Kevin poleca: kredyt dla parki z odsetkami ściętymi o połowę! A naprawdę?

Jak wiadomo w duecie przez życie biegnie się łatwiej. W ekonomii nazywają to efektem synergii, w psychologii – wsparciem duchowym, lecz chodzi mniej więcej o to samo: że jeśli jakiś problem rozłoży się na dwoje, to łatwiej go przeskoczyć. Banki z tej zasady korzystają rzadko. Ceny kredytów zwykle nie różnią się w zależności od tego, czy zobowiązanie zaciąga jedna osoba, czy para. Znaczenie ma za to fakt, czy kredytobiorca jest singlem, czy też może ma żonę i czwórkę dzieci na utrzymaniu. Być może dlatego tak bardzo zelektryzowała mnie wieść o wprowadzeniu przez bank BZ WBK – zapewne zupełnie przypadkiem zbiegło się to z Walentynkami – preferencyjnego kredytu dla par. Kredyt nazywa się „Duet” i charakteryzuje się tym, że jeśli wniosek złożą dwie osoby (niekoniecznie spokrewnione), to oprocentowanie wyniesie tylko 6% w skali roku.

Aż mi się oczka zaświeciły na tak tanią pożyczkę, bo w większości banków oprocentowanie szybkiej gotówki nawet w promocji jest dwucyfrowe. Pal licho, że kredyt nie może iść na spłatę zobowiązań w innych bankach, że można pożyczyć pieniądze maksymalnie na trzy lata i że minimalna pożyczka to aż 10.000 zl. Grunt, że kredyt, który „w standardzie” kosztuje 12%, dla parki jest o połowę tańszy. Podobno. Do wzięcia „Duetu” zachęca w emitowanych od kilku dni spotach reklamowych sam Kevin Spacey, główna twarz reklamowa BZ WBK. Na dużym przyjęciu wspólnie z Nieznajomą zastanawia się z kim by tu pójść… nie, nie w tango, tylko do banku po tanie pieniądze. Zachęcony tą reklamą wszedłem na stronę www.bzwbk.pl, kliknąłem baner reklamowy „Duetu” i… już kiedy spojrzałem na kalkulator pokazujący wysokość rat, stwierdziłem, że coś tu nie gra. W kalkulatorze była domyślnie „wbita” kwota pożyczki 10.000 zł i trzyletni okres spłaty oraz miesięczna rata w wysokości 345 zł.

BZ WBK Duet

Wynika z tego, że po 36 miesiącach oddam bankowi ponad 12.400 zł, czyli aż o 2400 zł więcej, niż pożyczyłem. To zdecydowanie za dużo, jak na pożyczkę oprocentowaną na 6%. Szybko policzyłem, że „prawdziwy” koszt tego przykładowego „Duetu” jest ponad dwukrotnie wyższy, niż ten oficjalny – prawie 15% w skali roku! Diabeł tkwi oczywiście w 5-procentowej prowizji, którą bank pobiera na starcie (na szczęście jedną, a nie od każdego wnioskodawcy z osobna ;-)), a także w obowiązkowym ubezpieczeniu „Spokojna spłata”, o którym BZ WBK zresztą lojalnie informuje.w ulotkach reklamowych. W przypadku mojego przykładowego kredytu – 10.000 zł na trzy lata – prowizja wyniosłaby 500 zł, odsetki od kredytu – 951 zł, zaś koszt ubezpieczenia – 1300 zł. Widać więc, że to składka na ubezpieczenie, a nie odsetki, jest głównym kosztem „Duetu”. I tak zostałem brutalnie obdarty ze złudzeń. Sądziłem, że bank rzeczywiście doszedł do wniosku, iż może taniej wycenić kredyt, który – w razie kłopotów – będzie mógł windykować od dwóch osób, zamiast od jednej. Niestety, zachęta, z której wynika, że razem taniej, okazała się być tym kolejnym mirażem. Szkoda.

Ciekaw jestem jak długo jeszcze banki będą uciekały się do wszelkich dozwolonych prawem trików, żeby tylko nie pokazać prawdziwego kosztu pożyczki? Bo przecież BZ WBK nie jest ani pierwszym, ani jedynym bankiem, który chowa większość kosztów kredytu pod przykrywką składki ubezpieczeniowej. Oczywiście, jak się ktoś uprze, to przeczyta wpisaną drobnym druczkiem stawkę RRSO (Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania), która w przypadku „Duetu” jest na poziomie ponad 23% (uwzględniając wartość pieniądza w czasie). Ale dlaczego, do diaska, nie znajdzie się żaden bank, który zagrałby z klientami w otwarte karty: „weź pożyczkę oprocentowaną na tyle a tyle, bez żadnych prowizji, ani żadnych dodatkowych kosztów„. Może dlatego, że nikt by wtedy nie pożyczył w nim ani grosza? Może my, klienci, po prostu lubimy żyć złudzeniami, że pożyczamy tanio?     

SUBIEKTYWNOŚĆ JEST TAM, GDZIE WY. Blog „Subiektywnie o finansach” to jedno z chętniej odwiedzanych miejsc w sieci, poświęconych finansom osobistym. Notuje co najmniej ok. 400.000 Waszych kliknięć miesięcznie, ale to nie wszystko. Blog możecie też obserwować na Facebooku (tam znajdziecie sporo ciekawych wpisów, które nie zmieściły się na samcik.blox.pl oraz podyskutujecie z grupą ponad 21.000 czytelników). Krótkie myśli o finansach rzucam też od kilku miesięcy na Twitterze (słucha już prawie 2000 osób). Kto lubi platformę Google+, także się nie zawiedzie. Są i tacy, którzy nie przepadają za krótkimi formami i chcieliby przeczytać coś większego, a przy tym użytecznego. Dla Was napisałem książkę „Jak pomnażać oszczędności”. Można ją kupić w formie e-booka. A kto od czytania woli słuchać i oglądać, niech zerknie na mój kanał w YouTube – jest w nim sporo wideofelietonów o pieniądzach i wpadkach instytucji finansowych.  Subskrybujcie kanał „Subiektywnie o finansach”   Dziś pojawił się tam nowy film o tym jak po raz pierwszy płaciłem za coś w urzędzie i… nie miałem komu nawrzucać. Obejrzyjcie też poprzedni, w którym też nie miałem lekko, bo można było nawrzucać tylko przez Skype’a.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss