Ile się trzeba namachać, żeby dostać 1000 zł od Credit Agricole? Sprawdziłem i zmiękłem ;-)

Od kilku tygodni Credit Agricole oferuje najbardziej szczodry program motywacyjny dla nowych klientów, jaki w ostatnim czasie widziano w polskich bankach. Owszem, zdarzają się wciąż oferty typu „przejdź do nas, dostaniesz w prezencie 600-700 zł” (ostatnio widziałem taką akcję w BZ WBK, który bez przerwy chce klientom za coś płacić), ale Credit Agricole wszystkich przebił, oferując klientom w prezencie aż 1000 zł. Aby tyle zarobić, trzeba przenieść tam nie tylko konto bankowe, ale i domowe finanse, a także aktywnie używać w sklepach karty płatniczej, zamiast gotówki. Tylko tyle i aż tyle ;-). Kampania reklamowa, która reklamuje tę sensacyjną ofertę, jest dość udana, jak na Credit Agricole (ostatnie spoty z Juliette Binoche miały mało polotu). Klip promujący kampanię „Jesteśmy gotowi” jest całkiem przyjemny – do banku wjeżdża TIR z pieniędzmi, a Binoche, jako agentka specjalna, ogłasza start akcji specjalnej „na terenie całego kraju”. Da się to oglądać i to nawet bez bólu brzucha. 

A szczegóły promocji? Od razu napiszę, że poważniejszych haczyków nie stwierdziłem, poza takim, że bank nie bierze jeńców. Albo oddajesz mu się bez reszty i bez przerwy biegasz po mieście z kartą płatniczą, albo zapomnij o pachnącym tysiączku od Julietty. Nawet w pierwszym etapie akcji, w którym bank płaci tylko 100 zł, nie ma łatwo. Bo tę „stówkę” na start można dostać dopiero po pierwszym przelewie wynagrodzenia (w wysokości do najmniej 1500 zł). W przypadku osób nie pracujących na etacie, ani nie będących emerytami lub rencistami może to być na szczęście również zwykły wpływ, niekoniecznie wynagrodzenie. Kolejne 300 zł bank pozwoli zarobić, zwracając klientowi część opłat za prąd, gaz, wodę, telefon, telewizję kablową oraz internet. Przez półtora roku każda faktura opłacona z konta w Credit Agricole – zwykłym przelewem, poleceniem zapłaty albo zleceniem stałym – będzie uprawniała do zwrotu 5% jej wartości. Ów zwrot będzie naliczany w formie specjalnych odsetek (5% od zmiany salda danego dnia). Ile trzeba wydać pieniędzy, żeby zasłużyć na maksymalny zwrot?  Żeby przez 18 miesięcy uzbierać trzy stówki trzeba płacić za prąd, gaz, telefony, telewizję i internet w sumie po 333 zł miesięcznie. Dla większości klientów (przynajmniej w dużych miastach) nie jest to kwota „nie do przeskoczenia”.

Zła wiadomość jest taka, że aby w ramach danej faktury otrzymywać zwrot 5% opłaconego za pośrednictwem ROR-u rachunku, trzeba będzie pierwszą taką fakturę zaprezentować w banku – osobiście w oddziale, albo zdalnie przez e-bank. Jest to pewna upierdliwość, ale chyba nieunikniona, bo bank chce się zabezpieczyć przed opłacaniem z konta klienta rachunków innych osób tylko po to, by został od nich naliczony 5-procentowy „rabat”. Mamy więc już 400 zł do zarobienia i dwa obowiązki do spełnienia – 1500 zł wpływu na konto i opłacanie comiesięcznych rachunków na kwotę najmarniej 333 zł. Idźmy dalej: o kolejne 600 zł jest zdecydowanie najtrudniej, bo trzeba wydawać pieniądze nie tylko na comiesięczne rachunki, ale i w sklepach. Mechanizm wygląda następująco: uruchamiasz usługę „saver”, czyli zaokrąglanie końcówek rachunków, płacisz w sklepie za zakupy, bank przerzuca pieniądze z zaokrągleń na twoje konto oszczędnościowe i… dorzuca do nich 50%.  Warunek podstawowy: co miesiąc trzeba zapłacić kartą w sklepach 300 zł. Bez tego bank nie będzie nic dorzucał w prezencie. Drugie ograniczenie: bank dorzuci najwyżej 33 zł miesięcznie (stąd bierze się 400 zł w ciągu roku i 600 zł w ciągu półtora roku).

To, ile bank dorzuci, zależy przede wszystkim od twoich wydatków. A w równie dużym stopniu – od tego jaki wariant zaokrąglania końcówek zakupów wybierzesz. Możesz zaokrąglać każdy zakup do pełnych 50 groszy (a więc jeśli wydasz 21,2 zł, to bank zaokrągli transakcję do 21,5 zł i przerzuci na twoje konto oszczędnościowe 30 gr.), do pełnej złotówki (w tym przypadku na konto oszczędnościowy powędrowałoby 80 gr., a kwota zakupu zostałaby powiększona do 22 zł), albo do 5 zł. W tym ostatnim przypadku zakup byłby zaokrąglony do 25 zł, a na konto oszczędnościowe powędrowałoby aż 3,8 zł. Widać więc, że ten sam zakup bank – w zależności od wybranego wariantu – może skutkować przerzuceniem na oszczędności 30 gr., albo 3,8 zł. Te zaokrąglenia to nasza część „roboty”.  Od tego, ile uzbieramy na koncie oszczędnościowym z zaokrągleń robionych „na własne konto”, zależy premia od banku, czyli druga część zysku. Aby „dobić” do 33 zł miesięcznej „dopłaty” od banku, trzeba uzbierać z zaokrągleń 66 zł własnym sumptem.

Przy wybraniu opcji zaokrąglania każdych zakupów do pełnych 5 zł jest to jeszcze realne (zakupy w sklepie za 171,5 zł oznaczają, że 3,5 zł trafia do puli oszczędnościowej, a np. pizza za 27 zł daje kolejne 3 zł, i tak dalej, i tak dalej), ale przy skromniejszych opcjach zaokrąglania – nie ma co liczyć na uzbieranie przez półtora roku 400 zł z premii od banku. I tu tkwi chyba największa rafa tego całego interesu. Bank, owszem, proponuje 1000 zł premii, ale tak naprawdę realnie do wzięcia jest 400 zł, a pozostałe 600 zł jest trochę palcem na wodzie pisane. Przeciętny użytkownik karty płatniczej, który kupi nią towaru za 300-500 zł miesięcznie, na zaokrągleniach zyska raczej nie więcej, niż 10-15 zł miesięcznie, do czego bank dołoży jeszcze 5-7 zł z własnej puli, co uczyni łącznie 75-100 zł w całym okresie promocji (18 miesięcy). Tysiączek występuje tu głównie jako wabik.

Poza tym radzę też zerknąć na taryfę opłat i prowizji w Credit Agricole, bo to nie jest bank, który daje konto i kartę bezwarunkowo za darmo. Najpopularniejsze Konto PROSTOoszczędzające kosztuje miesięcznie 4 zł plus jeszcze 3 zł za kartę. Bardziej opłaca się Konto PROSTOoszczędzające Plus, które przy wpływach 1500 zł jest darmowe. Ale już 6 zł za kartę płatniczą trzeba płacić. To oznacza, że przez półtora roku bez większego trudu można „zasłużyć” na 500-600 zł premii, ale trzeba od tego odjąć 90-100 zł na koszty prowadzenia konta. I taka to jest ta promocja w Credit Agricole – warto podzielić są sobie przez dwa 😉 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss