Rzadko zapędzam się w rejony telekomunikacyjne – a jeśli już, to głównie po to, by ponarzekać na niższą, niż w bankach jakość obsługi i nieetyczne praktyki sprzedażowe – ale dziś jest ważny powód. Zbliżają się wakacje, zaś największe sieci telekomunikacyjne w ostatnich dniach ogłosiły ile będziemy płacili za używanie naszych smartfonów za granicą. Nowe stawki mają zacząć obowiązywać od 15 czerwca, a więc najbliższe wojaże letnie już będą objęte nowymi zasadami.

Czytaj też: W punkcie obsługi chcą ci kserować dowód? Nie pozwól!

Czytaj: Telekomy jak stręczyciele. Dlaczego nie blokują tych numerów?

Jak wiecie, Komisja Europejska wywalczyła obniżkę opłat roamingowych dla osób podróżujących w ramach Unii Europejskiej. Już od 2015 r. podróżując po zjednoczonej Europie płacicie maksymalnie 95 gr. za minutę połączenia wykonanego i najwyżej 25 gr. za minutę połączenia odebranego. Najdroższy SMS może kosztować 30 gr., a korzystanie z transferu danych – 1 zł za każdy megabajt. W sumie najbardziej boli ten internet – nasze smartfony korzystają z tylu aplikacji, że “spożywają” kilka gigabajtów w ciągu dwutygodniowych wakacji.

Czytaj też: Lepiej kupić abonament solo czy z telefonem? Sprawdzam

Ale od tego lata Bruksela obiecała likwidację kosztów roamingu po całości. A więc: koszty dzwonienia, SMS-owania i wysyłania danych w dowolnym kraju Unii Europejskiej miały być takie same, jak w kraju, gdzie klient mieszka. Chcieli dobrze, a wyszło tak sobie. Większość polskich teleoperatorów oświadczyła, że nie obniży opłat za korzystanie z telefonu do poziomu tych “domowych”.  A w każdym razie nie zrobi tego bez żadnych ograniczeń. Jest taniej, ale…

Orange: darmowe minuty jadą z nami za granicę. A transfer jedzie… troszkę

Jedyną firmą, która ogłosiła, że rzeczywiście zrównuje koszty korzystania z telefonów na abonament w Polsce i w innych krajach Unii Europejskiej jest Orange. Tutaj będzie tak, że jeśli w kraju masz nielimitowane rozmowy, i SMS-y za darmo, to w Hiszpanii, Portugalii, Francji, czy Włoszech też za to nie zapłacisz. Jak limity się skończą – za kolejne minuty płacisz tyle, ile płaciłbyś w kraju. Czyli masz roaming za darmo.

Niestety, zasada ta tylko częściowo dotyczy transferu danych. Do Unii Europejskiej “jedzie” z nami tylko kawałek naszego “polskiego” transferu. Z reguły 1-2 GB. Trzeba więc się pilnować, aczkolwiek przy w miarę rozważnym korzystaniu z internetu da się przeżyć w ramach limitu. Po wykorzystaniu darmowych gigabajtow płaci się już 4 gr. za każdy ściągnięty 1 MB (czyli w dolnych widełkach jeśłi chodzi o porównanie z taryfą konkurencji).

W nieco gorszej sytuacji automatycznie są posiadacze telefonów na kartę, bo oni za transfer danych będą płacili 4 gr. za każdy 1 MB, czyli 40 zł za 1 GB. Ale mimo tego zgrzytu sądzę, iż tego lata wielu klientów z powodów “roamingowych” przeprosi się z “pomarańczowymi”, od których ostatnio raczej się odchodziło, niż do nich wracało.

Play: okruchy darmowości w gadaniu i transferze

W Play posiadacze tylko części taryf indywidualnych dostaną do wykorzystania pule darmowych “minut roamingowych” do wykorzystania przez rok. Z reguły kilkuset (od 250 do 800 minut), a po ich wykorzystaniu – o ile będzie co wykorzystywać – zapłacicie za minutę rozmowy na terenie Unii Europejskiej od 16 gr. do 29 gr. (w zależności od posiadanej umowy). Za minutę połączenia przychodzącego będziecie płacili 5 gr. Tu też są “kontyngenty” darmowych minut (od 50 do 700 minut).

Wysłanie SMS-a będzie kosztowało w Unii Europejskiej od 4 do 9 gr., zaś 1 MB transferu danych jest wyceniony w większości taryf na 9 gr. A więc a 1 GB zapłacimy niecałe 100 zł. Ale uwaga: w części taryf jest “promocja”, czyli 1 GB transferu jest gratis. Są i taryfy, w których darmoszka roamingowego ściągania danych sięga 8 GB (ale tak wysokiego limitu dostąpią tylko nieliczni). W telefonach na kartę nie zauważyłem, by zasady odbiegały od tych, które obowiązują dla posiadaczy telefonów na abonament.

Plus plus roaming: będą kosić równo z trawą

W Plusie niestety będzie drożej. Tu minuta wykonanego połączenia w Unii Europejskiej będzie kosztowała 29 gr. I nie ma żadnych pul darmowych minut do wykorzystania – płaci się już od pierwszej rozmowy. Za połączenia otrzymane nie będziemy płacić, ale tylko do momentu, w którym przekroczymy limit bezpłatnych minut (dla każdej taryfy inny). Później już cena wyniesie 5 gr. za minutę przychodzącego gadania. SMS “unijny” będzie kosztował w Plusie 20 gr., zaś transfer danych – 19 gr. za każdy ściągnięty przez telefon 1 MB. Czyli za każdy 1 GB ściąganych danych zapłacimy prawie 200 zł! I tylko posiadacze droższych abonamentów mogą liczyć na jakiekolwiek darmowe gigabajty w roamingu (i to dość skąpe, o ile się zorientowałem w mnogości taryf Plusa).

T-Mobile: dużo darmochy, ale tylko w gadaniu

W T-Mobile też nie poszli na całość jeśli chodzi o darmowy roaming, ale pod względem gry fair wobec klientów są na drugim miejscu za Orange. Wprowadzili bowiem duże kontyngenty roczne darmowych minut w roamingu na terenie Unii Europejskiej (od 500 minut w przypadku posiadaczy telefonów na kartę do 1500 minut dla posiadaczy wypasionych pakietów abonamentowych).

Po przekroczeniu tego limitu płaci się od 16 gr. do 29 gr. za minutę rozmowy wychodzącej, 5-9 gr. za minutę rozmowy przychodzącej oraz od 4 gr. za każdego SMS-a (w większości taryf SMS-a wyceniono w górnych widełkach – na 9 gr.). Jeśłi chodzi o SMS-y to są kontyngenty darmowych SMS-ów za granicą (500 sztuk w ciągu roku). A transfer danych? W T-Mobile będzie kosztował w większości taryf 9 gr. za każdy 1 MB, czyli niecałe 100 zł za 1 GB.

Podsumowując: w roamingu rzeczywiście idzie nowe, ale niestety z darmowego gadania, SMS-owania i ściągania danych za granicą będą korzystali – na takich zasadach, jak w Polsce – tylko klienci Orange. Kto ma telefon w T-Mobile prawdopodobnie załapie się na darmowe gadanie i SMS-owanie (bardzo duży kontyngent darmowych minut). Klienci Play – a przynajmniej część z nich – liźnie darmoszki w gadaniu i transferze danych, ale bardzo mocno limitowanej. Zaś posiadacze telefonów w Plusie mają w Europie generalnie przerąbane – będą płacili tak samo drogo, jak klienci innych sieci, za gadanie (i to bez darmowych kontyngentów), drożej za SMS-y i prawie dwa razy drożej za transfer danych. Zygmuncie, nie idźcie tą drogą!

Czytaj też: Plus, szczęście bardzo i idealny duet daleko od perfekcji

Czytaj też: Jedno mobilne hasło do wszystkiego? Testują mobile connect!

Na koniec dwie uwagi: po pierwsze przed każdym wyjazdem za granicę warto zadzwonić do operatora i potwierdzić wszystkie parametry dotyczące naszej oferty – zwłaszcza w kontekście transferu danych, bo może się opłacić po prostu wyłączenie telefonu. Niestety, duża część polskich konsumentów będzie wciąż płaciła za transfer danych jak za zboże. Za rozmowy już mniej, bo 29 gr. za minutę to stawka do zaakceptowania.  (raptem 18 zł za godzinę plotkowania ;-)).

Być może to nie koniec walki o tanie gadanie i surfowanie w Unii Europejskiej, bo podobno Urząd Komunikacji Elektronicznej już się zainteresował wybrykami polskich teleoperatorów, którzy ani myślą umożliwiać klientom korzystanie z usług we wszystkich krajach po tych samych cenach.

W każdym razie  pamiętajcie, że to wszystko są tylko wieści ważne dla wyjeżdżających na teren Unii Europejskiej. Poza Unią  – na tym froncie się nic nie zmienia – usługi roamingowe są średnio dziesięć razy droższe, więc w ogóle nie warto brać ze sobą telefonu (w każdym razie nie po to, by z niego korzystać).

Czytaj: Czy warto mieć konto w banku telekomowym? Wodotryski T-Mobile

Zapisz się na mój newsletter!

 

W prezencie otrzymasz:

- Wstęp na e-spotkania, na których odpowiem na Twoje pytania

- Pakiet e-booków z praktycznymi poradami finansowymi

- Dostęp do dokumentów ułatwiających walkę o Twoje prawa (wkrótce)

Gratulacje! Jesteś zapisany!

Share This