Klawo jak cholera Alior, czyli prześwietlanie prześwietlania

Klawo jak cholera Alior, czyli prześwietlanie prześwietlania

Pod moim felietonem na temat telewizyjnej reklamówki Alior Banku, opublikowanym w Wyborcza.pl i Gazeta.pl, wypowiedziało się już ponad 160 osób. Zajrzałem tam, bo tak duża dawka interakcji z czytelnikami nie może pozostać bez odpowiedzi. Jeśli jeszcze nie czytałeś inkryminowanego 🙂 tekstu, znajdziesz go tutaj. A tutaj jest wpis na moim blogu, poświęcony temu samemu tematowi.

Duża część z komentatorów daje na forum upust swojej agresji (i dobrze, lepsze to, niż duszenie zółci w sobie, które – jak wiadomo – jest bardzo niezdrowe). Ale poza stwierdzeniami typu „żałosny”, czy „beznadziejny”, zdarzają się jednak próby polemiki. I głównie o nich będzie ten wpis. Ale na wstępie uwaga generalna, którą chcę przekazać wszystkim krytykom: w felietonie ne oceniałem oferty Aliora, skądinąd nie najgorszej. Oceniłem wyłącznie jego reklamówkę, szukając – zgodnie z formułą rubryki – dziury w całym. Część z Was tych subtelności niestety nie wychwyciła.

Zobacz również:

Użytkownik WIEWIÓR pisze, że nikt nikogo nie zmusza do brania karty płatniczej, zaś najczęściej wykonywane przelewy jako „pewne” i wówczas kod SMS-owy [chodzi o SMS wysyłąny przez bank, za każdy SMS przekraczający limit dziesięciu w miesiącu się płaci po 30 gr. – dop. mój] nie jest potrzebny. W porządku. Ale znacie kogoś, kto używa konta bez karty debetowej? Bo ja nie. Zwłaszcza, że ta karta w Aliorze nie jest znowu taka droga – 3 zł miesięcznie. Faktem jest, że o tych trzech złociszach reklama nie wspomina ani słowem. I w tym problem. Reklama mówi też o darmowych przelewach, podczas gdy czasami nie są one darmowe. I tylko tyle chciałem powiedzieć. Nie oceniam, czy te 30 gr to dużo czy mało. Zauważam jedynie rozbieżność między reklamą, a rzeczywistością.

PRZECINEK – oraz inni użytkownicy forum gazeta.pl – zastanawia się, czy autor artykułu też nie skumał pisząc, że jeśli połowa środków pracuje w nocy, a noc jest połową doby, to mamy połowę z połowy, czyli 1/4. Czyli z 8% robi się 2%. Otóż nie: wbrew logice, ale zgodnie z interesem klienta, oprocentowanie liczy się tak, jakby pieniądze leżały na lokacie całą dobę. Czyli mamy 4 proc.

Gość BACA prosi szefów Aliora: może niech opowiedzą trochę o ostatnich zwolnieniach w firmie… Kto nie wyrabia planu – wyjazd z banku ze słowami: nie liczą się ludzie, liczą się liczby”. Ot, wyższa kultura bankowości… Daleki jestem od ulegania nastrojom histerii – w każdej firmie zdarzają się pracownicy, którzy odchodzą z niej w stanie wojny z szefami – ale pewnie i temu sygnałowi się przyjrzymy, zwłaszcza po ostatnich wieściach z Banku Millennium, które relacjonujemy tutaj.

Gość KLIENT: Ten artykuł nie powinien mieć miejsca gdyż jest kompletnie nieobiektywny i tendencyjny. Autor jak widać oczekiwał na wejściu do banku bukietu kwiatów. Zapewne w jego ulubionym PKO BP każdy wita go chlebem i solą. No, z tym PKO BP to KLIENT trochę przesadził. Zaś SLAV dodaje: Autor tekstu może ma pojęcie o bankowości, ale na pewno nie zna standardów obsługi klienta. Błędem jest, kiedy sprzedawca pierwszy podchodzi do klienta i zaczyna go męczyć. 95% klientów podziękuje, albo w ogóle zrezygnuje z zakupów. Jak klient ma problem czy pytanie, to jest na tyle dorosły, że sobie podejdzie do sprzedawcy i zapyta.

Nie znam się na marketingu, więc się nie kłócę. Ale mam wrażenie, że kompletna pasywność sprzedawcy widząego zagubionego klienta też jest przesadą. KGBACA mógłby się pozbyć ironii, bo cała reszta mi się podoba: A kto spłodził ten artykuł? Samcik? No, to na pewno jest rzetelny i powinniście mu wierzyć, gdyż takiego speca od finansów dawno Ziemia nie urodziła. Słodkie, prawda?

Internauci nie tylko krytykują. Część narzeka, że nie wszystkie haczyki w ofercie banku zauważyłem. KLIENT ALIORA zwraca uwagę na to, że choć wypłaty z bankomatów za granicą są darmowe, to… jest inny feler: polecam spojrzeć na tabele kursów. Mają niestety niezły spread. Tego samego dnia płaciłem kartą Aliora w euro po 4,5 zł, a kartą mBanku po 4.36 zł. Hmmm… Nie neguję obliczeń KLIENTA ALIORA, ale dzisiaj spread w przypadku euro w Alior Banku wynosi 23 gr. W mBanku – 20 gr. Różnica nie jest duża.

Teraz głosy wsparcia, które z lubością zreferuję: ABC zauważa, że prześwietlanie reklam polega na niczym innym, jak na przebijaniu wielkiego balona. Redaktor zrobił to dobrze, więc nie wiem o co Wam chodzi pisząc, ze artykuł żałosny, tandetny i stronniczy. GOŚCIU dodaje: prześwietlenie reklamy zaliczone, i jak to w reklamach, zawsze coś zostaje niedopowiedziane:), a autor to wyłapuje.

I jeszcze MALINA, która trafia w sedno: to nie jest tekst o ofercie Aliora, tylko o jego reklamie. Miałam taki plan, by przenieść rachunek z BZ WBK, ale podczas pobytu w jednej z placówek Aliora nie spotkałam się z wyższą kulturą bankowości – wiszący na wieszaku melonik – bynajmniej jej nie reprezentuje. Pomysł agencji reklamowej na hasło nie wystarczy – dalej piłeczka jest po stronie ludzi – którzy chyba mają kłopoty ze sprostaniem wyzwaniu, odróżnienia się od innych banków.

Dziękuję wszystkim za dyskusję i wracam do urlopowego jaccuzi.

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!