Idealny bank dla hedonisty? Dostaniesz 60 zł miesięcznie jeśli… zrobisz sobie dobrze ;-)

Idealny bank dla hedonisty? Dostaniesz 60 zł miesięcznie jeśli… zrobisz sobie dobrze ;-)

Wprawdzie banki nie są już tak hojne, jak kiedyś w płaceniu klientom za aktywność – głównie z powodu obniżonych administracyjnie prowizji od naszych transakcji kartowych – ale mimo wszystko wciąż nie brakuje ofert tzw. money-backu. Aby policzyć banki, które je proponują, wciąż potrzeba palców od obu rąk. Co prawda nie są to już takie bezwarunkowe i beztroskie zwroty, jak kiedyś – dziś banki zwracają klientom mniejszą część wydatków i wymagają w zamian sowitych wpływów na konto, wykonywania licznych transakcji lub przyciągania do banku nowych klientów lub oddają pieniądze tylko za niektóre wydatki – ale z całą pewnością wieści o śmierci money-backu są grubo przesadzone. Ciekawą odsłonę takiego programu premiowego przedstawił właśnie Eurobank, który pracowicie ociepla swój wizerunek za pomocą pewnego aktora specjalizującego się w graniu Karolów ;-). Rzecz nazywa się „Rodzina i Przyjaciele”. Klienci Eurobanku będą mogli dostać aż 5% zwrotu za niektóre wydatki, rocznie do wyjęcia będzie aż 720 zł. To właściwie połączenie programu money-back z zaproszeniem do afiliacji., bo każdy posiadacz kont Online lub Prestiż może sam przystąpić do programu oraz zaprosić do niego cztery wybrane przez siebie osoby.

Jakie wydatki będą premiowane 5%-owym zwrotem? Nie da się tu zarobić ani kupując bułki w supermarkecie, ani tankując auto na stacji benzynowej, ani kupując w aptece leki na korzonki. Eurobank płaci tylko za wydatki na spędzanie wolnego czasu oraz różnego rodzaju hedonizm. Im bardziej zrobisz sobie dobrze, tym więcej dostaniesz kasy z powrotem ;-). A więc oddadzą 5% za bilety lotnicze, bilety kolejowe lub autobusowe (spryciarze wyłączyli jednak linie lokalne lub podmiejskie), za wydatki w wypożyczalniach samochodów, w hotelach, SPA, biurach podróży. Zaoszczędzić można płacąc kartami Eurobanku w restauracjach, kawiarniach, barach i pubach, a nawet w fast-foodach (dziwne…), tudzież w klubach muzycznych (ciekawe co z klubami nocnymi, ta kategoria wydatków chyba niekoniecznie podchodzi pod „kluby muzyczne”, a przecież jeśli już premiujemy hedonizm, to na całego). W programie są też wydatki na kulturalne spędzanie czasu w kinie, teatrze, muzeach, a także (mon Dieu!) w operze lub w filharmonii. Poza tym w Eurobanku oszczędzamy na zakupach w sklepach sportowych i rowerowych, na basenach i w aquaparkach, kręgielniach, klubach bilardowych oraz w salonach fitness i klubach sportowych. Niestety, maksymalny zwrot nie może przekroczyć 60 zł miesięcznie.

Zobacz również:

Za takie ustawienie programu premiowego w Eurobanku mają u mnie jednego plusa i jednego minusa. Plus jest za to, że wreszcie ktoś pomyślał o tym, iżby bank kojarzył się z premiowaniem rzeczy przyjemnych, a nie tylko obowiązkowych, jak płacenie rachunku w sklepie spożywczym. To jest zresztą pewien nowy trend w polskiej bankowości – w banku BPH od pewnego czasu obowiązuje podpięty do konta „Lubię to!” program premiujący wydatki w kinach, teatrach, księgarniach oraz restauracjach i kawiarniach (tu też zwrot jest 5-procentowy, ale tylko 30 zł miesięcznie). W banku BNP Paribas można sobie wybrać kategorię wydatków, która będzie objęta programem oney-back, a wydatki na sport, kulturę i miłe spędzanie czasu są jedną z opcji do wyboru. Płacenie mi za to, że założyłem konto, że przelewam na nie pieniądze, że płacę z tego konta rachunki, że używam karty płatniczej – to wszystko już zgrane, a w Eurobanku, BPH, czy BNP Paribas (ten bank miał zresztą swego czasu świetny pomysł na sportową kartę kredytową) widzę powiew świeżości. Minus tej sytuacji polega na tym, że znacznie łatwiej „wykręcić” odpowiednio wysokie obroty kartą płacąc w supermarkecie, niż spędzając czas w restauracji, na basenie, albo w hotelu. A więc: bank może zaoferować dowolnie wysoki money-back (nawet i 5%), bo i tak mało którego klienta będzie stać na to, żeby w pełni skorzystać ze zwrotu.

Pomysł Eurobanku pt. „Rodzina i Przyjaciele” ma kilka cech, które mi się podobają. Po pierwsze: nie jest ograniczony do nowych klientów, może przystąpić do niego każdy posiadacz konta Online lub konta Prestiż. To miło, że bank nie dyskryminuje tych klientów, którzy z nim są. Po drugie: nie ma restrykcji dotyczących liczby wprowadzanych do programu klientów (tych, którym polecamy ROR). Niezależnie od tego, czy wprowadzimy jedną osobę, czy cztery – korzyści z uczestnictwa są takie same (możemy też nie wprowadzać nikogo). Po trzecie: wprowadzane osoby przez cały czas uczestnictwa w programie nie płacą za ROR w Eurobanku. To ważne, bo eurobankowa taryfa przewiduje, że konto Online kosztuje miesięcznie 9 zł, zaś Preztiż – aż 21 zł. Warunki zwolnienia z opłat nie są zbyt liberalne (np. w ramach konta Online trzeba mieć 1500 zł wpływów, spłacać kredyt lub mieć kartę kredytową i zapłacić nią trzy rachunki miesięcznie), więc gdyby osoby, którym ROR jest polecany, miały podlegać tym zasadom, to 90% z nich by się nie zdecydowała, by skorzystać z polecenia. W Eurobanku przytomnie zrezygnowali z opłaty, dzięki czemu zwielokrotnili szansę na to, że za relatywnie niewielkie pieniądze (kampania reklamowa plus money-back) ruszy im szybko sprzedaż nowych kont osobistych.

Żaden z obecnych klientów banku nie będzie miał oporów, żeby polecać konto, bo: a) to obiektywnie rzecz biorąc nie jest zły ROR (przelewy internetowe gratis, wszystkie bankomaty w kraju gratis, tanie wypłaty z bankomatów za granicą, po 5 zł za sztukę), b) nikt nie będzie się czuł jak akwizytor, który zarabia na polecaniu, bo dzieli się tylko korzyściami, które sam ma. Z kolei przyjmujący ofertę nie będzie się bał, że wpuszcza się w jakieś koszty. Jest tylko jeden haczyk – opłata za kartę, z której nowi klienci nie będą zwolnieni, a która wynosi 3,45-3,95 zł. Aby jej nie płacić, trzeba wykręcić debetówką 200 zł miesięcznego obrotu. Niby niedużo, ale jest to pewna mała rysa na eurobankowym programie. Tym niemniej eurobankowy eksperyment pokaże jak duży jest potencjał pozyskiwania klientów poprzez polecenia, ale nie w tradycyjnym systemie, w którym polecający dostaje pieniądze, lecz w „społecznościowym”, w którym dzieli się korzyścią, którą sam ma. Tylko czy klienci Eurobanku będą aż tak szczęśliwi z uczestnictwa w programie, że będą polecać bank z czystej dobroci serca?

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!