9 października 2018

Jak zapłacić 65 zł prowizji za zwykłą wypłatę z bankomatu? Ja prawie tyle zapłaciłem, bo podsunęli mi te dwie opcje. Obie złe

O ile płacąc bezgotówkowo za granicą możemy już dość łatwo uniknąć drogich przewalutowań, o tyle w przypadku transakcji bankomatowych coraz częściej koszty są nieuniknione. Pytanie tylko czy będą większe, czy mniejsze. W skrajnym przypadku można zapłacić 25% prowizji od wypłaty nieco ponad 200 zł

Nie jest wiedzą tajemną, że wielu Polaków w tym roku zabrało na zagraniczne wojaże kartę Revolut lub podobną. Inni wyrobili w swoich bankach kartę walutową (z możliwością wymiany walut online w bankowym e-kantorze). Jeszcze inni – wielowalutową. Każde z tych rozwiązań pozwala płacić kartą w lokalnej walucie bez konieczności płacenia jakichkolwiek spreadów.

W zasadzie jedyną potencjalną pułapką przy używaniu karty walutowej lub wielowalutowej za granicą jest domyślne proponowanie przez terminale płatnicze w sklepach przewalutowania „na miejscu”. Ale wystarczy konsekwentnie odmawiać jakichkolwiek operacji walutowych przy terminalach sklepowych i zagraniczne wyjazdy mamy całkiem bezspreadowe.

Czytaj też: Porównałem „na żywo” kilka kart, płacąc nimi za granicą. Która najtańsza? Zwycięzca mógł być tylko jeden

Czytaj też: Coś się zmienia? W te wakacje po raz pierwszy ani razu nie potrzebowałem Revoluta!

Gorzej przy bankomatach. Nawet jeśli mam kartę płatniczą, która pozwala wyciągać pieniądze bez prowizji (część kart wielowalutowych ma taką funkcję), to standardem stają się w zagranicznych bankomatach opłaty surcharge, pobierane nie przez polski bank, lecz przez operatora iejscowego bankomatu.

Zwiedzałem tego lata południową Europę i przyznam, że praktycznie we wszystkich bankomatach, które testowałem, była pobierana opłata sucharge. Albo miałem wyjątkowego pecha, albo sieci bankomatowe na południu postawiły sobie za punkt honoru doić turystów ile wlezie. Jest to o tyle niefajne, że w Polsce pobieranie opłat surcharge jest zabronione (przynajmniej dla polskich kart), więc jeśli nasz bank dał nam kartę „z darmowymi wypłatami z bankomatów na całym świecie”, to trudno nam zrozumieć dlaczego zagraniczny bankomat żąda od nas prowizji.

Problem w tym, że to już nawet trudno nazwać prowizją. To jest regularny haracz, rozbój w biały dzień. Zobaczcie jaką ofertę złożył mi pod koniec lipca bankomat na lotnisku w Palma de Mallorca. Po włożeniu karty wielowalutowej, bezspreadowej, którą bez żadnych dodatkowych opłat powinienem móc wyciągnąć 50 euro i rozliczyć to po kursie bliskim NBP-owskiemu, mym oczętom ukazała się taka alternatywa:

„Możesz, drogi Samciku, wypłacić tą kartą gotówkę płacąc prawie 3 euro dodatkowej prowizji (czyli prawie 6% wypłacanej kwoty), albo możesz przewalutować tę transakcję na złote bezpośrednio w bankomacie, zaś z twojego konta pobranych zostanie 252,66 zł. Wtedy oczywiście nie zapłacisz już żadnych dodatkowych prowizji”

Na pierwszy rzut oka lepiej nie płacić żadnych prowizji i wybrać opcję drugą. Ale wystarczy mieć elementarną wiedzę o tym, jak w danym momencie kształtują się kursy na rynku walutowym, żeby zorientować się, iż to jest megapodstęp. Otóż ponad 252 zł za 50 euro oznacza, że za jedno euro operator bankomatu na Majorce zażyczył sobie… ponad 5,05 zł.

Kurs z kosmosu, zwłaszcza że tego dnia w NBP euro było po 4,30 zł. Nawet gdyby doliczyć jakiś standardowy spread rzędu 2%, to w bankomacie to samo euro mogłoby być po 4,40 zł, ale nie po ponad pięć złotych! Bankomat na Majorce najwyraźniej był sformatowany biznesowo na wzór kantoru na lotnisku w Warszawie.

Czytaj też: Wypłacał z bankomatu euro. Z konta w euro. Kartą w euro. Bolało

Każdy, kto umie liczyć, będzie wolał zapłacić 3 euro prowizji (czyli jakieś 13 zł, też sporo jak na zwykłą wypłatę gotówki), niż poddać się torturze przewalutowania po takim kursie. Ale skoro takie numery są w bankomatach „szyte”, to znaczy, że chętni na ostre golenie muszą się znajdować.

Dla mnie dziwne jest to, że sieci bankomatowe, którym powinno zależeć na tym, by jak najwięcej turystów pozostawało przy gotówce, aż tak ich do tej gotówki zniechęcają. W ciągu trzytygodniowego touru mógłbym kilkakrotnie skorzystać z usług bankomatu i zaopatrzyć się w awaryjną gotówkę. Ale skoro chciano mnie traktować jak dojną krowę, to sobie odpuściłem.

Jeśli nic się nie zmieni, to trzeba będzie przed kolejnym sezonem „wyjazdowym” – ferie, a potem przyszłoroczne wakacje – ostrzegać Rodaków przed zbliżaniem się do bankomatów za granicą. Wyobraźcie sobie co by było, gdyby do takiego bankomatu podszedł np. właściciel wydanej przez polski bank karty eurowej. Np. wypłacasz 50 euro i najpierw płacisz 10 zł polskiemu bankowi (tyle potrafią kosztować wypłaty zagraniczne), potem spread bankomatowy (35 zł), a potem jeszcze drugi spread banku w Polsce, bo karta jest eurowa (20 zł). Wypłata 50 euro zamiast 215 zł mogłaby kosztować 65 zł.

Czytaj też: Jesteś w centrum handlowym na zakupach? Zajrzyj do bankomatu. Nie tylko po to, by wyjąć gotówkę, lecz po coś jeszcze cenniejszego

Czytaj też: Jak wypłacając pieniądze z bankomatu poczuć się lepszym człowiekiem? To proste. Wystarczy skorzystać z tej usługi

Czytaj też: Ta funkcja bankomatów jest zmorą dla złodziei naszych pieniędzy. Czy korzystasz z niej dla własnego bezpieczeństwa?

źródło zdjęcia: The Telegraph

 

30
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
22 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
14 Comment authors
Bartek B.KamiljacekMateuszanonymous Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Uta
Gość
Uta

Oh 65zł to znacznie mniej niż 215 🙂

Wielosmakowy
Gość
Wielosmakowy

Euronet zrobił podobnie, za wypłatę za pomocą Revoluta i Curve, pobiera prowizję 13zł. Być może już o tym pisałeś.Jak tak to przepraszam.
https://www.cashless.pl/4385-Euronet-dodatkowa-prowizja-curve-i-revolut

Mateusz
Gość
Mateusz

Nowo wydawane karty revoluta już sa rozpoznawane jako lokalne i nie mają prowizji

ola
Gość
ola

byle literówkę wyrobić… elegancko jest zdjęcie – wystarczy z lewej zaakceptować, ale wpis godny histerii 14 latki… bardzo portal pikuje od czasu odłączenia się od wyborczej…

yottahz
Gość
yottahz

To ja mam jeszcze gorszą akcje – w Grecji w bankomatach Euronetu nie było możliwe wypłacenie Euro tak, aby karta/konto było obciążone Euro. Albo wypłacasz po takim kursie, jaki Ci proponują, albo w ogóle. Do tego oczywiście prowizja, więc wypłacając 100 euro to wypłacasz 103 euro po kursie 4,89 (zamiast 4,4) Dla osób, które wzieły karty walutowe i mają na nich np Euro, to mają podwójne przewalutowanie. Masakra, która moim zdaniem powinna zostac jakoś uregulowana.

Darek
Gość
Darek

Dwa drobne błędy w artykule:
„Otóż ponad 262 zł za 50 euro”
a na zdjęciu mamy 252,66 i kurs 5,05 pasuje także do 252,66
no i druga nieścisłość na samym końcu:
„Wypłata 50 euro zamiast 215 zł mogłaby kosztować 65 zł.”
Rozumiem co autor chciał napisać ale nawet tutaj coś nie pasuje.
Nie pasuje ani sama opłata dodatkowa (35+20=55) ani suma po dopłacie albo 215+55=270.
Niby drobiazgi nie zmieniające wydźwięku artykułu ale biorąc pod uwagę temat artykułu trochę rażą.

Krzysztof A.
Gość
Krzysztof A.

I nagle wychodzi, że najtańszą i wymagającą najmniej wysiłku opcją, jest kupienie waluty w kantorze przed wyjazdem…

Kamil
Gość
Kamil

To samo miałem w tym roku na Węgrzech w bankomatach Euronet w różnych miastach. Żaden bankomat należący do banku nie miał takich opłat. Niestety musiałem wypłacić i zapłaciłem prowizje 16 zł ale postanowiłem że już w Polsce nigdy z Euronetu nie skorzystam.

Bartek B.
Gość
Bartek B.

A ja bym prosił żeby za marketing polskich banków wziął się regulator. Komunikacja marketingowa jest taka że zero prowizji za wypłaty w zagranicznych bankomatach. Ja, mając dobre doświadczenia w kraju korzystając z mBank+Euronet, zakładam że wiedzą co piszą i próbuję wypłacić na Węgrzech. A tu się okazuje że Euronet chce dodatkową opłatę dokładnie jak opisano w artykule. Bank w takim razie powinien był komunikację tak poprowadzić żeby było jasne że jest brak opłat BANKU ale operator (nawet ten sam co w Polsce) może dalej zarządzać opłaty.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany