Jak mainstreamowe media niszczą rynek złota, czyli pani Marianna odkrywa prawdę

Do tego, że dystrybutorzy różnych produktów finansowych wypowiadają się na ich temat wyłącznie entuzjastycznie, zdążyłem się już przyzwyczaić. Ba, przywykłem już nawet do sytuacji, w której istotnym źródłem „niezależnej analizy” są dla dziennikarzy – nie wyłączając mnie samego – pośrednicy finansowi należący do konkretnej grupy finansowej, stworzonej przez pewnego bardzo bogatego Polaka. Są nim z konieczności, bo to oni, a nie redakcje mediów, zatrudniają dziś najwięcej analityków, którym płacą dobre pieniądze za to, na co dziennikarze już od dawna nie mają czasu – czyli za porównywanie cyferek. Dlatego nie rusza mnie kompletnie, że o nieuchronnych wzrostach na rynku akcji mówią zwykle przedstawiciele TFI, czyli firm, których wyniki są uzależnione od napływu pieniędzy klientów – te, jak wiadomo, płyną do powierników, gdy się im obieca zyski, a nie straty.  Przestałem też rozdzierać szaty, gdy handlarze nieruchomościami przekonują od dwóch lat, że taniej na pewno nie będzie. I są coraz bliżsi prawdy, bo ceny przecież kiedyś przestaną spadać.

Ale wczoraj coś we mnie pękło. Z konta e-mail „Marianna Wodzińska” na moją skrzynkę wpadła przesyłka zatytułowana intrygująco: „Co naprawdę stało się ze złotem?”. Temat interesuje mnie jako żywo, bo od kilku dni uważnie przyglądałem się załamaniu na rynku cen złota, srebra, platyny i innych surowców. Kto śledzi blog pilnie, widział wpisy o hipotezach dotyczących przyczyn krachu oraz o tym czy złoto było przewartościowane, na giełdzie, gdzie handluje się głównie papierkami, a nie prawdziwym kruszcem. Wniknąłem więc w treść przesyłki, która okazała się być informacją prasową firmy Inwestycje Alternatywne Profit, jednego z dużych graczy na rynku sprzedaży złotych monet i sztabek. W tym demaskatorskim tekście pani Marianna Wodzińska, rzeczniczka firmy decyduje się na iście brawurową akcję i… przeprowadza sama ze sobą interesujący quasi-wywiad na temat prawdziwych przyczyn spadku cen złota na światowych giełdach. Bowiem powody katastrofy, które podają w swoich enucjacjach gryzipiórki podające się za dziennikarzy, kompletnie pani Marianny nie przekonują.

Czas więc wziąć sprawy w swoje ręce. A że żaden młotek dziennikarski nie wpadł na pomysł, żeby z panią Marianną porozmawiać, to jest całkiem zrozumiałe, iż nie pozostaje jej nic innego, jak samodzielnie zadać wszystkie ważkie pytania, na które chciałaby uzyskać odpowiedzi. I, żeby nie tracić czasu, pani Marianna od razu wzięła się za udzielanie tychże odpowiedzi. Wyszło tak fajnie, tak zgrabnie i tak fachowo, że na koniec pani Marianna wysłała tę informację prasową o swoich przemyśleniach do dziennikarskich młotków. Może przeczytają i wreszcie przestaną bredzić, przy okazji psując biznes Inwestycjom Alternatywnym Profit. Bo przecież – powiedzmy sobie szczerze – gwałtowny spadek cen złota w ostatnich dniach i tygodniach z ok. 1600 dol. za uncję do niecałych 1400 dol. stał się dla żurnalistów zupełnie niepotrzebną pożywką do nieodpowiedzialnych zachowań, siejących niepokój wśród inwestorów. Nie po to firma wysyła regularnie ultraoptymistyczne komunikaty na temat przyszłości złota, żeby z powodu jakiegoś-tam malutkiego minikraszku gryzipiórki jeździły po złotym biznesie, jak po łysej kobyle.

Ocena zachowania mediów wystawiona przez panią Mariannę, jest surowa. W informacji prasowej czytamy: „Media donoszą, że inwestorzy przestraszyli się, że banki centralne (począwszy od Cypru) chcą walczyć z kryzysem wyprzedając złoto i zalewając nim rynek. Tymczasem, nawet przeciwnicy złota wątpią, że doniesienia z Cypru stanowiły rzeczywisty katalizator ostatnich wydarzeń„. Pani Marianna, zapewne nie bez racji, dowodzi, że przyczyną była manipulacja dokonana przez potężne banki inwestycyjne, które zagrały „na spadek” cen złota, wywołując panikę na rynku. Tyle, że w weekend, kiedy pojawiły się pierwsze komentarze wiążące upadek złota z Cyprem, o innych przyczynach nikt jeszcze nie mówił. Ale przecież to nie tylko spekulanci są winni tej paniki: „Histeryczne relacje mediów podsycają płomienie szybkiej wyprzedaży. Wcześniej nie udało im się przewidzieć bańki internetowej, ani bańki na rynku nieruchomości. Nie udało im się w porę podchwycić 12-letniego trendu wzrostowego złota. Teraz mają szansę zabłysnąć. Ale jakim kosztem?” – dramatycznie zapytuje pani Marianna. Intuicyjnie czuję, że jeśli pod wpływem tych beznadziejnych ignorantów, podających się za dziennikarzy, choć jeden klient Inwestycji Alternatywnych Profit zastanowi się, czy nie warto poczekać trochę z zakupami sztabek, to pani Marianna własnoręcznie skopie mu d… albo wydłubie oczy. Biznes to biznes, nie można się z baranami cackać.

Samcik do PR-owca: Helikopterem na konferencję? E-e! Podstawcie F-16!

Wszechogarniająca wściekłość skłania panią Mariannę do tego, by na tym wniosku swojego wywodu nie kończyć: „Płytkie relacje, w których brak choćby próby znalezienia prawdy o wydarzeniach ostatnich dni powodują, że do wyprzedaży papierowego złota przyłączyła się również część drobniejszych inwestorów. Ogromny, piątkowy spadek wywołał lawinę automatycznych zleceń sprzedaży zapobiegających ewentualnym stratom. Efekt okaże się najpewniej odwrotny” – ostrzega pani Marianna. Musiała zwiedzać ostatnio prawicowe portale, bo od razu się zorientowała, że źródłem zła jest mainstreamowa prasa, radio i telewizja. „Wbrew mainstreamowym komentarzom od piątku nic się nie zmieniło. Żaden ze światowych problemów gospodarczych nie został rozwiązany. Fundamenty rynku złota nie zostały zachwiane. Tylko złoto zachowuje wartość w czasie. Tylko złoto stanowi zabezpieczenie przed inflacją, a ona nieuchronnie się zbliża, bo polityka monetarna na świecie prowadzi do dewaluacji walut„. Co prawda na razie na horyzoncie jest raczej deflacja, niż wzrost inflacji, ale wierzę pani Mariannie na słowo, że temu, kto podniesie rękę na biznes Inwestycji Alternatywnych Profit, ręka ta zostanie odcięta. 

– Stąd, mimo licznych doniesień, obserwujemy wzmożone zakupy fizycznego kruszcu. Inwestorzy, którzy nie słuchają mainstreamowych, niedoinformowanych lub manipulowanych mediów, dostrzegli okazję do zakupów – podkreśla rzecznik IAP” – czytam w komunikacie wysłanym przez panią Mariannę. Żeby nie było wątpliwości, rzecznik IAP to pani Marianna właśnie. A jeśli ktoś z klientów firmy kupował złoto wtedy, kiedy na giełdach światowych cena wynosiła 1800 dol., albo po 1900 dol. za uncję? Wtedy też sprzedawcy złota przekonywali o świetlanych perspektywach dla kruszcu i straszyli nadchodzącą inflacją. Teraz cena uncji to niecałe 1400 dol., lecz pani Marianna przekonuje, że posiadacze sztabek przecenionych o 30% powinni z tego powodu doznać orgazmu lub co najmniej jakiejś nieco łagodniejszej formy ekstazy. No bo przecież „Bank Południowej Korei ze spokojem oznajmił, że taki spadek cen nie ma znaczenia. Złoto to inwestycja długoterminowa„, zaś Marc Faber, który ostatnio jakby zwątpił w siłę kruszcu stwierdził: „Jestem zachwycony, że złoto wreszcie się załamało! To tworzy doskonałą okazję do zakupów„. Jestem przekonany, że wszyscy klienci, których firma Inwestycje Alternatywne Profit nagoniła do zakupów sztabek i monet w ostatnich dwóch latach, są równie zachwyceni, jak Marc Faber. Nic tylko się upić ze szczęścia.

Czytaj też: Złota Szóstka pani Joli, czyli zarobić milion na dobroczynności

Mam też nadzieję, że w oczach rzeczniczki Inwestycji Alternatywnych Profit nie należę do grupy tych mainstreamowych głąbów dziennikarskich. W końcu pisałem w swoich tekstach, poświęconych załamaniu cen złota, że zapewne wynika ono ze spekulacji, a nie pozbywania się fizycznych sztabek. Chociaż z drugiej strony już w styczniu 2012 r. obrazoburczo zastanawiałem się, czy trwająca 10 lat złota hossa się aby nie skończyła. A ostatnio ośmieliłem się zastanawiać czy aby 36-krotny wzrost ceny złota od 1970 r. nie był lekko przesadzony w porównaniu z 6-krotnym tylko spadkiem siły nabywczej dolara amerykańskiego. I porównywałem „złotą hossę” z wzrostem cen platyny, znacznie mniejszym, choć to surowiec rzadszy i cenniejszy. A to już zakrawało na nieodpowiedzialność. Niewiele brakowało, a wziąłbym na warsztat 4-procentowy spadek popytu na złoto w 2012 r. Dobrze, że nawet nie przyszła mi do tępego łba myśl, by zastanawiać się nad możliwością, że bankom centralnym uda się jednak opanować inflację, jeśli w odpowiednim czasie – po ożywieniu gospodarki – zaczną „sterylizację” rynku z nadmiaru płynności. Jeszcze pojawiłby się zarzut, że „chciałem zabłysnąć”, a pani Marianna mogłaby nie wytrzymać nerwowo i skończyłoby się informacją prasową-wywiadem-rzeką pod znamiennym tytułem „Jak mainstreamowe media niszczą rynek złota”.  

Gdybym się nie obawiał, że pani Marianna napisze wywiad-rzekę, to bym Wam powiedział na uszko jaki jest prawdziwy powód załamania cen złota. Otóż… „mieszkanka miasta Kunming położonego w południowo-zachodnich Chinach złożyła w lokalnym sądzie pozew przeciwko Rezerwie Federalnej USA (czyli bankowi centralnemu). Kobieta domaga się symbolicznej rekompensaty oraz… ograniczenia zwiększania podaży pieniądza. Jak donosi South China Morning Post, kobieta oskarża Fed o obniżenie o 30% realnej wartości jej opiewających na 250 dol. oszczędności, które wpłaciła do banku w 2006 r. Od amerykańskich władz monetarnych Chinka domaga się symbolicznej rekompensaty w wysokości 1 dolara oraz zaprzestania zwiększania podaży amerykańskiej waluty. Powołując się na najpopularniejszy amerykański słownik prawniczy Black’s Law, kobieta stwierdziła, że Rezerwa Federalna jest instytucją prywatną, wobec czego posiadacze dolara mogą zaskarżyć Fed o nadmierny dodruk pieniądza w zwykłym postępowaniu sądowym. Chiński sąd jeszcze nie ustosunkował się do pozwu. Syn mieszkanki Kunming, z zawodu prawnik, zapowiedział, że zamierza zebrać więcej osób i złożyć przeciwko Fed pozew zbiorowy w jednym z amerykańskich sądów„. Oj, będzie szlaban na drukowanko… 😉

Samcik.blox

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss