Ile pieniędzy trzeba skonfiskować ludziom, by Europa wyszła z długów? Policzyli ;-)

Likwidacja jednego banku i restrukturyzacja drugiego – to rozwiązanie ma uratować cypryjską branżę finansową od katastrofy. Posiadacze depozytów do 100.000 euro nie stracą ich, za to ci, co mają w cypryjskich bankach więcej – muszą się liczyć z trudnymi jeszcze do oszacowania stratami. Konfiskata części oszczędności podobno nie jest w Europie precedensem, jak donosi „Obserwator Finansowy”, zrobił to już kilka lat temu jeden z banków w Danii. Cypryjskie banki może przetrwają, a może nie, lecz trzeba zadać pytanie co będzie gdy jakaś zła wiadomość zachwieje wiarygodnością Hiszpanii, Portugalii, czy Włoch. Nie można wykluczyć, że posiadacze depozytów w tamtejszych bankach dużo chętniej pójdą do bankomatów. A powtórzenie cypryjskiej blokady na skalę, lekko licząc, dziesięciokrotnie większą, mogłoby już położyć finansową Europę na łopatki. Ale z drugiej strony… skąd wziąć kasę na ratowanie europejskich banków, które ledwie dyszą? Steen Jakobsen, główny ekonomista Saxo Bank (od dawna słynący z kontrowersyjnych wypowiedzi), uważa, że… podatek od oszczędności na Cyprze to dopiero początek.

Czytaj też: Cypr w Polsce? Rząd rocznie „konfiskuje” nam 3,5 mld euro

Musimy utworzyć wart 2-3 biliony euro fundusz, aby powstrzymać rozkład systemu bankowego. Oczywiście z podatku od oszczędności, wynoszącego 20-30% można by stworzyć ten fundusz poza finansami publicznymi” – uważa Jakobsen. Macie ciarki na plecach? To posłuchajcie jeszcze głównego ekonomistę Citigroup, Willema Buitera w FT Alphaville: Ratowanie państwa ze środków wierzycieli banków podnosi zdolność kredytową państwa cypryjskiego. A rynki dostrzegą, że większe jest prawdopodobieństwo ratowania państwa ze środków nieubezpieczonych wierzycieli banków niż ratowania nieubezpieczonych wierzycieli banków ze środków podatników” – napisał Buiter. A jeśli banków w Europie nie da się uratować bez sięgania do kieszeni tych, którzy trzymają tam depozyty? Może powinni oni wyłożyć część kasy, zamiast czekać, aż zrobią to wszyscy podatnicy (bo na tym przecież zasadzają się państwowe gwarancje depozytów)?

Skoro już zdaliśmy sobie sprawę z tego, co nieuniknione :-), to mam dla Was kilka interesujących cyferek. Odesłanie do nich znalazłem u prof. Krzysztofa Rybińskiego, który – zapewne także z przekonania, a nie tylko z konieczności promowania swojego funduszu inwestycyjnego Eurogeddon – niezmiennie wróży rozpad wszystkiego. No, może poza Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Na razie mu się nie sprawdza i oby tak zostało :-). Nie zmienia to faktu, że czasem zaglądam na blog profesora, by przeczytać „coś z zupełnie innej beczki”. Ostatnio znalazłem fragmenty przeprowadzonej w 2011 r. analizy Boston Consulting Group (BCG). Wynika z niej, że mieszkańcy Europy Zachodniej zgromadzili w sumie aż 18 bilionów euro oszczędności. To kupa forsy, którą niejeden rząd chciałby się zająć ;-). BCG policzył więc jaki jednorazowy podatek od swojego bogactwa musieliby zapłacić mieszkańcy poszczególnych krajów, by zadłużenie Europy spadło do rozsądnego poziomu. A za taki rozsądny poziom BCG uważał w 2011 r. sytuację, w której zadłużenie państwa, przedsiębiorstw i gospodarstw domowych nie przekracza 180% PKB (czyli wartości wyprodukowanych w danym kraju dóbr i usług w skali roku). Co wyszło z tych wyliczeń?

Wealth tax - BCG

Okazuje się, że aby zmniejszyć do rozsądnego poziomu zadłużenie Niemiec, ciułacze w tym kraju musieliby zapłacić 11% jednorazowego podatku od swoich oszczędności. Francuzi musieliby oddać już 19%, zaś Włosi – co czwarte zaoszczędzone euro. W Wielkiej Brytanii konfiskacie musiałoby podlegać 27% oszczędności obywateli, zaś w Hiszpanii i Portugalii – nawet ponad połowa. Średnia stawka takiego hipotetycznego podatku-konfiskaty wyniosłaby dla krajów strefy euro 34%. Po zrealizowaniu tego planu obywatele byliby ubożsi o 6,1 biliona euro, ale za to ich zadłużenie, a także zadłużenie państwa spadłoby do bezpiecznego poziomu. Cóż, 6,1 biliona to aż nadto kasy, do stworzenia funduszu, który dokapitalizowałby banki, wystarczyłaby, jak twierdzi Steen Jakobsen z Saxo Banku, 2 biliony. A więc podatek od oszczędności mógłby wynieść tylko 10%. Cieszycie się? ;-)..Nota bene z wyliczeń BCG wynika też, że gdyby identyczną operację „przymusowego oddłużenia” zastosować w USA, to tamtejsi obywatele musieliby oddać co czwartego dolara ze swoich oszczędności, czyli w sumie 8,2 biliona dolarów. Na wykresie to oddłużenie na rachunek oszczędzających wygląda tak:

Wealth tax - BCG

A może nie warto się bulwersować „operacją cypryjską”? Przecież to tylko alternatywa dla innego, stosowanego powszechnie wariantu „konfiskowania: ludziom oszczędności – dodruku pieniądza. Im więcej euro, dolarów, czy złotówek w naszych kieszeniach, tym mniej są realnie warte – zżera je inflacja. A spadek realnej wartości pieniądza zawsze w największym stopniu uderza w tych, którzy mają w bankach jakieś oszczędności. Powiedział o tym szczerze w wywiadzie dla RMF FM Witold Orłowski, członek zespołu doradców strategicznych premiera. „Gdyby w Polsce było aż tak źle, jak na Cyprze?” – dopytywał Orłowskiego dziennikarz o to, czy komuś nie przyszłoby do głowy ogolenie Polaków z depozytów w bankach. A ten odpowiedział, że…wtedy Narodowy Bank Polski wydrukowałby pieniądze i na pewno bankom by ich nie zabrakło. Tyle, że Cypr dodrukować pieniędzy nie może, bo jest w strefie euro, w której za podaż pieniądza odpowiada Europejski Bank Centralny. Musi więc zabrać pieniądze oszczędzającym wprost, w ramach podatków, a nie poprzez obniżenie ich wartości. Taka jest naga prawda 😉

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss