21 lipca 2020

Inwestowanie oszczędności w czasach pandemii (i nie tylko). Siedem kroków do zbudowania długoterminowego portfela inwestycji

Inwestowanie oszczędności w czasach pandemii (i nie tylko). Siedem kroków do zbudowania długoterminowego portfela inwestycji

Każdy, kto ma odłożone pieniądze – coś więcej, niż finansową poduszkę bezpieczeństwa, czyli pieniądze na czarną godzinę – zapewne od czasu do czasu myśli co z nimi zrobić, żeby uzyskać kilka procent rocznego zysku. Czasy są takie, że choćby 3-4% wzrostu wartości oszczędności jest niezłym osiągnięciem, pozwalającym nieco powiększyć realną wartość posiadanych pieniędzy i tym samym uchronić się przed inflacją. Dziś kilka podpowiedzi jak się do tego zabrać, wykorzystując akcje, obligacje i fundusze ETF dostępne poprzez biuro maklerskie

Żeby ten cel osiągnąć trzeba poświęcić dłuższą chwilę i zaplanować swój portfel długoterminowych inwestycji. Taki, w którym byłoby miejsce i dla bankowych depozytów i dla rządowych obligacji i dla funduszy lub ETF-ów lokujących na całym świecie, a być może również dla inwestycji alternatywnych, takich jak metale szlachetne, czy nieruchomości.

Zobacz również:

Dobrze skonstruowany portfel jest jak solidna budowla, która jest na tyle dobrze zbalansowana, że utrzyma się nawet przy potężnym trzęsieniu ziemi.

Chodzi przede wszystkim o to, żeby poszczególne elementy portfela w pewnym stopniu wzajemnie się uzupełniały. Jeśli jeden z nich słabuje, to inny powinien w tym samym czasie zyskiwać. Portfel, który ma różne „oblicza”, nigdy nie będzie zyskiwał po kilkadziesiąt procent rocznie w czasie hossy, ale też nie przyniesie utraty prawie wszystkich pieniędzy w przypadku krachu.

Właśnie tak wygląda mój prywatny portfel, który nazywam „funduszem spełniania marzeń”. W dobrych czasach wyciskałem z niego do tej pory  6-7% w skali roku, w złych – 1-2%, a zdarzało się, że i lądowałem minimalnie pod kreską. Teraz – gdy stopy procentowe spadły niemal do zera, zapewne będę musiał zadowolić się niższymi wynikami.

Ale w długim horyzoncie śpię spokojnie, bo moje oszczędności zyskują na wartości, a ja jestem zabezpieczony na każdą rynkową okoliczność. Tak przynajmniej było do tej pory, choć oczywiście nie mam żadnej gwarancji, że i w kolejnych 20 latach to się będzie sprawdzało. Ale powinno, skoro sprawdzało się przez poprzednich 20 lat.

————————-

Ten tekst jest częścią akcji edukacyjnej „Inwestuj świadomie”, którą prowadzę wspólnie z Biurem maklerskim mBanku. Zajrzyj koniecznie na stronę akcji, która jest pod tym linkiem. Jeśli masz dodatkowe pytania w związku z akcją, felietonami lub ofertą Partnera, to pisz na maciej.samcik@subiektywnieofinansach.pl. Szukaj na „Subiektywnie o finansach” tekstów oznaczonych tym znaczkiem:

Zobacz też: poprzedni artykuł w ramach akcji „Inwestuj świadomie” o tym, jak zacząć systematyczne inwestowanie na rynku kapitałowym i uchronić swoje oszczędności przed zębem inflacji

————————-

Na czym polega to balansowanie portfela? Jeśli w dół idą akcje, to być może częściowo zamortyzuję straty dzięki rosnącym cenom obligacji i złota. Jeśli polski złoty się osłabia, to mam dodatkowe zyski dzięki funduszom denominowanym w euro i dolarach. Gdy rynki wschodzące (głównie azjatyckie, których jestem fanem) słabują, to zwykle straty powetuję sobie większym wzrostem akcji amerykańskich. I tak, za przeproszeniem, wkoło macieju.

Zbudowanie takiego spokojnego, zrównoważonego, długoterminowego portfela nie wymaga studiowania finansów. Podstawą jest zawsze kapitał przechowywany w banku, do którego dokładamy po kolei bardziej „zaawansowane” klocki. Na początku stanowią one 5% wartości portfela, potem możemy zwiększyć je do 10%, by docelowo nawet większość pieniędzy – jeśli ktoś jest gotowy na ryzyko większej wahliwości portfela – pracowała na rynku kapitałowym.

Oczywiście: zawsze w bezpiecznych formach lokowania oszczędności powinniśmy utrzymywać tzw. poduszkę bezpieczeństwa, czyli równowartość półrocznych (a najlepiej rocznych) – kosztów utrzymania. Dopiero nadwyżkę warto skierować na rynek kapitałowy. Jakimi zasadami się kierować dobudowując kolejne „klocki” do naszych inwestycji?

Po pierwsze: ustalamy horyzont inwestowania

Jeśli pieniądze zbieramy na jakiś konkretny cel, to on de facto determinuje co możemy z tymi pieniędzmi zrobić. Jeśli za pięć lat chcę sobie kupić mieszkanie, to mój portfel nie może być złożony w większości z akcji. Ale jeśli zbieram pieniądze na czas, w którym nie będzie mi się już chciało pracować (za 20 lat lub dłużej) mogę rozważyć wejście na rynek kapitałowy z większymi pieniędzmi.

Rynek kapitałowy przez ostatnich 120 lat dawał przeciętnie 6,7% zysku w skali roku – i to realnego, już po uwzględnieniu inflacji (są na ten temat różne wyliczenia, poniżej ciekawy wykres, źródło tutaj).

Po drodze oczywiście zdarzały się krachy i załamania, ale statystycy policzyli, że przy 20-letnim horyzoncie inwestowania wahania cen w zasadzie przestają mieć znaczenie – w tak długim okresie akcje niemal zawsze zyskują na wartości (mniej lub bardziej). A przynajmniej tak było w dotychczasowej historii rynku kapitałowego, co oczywiście nie daje gwarancji, że przez kolejnych 200 lat będzie tak samo. Ale w coś trzeba wierzyć.

Poniżej tabelka z wynikami wszystkich możliwych inwestycji 20-letnich z większym lub mniejszym udziałem akcji. Granatowe i niebieskie kolory na tortach to udział akcji w modelowych portfelach, żółte i zielone to obligacje i gotówka. W pierwszym wierszu 20-letnia średnia stopa zwrotu na podstawie wszystkich możliwych wariantów tak długiej inwestycji. A w czwartym i piątym wierszu – najgorsza i najlepsza 20-latka.

Jeśli więc inwestujesz z myślą o tym, że będziesz potrzebować pieniędzy za trzy lata – w grę wchodzą tylko bezpieczne lokaty kapitału. Jeśli za pięć-siedem lat – możesz rozważyć udział inwestycji na rynku kapitałowym o wielkości najwyżej 20-25% wartości portfela. Jeśli za dwadzieścia lat – masz pełną dowolność w lokowaniu oszczędności.

Po drugie: sprawdzamy apetyt na ryzyko

Dlaczego tylko na ryzyko? Bo apetyt na zysk wiadomo, że mamy. Jesteśmy już duzi i znamy na pamięć zasadę „im większy zysk, tym większe ryzyko”. W długiej perspektywie największe zyski przez ostatnich 200 lat dawały akcje spółek, ale w krótkiej perspektywie to one najbardziej się wahały.

Jak sprawdzić swoją odporność nerwową na wahania wartości inwestycji? To proste: załóżmy, że masz 90% pieniędzy na lokatach i w obligacjach (wyciągasz z nich 1% rocznie), a 10% pieniędzy w akcjach. W przypadku krachu akcje traciły do tej pory na wartości zwykle 30-40 %.

Załóżmy, że mówimy o 10.000 zł. Zatem z 9.000 zł ulokowanych bezpiecznie masz 90 zł w miarę pewnego zysku, zaś z 1.000 zł ulokowanego na rynku kapitałowym możesz w negatywnym scenariuszu, o ile rynek zachowa się typowo dla poprzednich krachów – stracić 300 zł. I że w jakimś roku z Twoich 10.000 zł będziesz miał 9.790 zł. W dobrym scenariuszu na części „kapitałowej” możesz zarobić 20-25% w skali roku. Wtedy do 90 zł zysku z bezpiecznej części portfela dołożysz 250 zł zysku z akcji. A to da łącznie 10.340 zł.

Podobny rachunek zrób dla sytuacji, w której 30% pieniędzy lokujesz na rynku kapitałowym, a 70% w bezpieczny sposób. Jeśli liczby, które otrzymasz (w najczarniejszym scenariuszu spadek wartości portfela z 10.000 zł do 9.000 zł) Cię nie przerażają – jesteś gotowy/gotowa na bardziej odważne lokowanie oszczędności. Odważne, czyli – przypomnijmy – długoterminowo bardziej profitujące (przynajmniej tak było przez ostatnich 200 lat), ale wiążące się z koniecznością zamrożenia kapitału na dłużej i akceptacją możliwości, że będzie się wahał, niekiedy całkiem solidnie.

Po trzecie: ustalamy czym będziemy budowali kapitał

Niezależnie od tego, czy na rynek kapitałowy pójdzie docelowo 10%, 30%, czy 70% Twoich pieniędzy, musisz zdecydować jakich instrumentów użyjesz, by budować swój portfel inwestycji. Do wyboru masz fundusze obligacji z całego świata, fundusze lokujące w akcje światowych koncernów oraz ETF-y odzwierciedlające notowania różnych indeksów akcji, surowców, czy nawet obligacji. Ja nie stawiam jednoznacznie na żaden instrument – mam każdego po trochu.

Najprościej zacząć od instrumentu możliwie jak najbardziej tematycznie i geograficznie „szerokiego” (np. akcje największych firm z całego świata, globalne obligacje rządowe lub korporacyjne) i dopiero gdy portfel już okrzepnie i będzie coraz bogatszy, uzupełniać go o „tematyczne” inwestycje, np. spółki biotechnologiczne, czy obligacje rynków wschodzących.

To naprawdę nie jest trudne – fundusz lub ETF akcji globalnych można kupić przez internet, za pomocą kilku kliknięć na ekranie. Coraz częściej tego typu usługi są wręcz „przyspawane” do twojego konta bankowego.

———————-
ZAPROSZENIE:
Jeśli chciał(a)byś uzupełnić swoje inwestycje o akcje najpotężniejszych spółek z całego świata lub fundusze ETF to możesz skorzystać z oferty m.in. Biura maklerskiego mBanku, mojego partnera w tym cyklu edukacyjnym. Oferuje ono możliwość taniego (bezpłatny rachunek) i łatwego (niemal na jeden klik) inwestowania w akcje takich spółek, jak Amazon, Alibaba, czy Apple (a także innych, które niekoniecznie zaczynają się na literę „a” ;-)). Pod tym linkiem znajdziesz szczegóły oferowanych przez mBank rozwiązań. Możesz dzięki nim inwestować zarówno w Polsce, jak i za granicą (na giełdach w Warszawie, Nowym Jorku, Londynie i Frankfurcie). Możesz inwestować w akcje, fundusze ETF i obligacje.
Osobiście już od dłuższego czasu korzystam z eMaklera (to usługa maklerska „przyspawana” do konta osobistego w mBanku), kupując za jego pośrednictwem m.in. globalne fundusze inwestycyjne. Jestem klientem mBanku, więc możliwość łączenia obsługi bankowej i maklerskiej to dla mnie hit. Ale rachunek w Biurze maklerskim mBanku można mieć oczywiście nie posiadając konta osobistego w tym banku.
Szczególnie zwróciłbym Twoją uwagę na funkcję „Tematy inwestycyjne”, czyli nową opcję upraszczającą wyszukiwanie potencjalnych inwestycji. Jeśli np. chcę zainwestować w złoto, akcje spółek technologicznych albo azjatyckich, to nie muszę przeszukiwać setek skrótów i nazw papierów wartościowych – zamiast tego znajduję odpowiedni „temat”, a tam czeka już konkretna, dopasowana do niego inwestycja. Bardzo, bardzo fajna opcja dla początkujących. Tutaj więcej szczegółów.
W Biurze maklerskim mBanku można założyć rachunek całkowicie zdalnie, zachęcam do spróbowania, tutaj szczegóły. To opcja dla tych, którzy nie mają konta w mBanku, a chcieliby mieć rachunek w Biurze maklerskim mBanku. Dla początkujących inwestorów mBank przygotował też informacje o tym, jak zacząć samodzielnie inwestować, znajdują się one pod tym linkiem.
———————-

Po czwarte: dekretujemy systematyczność

W inwestowaniu bardzo ważna jest systematyczność, czyli inwestowanie pieniędzy w stałych odstępach czasu, równymi porcjami. Nieważne czy będzie to 5.000 zł, czy 50.000 zł na kwartał – ważne, żeby interwały i kwoty były zawsze takie same. Dzięki temu unikamy niebezpieczeństwa, że zainwestujemy większą kwotę pieniędzy w wyjątkowo złym momencie.

W takiej systematyczności bardzo pomaga powiązanie usługi maklerskiej z kontem w banku, bo wtedy sprawa ogranicza się do jednego przelewu lub zlecenia stałego realizowanego raz na jakiś czas. Monitoring i podgląd inwestycji też jest wtedy łatwiejszy i przyjemniejszy. Mamy w jednym miejscu, w jednym banku „centrum sterowania” naszymi wszystkimi oszczędnościami.

Po piąte: pilnujemy kosztów

Kupowanie funduszy inwestycyjnych, ETF-ów, czy obligacji może się wiązać z wysokimi opłatami manipulacyjnymi. Ostatnio pośrednik finansowy zaproponował mi zakup porządnego funduszu inwestującego w obligacje z całego świata (od jednej z najbardziej renomowanych asset managerów amerykańskich). Ucieszyłem się, ale szybko uśmiech zamarł mi na ustach, bo dowiedziałem się, że opłata manipulacyjna przy zakupie tego funduszu wynosi… 3,5%.

Byłoby to do przełknięcia, gdyby nie fakt, że średni zysk z inwestycji w ten fundusz przez ostatnich pięć lat wynosił średnio 2% w skali roku. Jak na obecne warunki i stopy procentowe – przyzwoicie. Tylko przez pierwsze dwa lata moje pieniądze pracowałyby na prowizję pośrednika. Nie skusiłem się.

Jeśli się da, wybieram możliwość samodzielnego inwestowania przez internet, przeważnie pozwala to zbić do zera lub bardzo obniżyć prowizje. W przypadku zakupów akcji zagranicznych spółek, funduszy inwestycyjnych, ETF-ów, czy obligacji – warto się upewnić ile wynosi prowizja maklerska i tak skalibrować kwotę transakcji, żeby procentowy udział prowizji nie zabijał (np. w Biurze maklerskim mBanku minimalna prowizja za zakup zagranicznych akcji wynosi 19 zł, co jest jedną z najniższych wartości na rynku).

Warto też upewnić się po jakim kursie będą przeliczane pieniądze w przypadku ich pobrania np. z rachunku złotowego na inwestycję wyrażoną przykładowo w euro lub dolarach. Chodzi o to, żeby różnice kursowe nie były zbyt pokaźne.

Po szóste: w inwestowaniu (zwłaszcza w akcje) różnorodność jest dobra

W moim prywatnym portfelu nie ma inwestycji, która miałaby udział większy, niż 5%. Ta – chorobliwa, jak mówili mi niektórzy koledzy-blogerzy – skłonność do dywersyfikacji kilka razy uratowała mi życie. Zdarzyło mi się bardzo nie trafić z inwestycją i ponieść ogromne straty. Gdyby dotyczyły one całości moich życiowych oszczędności, chyba wpadłbym w depresję. Ale ponieważ dotyczyły tylko kilku procent pieniędzy – jakoś przełknąłem tę gorzką pigułkę.

Może dzielenie inwestycji na 5-procentowe porcje rzeczywiście jest przesadą, ale generalnie różnicowanie portfela zawsze się przydaje.

Po siódme: pielęgnujemy cierpliwość

Jednym z największych błędów, które może zrobić początkujący inwestor – i większość go robi – jest niekonsekwencja. Jeśli już wybierzemy jakiś sposób lokowania oszczędności, to powinniśmy dać mu szansę i nie robić rewolucji w portfelu za każdym razem, gdy wyniki jakiegoś funduszu, czy ETF-a się pogarszają.

W moim prywatnym portfelu robię podstawowy przegląd raz na pół roku, a gruntowny raz w roku. Jeśli jakaś inwestycja nie spełnia moich oczekiwań, wpisuję ją na listę obserwacyjną i daję jej jeszcze rok szansy. Dopiero po drugim roku złych wyników poważnie zastanawiam się nad jej wymianą na inną.

Niejaki Burton Malkiel, urodzony w 1932 r. ekonomista i pisarz, autor słynnej książki „Błądząc po Wall Street” oraz eksperymentu z małpą, która losowo wybierając spółki pobiła większość profesjonalnych zarządzających, przebadał 358 akcyjnych funduszy inwestycyjnych z USA działających w okresie 42 lat pomiędzy rokiem 1970. a 2012. Ten czas z różnych względów przetrwały tylko 92 z tych funduszy. Tylko 45 z nich miało wyniki lepsze niż punkt odniesienia, który sobie wyznaczyły. Jednak tylko trzy fundusze były w stanie wzbić się ponad punkt odniesienia (zazwyczaj indeks giełdowy) o więcej niż 2% średniorocznie.

Ale nie to jest najciekawsze. Otóż każdy z tych trzech najlepszych funduszy miał na przestrzeni 42 lat okresy, w których zachowywał się gorzej niż giełda. I to były bardzo długie okresy. Trwały odpowiednio 18, 21 i 23 kwartały. A więc można było mieć najlepszy fundusz w perspektywie 42 lat, który w tym czasie średnio pobijał indeks aż o 2% (punkty procentowe) rocznie, ale przez pięć-sześć lat z rzędu drżeć o swoją inwestycję, która zachowuje się gorzej, niż inne. Kto z Was utrzymywałby inwestycję w funduszu, który zachowuje się gorzej niż średnia rynkowa przez tak długi okres? Tutaj więcej na temat tych wyliczeń.

—————————-

Ten tekst jest częścią akcji edukacyjnej „Inwestuj świadomie”, której Partnerem jest Biuro maklerskie mBanku, oferujące „Tematy inwestycyjne” w eMaklerze, które ułatwiają proces inwestycyjny początkującym inwestorom.

 

ZASTRZEŻENIE:
Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora artykułu i nie muszą reprezentować poglądów mBank S.A.
Pamiętaj, że inwestowanie w akcje i inne instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem i nie gwarantuje realizacji założonego celu inwestycyjnego ani uzyskania określonego wyniku inwestycyjnego. Powinieneś liczyć się z możliwością utraty przynajmniej części zainwestowanych środków. Musisz wiedzieć, że mBank S.A. nie ponosi odpowiedzialności za decyzje klientów związane z inwestowaniem w instrumenty finansowe.
Wartość zakupionych instrumentów finansowych może się zmieniać wraz ze zmianą sytuacji na rynkach finansowych. W konsekwencji, dochód z zainwestowanych środków może ulec zwiększeniu lub zmniejszeniu, a w przypadku instrumentów pochodnych strata może przekroczyć wysokość zainwestowanego kapitału. W przypadku instrumentów finansowych notowanych w innej walucie niż polski złoty, wartość Twoich inwestycji może ulec zmianie wskutek zmian kursu walutowego. Potencjalne korzyści z Twoich inwestycji pomniejszą się o pobierane podatki i opłaty wynikające z przepisów prawa, taryf opłat i prowizji oraz regulaminów.

Gdy podejmujesz jakąkolwiek decyzję inwestycyjną, powinieneś kierować się własną oceną sytuacji faktycznej i prawnej. Pamiętaj, aby szczegółowo zapoznać się z opisem czynników ryzyka, specyfikacją danego instrumentu, regulaminami, opłatami i informacjami zawartymi w innych dokumentach związanych ze świadczeniem usług maklerskich przez mBank S.A. znajdujących się na stronie internetowej pod tym linkiem oraz rozważyć, czy dany instrument jest dla Ciebie odpowiedni zgodnie z własną wiedzą, doświadczeniem w inwestowaniu oraz sytuacją finansową.
Pamiętaj, to nie jest oferta, lecz felieton edukacyjny. Po szczegóły oferowanych rozwiązań zapraszamy do Biura maklerskiego mBanku S.A.

Subscribe
Powiadom o
27 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
3 miesięcy temu

To ma może dla Pana sens, bo ma Pan duże pieniądze więc każdy procent robi różnicę. Dla kogoś kto zaoszczedzil 100 tys. i co miesiąc odkłada po 2 tys. te 2 czy 3 procent sredniorocznie to tyle, że w ogóle tego nie odczuje. Więc niestety albo pozostaje włożyć wszystko w obligacje indeksowane inflacją, albo próbować jakichś bardziej ryzykownych rzeczy.
Panie Macieju, czy nigdy nie zastanawiał się Pan, aby taki stały portfel zastąpić portfelem opartym na aktywnej strategii algorytmicznej, żeby zostać quantem? Wówczas prawdopodobne stalyby się dwucyfrowe stopy zwrotu, rzecz jasna kosztem dużo większych obsuniec na kapitale.

Don Q.
3 miesięcy temu
Reply to  Piotr

„Dla kogoś kto zaoszczedzil 100 tys. i co miesiąc odkłada po 2 tys. te 2 czy 3 procent sredniorocznie to tyle, że w ogóle tego nie odczuje.” 1. Jeśli ktoś odkłada po 2 kzł/mc, czyli 24 kzł rocznie, to po 10 latach odłożył już 240 kzł (samego kapitału, pomijając inflację czy zyski), a po 20 latach 480 kzł, więc przykładowe 100 kzł jest niepoprawnie dobrane. 2. 2–3% od 100 kzł to 2–3 kzł; Kulczyk może by takiej kwoty nie odczuł, ale dla osoby o tak niewielkich oszczędnościach taka różnica raczej odczuwalna będzie… „pozostaje włożyć wszystko w obligacje indeksowane inflacją, albo próbować jakichś bardziej ryzykownych rzeczy” Bardziej ryzykownych?… Czytaj więcej »

3 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

Myślę raczej o aktywnych strategiach typu all in. Ewentualnie można rzeczywiście wzbogacić portfel oszczędnościowy o rzeczy bardziej ryzykowne ale nie typu szerokich ETF, tylko sektorowych albo akcji spółek w niewielkiej liczbie. Wtedy coś może z tego być.

floridian
3 miesięcy temu
Reply to  Piotr

Algorytmy, o których piszesz nie są potrzebne. Mogą je zastąpić dwie cechy o, których pisze redaktor Samcik: systematyczne oszczędzanie i cierpliwość. Mogę to wykazać na następującym przykładzie. Załóżmy, że mamy te 100 tys i co miesiąc wkładamy 2 tys. Załóżmy także, że portfel o którym mówisz ma okresowe wahania +/- 10%, ale rośnie średniorocznie 3%. Za te 100 tys. kupujemy 10 tys akcji funduszu X, po koszcie 10 zł za akcję. Pomińmy koszty transakcyjne (100% funduszy, które ja używam takowych nie ma). W lutym nasze akcje spadły 5% więc za 2 tys kupujemy je po 9.50 (2000/9,50 = 210.53), w… Czytaj więcej »

3 miesięcy temu
Reply to  floridian

Tak tak, a świstak siedzi i zawija w te sreberka 🤣 Jakby zacząć inwestować w Japonii w 1990 roku tak jak Pan mówi, to w 2010 roku może i by się było multimilionerem… pod warunkiem, że się wcześniej było miliarderem 😂

floridian
3 miesięcy temu
Reply to  Piotrek

Tak myśląc nigdy do niczego nie dojdziemy. Ja daję tylko przykład że z 3% zwrotu można wycisnąć wiecej i zredukować ryzyko przez systematyczne oszczędzanie. Japonia miała kryzys nieruchomości, kryzys bankowy, i zerową stopę wzrostu przez ponad 20 lat. Ich rynek to odzwierciedla. Na razie stosując to czym mówię jestem w tym roku do przodu pomimo że S&P jest w dole 7%.

Krzysztof M.
3 miesięcy temu
Reply to  floridian

Jestem przy Was matołem a jednak wychodzę na plus. Idę, patrzę i czytam. Kupić mieszkanie na wynajem? Umrę za nim się spłaci, zyskają wnuki i przepuszczą w Vegas. plus doczynek z lokatorami i katastrem. Nie wchodzę. Ludzie narzekają na liche wzory i poziom reklamacji w CCC, wychodzę z małym ale zyskiem. Złoto drożeje. Nie stać mnie nie kupuję. Nie sprzedaję też, bo papier bez wartości, a złoto to materiał do podróży w kosmos/ pokłosie ogladania Starożytnych Kosmitów/Będą budować drogi, kupuję Stalprodukt. Kupują mieszkania i domy, ja Amicę i Ferro. Jak domy to ogródki kupuję Puławy. Czytam Bałtyk pełen sinic. bo… Czytaj więcej »

ehm
2 miesięcy temu
Reply to  Krzysztof M.

nie warto Krzysztof mieszkanie na wynajem w komunistycznym kraju ? ,z jednej strony podatek katastralny ci grozi jak rasowa lewica dojdzie do władzy z drugiej lokator może ci legalnie nie zapłacić aha koszty napraw,ubezpieczeń,awarii remontów .Wątpliwe to i uwierz mi to nie jest siedzenie na dupie i czekania na przelew to tak nie działa ! ,kup sobie lepiej złoto i spokojnie schowaj je na 4 lata zarobisz znacznie więcej od wynajmu bez problemów .

Jurek
3 miesięcy temu

Widzę, że skąpiradła z mBanku nie przygotowały żadnej oferty dla czytelników najpopularniejszego bloga finansowego w Polsce.
Szkoda, na szczęście można zagłosować portfelem.

k3mal
3 miesięcy temu
Reply to  Jurek

Maciej też skąpiradło, zgarnął kasę za reklamę i się z nami nie podzielił 🙁

Paweł
3 miesięcy temu

„Nieważne czy będzie to 5.000 zł, czy 50.000 zł na kwartał – ważne, żeby interwały i kwoty były zawsze takie same.”

Dywersyfikacja czasowa (czy jak to się tam ładnie nazywa) jest dobrym pomysłem, ale to zdanie ma zdecydowanie mocniejszy wydźwięk niż powinno mieć – jak jednego kwartału zainwestuje 5100 pln a następnym 4900 pln to strategia inwestycyjna się nie zawali.

Don Q.
3 miesięcy temu
Reply to  Paweł

To przy okazji dodam, że na poziomie wpłat można też robić rebalancing — czyli odkładając co miesiąc 5000 zł przy modelowym portfelu zawierającym np. 10% akcji, 10% twardych walut, 10% złota etc. sprawdzamy, jaką wartość mają te aktywa aktualnie i dokupujemy odpowiednich składników, by wyrównać strukturę do modelowej (a nie zawsze akcji za 500 zł, walut za 500 etc.). Dzięki temu można nawet uniknąć sprzedawania, które niby jest cechą charakterystyczną rebalancingu (a np. przy złocie przez duży spread jest mało sensowne, więc gdy złoto bardzo podrożało, to nie trzeba go sprzedawać, wystarczy jakiś czas nie dokupować).

erdwa
3 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

Ja na przykład nie kupuję fizycznego złota. Po prostu nie wierzę w taki zawał systemu a nawet jeśli to pierwsze co zrobią rządy to sprowadzą złoto do roli podziemnej waluty – czyli zbanują obrót złotem. Wtedy zbanują też niezależne crypto wprowadzając własne – banków centralnych. Będziemy mieli cryptodolara i cryptoEuro. Jeśli chodzi o złoto to mam fundusze inwestujące w sztabki z zabezpieczeniem kursowym do pln a nie firmy czy papiery oparte na złocie . Fundusz praktycznie 1:1 odwierciedla ceny złota. Fundusze papierów złotowych to zupełnie nie dla mniei zupełnie inna skala ryzyka.. Oczywiście są wady tego rozwiązania, ale jak pisałem…… Czytaj więcej »

Danek
3 miesięcy temu

Mam pomysł na kolejny artykuł. Przenoszenie IKE i IKZE. U mnie trwa to już 2 miesiące (IKZE z ING do NN Investment partners i już się zakończyło a IKE z millennium do DM mBank Jeszcze trwa).

RADOSŁAW
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Słabizna straszna. Tam nikt nic nie wie!!!

RADOSŁAW
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Właśnie o moich środkach które zostały przetransferowane ponad 14 dni temu a w dalszym ciągu nie ma ich na moim koncie IKE w mBanku. I nikt nie jest mi w stanie powiedzieć gdzie one są. A już powinienem je inwestować!!

Radosław
3 miesięcy temu
Reply to  Danek

Mam taką samą sytuację dostałem informację od NN iż pieniądze zostały wysłane ponad 2 tygodnie temu a DM mBank twierdzi że nie dostał tych pieniędzy. Przerzucają mnie od osoby do osoby. Ostatnio pani poinformowała mnie że składa reklamacje na którą mają czas 30 dni. Śmiech na sali moje pieniądze gdzieś krążą w przestrzeni a ja nie mam możliwości inwestowania w fajnych czasach. Gdybym wiedział darował bym sobie ten bank

RADOSŁAW
3 miesięcy temu
Reply to  Danek

Dlaczego usuwacie niekorzystne komentarze o mBank-u?
Mam ostrzeżenie dla ludzi odnośnie przenoszenia IKE IKZE do tego banku

Danek
3 miesięcy temu
Reply to  RADOSŁAW

O, widze, ze to nie tylko ja mialem z tym problem. No niby instytuacje maja 30/14 (?) dni na transfer (w zaleznosci z kim rozmawiam), ale wszystko idzie jak w XIX wieku. Do do mojego IKE to przelew niby wyslany juz z Millennium, ale mBank twierdzi ze go jeszcze nie dostali a on moze isc z miesiac (bo ponoc to tak inaczej idzie…). A do tego dokumentacja historii IKE przesylana… listem zwyklym. A wczesniej jeszcze Bank Millennium chcial koniecznie dowodu zawarcia umowy z mBankiem z pieczatkami i podpisami. Wiec procedure musialem rozpoczac od nowa i jeszcze sie nie zakonczyla (juz… Czytaj więcej »

Adam
3 miesięcy temu

„(np. w Biurze maklerskim mBanku minimalna prowizja za zakup zagranicznych akcji wynosi 19 zł, co jest jedną z najniższych wartości na rynku).”

A to ciekawe, bo ja na przykład w Degiro płacę jakieś 0,2 – 0,5 euro 😉

Sławek
3 miesięcy temu

Banki mają słabe oferty dla nowych i obecnych klientów w kwestii Lokat czy Kont Oszczędnościowych.Wszyscy Polacy powinniśmy zabrać pieniądze z Banków wtedy pomyslą o jakiejś sensownej ofercie.Oprocentowanie Kredytów nie spadło proporcjonalnie co do lokat czy KO.Kto się ze mną zgadza??

erdwa
3 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Banki mają w d..pie pieniądze ciułaczy. Przy tak niskich stopach nie udzielają kredytów a jednocześnie płynie do banków strumień pieniędzy z tarcz finansowych, pińcetplusów, trzynastek z którym nie mają co zrobić bo w większości zalega on na kontach. Żeby banki odczuły odpływ kasy to musiałoby wyparować z nich kilkaset mld. Dokąd? Banki zamiast oferować depozyty wolą więc kupić obligacje od Morawieckiego. Bo muszą. każdy depozyt to koszt a trzymanie kasy przez bank to strata + podatek. Tak rząd zrobił z banków żywiciela dla rządówego dlugu a z ciułaczy owce do strzyżenia.

DawidK
3 miesięcy temu

Z mBanku niedługo nie będzie się dało w ogóle korzystać, bo z wersji na wersję coraz bardziej niszczą swój interfejs użytkownika czyniąc go coraz bardziej niewygodnym i coraz mniej intuicyjnym.

2 miesięcy temu

Wydaje mi się, że podstawa to dobra poduszka finansowa, przygotowanie na czasy kryzysu. Jeśli górka jest nadal bardzo wysoka i mamy kwotę na „ewentualną stratę” wtedy jest sens inwestować dalej

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu