[et_pb_section bb_built=”1″ admin_label=”section” global_module=”663″][et_pb_row admin_label=”row”][et_pb_column type=”4_4″][et_pb_text admin_label=”Tekst”]
Zasadniczo wolę płacić za zakupy kartą (to wygodniejsza opcja, zwłaszcza przy niewielkich zakupach, a poza tym można czasem złapać jakiś rabat), ale są takie momenty w „życiu” mojego domowego budżetu, kiedy zmieniam przyzwyczajenia i przerzucam się na gotówkę. Kiedy to się dzieje?
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
– gdy nie mogę wydać za dużo. Sytuacja, w której mam ograniczony budżet dzienny na wydatki jest dużo łatwiejsza do zniesienia, gdy nie mam ze sobą „plastiku”, tylko odliczoną kwotę gotówki. Mając kartę miałbym pokusę, żeby wydać więcej, niż mogę, zaś mając w ręku banknot – jestem skazany na swój dzienny limit i więcej nie wydam, bo po prostu przy sobie nie mam.
– gdy za płatność gotówką dostanę rabat. Zdarzają się sytuacje – rzadko, bo rzadko, ale jednak – w których sprzedawca woli dostać do ręki gotówkę i jest w tym celu gotowy udzielić mi rabatu. Dzieje się to wszędzie tam, gdzie sprzedawcy są zatrudnieni na umowę-zlecenie, albo o dzieło i przy płatności bezgotówkowej otrzymają pieniądze dopiero po jakimś czasie, np. przy rozliczeniu sprzedaży w danym miesiącu. Taki sprzedawca czasem ma możliwość sprzedaży z rabatem pod warunkiem, że od razu dostanie pieniądze do ręki.
– gdy obawiam się, że sprzedawca będzie mnie namawiał na pakiet. Są takie punkty handlowe, w których moja słaba silna wola jest wystawiona na trudną próbę, bo sprzedawca jest wyjątkowo namolny i nie odpuści, dopóki nie sprzeda mi dwóch rzeczy zamiast jednej, albo kompletu (np. skrzynki sześciu win w cenie pięciu pojedynczych butelek). Na takich gnomów mam zabezpieczenie, które niezawodnie działa w każdej sytuacji: „niestety, nie mam więcej pieniędzy”.
[/et_pb_text][/et_pb_column][/et_pb_row][/et_pb_section]

