Kartowa wojna domowa? Visa obiecuje niższe prowizje i… atakuje MasterCarda

Wygląda na to, że ostatnie poczynania Narodowego Banku Polskiego, który wreszcie postanowił powalczyć z najwyższymi w Europie prowizjami za transakcje kartami, wywołają w tej branży coś w rodzaju wojny domowej. Do tej pory obie główne organizacje płatnicze – i Visa i MasterCard – zgodnie zapewniały, że wysokie prowizje, którymi biją w sklepikarzy przyjmujących płatności kartami, to konieczność. Bo przecież system płatności bezgotówkowych w Polsce jest słaby, terminali mało, a za czyjeś pieniądze trzeba tę sieć rozbudowywać. Tak się złożyło, że tymi frajerami, którzy rzecz sfinansują, żeby bankom żyło się łatwo i przyjemnie obracając prawie wyłącznie pieniądzem bezgotówkowym, są w Polsce właściciele punktów handlowych. Płacą oni bankom oraz organizacjom płatniczym (Visa lub MasterCard) tzw. opłatę interchange od każdej konsumenckiej transakcji kartą. A jak wielkimi frajerami są handlowcy pokazuje ten wykres. W Polsce prowizja interchange wynosi średnio 1,8% wartości transakcji (a dla małych sklepów – ponad 3%): W Europie średnia to 0,8%, a w Skandynawii opłaty nie przekraczają 0,21% transakcji.

Koszty transakcji kartami płatniczymi w POS-ach

To, że w Polsce małe sklepy płacą od każdej płatności kartą nawet 3% opłaty interchange sprawia, iż miałem ostatnio kilka dziwnych przygód. W sklepach błagano mnie na kolanach, bym każdą większą transakcję opłacał gotówką. Handlowcy wolą dać klientowi kilkadziesiąt złotych rabatu, niż przyjąć kilkutysięczną płatność kartą. Ale banki, Visa oraz MasterCard w swojej pokrętnej logice uważają, że im wyższe prowizje, tym więcej terminali. Więc ich zdaniem wszystko jest w najlepszym porządeczku. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta przez 10 lat miał tę sprawę w głębokim poważaniu, nie umiejąc zakończyć postępowania antytrustowego przeciwko bankom zrzeszonym w organizacji Visa. Ale ostatnio za opłaty kartowe wziął się Narodowy Bank Polski, który powołał specjalny zespół do spraw interchange. I się zaczęło.

FROB - liczba POSów

Czytaj też: Dlaczego w urzędzie mogę zapłacić kartą MasterCard, a Visą nie?

Najpierw ujawniła się Fundacja na rzecz Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego, do której przystąpiły firny z kilku znaczących branż (np. hotelowej i paliwowej) i zaczęły głośno krzyczeć, że nie dadzą się dalej dobić w przysłowiowego wałka. Z kolei NBP-owski zespół ogłosił, że jak się wszyscy nie dogadają, to on sam zaproponuje jakieś rozwiązania administracyjne, które odgórnie narzucą pewien poziom interchange. A teraz specjalne oświadczenie wydała organizacja Visa, której logo nosi dwie trzecie wyemitowanych w Polsce kart. Visa ogłosiła, że bierze udział w pracach zespołu roboczego przy NBP i że widzi szansę na to, by prowizje kartowe spadły. „Jeśli rezultaty prac Zespołu Roboczego będą zadowalające dla wszystkich stron i zostaną poparte zgodą polskich banków członkowskich Visa Europe – wtedy, naszym zdaniem, nie będzie powodu, by nie obniżyć poziomu opłaty interchange w Polsce” – pisze Visa Europe.

