3 kwietnia 2021

Prezent świąteczny, czyli gdy dzwonią z banku, żeby zamienić mi darmowy kredyt na… gotówkę do ręki. A efekt końcowy? Karta jak złoto!

Prezent świąteczny, czyli gdy dzwonią z banku, żeby zamienić mi darmowy kredyt na… gotówkę do ręki. A efekt końcowy? Karta jak złoto!

Banki nie są może znane z dawania prezentów, ale mimo wszystko wciąż odbieram od ich pracowników telefony z propozycjami „prezentowymi”. I wciąż nie wycofuję zgód marketingowych, które pozwalają bankowcom do mnie dzwonić. Wciąż bowiem wierzę, że w końcu zadzwonią do mnie z jakąś propozycją, która będzie realnym prezentem, a nie pułapką w atrakcyjnym opakowaniu. I znów czekałem na prezent świąteczny od banku. Co dostałem?

Bankowcy częściej dzwonią do mnie przed świętami. Głównie z propozycjami płatnych prezentów, czyli dostarczenia mi ekstra gotówki. Nie wiem na jakiej podstawie wydaje im się, że akurat gotówki w tych dniach brakuje mi najbardziej.

Zobacz również:

Karta kredytowa, czyli darmowy kredyt od banku. O ile rozsądnie jej używasz

Najbardziej jednak rozczulają mnie propozycje dotyczące kart kredytowych. Nie, nie tych, które mógłbym mieć, lecz tych, które już mam. Być może źródłem tych propozycji jest fakt, że z moich „kredytówek” korzystam rozsądnie – nie przekraczam przyznanych przez bank limitów, zaś cały dług spłacam w wyznaczonych terminach.

To de facto oznacza, że korzystam z darmowego kredytu i bank zarabia wyłącznie z prowizji otrzymywanych od sklepów za płatność kartą (pewnie jakieś 0,5% wartości moich zakupów). No i ewentualnie z prowizji za sam fakt wydania mi karty (miesięcznej lub rocznej), ale to tylko w sytuacji, gdybym nie „wykręcił” kartą odpowiednich obrotów (w skali miesiąca lub roku).

Bank znacznie bardziej lubią klientów, którym mogą zamienić kredyt w karcie na płatną pożyczkę gotówkową. To bardzo częsty trik: zaproponowanie klientowi, żeby „zdjął” trochę długu z karty i przerzucił go na ROR z możliwością wypłaty w bankomacie. Potem dług w karcie można klientowi „odrestaurować” i tym samym z klienta-posiadacza karty kredytowej mamy klienta, który ma kartę oraz kredyt.

Czytaj też: Karta kredytowa, ale nie od banku? Diners Club zaproponował bezwarunkowo darmowy „plastik” do płacenia. Postanowiliśmy go prześwietlić i…

Prezent świąteczny, czyli gotówka do ręki

No i właśnie z taką propozycją zadzwonili do mnie z jednego z banków, w których mam kartę kredytową (a konkretnie z Citi, ale wcześniej podobne propozycje dostawałem też od innych instytucji finansowych). Korzyść, jaką mi narysowano, była jednowymiarowa: po przelaniu części limitu kartowego na ROR będę mógł wziąć gotówkę i cieszyć się życiem. Odpowiedziałem, że wolę się cieszyć życiem w ramach darmowego kredytu w karcie (i płacić tą kartą bezgotówkowo), ale poprosiłem też o symulację proponowanej przez bank operacji.

Jak wszystko spisałem, to aż się spociłem. Otóż mógłbym przerzucić 15.000 zł z mojej karty kredytowej na ROR z opcją spłaty w ciągu 60 miesięcy z ratą miesięczną 398 zł. Albo przerzucić 5.000 zł i płacić po 120 zł miesięcznie. W tym drugim przypadku – klarowała mi specjalistka z banku, która do mnie zadzwoniła – unikam „opłaty operacyjnej”, która w pierwszej opcji jest wliczona w ratę.

Szybki rachunek: łączna wartość rat w przypadku przerzucenia na ROR kwoty 15.000 zł wynosi prawie 23.900 zł. W przypadku przerzucenia na ROR kwoty 5.000 zł – 7.200 zł. W pierwszym przypadku oprocentowanie pożyczki wynosi 20% w skali roku (całkiem spora musi być ta „opłata operacyjna”, skoro limit ustawy antylichwiarskiej wynosi 7,2% odsetek w skali roku). W drugim przypadku koszt pożyczki wyniesie 15,5% w skali roku. Nieco taniej, ale wciąż drogo. Swoją drogą to trochę dziwne, że im więcej pieniądza biorę z banku, tym jest on droższy. Na logikę powinno być odwrotnie.

Czytaj też: Czy polscy użytkownicy programu lojalnościowego Miles and More są dyskryminowani?

Ile kosztuje świąteczny prezent od banku? Karta jak złoto!

Gdyby przeliczyć koszt obu pożyczek na każdy miesiąc i potraktować jak koszt posiadania karty kredytowej, to wyszłoby, że ta karta kosztuje 148 zł miesięcznie. W drugim przypadku – 37 zł miesięcznie. Chcielibyście korzystać z karty kredytowej, która ma taki abonament za sam fakt, że ją posiadacie? Tyle to miesięcznie kosztuje chyba jedna z czarnych albo metalowych kart.

Czytaj też: Oto najbardziej prestiżowe karty kredytowe świata. Co „potrafią”?

Spociłem się, robiąc te wszystkie wyliczenia, bo zdałem sobie sprawę, że skoro bank raz na jakiś czas (głównie przed różnymi świętami) do mnie w tej sprawie dzwoni, to znaczy, że dzwoni też do innych. A skoro tę akcję powtarza, to musi mu się ona opłacać. A skoro musi się opłacać, to znaczy, że ludzie z tej „świetnej” oferty korzystają.

Pamiętajcie, że zanim przyjmiecie „prezent” od banku, z którym pracownik sam dzwoni, warto policzyć, czy to się opłaca.

Czytaj też: Czy sztuczna inteligencja może zastąpić dziennikarza Macieja Samcika? Napisać za niego felieton i porozmawiać z jego czytelnikami? I czy Samcik powinien się tego obawiać? Przeczytaj felieton na ten temat.

zdjęcie tytułowe: Katt Yukawa/Unsplash

 

Subscribe
Powiadom o
17 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Ppp
16 dni temu

Zabawa w kotka i myszkę – ale może raz na jakiś czas to klient mógłby być kotkiem?
Rozumiem oczywiście, że nie dokonał Pan tych obliczeń w trakcie rozmowy, tylko po niej. Czasem jednak dzwonią z ofertami OCZYWIŚCIE bezsensownymi lub próbują namawiać na ten sam produkt kilka razy. W takich przypadkach, jeśli mam czas i dobry humor, bardzo lubię zrobić „naciągaczowi” kilkuminutowy wykład, dlaczego tego nie chcę.
Oczywiście wywołuje to wielkie zdziwienie, a moja satysfakcja gwarantowana!
Wesołych Świąt!

Robert
16 dni temu

Nie bez powodu matematyka jest królową nauk, dobrze jest umieć liczyć.

Aleksander
16 dni temu

Złodziei nie sieją.

Konrad
16 dni temu

Cóż Panie Macieju – często się poci 😉

Zaciekawiony
15 dni temu
Reply to  Konrad

Jeśli odbiera telefony z banku i słucha tych bredni, to nic dziwnego. Też bym się spocił z wrażenia 🙂

Stef
16 dni temu

Za darmo to tylko można w mor…

lwqkrewrkjwh
16 dni temu

Najlepsze promocje to te na prostych zasadach.

Od 2010 kk bezwarunkowo darmowa, bez żadnych dodatków.
Ostatnio kredyt na 7,2% bez prowizji, ostatni raz na takim oprocentowaniu był w 2007.
Teraz jest promocja na odnawialny bez prowizji na 7,2%, tylko trzeba pamiętać żeby go zwinąć przed odnowieniem.
W zeszłym roku były promocje na OC, lepiej niż w porównywarce.

Don Q.
16 dni temu

„wcześniej podobne propozycje dostawałem też od innych instytucji finansowych”
— zapewne, a jednak już widząc tytuł wiedziałem, że to będzie o Citi Handlowym…

krzysztof
15 dni temu

dlatego najlepiej tych rewelacji od konsultantow nie sluchac bo wiadomo,ze jak dzwonia to biznes zrobia tylko oni bo inaczej by nie wydawali kasy na telefony, ludzi itp itd. Wiedzac to od razu nalezy kazda rewelacyjna oferte banku dobrze przeswietlic, a jezlei nie mamy czasu to po prostu podziekowac i tyle.

Lena
15 dni temu

W Credit Agricole dawali kiedyś kredyty co się opłacaly:) Niedawno całkiem…RRSO 0% i jeszcze ostatnia rata gratis wiec jakby ujemne oprocentowanie:) Ale to chyba na max 3000 albo 5tys. W każdym razie korzystniej niż lokata.

Dominik
15 dni temu
Reply to  Lena

Korzystałem z tej oferty CA. Pożyczka 3000,- na 12 miesięcy. Rata miesięczna 250,- Przy zachowaniu warunków promocji, które nie były jakieś wygórowane – wpłata na konto w banku 1000,- i automatyczna spłata raty z konta. Ostatnia rata spłacona przez bank. Odarta skierowana była do nowych klientów. Ceną były nasze dane przekazane bankowi zakładając konto.

Filip
14 dni temu

Prowizja od transakcji nie wynosi 0,5%, a 0,3% dla kredytówki (0,2% dla debetówki). Jest to powszechnie znane i zapisane w ustawie. A od tego trzeba odjąć koszty organizacji płatniczej i procesowania transakcji.

Konrad
12 dni temu

Panie Macieju,
A sprawdził Pan koszt takiego kredytu na 12 m-cy?
Bo ja tak – i wyszło, że jest to jedna z najtańszych ofert na rynku (promocja – brak prowizji, oprocentowanie 7,2%).
W przypadku długich terminów (5-10 lat), każdy kredyt jest bardzo drogi (zazwyczaj, jak Pan obliczył, nieopłacalny).

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!