BLIK będzie po prostu kolejną formą płatności, niekoniecznie najwygodniejszą dla klienta i nie zawsze najtańszą z punktu widzenia sklepu przyjmującego płatność.  

BLIK działa dokładnie tak samo, jak IKO, czyli na kody jednorazowe. Chcąc zapłacić w ten sposób w sklepie fizycznym podajemy sprzedawcy sześciocyfrowy kod wyświetlony na ekranie telefonu (wcześniej trzeba oczywiście odpalić aplikację bankową). W przypadku transakcji bankomatowej kod podajemy zamiast PIN-u karty (na szczęście nie trzeba wkładać telefonu do szczeliny :-)). BLIK działa też w niektórych sklepach internetowych. I tam sprawdzi się najlepiej, bo stanowi wygodniejszy system płacenia, niż kartą, przelewem pay-by-link, czy nawet wynalazkami w rodzaju V.me by Visa. Przy bankomacie też ujdzie, bo wpisanie sześciocyfrowego kodu nie zajmie dużo więcej czasu, niż wklepanie PIN-u do karty. W sklepach „naziemnych” już bezkonkurencyjne będą płatności zbliżeniowe, czy to kartą, czy telefonem wyposażonym w aplikację NFC. System BLIK może nieco nabrać blasku, gdy umożliwi bezpośrednie przekazywanie pieniędzy z konta na konto przez telefon (bez konieczności nadawania przelewu). 

Zobacz również:

Aby zacząć całą „zabawę” trzeba zainstalować sobie w telefonie aplikację mobilną jednego z banków obsługujących ten system (lub zaktualizować do najnowszej wersji już posiadaną apkę). BLIK powinien z automatu pojawić się jako jedna z opcji płatnościowych. Gdzie można w ten sposób płacić, zamiast wyjmować z kieszeni kartę? W niewielkiej części sklepów naziemnych (BLIK obsługują na razie tylko terminale eService i to nie wszystkie, ale wkrótce mają dołączyć terminale First Data) oraz tam, gdzie działają systemy DotPay i Przelewy24, obsługujące sklepy internetowe. Płatności BLIK będą też akceptowały bankomaty PKO BP, Millennium, ING oraz BZ WBK. To zdecydowanie uboższa sieć akceptacji, niż ta, którą mają do dyspozycji posiadacze kart Visa, czy MasterCard. Ale sieć akceptacji to pikuś, ją da się z czasem zbudować. Gorzej, że BLIK ma chyba niewielkie szanse podbić serca młodych użytkowników smartfonów, przynajmniej dopóki nie będzie uzupełniony o płatności zbliżeniowe lub inne funkcje, budujące wartość dodaną. Podawanie przy kasie kodu jednorazowego trudno dziś uznać za szczególnie innowacyjną formę płacenia, a w niektórych środowiskach może być wręcz uznane za obciachowe :-).  

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!