Czytaj też: Zgubił kartę kredytową, więc bank kazał mu zapłacić… 390 zł

Komunikat Visy wygląda na gest dobrej woli najpotężniejszej organizacji płatniczej w obliczu groźby administracyjnego narzucenia jej obniżki opłat interchange. Do tej pory Visa uważała, że nie może opracować wspólnie z bankami obniżki prowizji, bo to byłby… rodzaj zmowy monopolistycznej. Jakiś czas temu rozmawiałem z szefową Visy na naszą część Europy, p. Małgorzatą O’Shaugnessy i mówiła mi tak: Im więcej będzie terminali i Polacy częściej będą z nich korzystali, to tym większa szansa, że generalnie opłaty będą spadały. Optymalna zaś wysokość interchange to taka, która prowadzi do dalszego rozwoju rynku, dając bodźce do jego rozwoju zarówno wydawcom kart jak i agentom rozliczeniowym, jak również posiadaczom kart oraz detalistom”. Czyli jak opłaty spadną to będzie mniej bodźców dla karciarzy, żeby rozwijać system.

Visa, która – tak samo, jak MasterCard – całymi latami pazurami opierała się jakimkolwiek pomysłom na obniżkę najwyższych w w Europie opłat za transakcje kartami, walczy teraz chyba głównie o poprawę wizerunku. Bo przecież ta organizacja to nic innego, jak spółdzielnia banków, czyli tych, którzy zarabiają na interchange setki milionów w skali roku. Teraz Visa sprytnie wchodzi w rolę gołąbka pokoju, który zawsze chciał, żeby było jak najtaniej. A kto jest tym złym? No, zgadnijcie? W swoim komunikacie Visa pisze, że aby opłaty za płacenie kartą spadły muszą nastąpić trzy wydarzenia: „osiągnięcie konsensusu w ramach Zespołu Roboczego, podjęcie stosownej decyzji przez Komitet Decyzyjny Visa Polska (w którym większość głosów mają polskie banki), oraz podjęcie podobnej decyzji przez organizację MasterCard” – pisze Visa.

Czytaj też: Wielkie straszenie zbliżeniówkami. A MasterCard się denerwuje…

MasterCard to drugi wielki wydawca kart w Polsce. Ci to już w ogóle mają wszystko w nosie, bo jak się tylko dowiedzieli, że NBP chce obniżyć opłaty interchange, to podobno z prac zespołu działającego w tej sprawie się… wyłączyli No bo po co MasterCard miałby ustalać warunki, na jakich miałby sam sobie upiłować nogę? :-).  Visa wygląda na zmartwioną. „Jak wskazuje doświadczenie z innych krajów, jeżeli obniżki dokonuje tylko jeden system płatniczy, nie przekłada się to automatycznie na obniżkę opłat ponoszonych przez detalistów, a tym samym nie następuje rozwój sieci akceptacji ani płatności bezgotówkowych” – ostrzega Visa, wywołując Mastercarda do tablicy. A ja trochę tego nie rozumiem. Czy ktoś, kto ma 70% rynku, powinien narzekać, że wszystko jest bez sensu i nie ma co tego rynku zmieniać, bo ten drugi, co ma tylko 30% rynku, wszystko zablokuje? Na ile się znam na ekonomii oraz procentach to zwykle takie rzeczy opowiada ten, co ma 30% rynku :-).

Czytaj też: Płać kartą, leć na Malediwy, za wszystko zapłaci… twój sklep

Reakcji MasterCarda jeszcze nie znamy, ale to firma znana z tego, że zachowuje się jak słoń w składzie porcelany, więc zapewne Visa skutecznie ustawi konkurenta do narożnika jako tego „złego”. „Postawa Visa Europe jest diametralnie różna od przyjętej przez organizację MasterCard – której programy nakładają dodatkowe opłaty na agentów rozliczeniowych. I której karty typu MasterCard World zostały obarczone jeszcze wyższą opłatą interchange. I która wycofała się z prac Zespołu Roboczego przy Narodowym Banku Polskim” – pisze bez ogródek Visa. Oczywiście Visa ma rację, że MasterCard World to karta, której istotą jest finansowanie nagród dla klientów z kieszeni handlowców. Ale mam wrażenie, że przez te wyrzuty Visy przemawia głównie zazdrość w stosunku do sprawniejszego biznesowo konkurenta. 

FROB - rynek POS-ów

Czytaj też: o ubiegłorocznej bankomatowej wojnie MasterCarda i Visy

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss