Idealna lokata dla pesymisty? Jeśli sądzisz, że w kraju będzie źle, oni mają coś dla ciebie ;-)

Im niższe stopy procentowe, tym chętniej banki wprowdzają lokaty oferujące klientowi stały, gwarantowany procent. Dość częstym zjawiskiem są już depozyty dwuletnie (ich zadaniem jest rywalizować z również stałoprocentowymi duletnimi obligacjami rządowymi), zdarzają się też takie ze stałym oprocentowaniem zapewnianym na aż trzy lata. Ale prawdziwą rzadkość zaproponował właśnie Eurobank – to depozyt o gwarantowanym oprocentowaniu na aż… cztery lata (to chyba mutacja podobnej lokaty trzyletniej, wprowadzonej jakiś czas temu). Bank chwali się, że jest to dziś najlepiej oprocentowana ze wszystkich jego lokat. Ile można zarobić? To zależy w jaki sposób ją założymy i ile zainwestujemy pieniędzy. Przy kwocie powyżej 10.000 zł i skorzystaniu z kanału bankowości elektronicznej można zarobić 3% w skali roku, zaś podpisując umowę w placówce i przynosząc małe pieniądze – już tylko 2,7%. Eurobank kusi, że choć lokata jest długoterminowa, to można się z niej wycofać wcześniej. Inna sprawa, że kompletnie się to nie opłaci, bo w pierwszym roku bank naliczy w takim przypadku tylko 1,5% odsetek, w drugim 2%, a dopiero w kolejnych dwóch latach próg wyjścia jest w miarę przyzwoity i wynosi 2,25-2,5%.

Blokowanie pieniędzy na długo jest z definicji bardziej ryzykowne, niż trzymanie pieniędzy pod ręką, więc bank powinien zaproponować za to godziwe wynagrodzenie. Czy 3% ten warunek spełnia? Moim zdaniem niekoniecznie, choć to trochę zalezy od tego jak patrzymy w bliższą i dalszą przyszłość (o tym za chwilę). Na dziś sytuacja jest taka, że dość łatwo można znaleźć na rynku lokaty długoterminowe (tutaj tylko takimi się zajmuję) dające więcej, niż 3% w skali roku, ale obliczone na nieco krótszy termin, czyli mniej ryzykowne z punktu widzenia „użytkownika”. W Banku Pocztowym, Getin Banku, Santander Consumer, Toyota Banku i Plus Banku znalazłem dwuletnie depozyty dające więcej, niż 3% (od 3,1% do 3,3%). Niektóre z nich wymagają jednoczesnego założenia w banku konta (nie zawsze darmowego z punktu widzenia kogoś, kto swoje domowe rachunki trzyma w innym banku). Zresztą eurobankowa lokata też zawiera taki wymóg, bo w kanałach bankowości elektronicznej można ją założyć tylko mając już tu aktywny ROR.

Kontroferta konkurencji to jeden punkt widzenia, ale dużo ważniejsze są potencjalne zmiany oprocentowania nowych depozytów na rynku w czasie, kiedy nasze pieniądze będą de facto zablokowane. A więc: czy dziś opłaca nam się gwarantować sobie oprocentowanie na poziomie 3%, czy też lepiej trzymać pieniądze na krótkim depozycie, bo za rok-dwa będzie można taką kilkuletnią lokatę założyć na lepszych warunkach? Cóż, to pytanie dla wróżki, ale pewne jest to, że stopy procentowe są dziś na rekordowo niskim, jak na naszą Radę Polityki Pieniężnej, poziomie – podstawowa wynosi tylko 2%. Eurobankowy depozyt może się okazać hitem sezonu, jeśli w ciągu najbliższych co najmniej dwóch-trzech lat sytuacja gospodarcza kraju się nie poprawi i politycy będą zdeterminowani, by za wszelką cenę stymulować ją bardzo tanim kredytem. Jakie są szanse na taki scenariusz? Z pewnością oferta Eurobanku może być milsza sercu tym, którzy głosują na opozycję uważającą, że kraj jest zruinowany i chyli się ku upadkowi. O taaaak, dla Was z pewnością obietnica 3% w skali roku może być atrakcją, bo skoro w gospodarce ma być tylko gorzej, to i stopy procentowe spadną. A skoro tak, to oprocentowanie konkurencyjnych lokat, na tle których dziś eurobankowe 3% ewidentnie nie błyszczy, poleci na twarz. A Wy na tym interesie wygracie. To prawie jak Eurogeddon, słynny fundusz inwestycyjny prof. Rybińskiego 😉

Jeśli natomiast nie jesteście przekonani, iż kraj chyli się ku upadkowi, to eurobankowy depozyt na cztery lata powinien stracić w Waszych oczach na atrakcyjności. Co prawda nie ma wiarygodnych prognoz, które opiewałyby na okres dłuższy, niż najbliższe dwa lata, ale większość analityków spodziewa się, że inflacja, która dziś jest poniżej zera, jednak odbije się od dna. Co może (choć nie musi) skłonić Radę Polityki Pieniężnej do podwyżki stóp. Co z kolei może (choć też nie musi) przełożyć się na wyższe oprocentowanie nowych lokat w przyszłości. Według cokwartalnej ankiety NBP przeprowadzanej wśród analityków w tym roku inflacja wyniesie 0,2%, w przyszłym – 1,7%, zaś w 2016 r. – 2,3% (to średnia z kilkunastu prognoz, według NBP 70% prognoz mieści się w przedziale 1,5-3,5%). Oczywiście: analitycy to takie papugi, które wróżą z fusów i powtarzają jedna po drugiej. Ale jeśli dziś mamy inflację poniżej zera, oficjalną stopę procentową wynoszącą 2%, WIBOR ma poziomie 2,05% i średnie oprocentowanie depozytów w 20 najlepszych bankach – 2,7-2,8%, to gdyby inflacja odbiła w górę… Cóż, eurobankowa oferta nie zostawia w ogóle miejsca na podwyższenie oprocentowania depozytów na rynku – opłaci się tylko wtedy, gdy z gospodarką będzie źle albo bardzo żle. Choć oczywiście jeśli założymy rozszerzenie wojny na Wschodzie, nową odsłonę kryzysu finansowego i zadłużeniowego w Europie.

oprocentowanie_lokat_jeise_20141

W samym pomyśle lokat długoterminowych na stały procent może nie ma i nic złego: jest dość duża grupa klientów, która lubi mieć absolutną pewność, że ich pieniądze będą pracowały w takim a takim tempie (nawet jeśli to tempo nie jest najwyższe). Choć ja akurat wolę depozyty oparte o rynkową cenę pieniądze – one zabezpieczają klienta przed sytuacją, w której oprocentowanie depozytów na rynku idzie w górę, zaś jego pieniądze są „uwięzione” w coraz mniej atrakcyjnym, długoterminowym depozycie. Inna sprawa, że wskaźnik WIBOR, czyli rynkowa cena pieniądza w handlu między bankami, jest dziś znacznie niżej od średniego oprocentowania depozytów w 5-10 najlepszych bankach. Bankowcy wolą po prostu płacić nam więcej, niż sobie nawzajem, co sprawia, że moja miłość do lokat opartych na WIBOR-ku wciąż pozostaje niespełniona. A to mogłoby być takie fajne lokaty, nawet nie na cztery, nawet na 10 lat… Obligacje dziesięcioletnie? Niestety, w obecnej sytuacji one też się nie sprawdzają, bo są indeksowane do inflacji, co oznacza, że zarabiamy na nich tylko tyle, ile wynosi marża (no chyba, że ktoś ma w portfeu, tak jak ja, obligacje wyemitowane pięć, sześć lat temu, kiedy marże były naprawdę godne).

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss