9 lutego 2018

Jak prostym ruchem zniszczyć zadowolenie klienta? Polskie banki notorycznie powtarzają ten błąd

Jak prostym ruchem zniszczyć zadowolenie klienta? Polskie banki notorycznie powtarzają ten błąd

Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka. Przyzwyczajenie do karty płatniczej, która formalnie nie jest jego własnością – również. Stąd namawiam zawsze bankowców, by nie traktowali klientów jako li tylko mało istotnego dodatku do karty płatniczej. Wciąż docierają do mnie sygnały, że banki wymieniają klientom karty kiedy chcą i jak chcą – bez żadnego uzasadnienia, informacji, czy zwykłego wytłumaczenia o co chodzi.

Jeden z moich bliskich znajomych ostatnio padł „ofiarą” takiej polityki. mBank przysłał mu nową kartę, choć termin ważności starej jeszcze nie upłynął (przypada za dwa lata). Nowa karta ma znak innej organizacji płatniczej, niż stara, więc domyślam się, że bank chciałby grzecznie poprosić o używanie własnie tego plastiku. A co zrobić ze starym? Czy nadal będzie działał? Zniszczyć? Pociąć? Zjeść? No i w czym nowa karta będzie się różniła od starej? O tym bank nie napisał ani słowa.

Zobacz również:

Klient nie doinformowany jest nieufny, więc duża część nowych kart pozostanie nie aktywowana (mój znajomy nową kartę rzucił w kąt i nie zamierza jej używać). Dobrze, że banki przynajmniej nie wysyłają już kart w stanie „wzbudzonym”, czyli gotowym do płacenia zbliżeniowego (pierwsza transakcja, „wzbudzająca”, musi zostać przeprowadzona stykowo, przy użyciu „starego” PIN-u).

Nawet jeśli wymiana kart przed terminem wynika przede wszystkim z przyczyn komercyjnych, to bank powinien dołączyć do nowej karty list, w którym tłumaczy klientowi sytuację i odpowiada na najważniejsze pytania, które mogą się pojawić. Chodzi o to, by klient nie poczuł się jak popychadło, dodatek do karty, który ma używać karty, którą mu się wciśnie do łapki i nie dyskutować.

Nawet jeśli wymiana jest planowa, wynikająca z utraty wartości dotychczas używanej przez klienta karty, warto się zatroszczyć o dobrą komunikację, gdy na karcie zmienia się znaczek.

„Jestem klientką banku PKO BP. Do konta ROR miałam przypisaną kartę debetową z logo Visa, której ważność właśnie upływała. Bank przysłał mi kartę debetową. Ale, nie uprzedzając mnie o tym, z logo Mastercard. Grzecznie poprosiłam o przywrócenie karty Visa. Bezskutecznie. Po złożeniu reklamacji otrzymałam odpowiedź, że bank wydaje teraz właśnie takie karty (Mastercard). Podejrzewam, że nie jestem jedyną klientką, którą PKO BP tak nieładnie potraktował”

– pisze moja czytelniczka, pani Anna. Przyznała, że nawet przez głowę przemknęło jej porzucenie banku PKO BP, ale na „Subiektywnie o finansach” przeczytała, że podobne praktyki przy wymianie kart stosowały też inne banki. W ferworze zamiany banków nie chciała wpaść z deszczu pod rynnę. Jak widzicie: nawet taki drobiazg jak zmiana znaczku na karcie dostarczonej klientowi może spowodować ryzyko utraty klienta. Nawet jeśli dotyczy to tylko 1% klientów, to w przypadku PKO BP mówimy o tysiącach.

Czytaj też: Niezłomny duch karty kredytowej. Przetrwa każde przeciwności losu. I powstanie jak Feniks z popiołów

Czytaj też: Co będzie jeśli ktoś pozna numer mojej karty płatniczej? Czy karta na zbliżenia jest bezpieczna?

Czytaj też: Klienci jak worki kartofli? Bank wymienił im karty i…

Co ciekawe, funkcjonalność tej nowej karty jest większa, niż poprzedniej – można do niej podpiąć kilka kont w różnych walutach. Powodów do niezadowolenia więc być nie powinno, a nawet przeciwnie – klientka powinna być bankowi wdzięczna, że chce ułatwić jej życie. Tylko problem polega na tym, że zapomniał jej o tym powiedzieć.

„Zżyłam się z myślą, że mam w portfelu karty dwóch różnych systemów na wypadek, gdybym nagle znalazła się w miejscu, w którym nie zadziała karta obsługiwana przez jeden z nich. Do tej pory miałam debetową Visę i kredytową Mastercard. Czuję, że bank mnie zlekceważył, skoro nie zadał sobie trudu na poprawną, elegancką komunikację”

– pisze pani Anna. I tę uwagę mojej czytelniczki powinni wziąć sobie do serca wszyscy menedżerowie odpowiadający w bankach za wymienianie klientom kart – czy to w terminie czy w jakichś nadzwyczajnych sytuacjach. Taki drobiazg może – zupełnie bez potrzeby – zepsuć relacje z klientem. Od zawsze tłumaczę bankowcom – czy to publicznie, czy w prywatnych okolicznościach – że klient zawsze zrozumie, że coś poszło nie tak, o ile nie poczuje się zlekceważony.

zdjęcie tytułowe: Award Wallet

 

Subscribe
Powiadom o
20 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Andrzej
8 lat temu

Znajomy niech tą kartę lepiej ma w portfelu, a nie rzuca w kąt.
Mnie mBank po zmianie typu konta „uszczęśliwił” nową kartą, zapewniając że stara będzie działać do końca okresu ważności. Dobrze, że będąc w sklepie miałem wystarczająco gotówki, bo kartę wyłączyli…
Była też akcja z wymianą – u kresu ważności starej Visy czekałem na kolejną. Zapytani kiedy ową dostanę odpisali, że już powinienem mieć. I faktycznie, doszła, MasterCard, na adres zameldowania. Jak ich poinformowałem co sądzę o obu zmianach, dostałem Visę na adres korespondencyjny, nawet w dość krótkim czasie…

janek82
8 lat temu
Reply to  Andrzej

Jeśli składałeś wniosek o zmianę typu konta i ta zmiana wymaga wymiany karty, to pojawia się pytanie jaką nową kartę chcesz, a później musisz zaznaczyć oświadczenie, że wiesz, że stara karta będzie działała jeszcze tylko przez 30 dni. To przez internet. Jeśli zmieniałeś typ konta w placówce lub na mLinii to o tej zasadzie powinien poinformować Cię pracownik, który przyjmował dyspozycję.

mborus
8 lat temu

Moim zdaniem, jeśli karta jest własnością banku to ma 100% prawo robić co chce. Ludzie najwidoczniej nie rozumieją, że karta nie jest ich i nie mogą właścicielowi mówić co ma robić. Ciekawe czy Ci sami ludzie protestują bo w firmie, gdzie pracują używają np.: laptopa X, a nie Y lub czy skarżą się że muszą jeździć samochodem X a oni się przyzwyczili do Y. Odniosę się do fragmentu: „Czuję, że bank mnie zlekceważył.” Mimo mojej szczerej nienawiści do systemu bankowego, uważam że bank nikogo nie zlekceważył, bo to jest jego własność i nie musi niczego i nikomu tłumaczyć. Może nawet… Czytaj więcej »

mborus
8 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Metody są różne. Jedne się podobają drugie nie. Najważniejsze, aby klient był zadowolony. Tutaj nie był.
Moim zdaniem jest zbyt wiele osób obecnie, które muszą postawić na swoim. Celem nie jest zarobienie na kliencie, ale pokazanie mu miejsca. I co z tego, że bank ma rację skoro klient powie „pa pa” (to po Rumuńsku)

Ppp
8 lat temu
Reply to  mborus

Porównaj to do takiej sytuacji:
Pożyczasz koledze książkę i mija termin oddania lub nagle jest ci potrzebna. Czy fakt, że książka jest Twoja, masz prawo na siłę wejść do mieszkania kolegi o godzinie 24:45, by ją odebrać? NIE!
Tu jest to samo – własność nie usprawiedliwia braku kultury. Dlatego p.Samcik ma rację, krytykując takie zachowanie.
Pozdrawiam.

mborus
8 lat temu
Reply to  Ppp

I tu się Panie kolego zgadzam.
Podejście do klienta na poziomie mułu rzecznego.
Co do kultury bankowców mam swoje zdanie. Wielu tzw. dresiarzy zachowuje się lepiej.

Co do książki to myślę, że mogę zażądać zwrotu w każdym momencie. Oczywiście jeśli chciałbym być grzeczny, poczekałbym.

Jakub Anderwald
8 lat temu
Reply to  mborus

Jeśli ten sąsiad ci płaci za miejsce parkingowe, to czemu nie? 🙂 A bankowi właśnie płacimy.

jola
8 lat temu
Reply to  mborus

Moze i karta jest własnością banku ale środki na karcie i koncie własnością klienta. Bank bez tych środków jest biedny jak mysz kościelna.Klient to nie bydło żeby nie miał nic do powiedzenia. Zabieramy swoje pieniądze, bank idzie z torbami.

Don Quijote de la Mancha
8 lat temu
Reply to  mborus

„Ciekawe czy Ci sami ludzie protestują bo w firmie, gdzie pracują używają np.: laptopa X, a nie Y lub czy skarżą się że muszą jeździć samochodem X a oni się przyzwyczili do Y” — dla wielu ludzi argumentem przemawiającym za wyborem pracodawcy jest właśnie m.in. sprzęt komputerowy lub służbowy samochód, Ty pracujesz łopatą, że Cię to dziwi? Jak chodzi o ten przypadek, gdy to bank decyduje, jakiej karty klient ma używać, to warto zauważyć, że ciągle istnieją banki, w których to klient może sam decydować, czym automatycznie zyskują przewagę konkurencyjna. (Np. ja niedawno w pewnym banku wyrabiałem drugą kredytówkę, by… Czytaj więcej »

gs
8 lat temu
Reply to  mborus

Zgoda – jako pracownikowi jest dla mnie obojętne jaka kartę służbową otrzymam.

Ale jako prywatny klient (a nie pracownik) dokonuję osobiście wyboru. I tak, jeżeli mając w banku A kartę kredytową M wybieram bank B aby mieć kartę V, to wymuszenie przez bank B zmiany z V na M powoduje irytację. Bo nie potrzebuję drugiej karty M, tylko potrzebuję kartę V.

Phi
8 lat temu

Od tego banku nie ma czego oczekiwać, chyba że najgorszego. W wielu aspektach.

Xandi
8 lat temu

Klientka ma bankowość osobistą w PKO BP. Tam faktycznie wszelkie debetówki są wydane z kartą Mastercard i można do nich podłączyć konta walutowe za free. Nie dziwię się klientce, że się zdenerwowała, bo kto wie, może korzystała z VISA Ofert albo z tańszego przewalutowania w tym banku. A teraz nie ma. Sam znam wiele osób, które korzystają np. z tańszych biletów do kina Mastercard i też nie chcieliby, żeby im zmieniać wydawcę na Visę. Prawdą jednak jest, że klient, któremu zmiana zostanie wcześniej zakomunikowana, nie będzie się później aż tak wkurzał. Czasem wystarczy tylko zadzwonić/wysłać list/smsa, żeby uniknąć niepotrzebnej spiny.… Czytaj więcej »