21 stycznia 2024

Ile jesteś wart w sieci? Dokładnie tyle, ile o Tobie wiedzą. A co się dzieje, gdy nic o Tobie nie wiedzą, bo im nie pozwalasz się dowiedzieć? Policzone!

Ile jesteś wart w sieci? Dokładnie tyle, ile o Tobie wiedzą. A co się dzieje, gdy nic o Tobie nie wiedzą, bo im nie pozwalasz się dowiedzieć? Policzone!

Reklamy w internecie bez cookies nie będą już takie same? Ile jesteśmy warci bez „ciasteczek”? Coraz większa część z nas nie chce być obiektem „inwigilacji” w internecie. Wyłączamy „ciasteczka”, nie zgadzamy się na profilowanie. O ile mniej zarabiają wtedy dostawcy reklam, które trafiają przed nasze oczy? Jest dobra i zła wiadomość

Jak wiecie, internet jest pełen „ciasteczek”, czyli plików pozwalających identyfikować dane urządzenie i zbudować profil jego użytkownika. Dzięki temu marketingowcy mogą adresować reklamy w sieci do potencjalnych klientów o określonym profilu. To podstawowa przewaga reklamy internetowej od tej telewizyjnej, gdzie reklamy oglądają wszyscy widzowie i za dotarcie do wszystkich trzeba płacić.

Zobacz również:

Lepsze zaadresowanie reklamy to lepsza tzw. konwersja, czyli odsetek osób, które kupiły produkt, w porównaniu do tych, które widziały lub kliknęły reklamę. Z tego żyje Google i inne firmy, które wyświetlają nam reklamy. Cały rynek reklamy internetowej jest szacowany na 750 mld dolarów, z czego jakieś 250-300 mld dolarów przypada na reklamy wyświetlane w wyszukiwarkach. Sporo potrafią uszczknąć social media takie jak TikTok, Instagram i Facebook.

Cookies, czyli żyła złota dla Google’a i nie tylko

W reklamach z wyszukiwarek hegemonem jest Google, który kontroluje ponad 84% tego rynku, a na drugim miejscu jest należąca do Microsoftu wyszukiwarka Bing. Patrząc na wyniki finansowe spółki-matki Google, czyli Alphabet, można powiedzieć, że zarabia ona głównie na reklamach Google.

danych za ostatni kwartał wynika, że na reklamach w wyszukiwarce Google zarobił 44 mld dolarów. Z innych reklam (m.in. wyświetlanych w serwisie Youtube, który też należy do Alphabeta) amerykański gigant zgarnął dodatkowe 23 mld dolarów, a z działalności pozareklamowej – jeszcze 10 mld dolarów.

W sumie na wyświetlaniu nam reklam właściciel Google osiągnął w 2022 r. jakieś 224 mld dolarów przychodów, zaś w 2023 r. – jakieś 270 mld dolarów. Czyli ponad bilion polskich złotych. Prawie jedną trzecią tego, ile wypracowuje 38 mln Polaków i wszystkie polskie firmy.

Śmiertelnym zagrożeniem dla tego złotego interesu jest… nasze dążenie do anonimowości w sieci. Co prawda profilowanie oznacza tylko tyle, że reklamodawcy wiedzą, czym się interesuje i co klika posiadacz danego urządzenia, ale nie znają jego danych (imienia, nazwiska, adresu, miejsca zatrudnienia), ale i tak coraz częściej nie chcemy być obiektem „handlu” i wyłączamy ciasteczka oraz używamy oprogramowania utrudniającego lub uniemożliwiającego śledzenie naszych poczynań w sieci.

Przeczytaj też krótki przewodnik po plikach cookies: Akceptujesz pliki cookies? Oddajesz więcej, niż myślisz. Czy zawsze musisz to robić? Jaką wiedzę oddajesz, wyrażając zgodę na cookies, i jak się przed tym zabezpieczyć?

Ile taki Google może na tym stracić? Zostało to właśnie policzone. Kilkanaście dni temu Google wyłączył śledzące pliki cookie 30 milionom użytkowników przeglądarki Chrome. To 1% z liczby 3 mld ludzi, którzy korzystają z najpopularniejszej przeglądarki internetowej. Do końca roku Google całkowicie zablokuje pliki cookie i zastąpi je nowym systemem śledzenia, który jest nieco bardziej prywatny (nazywają go „Privacy Sandbox”). Śmierć plików cookie zapoczątkuje jedną z największych zmian w historii internetu.

Czytaj też w Homodigital: Czy da się wycenić dane o sobie? Która korporacja cyfrowa wie o Tobie najwięcej?

Reklamy Google’a bez „ciasteczek”. Jak spadną przychody?

Dane jednej z firm analizujących rynek reklamy w sieci, które znalazłem niedawno w technologicznym serwisie Quartz, dają przedsmak tego, jak wycięcie plików cookies wpłynie na gospodarkę cyfrową i na wielki biznes reklamowy. Albo inaczej – jak wpłynąłby, gdyby nie został niczym zastąpiony.

Firma Raptive, zajmująca się technologiami reklamowymi, oszacowała, że nowi użytkownicy Google – bez „zarejestrowanych” plików cookie – przynoszą aż o 30% mniejsze przychody z reklam. Przy czym Raptive uważa, że to… dobra wiadomość. Gdy eksperci tej firmy szacowali możliwe konsekwencje wyłączenia śledzenia poprzez cookies „na sucho”, to wychodziło im, że wartość anonimowego internauty będzie aż o 50% mniejsza niż tego z bagażem cookies.

Jak obrazowo tłumaczy Quartz, reklama cyfrowa działa tak: gdy odwiedzasz witrynę, w ułamkach sekundy odbywa się aukcja, która określa, które reklamy zobaczysz. Firmy, które chcą wyświetlać targetowane reklamy, ustalają górne stawki, czyli ile są skłonne maksymalnie zapłacić za dotarcie do określonych grup użytkowników, np. za mężczyznę w wieku 25-30 lat mieszkającego w danym mieście, który wykazał zainteresowanie kupnem samochodu.

Gdy komputer ładuje do pamięci stronę internetową, o której wyświetlenie poprosiłeś, jednocześnie do systemu reklamowego trafia zapytanie: „Jest tu facet o takim profilu, to jest wszystko, co o nim wiemy. Kto chce mu pokazać reklamę?”. I odbywa się mikrolicytacja.

Bez plików cookies trudno jest powiedzieć systemowi reklamowemu coś więcej niż „jest tu osoba, która czyta naprawdę fajny artykuł”. Reklamodawcy nie są skłonni płacić takich samych kwot za dostarczenie reklamy osobie, o której nic nie wiadomo. A więc za każdym razem, gdy użytkownik bez plików cookies ładuje stronę w internecie, reklama umieszczona na tej stronie przynosi mniej pieniędzy niż w przypadku użytkownika, o którym wiadomo tyle, ile wynika z jego cookies.

Pliki cookies są blokowane już od dawna przez Safari (przeglądarka używana przez posiadaczy urządzeń Apple) i Firefox. Według Raptive użytkownicy Safari dają zarobić o 60% mniej pieniędzy niż typowy internauta, który nadal ma pliki cookie. Częściowo wynika to z faktu, że niektórzy reklamodawcy w ogóle nie kierują swoich reklam do osób korzystających z Safari (a więc w „aukcjach” bierze udział mniej chętnych i ceny reklam są niższe).

Przeczytaj też to: Już kilka lat temu Apple wprowadził nowy wymóg dotyczący wszystkich aplikacji udostępnianych w sklepie App Store. Muszą mieć tak zwane etykiety prywatności z listą typów gromadzonych danych, w łatwym do zrozumienia formacie. Czy użytkownicy smartfonów z systemem Android powinni czym prędzej inwestować w nowy telefon, czy… wystarczy kilka prostych działań, aby uzyskać ten sam efekt jak w urządzeniach Apple?

Co zamiast cookies? I czy nadal będą na nas kosić szmal?

Co będzie zamiast plików cookies? Nowa technika śledzenia, w której przeglądarka śledzi aktywność użytkownika, ale nie używa tych danych i nikomu ich nie przekazuje. Przeglądarka jedynie wyśle do „centrali” informację o tym, jakie tematy interesują użytkownika danego urządzenia. Czyli nie będzie można odtwarzać historii wyszukiwania i wyciągać z niej wniosków.

Krótko pisząc: używając przeglądarki Google’a, nie będzie trzeba się obawiać, że dane wynikające z historii przeglądania będą wykorzystywane przez system reklamowy. Dziś, zgadzając się na ciasteczka cookies na odwiedzanych stronach, de facto udostępniamy dane wynikające z zawartości tych „ciasteczek” platformom wyświetlającym nam reklamy. W przyszłości przeglądarka będzie udostępniała tylko przetworzone informacje o naszych zainteresowaniach.

Google i cookies czyli zgrana para
Google i cookies, czyli zgrana para

Jak to uderzy w firmy takie jak Alphabet, Meta czy inne media społecznościowe? Kilkadziesiąt miliardów dolarów wartości użytkowników może „wyparować”. Gdyby podzielić przychody reklamowe Google’a na liczbę globalnych użytkowników, to wychodzi, że każdy z 3 mld użytkowników jest „wart” 90 dolarów w skali roku, czyli 7,5 dolara miesięcznie.

To dość podobna kwota do tej, którą żądają social media za „rejestrację”. W ramach bonusów jest m.in. brak wyświetlania reklam. W przypadku Facebooka i Instagrama taka subskrypcja wynosi 10-15 dolarów miesięcznie. W przypadku Twitter Blue mówimy o kwocie 31-49 zł miesięcznie, czyli porównywalnej.

Kilka lat temu był przeprowadzony inny eksperyment – zaproponowano użytkownikom możliwość zapłacenia za aplikację, która ogranicza dostęp do mediów społecznościowych, w tym reklam, tym samym „uwalniając” czas ludzi od zbędnego przeglądania niepotrzebnych im treści. Przeciętny uczestnik eksperymentu (pytano tylko tę część, która okazała się „podatna”) był w stanie zapłacić 4,26 dolara za trzy tygodnie dostępu do funkcji ograniczania użytkowania aplikacji.

Jeśli więc przyjąć, że koniec „ciasteczek” będzie miał swoją cenę w postaci spadku przychodów reklamowych firm o 30% (prawdopodobnie spadek będzie mniejszy, bo powstanie nowy system informowania reklamodawców o naszych zainteresowaniach), to „wartość” każdego z nas spadnie o jakieś 2-3 dolary miesięcznie. Dziś – o ile grzecznie zgadzamy się na cookies – jesteśmy „warci” od 8 do 15 dolarów miesięcznie. Mało? Dużo? Jak uważacie?

Zapraszam też do poczytania poradnika, w którym przeczytacie o tym, jak wygląda „odcisk palca”, który zostawiamy w swojej przeglądarce internetowej i jak ten „fingerprint” uczynić mniej czytelnym.

Przez ostatnie lata nauczyliśmy się czytać regulaminy i wyłączać pliki cookies… Tylko po to, by znów być śledzonymi. Jak się chronić przed udostępnianiem naszych danych zbieranych przez przeglądarki i strony internetowe? Jakie narzędzia zapewnią najwięcej bezpieczeństwa, prywatności i pozwolą kontrolować nasz cyfrowy odcisk palca?

Przeczytaj też o tym, czym jest bańka informacyjna i jak działa algorytm Instagrama. Codziennie widzimy treści z całego świata, czytamy artykuły i komentujemy zdjęcia ludzi, których nigdy do naszych „baniek” byśmy nie zaprosili…

Czy tryb incognito przed czymkolwiek broni? Wyszukiwanie czegokolwiek w internecie kończy się z reguły lawiną reklam podobnych produktów. Jednym ze sposobów ochrony prywatności w sieci jest włączenie trybu Incognito. Przynajmniej tak twierdzą twórcy przeglądarek. Ale czy mówią prawdę?

————

RANKING LOKAT – GDZIE DOSTANIESZ NAJLEPSZY PROCENT? 

Obawiasz się inflacji? Zastanawiasz się, co zrobić z pieniędzmi? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – to aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także kont osobistych, rachunków firmowych i kart kredytowych. Wszystkie tabele znajdziesz w zakładce „Rankingi” na stronie głównej www.subiektywnieofinansach.pl. Zacznij zarabiać w bankach!:

>>> Tutaj ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Tutaj ranking najlepszych kont oszczędnościowych

>>> Tutaj ranking najlepszych kart kredytowych dla konsumentów

>>> Tutaj ranking najlepszych bankowych kont osobistych

>>> Tutaj ranking najlepszych kont dla małej firmy

————

zdjęcie tytułowe: Solen Feyissa/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
34 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Olek
5 miesięcy temu

Zawsze mnie to zastanawiało. Od dawna używam Firefoxa z dodatkami blokującymi reklamy. A w te nieliczne które się przezlizgna nigdy nie klikam, dla zasady. Kiedyś z ciekawości wyłączyłem blokady i nie mogłem wręcz uwierzyć jak dużo reklam zaczęło się pokazywać. Trudno mi uwierzyć że większość ludzi po prostu to akceptuje i nawet nie próbuję ulepszyć swojego doświadczenia z przeglądaniem sieci…

Davidoff
5 miesięcy temu
Reply to  Olek

„Trudno mi uwierzyć że większość ludzi po prostu to akceptuje i nawet nie próbuję ulepszyć swojego doświadczenia z przeglądaniem sieci…” Zawsze się zastanawiam co zajmuje więcej czasu, ignorowanie reklam czy świadczenie usługi maintenancu swoim adblockom? A gdyby większość ludzi poszła w adblocki to po prostu strony które dziś utrzymują się z tego że mają płacone za wyświetlenia reklam oraz za kliknięcia reklam przestałyby istnieć lub skryły by się za paywallem. Jasne nie ma umowy zmuszającej cię do oglądania reklam, jednak jest to zwykle pasożytnictwo jeżeli w inny sposób nie płacisz autorowi. Gry też można kupić pirackie i mówić że nie… Czytaj więcej »

Janek Polak
5 miesięcy temu
Reply to  Davidoff

1) To jest jakiś model biznesowy, na który zgadzać się nie musimy. Pieniądz krąży, jak nie pójdzie w tę „mańkę” to w inną. Czemu eksplorowanie internetu ma być poddawane takiemu nowemu typowi shamingu? „Ad-shaming” ? (Patentuję :).

2) Umiem sobie nawet wyobrazić sytuację, kiedy jeden dział korporacji pakuje w reklamy, a druga „rączka” w płatne adblocki.
(Są też te bezpłatne, ale nie o tym mowa.) I wtedy co, firma „wygrywa” – choćby mniej więcej.

kjonca
5 miesięcy temu

„W ramach bonusów jest m.in. brak wyświetlania reklam.”
Należy przy tym dodać, ze owa opłata (w przypadku facebooka przynajmniej) NIE CHRONI przed śledzeniem – dane są dalej zbierane. Stąd taką wysokość opłaty uważam za formę oszustwa.

kjonca
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To po co byłoby je zbierać? 🙂 Oczywiście, ze są wykorzystywane. My TYLKO nie widzimy reklam. Ale dalej jesteśmy profilowani, i na tej podstawie podsuwa się znajomych czy inne rzeczy.

Sosna
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Po co zbierać (czyli generować koszty zbierania i przechowywania), jeśli ma się tego nie wykorzystywać?

kjonca
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Powiedziałbym, że pan Redaktor jest naiwny. Tak jak napisałem: są używane do profilowania naszej bańki, to raz (czyli tego co widzimy). Po drugie: do trenowania kohort (co ogląda facet w średnim wieku z W-wy). Po trzecie: są sprzedawane, i wykorzystywane przez reklamodawców poza platformą.

Ppp
5 miesięcy temu

Brak zgód na ciastka, to jedno.
Drugie, to ich regularne usuwanie – bo mimo braku zgód, czasem coś wlezie. Często trzeba się zgodzić na „konieczne”.
Trzecie, to bloker reklam.
YT podobno walczy z ad-blockerami, ale u mnie jest tylko na początku filmu nieco stękania (jakaś stop-klatka lub czarny ekran przez kilka sekund), ale w trakcie filmu reklamy nadal się nie wyświetlają.
To w domu.
Pamiętam, jak kiedyś na wakacjach musiałem skorzystać z kafejki internetowej – bez ad-blockera nie dało się go normalnie używać! Gdzie wszedłem, zaraz stos reklam do usuwania.
Pozdrawiam.

Davidoff
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Przecież te loga są pod tekstem i komentarzami, czyli w ogóle nie utrudniają Ci [w rozumieniu każdej normalnie funkcjonującej jednostce bez chorób psychicznych] dotarcia do treści i zapoznania się z nimi.
Musiałem się teraz na szukać żeby je znaleźć bo po prostu moj kontakt że stroną kończy się tam gdzie są treści.

Jacuś
5 miesięcy temu

Zastanawiam sie czy ktoś policzył ile zycia tracimy na klikanie za każdym razem w akceptację cookies. Mam nadzieje ze obejdzie sie bez tego.

mariusz
5 miesięcy temu
Reply to  Jacuś

są dodatki do przeglądarek, które ten proces automatyzują. Poszukaj takiego do swojej przeglądarki.

Davidoff
5 miesięcy temu
Reply to  mariusz

Przy okazji niektóre z nich automatyzują przekazywanie swoich credentiali chińczyka czy Rosjanom:)
Nie tylko poszukaj ale przeanalizuj kod źródłowy lub przynajmniej znajdź raport z jakiegoś rzetelnego audyty, inaczej instalujesz sobie coś co przy okazji może ci zrobić krzywdę.

drdrugdraugdrugi
5 miesięcy temu

jakby podzielili się zyskami to i bym reklamy oglądał…a tak to incoguto forever

dzis
5 miesięcy temu

Przypomnę, że jakiś czas temu niejaki Patrick Breyer, członek niemieckiej Partii Piratów, rozkaprysiony dostępem do plików logów różnych organizacji, doprowadził do uznania dynamicznego IP za dane osobowe, a konsekwencje tego dla niuchaczy wiadomo – jest orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE w tej spr.

dzis
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie sniffować po obcych IP, cookies w ryzach trzymać, pliki logów kasować etc., bo jak taki się trafi 'Patrick’, to ktoś może się z Kamińskim i Wąsikiem szybko spotkać 🙂
Tłumaczy się winny teoretycznie, ale ja dla usprawiedliwienia się powiem, że jak hakuję, to etycznie… 🙂

dzis
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

No tak, np. Echelon – NSA, im kasy brakuje, racja 😉

Zosia
5 miesięcy temu

Macie reklamy w YT? Hehehe 😉

Dariusz
5 miesięcy temu

Coś to zdanie chyba nie ma sensu:

A więc za każdym razem, gdy użytkownik bez plików cookies ładuje stronę w internecie, reklama umieszczona na tej stronie przynosi mniej pieniędzy niż w przypadku użytkownika, o którym nic nie wiadomo.

Nie powinno być '… o którm coś tam wiadomo bo ma ciasteczka.’?

Artur
5 miesięcy temu

Mhm, szkoda, że tak duży serwis jak SoF nie zadał sobie trudu, żeby zweryfikować tekst, a być może i poprosić kogoś z branży o wyjaśnienie tematu. Nikt w Google „nie wyłącza cookies” – wyłącza się jedną kategorię tychże (tzw. third party cookies). W skrócie i w uproszczeniu: wiele lat temu systemy reklamowe znalazły lukę w technologii cookies, która sprawiała, że można było zainstalować użytkownikowi cookie zupełnie mu nieznanej strony (właśnie systemu reklamowego). System reklamowy instalował sobie to cookie na tysiącach stron z tysięcy kategorii, dlatego był w stanie profilować użytkownika, który nie był świadom w ogóle tego procederu – odwiedzał… Czytaj więcej »

Artur
5 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Maciej, jasne – tzn. może na szybko nie napisałem, że doceniam mimo wszystko trud wyjaśnienia, na prostych klockach, tego skomplikowanego zagadnienia – ale doceniam! Mój długi tekst miał za zadanie „doświetlić” kilka obszarów, które moim zdaniem mogą nabrać nieco innej oceny „naświetlone” nieco mocniejszym światłem dla chętnych, a więc uzupełnienie – a nie wytykanie błędów w tekście, że tak powiem, dla laików (poza tym pierwszym „sprostowaniem”). No, może polemizowałbym z tekstem, że będzie to jedna z największych zmian w historii internetu (a tak piszecie na początku, choć później twierdzicie – jak sam wskazujesz – nie ma to jakiegoś większego potwierdzenia… Czytaj więcej »

mariusz
5 miesięcy temu

przeglądarka w komputerze to pikuś w porównaniu do tego, jakie dane dostarczamy korzystając ze smartfona. Mało kto nie ma smartfona, najpopularniejszy system (android) wymaga do pełnoprawnego działania zalogowania się na konto google, aplikacje w tle ściągają dane o wszystkim, w tym o dokładnej lokalizacji, używaniu innych aplikacji, itd. Pewnie też podsłuchuje bez przerwy (ok google? hey siri?). Smartfon pod względem zachowania prywatności to najgorsze zło.

Davidoff
5 miesięcy temu

Fingerprinting używamy jest od… nie wiem przynajmniej 15 lat. Jest taka fajna strona która po wejściu pokazuje na ile unikalny jest twój fingerprint, oczywiście im bardziej unikalny tym gorzej. Jest też szereg usług które otwierają Ci takie strony żeby ciasteczka analizujące historię twojego wyszukiwania nie mogły dobrze sprofilować czym jesteś zainteresowany bo masz masę wpisów śmieci. to jest regularna wojna technologiczna i tyle;)

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu